O tym jak dobrze i szczęśliwie żyć. Anna Mochnaczewska Psychoterapeuta

O tym jak dobrze i szczęśliwie żyć. Anna Mochnaczewska Psychoterapeuta Jestem psychologiem, certyfikowanym psychoterapeutą. Strona ta powstała aby wyjaśniać, motywowa? Witam serdecznie! Nazywam się Anna Mochnaczewska. Hermansa.

Z zawodu i pasji jestem psychoterapeutą. Prywatnie mamą, partnerką, opiekunką dwóch kotów. Ukończyłam szkolenie w terapii poznawczo-behawioralnej organizowane przez Centrum Terapii Poznawczo – Behawioralnej we współpracy z Oxford Cognitive Therapy Centre. Jestem członkiem i certyfikowanym psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczo – Behawioralnej. Doświadczenie kliniczne zbierałam sta

żując między innymi w Policyjnej Izbie Dziecka, Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii w Zagórzu oraz pracując w Poradni Rodzinnej Przeciwdziałania Przemocy, z którą to jestem związana do dziś. Szkoliłam się również z Terapii Schematu – metody szczególnie użytecznej w leczeniu zaburzeń osobowości. Pracuję w swoim zawodzie od ponad 11 lat. Od 8 lat prowadzę prywatną praktykę. Pracuję głównie z dorosłymi i młodzieżą. Prowadzę terapię indywidualną oraz par i rodzin. W swojej praktyce korzystam z metod terapii poznawczo – behawioralnej, terapii schematu oraz metody konfrontacji z sobą H. W swojej pracy pomagam osobom mającym problem z lękami, niską samooceną, cierpiącym z powodu problemów w relacjach z innymi oraz kryzysowych sytuacji życiowych. Pomagam parom odnaleźć porozumienie i miłość. Towarzyszę moim pacjentom w rozwijaniu się i kształtowaniu siebie. Prowadzę również warsztaty i szkolenia z terapii poznawczo – behawioralnej dla przyszłych terapeutów. Jestem współzałożycielką Centrum Psychologii Integralnej InTeGral oraz Centrum Terapii Schematu. Prowadzę bloga poświęconego tematyce psychologicznej - opisuję w nim między innymi jak możemy zmieniać nasze życie. www.anna-mochnaczewska.bloog.pl

Prowadzę terapię w języku polskim i angielskim. Z osobami spoza Warszawy prowadzę spotkania przez Skype.

24/05/2026

Tak na koniec tej pięknej niedzieli. Ja dziś przytulałam moją córkę, męża, psy i koty. Chodziłam po deszczu i wąchałam powietrze zachwycając się jak pachnie… uśmiechałam się do ludzi na spacerze i wymieniłam kilka ciepłych zdań z przypadkowo spotkaną koleżanką, której dawno nie widziałam a bardzo ucieszyłam się na jej widok. Teraz Wasza kolej… piszcie w komentarzu. Ps. To może być też miłość i troska skierowana do samego siebie - gdy jesteśmy opiekuńczy wobec samych siebie i otwarci na naszą wrażliwość otwieramy się też na innych ❤️

Patrzysz czasem na ludzi,  którzy śmieją się głośno, tańczą,  mówią wprost czego chcą i zastanawiasz się: Jak oni to rob...
21/05/2026

Patrzysz czasem na ludzi,
którzy śmieją się głośno, tańczą, mówią wprost czego chcą i zastanawiasz się: Jak oni to robią?” „Dlaczego ja tak nie potrafię?” A potem pojawia Ci się jeszcze trudniejsza myśl: „Może mi po prostu nie wolno.” „Może to nie dla mnie.” W takich chwilach człowiek zaczyna powoli chować siebie. Swoją spontaniczność. Radość. Marzenia. Potrzeby. To, co kiedyś sprawiało, że czuł się żywy. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest chyba to, że z zewnątrz często wszystko wygląda dobrze. Jest praca. Codzienność. Obowiązki. Relacje. A jednak gdzieś pod tym wszystkim pojawia się trudne do nazwania uczucie, że od dawna bardziej funkcjonujesz niż naprawdę żyjesz.
Ostatnio obejrzałam film „Je m’appelle Agneta” i mam poczucie, że to jedna z tych historii, które bardzo mocno dotykają właśnie tego miejsca w człowieku.
To opowieść o tym, jak łatwo zgubić siebie w chaosie codzienności, która może wydaje się bezpieczna, przewidywalna i „wystarczająco dobra”. A jednocześnie powoli odbiera radość, spontaniczność i kontakt ze sobą. Ten film jest o budzeniu się z letargu. O wybaczaniu sobie. O odwadze do życia pełniej. O ludziach, którzy czasem pojawiają się na naszej drodze po coś.
I o tym, że niezależnie od wieku można jeszcze odnaleźć w sobie szczęśliwe dziecko. Bo im dłużej oddalamy się od siebie, tym bardziej zaczynamy wierzyć,
że już za późno na powrót. A czasem wystarczy jedno doświadczenie, jedna rozmowa, jedna decyzja, żeby przypomnieć sobie, że w środku nadal jesteśmy kimś więcej niż tylko rolą, którą od lat odgrywamy. Jeśli szukacie filmu na weekend, to mam poczucie, że to jedna z tych historii, które zostają z Wami trochę dłużej. Ps dziękuję za polecenie mi tego filmu

