CISZA Ośrodek Terapii, Rozwoju i Ajurwedy. Eliza Taworska

CISZA Ośrodek Terapii, Rozwoju i Ajurwedy. Eliza Taworska Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od CISZA Ośrodek Terapii, Rozwoju i Ajurwedy. Eliza Taworska, Terapeuta, Stanisława Noakowskiego 9, Oliwa.

Ayurveda & Post - Traumatic Growth
Terapia 1:1
Terapia grupowa
Konsultacje
Warsztaty
Klinika pobytowa
Mentoring dla kobiet
Kregi Kobiet
Szkoła Ajurwedy
Ksiazka „Okruchy Ciszy”
Napisz do mnie e.taworska@osrodekcisza.pl

Dzień dobry! Masz taki dzień w tygodniu, żeby porozmawiać ze swoim lękiem? Albo ze smutkiem? Taki dzień uwagi dla uczuć,...
02/02/2026

Dzień dobry!
Masz taki dzień w tygodniu, żeby porozmawiać ze swoim lękiem? Albo ze smutkiem?
Taki dzień uwagi dla uczuć, które żyją w każdym z nas.
Taki dzień, zatrzymania, nadania ważności temu, co gubimy w codziennej prozie życia.

Wiem, że nie na każdym etapie jest to łatwe.
Choć medytuję od wielu lat, to tak naprawdę przestałam się spieszyć, gdy dzieci wyprowadziły się z domu.
Gdy ruszyły w drogę. Do życia i do nieba.
Całkiem niedawno zauważyłam, że nie odczuwam tego wewnętrznego poganiacza, który mówi mi: idź już, idź, wracaj do domu.

Za to lubię dojrzałość. Ten stan czystej, lekkiej obecności, gdy nic nie muszę i już się nie boję, nie czuję się winna. To niesamowite, jak rodzi się wówczas przyjemna obecność bycia w chwili, która trwa.

Wielka to wolność zgodzić się w sobie na mniej. Mniej pracy, mniej rozmów, mniej bodźców.
Wtedy praca staje się taka przyjemna!
Bo przecież każdy z nas ma lepszą jakość, gdy jest wyspany, wypoczęty i zrelaksowany.

Dziś dzień samoopieki. I Tobie z serca go życzę ❤️

W gabinecie w Gdańsku aktualnie komplet, nie przyjmuje nowych osób.
Jedynie zdalnie.
Jeśli odpowiada Ci ta forma, zapraszam.
Pięknego dnia!
Eli

Lęk przed oceną jest zmorą !Może ograbić nas z marzeń, zniszczyć relacje, wpędzać w marazm, tłumienie potrzeb i emocji, ...
30/01/2026

Lęk przed oceną jest zmorą !

Może ograbić nas z marzeń, zniszczyć relacje, wpędzać w marazm, tłumienie potrzeb i emocji, rozwija samozniszczenie.
Robi nas w konia, oszukuje, siedzi na plecach.
Ani unikanie, ani zabezpieczanie, czy odwracanie uwagi nie obniża lęku.
Daje chwilową ulgę, ale to nie zmienia jakości życia

Czy wiesz, czego dokładnie w tej ocenie się boisz?
Co się stanie, gdy ktoś cię skrytykuje, negatywnie oceni?
Co będzie z tobą, gdy stanie sie to, czego tak się boisz?
Co poczujesz?

Ludzie mówią zazwyczaj tak; boję się unieważnienia, ośmieszenia, odrzucenia.
Wpuść lęk do lejka.
I pytaj siebie: i co dalej?

Co poczujesz w wyniku ośmieszenia, odrzucenia, unieważnienia?
Co dokładnie stanie się z twoim ciałem?
Czy reakcje, których się boisz są zagrażające życiu, czy po prostu nieprzyjemne?

I dlaczego unikasz nieprzyjemnych wrażeń? Co, jeśli spróbujesz rozwijać tolerancję na niewygodę?

Zostawiam Cię z refleksjami na temat lęku na dziś.

