27/09/2024
Samokojenie drogą do odpowiedzialności osobistej
Niebywałe, ile osób jest okradanych ze swojej twórczości!
Oprócz osób, które dały znać pod moim przedostatnim postem,
odezwały się do mnie też osoby,
które nie chcą o tym pisać ani mówić publicznie.
A ja podobno mam raczej mały zasięg.
To też ciekawe.
Ciekawe, bo odezwał się do mnie też jeden z kradziejów i nie wiem,
czy udając Greka chciał sprawdzić moją reaktywność bądź to,
czy po mojej odpowiedzi zorientuje się, że ja wiem.
No nie wiem.
Wiem, że to, jak od 7 lat wykonuję zawód prawnika
nie ma nic wspólnego z ciąganiem się po sądach.
Choć to niestety prawda, że są sprawy, i to bardzo, bardzo przykre,
w których inaczej się nie da.
Są też sprawy, które tylko można załatwić w sądzie,
na przykład rozwód.
Mamy jednak wybór, jak będziemy w tym sądzie.
Ostatnie 4 dni dały mi do myślenia,
jak ja chcę być w tym wszystkim,
co się wydarza.
Nadchodzą bowiem nowe czasy, inna struktura energetyczna,
z której ci, którzy wybiorą skorzystać, skorzystają,
a ci, którzy wybiorą olać, oleją.
Jest to struktura odpowiedzialności osobistej.
Struktura stawania w swojej mocy, w swojej sprawczości.
Struktura stawania w odpowiedzialności za swoje.
A nie dźwigania czyjejś odpowiedzialności na swoich barkach.
Dla tych, którzy zechcą, będzie to era:
„Weź, człowieku odpowiedzialność za siebie i jak kogoś przekroczyłeś, to stań do tego!”
I to nie oznacza, że jak przyjdzie mi komuś jebnąć w zakresie mojej odpowiedzialności,
to nie jebnę, że schowam głowę w piasek. No nie!
Jebnę! I to konkretnie, wierzcie mi!
Ale zanim to zrobię, najpierw poczuję,
jak potrzebuję stanąć do danej sytuacji.
Czy jebnięcie to jedyne wyjście.
Bo może tak!
Lata praktyki czucia, z której wywalały mnie kolejne wiry reaktywności,
nauczyły mnie zwalniania i samokojenia.
Nauczyły mnie słuchania siebie i niewyrywania się do działania,
kiedy działanie leży po stronie innej osoby.
Samokojenie nie raz mnie ochroniło.
Jak ktoś naruszy nasze prawa, naruszy naszą przestrzeń,
wcale nie tylko istnieje opcja składania sprawy do sądu.
Moi klienci znają mnie z tego, że często mówię:
„ Zostaw to”, „Poczekaj” lub „Im wolniej, tym szybciej”.
Taka postawa wymaga więcej cierpliwości, integralności i zaufania do życia.
Wymaga umiejętności samokojenia.
Wymaga stanięcia na swojej ziemi.
To nie znaczy, żeby nie działać.
W tych czasach trzeba już jednak działać na miarę tych czasów.
Trza się zaktualizować do tu i teraz.
A zatem, co zrobiłam, kiedy wjechał kradziej?
Wzięłam oddech, rozejrzałam się po świecie,
ukoiłam swoje poruszenie i poczułam,
do czego zaprasza mnie moja intuicja teraz.
A intuicja poprowadziła mnie do zostawienia sprawcy jego sprawczości
w zakresie jego odpowiedzialności za dokonane przekroczenie.
A mi mojej za moje życie.
Na pewno nie zamierzam sprawcy pomagać
wyplątywać się z tego, w co się zaplątał.
Jak to mówił Siara w „Kilerze”:
„Sama się związałaś, to sama się rozwiąż”
Mój drogi kradziej ma pełną sprawczość w swoich rękach.
Wystarczy ją wziąć.
A zatem poczułam, żeby wejść w interakcję tylko w zakresie wprowadzonego tematu.
Niech sprawca sobie sam sprawi, żeby sprawę, którą zjebał, naprawić.
A ja zajmę się sobą.
I będę żyła i siebie koiła po swojemu,
po Kasiowemu.
A jak ktoś z Was czuje,
że w samokojenie nie umie,
a pragnie umieć,
kiedy w życiu bardzo trudno,
to zapraszam Was do nauczenia się samokojenia
link znajdziesz w komentarzu:)
Powyższy tekst stanowi utwór w rozumieniu przepisów Ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83, z późn. zm.). Twórcą powyższego utworu jest Kasia Nowak-Kawałowska. Jeżeli nie wiesz, jak zgodnie z prawem korzystać z tego utworu, skonsultuj się ze swoim prawnikiem. Cytat użyty w tekście pochodzi z filmu „Kiler”, reż. Juliusz Machulski.
Moje ukochane, ukojone zdjęcie zrobione przez
Angelika Żeleźnicka-Bil
🥰