20/05/2026

Czasem wracamy do zachowań, które już nam nie służą, bo jakaś część nas wciąż postrzega je jako ochronę. Wycofywanie się, kontrola, unikanie rozmów czy dopasowywanie się do innych - wiele z tych reakcji kiedyś pomagało nam przetrwać coś trudnego. Spróbuj dziś zadać sobie pytanie: jakie zachowanie w moim życiu daje mi chwilowe poczucie bezpieczeństwa, choć długofalowo oddala mnie od siebie lub innych? Jestem ciekawa, co pojawia się u Was po obejrzeniu tej rolki.
Tekst powstał w oparciu o książkę „To już nie działa” autorstwa Richarda Brouillette’a.

Przeczytałam dziś komentarz pod moją ostatnią karuzelą: „…ale nie ma chęci opowiadania o pięknym zachodzie słońca, dziel...
19/05/2026

Przeczytałam dziś komentarz pod moją ostatnią karuzelą: „…ale nie ma chęci opowiadania o pięknym zachodzie słońca, dzielenia się śmiesznostkami, gdy codzienność przytłacza i frustruje…”
I pomyślałam, że właśnie o to często rozbijają się relacje. To oczywiste, że łatwiej jest być ciekawym świata, zatrzymywać się przy małych rzeczach i dzielić się sobą, kiedy życie jest względnie spokojne. Kiedy sprawy idą dobrze. Kiedy człowiek ma więcej kontaktu ze swoją lekkością, spontanicznością i tym, co w terapii schematów nazwalibyśmy szczęśliwym dzieckiem. Ale kiedy pojawia się przeciążenie, lęk, smutek, frustracja albo poczucie utknięcia, bardzo szybko uruchamiają się nasze mechanizmy radzenia sobie. Człowiek coraz bardziej zamyka się w swoich myślach. Próbuje „ogarnąć się sam”. Nie ma siły na „małe zachwyty”. Nie mówi o tym, co przeżywa, bo nie chce obciążać drugiej osoby swoim ciężarem. Taka postawa zwykle nie wynika z obojętności. Wręcz przeciwnie, często właśnie z troski.
Tylko że paradoks polega na tym,
że kiedy przestajemy pokazywać siebie „w całości”, również tę smutną, zagubioną czy przeciążoną część, to druga strona zaczyna powoli tracić dostęp do naszego wewnętrznego świata. Zostaje logistyka. Obowiązki. Załatwianie codzienności. A coraz mniej jest prawdziwego spotkania. Pamiętajmy, że bliskość nie buduje się wyłącznie przez wspólne zachwycanie się życiem. Bardzo często buduje się również wtedy, kiedy ktoś może powiedzieć:
„ostatnio jest mi trudno” i nie musi już dźwigać tego wszystkiego samotnie. A kiedy pojawia się ulga (a pojawia się gdy zostajemy wysłuchani, dostajemy akceptację) organizm powoli przestaje być wyłącznie w trybie przetrwania. I często właśnie wtedy wraca przestrzeń na zachwyt, na ciekawość drugiego człowieka,
na te małe chwile, które wcześniej wydawały się całkiem niedostępne. I tak każdego dnia na nowo … ❤️

Czasem najbardziej zbliżające momenty pojawiają się tam, gdzie nikt nie robi wielkich deklaracji. W zwykłej codzienności...
18/05/2026

Czasem najbardziej zbliżające momenty pojawiają się tam, gdzie nikt nie robi wielkich deklaracji. W zwykłej codzienności łatwo zacząć rozmawiać głównie o tym, co trzeba załatwić, zorganizować i dopiąć. Dlatego tak poruszające bywają chwile, w których nagle znowu widzimy w drugiej osobie coś więcej niż tylko partnera od wspólnego życia. Mam poczucie, że wiele relacji nie potrzebuje wyłącznie „więcej czasu”, ale też więcej momentów prawdziwej uwagi i ciekawości siebie nawzajem. Jestem ciekawa, co ostatnio sprawiło, że poczułaś/eś się naprawdę blisko kogoś.

17/05/2026

Może dziś wieczorem zamiast próbować „nadrobić wszystko”, spróbujesz dać sobie choć chwilę bez kolejnego zadania do wykonania. Organizm naprawdę potrzebuje momentów, w których nie musi cały czas nadążać. Jestem ciekawa, co najbardziej pomaga Tobie wrócić do siebie pod koniec weekendu?