I zapraszam do pracy 1:1 online, rozprawimy się z nim razem ❤️
Eli

Każdy człowiek na swój sposób może ulepszać świat. Nie ma  lepszego, czy gorszego sposobu. Możemy ulepszać świat chodząc...
28/01/2026

Każdy człowiek na swój sposób może ulepszać świat. Nie ma lepszego, czy gorszego sposobu.
Możemy ulepszać świat chodząc pieszo, lub produkując pojazdy.
Nic nie jest gorsze ani lepsze.
Jest odmienne

W ciągu jednego ziemskiego życia możemy przejść wiele transformacji, możemy budzić się do nowego. I to, że kiedyś lubiliśmy szybko robić rzeczy, osiągać, gromadzić, nie było zle. Było częścią innego etapu.
To tak, jak nasze marzenia, z czasem mogą stać się kulą u nogi.

Nowoczesna cywilizacja sprawiła, że wychodzimy z pomieszczeń tylko czasem. Nie znamy języka ptaków, praw natury, zwyczajów saren.
Czytamy o tym w książkach. Na Wschodzie ludzie żyją czystym doświadczeniem. Uczą się z naturą i od natury, spędzając życie nie przywiązując uwagi do czasu. Niespiesznie
To nie znaczy, że są totalnie szczęśliwi. Są też smutni, cierpią, jak wszyscy.
Ale nie zakrywają cierpienia, ono leży na ulicach, jest widoczne, oswojone.
My zakrywamy.

Zakochałam się w Indiach, bo poczułam tam, że emocjonalne życie może być bezwysilkowe. Nie musiałam niczego ukrywać, „oszczędzać” innych, uśmiechać się przez łzy. Mogłam czuć się źle i zachwycać głośno.

Indie ośmieliły mnie do prawdy i wolności. Nie tylko poprzez praktykowanie medytacji, odosobnienia, Panchakarmy, ale poprzez życie, które dzieliłam z ludźmi.
Jestem wdzięczna za ten dar , za przyjaciół w Indiach, którzy otworzyli przede mną bramy życia poza turystycznym szlakiem. Którzy pokazali mi, jak wygląda zwykły dzień, burza, monsun, wesele i pogrzeb.

Nie wiem, czy zatrzymanie, rozmyślanie, obcowanie z naturą, rezygnacja z nadmiaru, telewizora, telefonu, imprez są dobre.
Ani dobre ani złe.

To zależy dla kogo i w jakim czasie.
Dla mnie są dziś podstawą życia.
Jeśli potrzebujesz zatrzymania zapraszam Cię na Dzień w Ciszy 21 lutego w godzinach 10:00-15:00 do naszego Ośrodka w Gdańsku

Eli ❤️

Lęk jest zmorą współczesnych ludzi. A depresja w wielu przypadkach ( choć nie zawsze) objawem życia w nienaturalnych dla...
23/01/2026

Lęk jest zmorą współczesnych ludzi.
A depresja w wielu przypadkach ( choć nie zawsze) objawem życia w nienaturalnych dla człowieka warunkach.

Pomagam ludziom nawiązać kontakt z życiem wewnętrznym, czuć.
By nie umierali za życia. Mieć lepsze życie, pomimo cierpienia, radzic sobie z nim.

Towarzyszę w tworzeniu bezpiecznych i wartościowych więzi, poprzez tworzenie przestrzeni, w której jest miejsce na wiedzę, metody, ale też na prawdę ukrytą w sercu.
Przestrzeń, która pozwala czuć, zamiast kontrolować emocje myślami.
Bo to prowadzi do rozłączenia, zubożenia, marazmu, spadku energii, utraty sensu i samotności.

Lęk dotyczy większości ludzi, jest głównym tematem, objawem, problemem, jaki ludzie wnoszą do terapii. Choć ostatnio wolę słowo rozwój. Bo ja niczego nie leczę, skupiam się raczej na tym fragmencie, na tej części w człowieku, która emocjonalnie nie dorosła. A my ludzie możemy bezustannie wzrastać, rozwijać się.

