Egosfera Agata Kiec-Grzesik - psycholog, psychoterapeuta

Egosfera Agata Kiec-Grzesik - psycholog, psychoterapeuta Psychoterapia indywidualna (podejście psychodynamiczne)
Psychoterapia par, małżeństw i rodzin (podejście systemowe)

Agata Kiec-Grzesik - pomoc psychologiczna i psychoterapia par, małżeństw i rodzin oraz indywidualna, w ujęciu systemowym, tel. 697 999 136

30/07/2022

W Madrycie uroczyste requiem dla ofiar COVID-19. W Bergamo Las Pamięci. Niemiecki prezydent powiedział: 'Społeczeństwo, które wypiera ich cierpienia z pamięci, szkodzi samo sobie'. A u nas? Cisza.

19/07/2022

"Sygnałem zmęczenia jest niezdolność do przeżywania radości. Nagle znika przyjemność płynąca z pracy i z wysiłku, znika też przyjemność z odpoczywania.
Mówi się często, że w dorosłym życiu traktujemy siebie tak, jak byliśmy traktowani w dzieciństwie. Jeśli słyszeliśmy wtedy, że odpoczynek jest nagrodą i zależy od wykazania się, to jako ludzie dorośli prawdopodobnie potraktujemy siebie podobnie. To ma niewiele wspólnego z dbaniem o siebie i wsłuchiwaniem się w swoje potrzeby. Każdy z nas funkcjonuje zasadniczo w cyklu: wysiłek – mobilizacja – zmęczenie – odpoczynek – regeneracja i ponowny wysiłek. O zdrowym funkcjonowaniu świadczy uczucie przyjemności płynące z podejmowanego wysiłku przy jednoczesnej świadomości potrzeby odpoczynku. Jednak nie w nagrodę czy za osiągnięcie czegoś, ale dlatego że jest to naturalny sposób bycia. Nie da się tego schematu skrócić do nieustannego wysiłku i niejasnej perspektywy odpoczynku – kiedyś, w przyszłości i w dodatku tylko na chwilę, bo trzeba się będzie przecież spieszyć, by wykonać kolejne zadanie. Wówczas odpoczynek przybiera karykaturalną formę inwestycji, która ma podtrzymać naszą zdolność do wysiłku i wydajności."

Rafał Bornus
fot Haley Phelps

10/07/2022

"Czy z reguły na coś czekasz? Jak wielką część życia spędzasz na czekaniu? Istnieje czekanie krótkofalowe: w kolejce na poczcie, w ulicznym korku, na lotnisku, na umówione spotkanie, na koniec pracy, itp. Z czekaniem długofalowym mamy do czynienia, gdy ktoś czeka, aż zacznie się urlop, aż dostanie lepszą posadę, dzieci dorosną, aż wejdzie z kimś w naprawdę istotny związek, odniesie sukces, zarobi pieniądze, zostanie ważną osobistością, osiągnie oświecenie. Niektórzy ludzie przez całe życie czekają, kiedy zaczną żyć. Czekanie to stan umysłu polegający na tym, że pragniesz przyszłości odtrącając teraźniejszość."

Eckhart Tolle, Potęga teraźniejszości
fot Fallon Michael

16/03/2022

Ja­cyś lu­dzie w uciecz­ce przed ja­ki­miś ludź­mi.
W ja­kimś kra­ju pod słoń­cem
i nie­któ­ry­mi chmu­ra­mi.
Zo­sta­wia­ją za sobą ja­kieś swo­je wszyst­ko,
ob­sia­ne pola, ja­kieś kury, psy,
lu­ster­ka, w któ­rych wła­śnie prze­glą­da się ogień.
Mają na ple­cach dzban­ki i to­boł­ki,
im bar­dziej pu­ste, tym z dnia na dzień cięż­sze.
Od­by­wa się po ci­chu czy­jeś usta­wa­nie,
a w zgieł­ku czy­jeś ko­muś chle­ba wy­dzie­ra­nie
i czy­jeś mar­twym dziec­kiem po­trzą­sa­nie.
Przed nimi ja­kaś wciąż nie tędy dro­ga,
nie ten, co trze­ba most
nad rze­ką dziw­nie ró­żo­wą.
Do­ko­ła ja­kieś strza­ły, raz bli­żej, raz da­lej,
w gó­rze sa­mo­lot tro­chę ko­łu­ją­cy.
Przy­da­ła­by się ja­kaś nie­wi­dzial­ność,
ja­kaś bura ka­mien­ność,
a jesz­cze le­piej nie­by­łość
na pe­wien krót­ki czas albo i dłu­gi.
Coś jesz­cze się wy­da­rzy, tyl­ko gdzie i co.
Ktoś wyj­dzie im na­prze­ciw, tyl­ko kie­dy, kto,
w ilu po­sta­ciach i w ja­kich za­mia­rach.
Je­śli bę­dzie miał wy­bór,
może nie ze­chce być wro­giem
i po­zo­sta­wi ich przy ja­kimś ży­ciu.