14/05/2026

Przychodzę dziś do Was polecić książkę, która bardzo mocno dotyka tematu życia w ciągłym napięciu wokół tego, co pomyślą inni. O tym, jak łatwo zacząć wygładzać siebie, swoje emocje i granice tylko po to, żeby nie stać się dla kogoś „problemem”. To jedna z tych książek, które zostają w głowie jeszcze długo po przeczytaniu i uruchamiają dużo ważnych refleksji o relacjach, lęku i poczuciu własnej wartości. „Złościsz się na mnie?” Meg Josephson

Czasem zamartwianie może dawać poczucie, że jeśli jeszcze chwilę o czymś pomyślimy to uda nam się odzyskać kontrolę i pr...
13/05/2026

Czasem zamartwianie może dawać poczucie, że jeśli jeszcze chwilę o czymś pomyślimy to uda nam się odzyskać kontrolę i przygotować na wszystko. Jednocześnie wiele osób zauważa, że z czasem te myśli zaczynają zajmować coraz więcej przestrzeni i coraz trudniej naprawdę się od nich oderwać. Jestem ciekawa, czy znasz momenty, w których jedna myśl potrafi wracać do Ciebie przez cały dzień lub pączkować na wiele innych tematów?

Są takie rzeczy, które potrafią wisieć nad nami tygodniami albo miesiącami. Wiemy nawet, że gdybyśmy w końcu to zrobili,...
11/05/2026

Są takie rzeczy, które potrafią wisieć nad nami tygodniami albo miesiącami. Wiemy nawet, że gdybyśmy w końcu to zrobili, prawdopodobnie poczulibyśmy ulgę. Myślimy o tym. Wracamy do tego w głowie. Czasem nawet mówimy sobie, że przecież chcemy to zrobić. Napisać tę wiadomość. Zrobić dane zadania. Umówić wizytę. A mimo to jakoś nam nie idzie. Z czasem zaczynamy mieć do siebie pretensje. Że znowu odkładamy. Że może jesteśmy niekonsekwentni albo „za mało zmotywowani”. Tymczasem psycholog Peter Gollwitzer, badający tzw. implementation intentions, pokazywał w swoich badaniach, że sama chęć zmiany często nie wystarcza. Dużo łatwiej przejść do działania, kiedy intencja zamienia się w konkretny plan.
Z kolei Timothy Pychyl, zajmujący się badaniem prokrastynacji, zwracał uwagę na to, że odkładanie działania bardzo często nie wynika z lenistwa. Częściej jest próbą odsunięcia od siebie napięcia, dyskomfortu albo emocji związanych z tym, co mamy zrobić.I myślę, że wiele osób zna ten moment, kiedy coś wydaje się ważne, ale im dłużej czeka, tym trudniej się za to zabrać. Bo do głosu wraca zmęczenie, codzienność, stare mechanizmy i próby przekonania siebie, że „to może jeszcze nie teraz”. Dlatego czasem pomaga zasada: jeśli możesz to zrób pierwszy krok od razu. Nie dlatego, że zawsze trzeba działać natychmiast albo być produktywnym przez cały czas. Bardziej dlatego, że kiedy coś trudnego ciągle „wisi” nam nad głową, zabiera energię także w tle. Ja sama mam czasem tak, że planuję na początek dnia coś, na co kompletnie nie mam ochoty. Choćby zacząć. I kiedy w końcu ruszę z tym chociaż trochę, reszta dnia wydaje się lżejsza. Bardziej sprawcza i nawet atrakcyjna. Czasem najbardziej męczy nie samo działanie, ale przeciągające się oczekiwanie na nie.

Niedziela dla wielu osób miała kiedyś smak spotkań, odwiedzin, długich rozmów i bycia razem.Dziś coraz częściej wygląda ...
10/05/2026

Niedziela dla wielu osób miała kiedyś smak spotkań, odwiedzin, długich rozmów i bycia razem.
Dziś coraz częściej wygląda jak dzień „na regenerację”. Zamówione jedzenie, serial, scrollowanie, odkładanie odpowiedzi „na jutro”. I każda z tych rzeczy osobno może dawać chwilową ulgę. Problem pojawia się wtedy, gdy komfort zaczyna powoli zastępować więź. Bo samotność bardzo rzadko przychodzi nagle. Czasem pojawia się po cichu, w odkładanych rozmowach, relacjach „do nadrobienia” i wieczorach, w których coraz trudniej naprawdę być blisko. Ciekawa jestem, co pomaga Tobie dziś czuć większy kontakt z ludźmi, nawet w tych małych rzeczach?

Adres

Angorska 25/2
Mokotów
03-902

Telefon

+48605235777

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy O tym jak dobrze i szczęśliwie żyć. Anna Mochnaczewska Psychoterapeuta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do O tym jak dobrze i szczęśliwie żyć. Anna Mochnaczewska Psychoterapeuta:

Udostępnij

Kategoria