10/10/2025
Od długiego czasu nie daje mi spokoju jedna sprawa. Od lat jestem samorzeczniczką osób z niepełnosprawnościami, a tym razem to ja padłam ofiarą mobbingu. I to pracując dla fundacji która teoretycznie wspiera OzN.
Mobbing w pracy to o tyle trudne zjawisko, że osoba mobbingowana, dodatkowo osoba o niższym poczuciu wartości przez dłuższy czas zastanawia się, czy to co myśli, czy to jak się czuję jest zgodne z rzeczywistością.
Ja mam to szczęście, że mam wokół siebie ludzi, którzy byli świadkami wielu sytuacji, słyszeli wiele rozmów, w których byłam atakowana.
Zawsze były i będą dwie wersje,. Ale ja po godzinach terapii, wiem, Że to co czułam, to jak się czułam było realne i było niestety prawdziwe.
Nie bez powodu też, w trakcie ale pod koniec zatrudnienia byłam na zwolnieniu.
Jestem osobą, która w tym co robi, daje z siebie wszystko, na miarę swoich ograniczeń ale też swoich możliwości. Co też zaznaczyłam na początku mojego zatrudnienia w fundacji Kulawa Warszawa , kiedy mnie zapytano o moje oczekiwania.
natomiast w pewnym momencie okazało się, że jestem zbyt "niepełnosprawna" I nie realizuje swojej roli szkoleniowca tak jak sobie to wyobrażano.
Czy to jest / była moja wina? Raczej nie.
To co jest najbardziej smutne i krzywdzące, to to, że takie osoby jak ja, osoby z niepełnosprawnością znaczną, tak znaczną jak moja właśnie w fundacjach, i właśnie w Fundacjach mówiących o dostępności, propagujących ten temat właśnie tam szukają pracy, zrozumienia i akceptacji.
To tyle ode mnie narazie w gwoli wyjaśnienia sytuacji.