Wisława Szymborską, Jacyś ludzie.
fot Caroline Selfors

14/02/2022

"Jakiego rodzaju nieświadome fantazje funkcjonują w relacji? Przykładowo pary często tworzą relacje, w których osoby czują, że partner ich nie rozumie, celowo nie chce ich zrozumieć, powinien je rozumieć, jest albo taki sam jak one, albo kompletnie inny, obcy, atakuje je, nie interesuje się nimi, odrzuca je.
Partnerzy nie zdają sobie sprawy, że wchodzą w relację w sposób zgodny z nieświadomymi fantazjami, a nawet mają udział w kreowaniu odpowiedzi drugiej osoby na swoje działania.
Przykład (dla powyższego)
Opóźnienie przez partnera przyjścia do łóżka może być przez tego, który już w nim jest, odebrane jako seksualne odrzucenie, brak miłości albo złość. Czasem są to przelotne nieświadome fantazje, mające swoje korzenie we wcześniejszych doświadczeniach. Mogą nagle wziąć górę, ale jeśli partner w końcu przychodzi do sypialni, mogą wygasnąć pod wpływem rzeczywistości.
Jednak druga osoba może też zostać wciągnięta w odegranie roli (...). Wówczas, gdy partner pojawia się w sypialni, jest postrzegany nie tyle jako ktoś, kto przyszedł później, ale jako ktoś kto przyszedł za późno. Spóźnienie staje się czymś, co potwierdza brak miłości i pożądania seksualnego. Czekający w sypialni następnie odrzuca lub w ogóle nie dostrzega seksualnych zabiegów partnera, ponieważ jego nieświadoma fantazja bierze górę nad rzeczywistością. Wydaje się być rzeczywista (i jest rzeczywista w znaczeniu rzeczywistości psychicznej).

Zdolność polegająca na jednoczesnym dążeniu do prawdy opartej na własnym doświadczeniu i tolerowaniu prawdy wynikającej z doświadczenia drugiej osoby, uznawanie i przyjmowanie znaczenia, jakie płynie z doświadczenia kogoś innego, bez zatracania swojego własnego, szczególnie wtedy kiedy one nie tylko się różnią, ale także stoją w konflikcie, jest wielkim osiągnięciem rozwojowym.

Mary Morgan, „Stan umysłu pary”
fot Toa Heftiba

12/09/2021

"Zamieszkała z nami dopiero rok przed śmiercią. Wcześniej pomieszkiwała u nas, zwłaszcza zimą. Miała prawie 90 lat. Jej dolegliwości narastały stopniowo, jakby powoli wyczerpywały się w niej siły życiowe.

To, że zamieszkamy razem, było dla mnie rzeczą całkowicie oczywistą. Nie jestem przeciwna domom opieki, rozumiem, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić na to, by przyjąć rodzica do siebie - mają małe mieszkania, dzieci, pracę. Ja mogłam to zrobić.
Zawsze miałyśmy bliski, choć czasami niełatwy kontakt. Jestem jedynaczką. Mama bardzo mi pomagała przy dzieciach, zawsze mogłam na nią liczyć. Stopniowo odkrywałam, że role zaczynają się odwracać. Że teraz to ja będę pomagać mamie. Jakby zamykało się koło: to, co otrzymałam od niej, szczególnie jako dziecko, teraz mam szansę zwrócić, i to w prawie identyczny sposób: karmienie, mycie, zakładanie pampersów. Kiedyś nawet powiedziałam jej: "Czuję, jakbyś teraz to ty była moją córeczką".

Odchodzący człowiek stopniowo się wygasza, jego świat się kurczy, ogranicza do domu, do najbliższych, gasną w nim pragnienia i potrzeby. Proces odchodzenia polega też na wygładzaniu wszelkich konturów - mama łagodniała. Przyjmowała wszystko bardzo naturalnie. Była zżyta z myślą, że starość i śmierć są częścią życia.

To, co było dla mnie najtrudniejsze, to bezsenność i wysiłek fizyczny. Mama wołała mnie w nocy, potem już sama budziłam się co chwila, żeby sprawdzić, czy wszystko u niej w porządku. Potrafiła wstawać w nocy, a ponieważ była bardzo słaba, czasami upadała; strasznie trudno podnieść takie bezładne ciało. Czułam się po prostu fizycznie zmęczona.

Na szczęście nie byłam z tym sama, cały czas pomagał mi mąż. Czuwaliśmy przy niej na zmianę. Jakoś wspólnie dawaliśmy radę. Gdyby nasze siły się wyczerpały, to na pewno poprosilibyśmy o pomoc. Trzeba siebie nieustannie pytać: czy to już nie jest dla mnie za dużo? Bo przecież nie o to chodzi, żeby siebie zadręczyć i czas, który może być darem, zamienić w gehennę.

Tego naszego ostatniego wspólnego roku za nic bym nie oddała. To było niezwykłe doświadczenie, za które jestem bardzo wdzięczna losowi. Czy chciałabym, żeby moje dzieci zajmowały się mną kiedyś w taki sposób? Z jednej strony chciałabym, żeby moje odchodzenie było dla nich mało uciążliwe, ale z drugiej - kiedy biorę pod uwagę moje doświadczenia i to, jakim ten czas był dla mnie darem, dlaczego nie miałyby doświadczyć tego samego?

