20/01/2026
Są pacjenci, którzy zostają z nami na lata.
I są tacy, którzy zostają w sercu na zawsze.
Z Igorem pracuję już 18 lat. Zaczęliśmy w 2008 roku — był moim pierwszym pacjentem pediatrycznym. Uczyliśmy się wtedy siebie nawzajem. To nie była łatwa współpraca. Bywało trudno, bywało nerwowo, bywały dni pełne zmęczenia i frustracji.
Nie działały klasyczne „zabawy”: podłoga to lawa, nie schodź z materaca, bo tam woda… kreatywność czasem kończyła się szybciej niż siły.
Ale nie poddaliśmy się.
Z czasem na sali pojawili się Władcy Pierścieni, Hobbit i całe stado fantastycznych stworzeń. Była wyobraźnia, śmiech, walka, przygoda — i małe kroki do przodu, które z perspektywy czasu okazały się ogromnymi krokami.
Dziś Igor jest dorosłym mężczyzną.
Nadal pracujemy razem. Inaczej. Spokojniej. Świadomiej. Dużo, dużo łatwiej. Ale to „łatwiej” nie wzięło się znikąd — jest efektem lat pracy, cierpliwości i wzajemnego zaufania.
Ten post piszę dla wszystkich rodziców i pacjentów, którzy dopiero zaczynają swoją drogę rehabilitacyjną.
Na początku bywa ciężko. Czasem wydaje się, że stoimy w miejscu. Ale czas, konsekwencja i relacja robią cuda. Rehabilitacja to maraton, nie sprint. A każdy dzień — nawet ten trudny — ma sens.
Dziękuję Ci, Igor, za te 18 lat wspólnej drogi.
To ogromny przywilej móc towarzyszyć komuś w tak długim i ważnym fragmencie życia 🤍
Poniżej kilka wspólnych chwil 🙈😉😎