W każdym razie tym lękiem musimy się zająć.
Po pierwsze zauważać go i uznawać, jak gościa ( nie każdy jest miły)
Obserwować, nazywać, odczuwać.
Lęk jest, jak tafla lodu.
Ale pod nim żyją kolorowe rybki, które znów mogą być żywotne, gdy dostaną więcej tlenu i pożywienia.
Lód sprawia, że bardzo ciężko się do rybek dostać.

Od dawna panuje moda na uspakajanie. Herbatki, medytacje, tabletki, rytuały nie prowadzą do ożywiania emocji. Nie powodują, że możemy je w końcu wyrazić, dać im uwagę i głos. Powodują, że je ignorujemy.

A emocje mają głos i swój język.
Językiem smutku są łzy. Tak, jak językiem ciała są emocje a językiem umysłu są myśli.
Kiedy używamy wszystkich języków, stajemy się żywi, pełni wigoru, mamy lepsze życie, bo mniej w nim cierpienia. Cierpienie niezwykle często jest objawem tłumienia. Ignorowania emocji, udawania, że ich nie ma, kneblowania ich.

Kiedy jesteśmy dorośli nie musimy już zatykać sobie ust ani mrozić serc. Możemy stawać się emocjonalnie wolni, bo taka jest czysta ludzka natura.

Pamiętam, jak mam mówiła mi: nie proś o uwagę kogoś, kto cię nie chce. I nie proś nikogo o pomoc.
Wiem, że chciała mnie chronić, ale chroniła mnie tak, jak siebie samą. Nieskutecznie
Duma unieważniła nasze potrzeby, granice a przede wszystkim uczucia. Stała się towarzyszką lęku, wierną siostrą. Byłyśmy w tym we dwie.

Dziś powiem mojej wnuczce: nie proś o uwagę kogoś, kto cię nie chce i utul swój smutek, tęsknotę, przytul zranienie. Poskarż się babci.
Masz prawo być zła, bo to złość ochroni cię przed zranieniem a nie duma. To złość pomoże ci ustalać wartości i zasady, nie tkwić w relacjach, z których ludzie znikają, ignorują, ranią. Taka złość, która wyraża się w odwadze i obronie siebie, nie taka co prowadzi do ataku.
Z miłości do siebie ucz się mówić NIE. I życz wszystkich dobrze, nie produkuj nienawiści, nie obgaduj.
Podziękuj i odejdź. To najwyższa forma współczucia. Życzyć innym dobrze i zabrać siebie z przestrzeni bólu.
Duma to zwodnicze narzędzie.

Duma wypiera prawdziwe pragnienia, ludzkie. I wypiera uczucia.
A wtedy stajemy się niedostępni, chłodni zastygamy a nasze życie staje się przetrwaniem

Pięknego piątku!
Karmcie swoje kolorowe rybki ❤️
Eli

☎️Prowadzę sesje 1:1 online
Szczegóły: www.osrodekcisza.pl

Dlaczego jedni radzą sobie z cierpieniem lepiej a inni gorzej? Przyczyn jest wiele. Ale jedną, o której chcę dziś napis...
22/01/2026

Dlaczego jedni radzą sobie z cierpieniem lepiej a inni gorzej?
Przyczyn jest wiele.
Ale jedną, o której chcę dziś napisać jest osobiste zaangażowanie w tworzenie szczęścia, wystarczająco dobrego, satysfakcjonującego życia.

To, że odczuwamy lęk lub smutek, nie oznacza, że nie możemy nic zrobić.
Oznacza, że warto najpierw nauczyć się akceptować, uznawać niewygodę, jako integralną część ludzkiego istnienia.

Emocje są, jak chmury na niebie. Płyną. Przychodzą i odchodzą.
Nastroje są, jak skumulowane chmury na niebie, może wypłynąć z nich ulewny deszcz z gradobiciem.
Na zewnątrz lub do wewnątrz.

Wtedy albo stajemy się niewygodni dla innych i trujemy nasze stada poczuciem niesprawiedliwości albo uderzamy w siebie i chorujemy.
Nie zajmując się bólem narażamy się na pogłębianie nieszczęścia.