Wszystko się domknęło. Bez tego mój związek z mamą nie byłby zakończony."
Małgorzata Braunek, Jestem matką mojej matki
Zapraszamy do nowej grupy wsparcia, prowadzonej on-line - dla osób 60+, więcej informacji na naszej stronie lps.pl

29/08/2021

Kolejna okoliczność sprzyjająca rozwinięciu się skłonności depresyjnych to atmosfera w rodzinie, w której nieprzychylnie patrzy się na żałobę.

Niekiedy rodzice i opiekunowie sami stanowią model zaprzeczania smutkowi, lub też naciskają (np. po trudnym rozwodzie), aby dziecko przyłączyło się do rodzinnego przekonania, zgodnie z którym wszystkim będzie lepiej bez tego, kto odszedł.

Czasem chcą, by dziecko zapewniło ich, że nie odczuwa bólu.
W takich przypadkach smutek zostaje zepchnięty pod powierzchnię i w końcu przeradza się w przekonanie, że to w JA jest coś złego.

Nieraz dziecko odczuwa silny, choć niewyartykułowany nacisk emocjonalnie przeciążonego dorosłego, aby oszczędzić mu jeszcze większego żalu. jak gdyby przyznanie się do odczuwania smutku oznaczało całkowity rozpad osoby.
Dziecko nieuchronnie dochodzi do wniosku, że żal jest niebezpieczny, a potrzeba pocieszenia - destrukcyjna.
W niektórych rodzinach obowiązuje moralność oparta na przekonaniu, że żałoba i inne formy troski o Ja czy pocieszenia Ja są egoistyczne, są po prostu użalaniem się nad sobą - jak gdyby odczucia tego rodzaju były z zasady godne pogardy.

Takie wywoływanie poczucia winy i napominanie dziecka, aby przestało płakać i wzięło się w garść, kształtują potrzebę ukrywania wszystkich czułych obszarów Ja i powodują, że dziecko zaczyna stopniowo ich nienawidzić po zidentyfikowaniu się z krytycznym rodzicem.

Nancy McWilliams "Diagnoza psychoanalityczna"

08/06/2021

Gdyby ludzkie bolączki dało się leczyć za pomocą gadaniny, uzdrowienie ludzkości już dawno dokonałoby się… przy barze. Mądry terapeuta nie opiera się wyłącznie na rozumowym oglądzie, bo ten nie wystarczy, żeby uleczyć ból ludzkiego serca. (…) zdrowiejemy, kiedy przyjmujemy do wiadomości rzeczywistość, którą wcześniej skutecznie negowaliśmy. (…) Żadne leki, zastrzyki, ani nawet elektrowstrząsy nie zastąpią żywej relacji, jaką może stać się terapia.

Jon Frederickson

20/12/2020

Joanna Piekarska: Ludzie często boją się, że jak zaczną brać leki, to się od nich uzależnią i będą musieli je brać już do końca życia. Tak się dzieje?
Joanna Popławska: Absolutnie nie. Uzupełnienie serotoniny najczęściej wymaga podawania leku przez pół roku. Czasami warto przedłużyć leczenie do roku, jeśli niedobór był bardzo duży. Jeżeli było dużo stresu w dzieciństwie, rodzice pili alkohol albo była przemoc w rodzinie i jako dzieci bardzo się baliśmy, wówczas trzeba podawać leki przez rok, w niektórych przypadkach nawet do dwóch lat. Po dwóch latach leki odstawiamy, bo one już swoje zrobiły i nie ma powodu, żeby podawać je w nieskończoność. Farmakoterapia powinna trwać minimum pół roku, a maksymalnie dwa lata.

Joanna Piekarska: Ile trzeba czekać na poprawę, kiedy się zacznie przyjmować leki przeciwdepresyjne?
Joanna Popławska: Co najmniej dwa tygodnie. Kiedyś się czekało 6–8 tygodni, teraz są nowocześniejsze leki z grupy SSRI czyli tzw. inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny, np. escitalopram, który zaczyna działać po 10–14 dniach. Użyłam takiego żargonu medycznego, ale celowo - chcę przekonać, że to naprawdę jest dobrze zbadane i opisane, wiemy co działa i dlaczego.

Joanna Piekarska: Czego najbardziej się obawiają ci z Twoich pacjentów, którzy są niechętni wobec leków?
Joanna Popławska: Że leki ich zmienią, że już nie będą sobą. Że będą po nich senni, ogłupieni. Tymczasem ja naprawdę wiem z doświadczenia i na podstawie badań, że dobrze dobrane leki nie dają działań niepożądanych.
fragment książki "Psychoterapia dziś."
fot Michał Turkiewicz

Adres

Niezłomnych 3
Mosina
62-050

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Egosfera Agata Kiec-Grzesik - psycholog, psychoterapeuta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Egosfera Agata Kiec-Grzesik - psycholog, psychoterapeuta:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram