01/04/2026
Polecam artykuł o T bowena
Co się zatem wydarzyło?
Wykonałam kolejne cztery ruchy. Wróciłam po dwóch minutach. Nie zdążyłam zapytać o odczucia, bo pani Krysia sama zaczęła opowiadać:
- „Mam takie niesamowite uczucie… jakbym rodziła dziecko.”
Zamilkła.
- „To niemożliwe…”
- „Co jest niemożliwe?”
I wtedy opowiedziała historię sprzed blisko 40 lat.
Ciąża. Brak USG. Poród pośladkowy. Bóle parte. I dopiero wtedy okazuje się, że to ciąża bliźniacza. Lekarz podejmuje decyzję o zatrzymaniu akcji porodowej i robi cesarskie cięcie.
Teraz wszystko jasne. 40 lat temu ciało rozpoczęło poród… i nie mogło go dokończyć.
- „Pani Krysiu” - powiedziałam cicho - „niech pani spokojnie urodzi te dzieci.”
Przez kolejne 20 minut ciało kobiety przeżywało to, co kiedyś zostało przerwane. Nie wykonałam już ani jednego ruchu. Organizm powoli wracał do równowagi.
Na drugiej wizycie reakcje ciała powtórzyły się - zimno w okolicy kości ogonowej i ponownie odczucia porodowe. Ciało kończyło niedomkniętą historię.
Od trzeciej wizyty było już spokojniej. „Dzieci już się urodziły” - powiedziała pani Krystyna z uśmiechem. Zimno zniknęło. Teraz, gdy wykonywałam ruchy, pracowały kolana. Intensywnie. Głęboko.
Pani Krystyna odbyła do tej pory 8 zabiegów. Pięć pierwszych ograniczało się do minimum - podczas 50-minutowej wizyty wykonywałam cztery do sześciu ruchów. Reszta to było dawanie czasu na reakcję ciała. Ktoś może powiedzieć, że to bzdura. Ale pani Krysia wracała na kolejne zabiegi.
Dlaczego?
Bo kiedy ciało naprawdę zaczyna wracać do równowagi — człowiek to czuje.
Na piątą wizytę pani Krysia przyszła bez kul. A przecież jeszcze nie zajęłyśmy się kolanami.
- „Czuję się, jakby lat mi ubywało” - powiedziała z uśmiechem.
A potem dodała coś jeszcze:
-„Tego Bowena to powinni w szkole uczyć, żeby ludzie mogli sobie w rodzinach pomagać.”
I wiecie co?
Też tak uważam.
Bo metoda Bowena to nie tylko praca z bólem kolan.
To rozmowa z ciałem.
To odblokowywanie historii zapisanych w tkankach.
To powrót do naturalnej równowagi, bez siły, bez manipulacji, bez walki.
Może Twoje ciało też skrywa w sobie niedomkniętą historię?🙂