Jak zatem zająć się bólem?
Nie wiem, czy istnieje coś, co pomaga wszystkim.
Jednym pomaga wyjazd, zmiana otoczenia. Innym pomaga psychoterapia. Jeszcze innym rozwój duchowy albo twórczość.
A jeszcze innym natura i zwierzęta.
Gdy chorujemy, warto udać się do lekarza. Być może choruje mózg i jak każdy organ może wymagać farmakoterapii. Warto sprawdzić.

Ale jestem zdania, że pomaga nam ruch.
Nie tylko ten fizyczny, ale ruch emocjonalny i mentalny. Możemy uczyć się dostrzegać słońce i drzewa. Możemy uczyć się koić muzyką i tańcem, możemy sadzić rośliny, karmić ryby, rysować, pomagać bezdomnym, gotować. Cokolwiek, co sprawi, że poczujemy radość albo wzruszenie. Cokolwiek, co sprawi, że świat wewnętrzny zacznie budzić się z marazmu.

Siedząc na kanapie nie zmieni się nic.
Czekając na szczęście, oddajemy sprawczość, bo może ono nie nadejść.
Zakładając, że jak stanie się coś, to zmieni się moje życie, też może okazać się pułapką. Bo myślenie warunkowe to wyobrażenie.

Życie jest dzis.Tu
Mój przepis na lepsze życie pomimo i pomiędzy, polega na tym, że robię rzeczy, które napełniają moje serce.
Zmienia to proporcje cierpienia, choć w pełni go nie ujmuje.
Godzę się na mniej. Mniej siły. Mniej radości i mniej ekscytacji, ale też mniej rozpaczy.

Uczę się tworzyć przyczyny szczęścia, zamiast czekać na szczęścia. Rzucam ziarna, zasiewam. Dzień po dniu, szczególnie wtedy, gdy mi się nie chce.

Mogę płakać na kanapie albo w lesie.
Wolę w lesie.
Mogę tęsknić na kanapie albo nad morzem. Wolę nad morzem. Mogę być smutna sama na kanapie, ale idę na kolację i biorę ten smutek pod pachę.
Kto wie, czy on zechce mi towarzyszyć…
Albo idę powiedzieć komuś, kto jest w stanie udźwignąć mój ból.

Tworzenie dobrego życia jest dla mnie sensem samym w sobie.

Róbcie kochani dobre życie, pomimo i pomiędzy
Eli ❤️

Negatywne skutki medytacji, choć rzadkie, to warto mieć na uwadze, że mogą wystąpić. Bez przygotowania, bez prowadzenia,...
21/01/2026

Negatywne skutki medytacji, choć rzadkie, to warto mieć na uwadze, że mogą wystąpić. Bez przygotowania, bez prowadzenia, może stać się praktyką pogłębiającą problemy osób z doświadczeniem traumy, zaburzeniami lękowymi, czy PTSD.

Zdarzało mi się pracować z osobami, które nie były świadome, że dotyczy je problem zaburzeń lękowych, dysocjacyjnych, że nie mają kontaktu z ciałem, żyją w oderwaniu od rzeczywiści. Niektórzy ze zdziwieniem mówili, że medytacja nie jest dla nich żadnym problemem, mogą godzinami siedzieć w bezruchu, tracąc kontakt ze zmysłami, odczuciami, myślami, jakby nie istnieli.

Inni zauważali, że medytacja wydaje im się łatwa ( choć nic niewnosząca) a jednocześnie nie czuli bólu fizycznego, zmęczenia, głodu, potrzeby snu)

Niestety zdarza się, że medytacja może być katalizatorem retraumatyzacji i wtórnego załamania zdrowia psychicznego. W żadnym przypadku medytacja nie może prowadzić do odrętwienia, poczucia oddzielenia, wyłączenia.
Ma prowadzić do połączenia i świadomego, powolnego przyjmowania wrażeń, myśli i emocji.
Do bycia w tym, co rzeczywiście wewnątrz nas się wydarza.

