29/12/2025
Bardzo lubię nie być na bieżąco a regularne detoksy od mediów społecznościowych stosuję dość regularnie. Zachęcam też do tego innych.
Oto wyniki nadań nad młodymi dorosłymi (18-24 lata), który na tydzień odstawili media społecznościowe.
Całość tutaj: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41284297/
Niby banał i oczywistość, ale wyniki ostatnich badań jasno wskazują na to, że tygodniowa przerwa od mediów społecznościowych realnie poprawia zdrowie psychiczne, redukuje objawy depresji o 25%, zaburzenia lękowe o 16%, a bezsenność o 15%.
📲💬
Zero leków. Zero terapii. Zero długotrwałych interwencji. Jedna prosta zmiana w codziennych nawykach - rezygnacja ze scrollowania mediów społecznościowych. I już.
Dlaczego tak się dzieje? Co takiego jest w tym cyfrowym świecie, że wystarczy się od niego odłączyć aby realnie poprawić swój dobrostan umysłowy? Cóż, media społecznościowe to niekończący się strumień bodźców. Dawno już minęły czasy, kiedy to po kilku ruchach kciuka otrzymywaliśmy komunikat "jesteś na bieżąco" i nic więcej nie było już do wyświetlenia. Dziś natłok informacji, emocji, interakcji, ofert i reakcji nie daje o sobie zapomnieć ani na moment, a coraz bardziej wypracowane algorytmy podsyłają nam dokładnie to, co w naszym guście. Każde powiadomienie i każde wyświetlenie to kolejny mikrozastrzyk dopaminy. A ta, choć powierzchownie sprawia, że czujemy się lepiej, realnie odpowiada za to, żeby nauczyć mózg czego ma chcieć więcej. Neurony dopaminowe zwiększają swoją aktywność i w ten sposób wzmacniają połączenia nerwowe odpowiedzialne za zachowanie, które je pobudziło. Mózg więc zaczyna kojarzyć bodziec z możliwością nagrody i generuje impuls "powtarzalności". W efekcie, motywacja do powtórnego zachowania rośnie, choć faktycznie to nieszczęsne poczucie "chcę więcej" wcale nas nie zaspokaja.
📈⚠️
Problem tkwi bowiem w tym, że nasz mózg nie został zaprojektowany do funkcjonowania w takim środowisku przez wiele godzin dziennie, bo przez niemal całą swoją ewolucyjną historię działał w warunkach skrajnie odmiennych od tych, które serwuje nam cyfrowa rzeczywistość. Układ nerwowy gatunku Homo sapiens kształtował się w plejstocenie, w świecie o ograniczonej liczbie bodźców, wolnym tempie zmian i rzadkich, ale biologicznie istotnych nagrodach (pożywienie, bezpieczeństwo, relacje w małej grupie). Informacja była więc zazwyczaj lokalna, społeczna hierarchia stabilna, a jakakolwiek nowość pojawiała się sporadycznie, więc mózg nauczył się traktować ją jako sygnał ważny dla przetrwania. Media społecznościowe wykorzystują dokładnie te same mechanizmy, ale w nienaturalnej skali - w ciągu paru minut są w stanie dostarczyć nam całą masę sygnałów nowości, aprobaty i zagrożenia. W efekcie, nasz biedny mózg, ewolucyjnie przystosowany do oszczędnego gospodarowania uwagą, zostaje koszmarnie przeciążony rzeczywistością, której tempo i intensywność dalece przekraczają to, do czego był on "kalibrowany" przez setki tysięcy lat.
🧠💢
Dlatego właśnie badania prowadzone w tej materii od lat pokazują, że intensywne korzystanie z social mediów wiąże się z większą podatnością na lęk, zaburzeniami rytmu snu, obniżeniem samooceny i zwiększeniem ryzyka depresji. Teraz, gdy naukowcy odwrócili analizę, wyniki jeszcze dobitniej uwidoczniły te zależności. Tygodniowa przerwa od scrollowania podziałała jak reset dla układu nerwowego, a zmniejszona liczba bodźców pozwalała odzyskać kontrolę nad uwagą i rytmem dnia.
Co ważne, autorzy analizy podkreślają, że poprawa zdrowia psychicznego nie wynikała wyłącznie z samego odstawienia smartfona. Osoby badane (tzw. młodzi dorośli), które zrobiły sobie cyfrową przerwę, częściej dzięki temu angażowały się w bezpośrednie relacje, aktywność fizyczną oraz czynności wymagające głębokiej koncentracji. Media społecznościowe więc nie tyle psują psychikę per se, ale skutecznie wypierają zachowania, które mogą ją chronić.
☝️🆘
Paradoks jednak polega na tym, że o ograniczeniach naszego mózgu najczęściej dowiadujemy się dziś właśnie z mediów społecznościowych. Tych samych, które te ograniczenia bezlitośnie wykorzystują. Wiedza o dopaminie, przeciążeniu bodźcami czy ewolucyjnych "bugach" układu nerwowego dociera więc do nas w formie posta, rolki albo relacji, wciśniętych gdzieś tam między uporczywe reklamy i kolejne porcje treści walczących o naszą uwagę. To trochę gorzko-słodka pointa - narzędzie zaprojektowane tak, byśmy spędzali w nim jak najwięcej czasu, jednocześnie staje się głównym kanałem ostrzegającym, że tego czasu spędzamy za dużo. Tkwimy w szachu, który za nic nie chce przejść w mata.
/Calvert E, Cipriani M, Dwyer B, et al. Social Media Detox and Youth Mental Health. JAMA Netw Open. 2025;8(11):e2545245/ Grafika aut. Isabelle Lim | Daily Trojan/