Praktyka uczy, że możemy czuć i rozwijać świadomość a jednocześnie zmieniać własne reakcje na wewnętrzne i zewnętrzne procesy. Uczy obecności i akceptacji a nie spokoju poprzez odcięcie.
Spokój przychodzi po burzy.

Zanim zaproponuję komuś medytacje, staram upewnić się, czy pozwala mu na to stan psychiczny, bo są takie formy medytacji, które zamiast regenerować, budować świadomy kontakt z ciałem, bezpieczeństwo, będą odcinały od wrażeń.

Zwracam też uwagę na niewygodę, która pojawia się w pracy z ciałem, jest to normalne i oducza nawyków myślowych i ruchowych, które skutkują wyłącznie przyjemnością.
Niewygoda jest częścią procesu integrującego umysł i ciało. ‼️

Pracuję w podejściu Somatic Compassion, które jest wynikiem moich licznych obserwacji ludzi w traumie, z zaburzeniami lękowymi, z zanurzeniami osobowości z tzw. wiązki C , PTSD. Zawsze, gdy mam wątpliwość co do bezpieczeństwa, proszę o konsultacje z lekarzem psychiatrą.
Pozwalam sobie nie wiedzieć. Sprawdzać.
Czasem lepszy będzie spacer niż medytacja, naprawdę.

Medytuję wiele lat.
W różnych podejściach i miejscach.
Obserwacja siebie w codziennych praktykach a także doświadczanie różnych podejść od Vipassany, Mindfulness, poprzez medytacje dynamiczne w Osho Institute w Indiach, ostatecznie osadzając się w buddyzmie tybetańskim, uświadomiła mi, jakie praktyki pogłębiają dysocjację a jakie pomagają wrócić do pełnego kontaktu ze sobą i światem.

Kluczowe dziś wydaje mi się współczucie, które w doświadczeniu somatycznym może znosić, „rozpuszczać” mechanizmy
obronne, napięcia, emocjonalne blokady.

Somatic Compassion jest drogą do lepszego życia, pełniejszego kontaktu ze sobą, innymi i światem, ale prowadzi przez doświadczenia, których zazwyczaj unikamy; łzy, złość, irytację, wzruszenie, smutek.
Wybieram integrację. Noc i dzień.

Sądzę, że szczęśliwe życie zaczyna się od głębokiej pracy duchowej a medytacja, jako jedna z ścieżek, może ten rozwój wspierać. Jeśli nie mamy tradycji bycia życzliwym i współczującym a zarazem w pełni odpowiedzialnym za swoje życie, to medytacja nie pomoże nam w osiągnięciu harmonii.

Siadając do medytacji często spodziewamy się, ze coś się wydarzy. Tendencja do oczekiwania jakiegoś efektu jest jedną z blokad, która może prowadzić do porzucenia praktyki.

Przyjrzyj się swojej praktyce.
Kiedy angażujesz umysł i serce, to życie samo pokaże ci, co warta jest twoja medytacja.
Pożytek z praktyki zobaczysz wtedy, gdy przestaniesz lgnąć do wszystkich spraw świata, po którym stąpasz i wczepiać się w nie, emocjonalnie oddając cenną energię komuś lub czemuś.

W chaosie i zamieszaniu codziennego życia możemy nie zauważyć, ze spokój jest w nas.
Życzę Ci pięknego dnia, abyś odnalazła maleńką chwilę na zrobienie czegoś dobrego dla siebie i dla innych.

Aaa i jeszcze coś!
Być dobrym dla innych, życzliwym i współczującym nie oznacza przestać stawać za sobą i odrzucić ochronę, zdrowe granice. Bo życzliwość i współczucie dotyczy też Ciebie ❤️
Eli

A jeśli masz ochotę na wspólną praktykę Somatic Compassion, zapraszam od 5 lutego !
Ponownie przez 8 tygodni w czwartki będziemy zanurzać się wgłąb siebie w medytacji siedzącej i w ruchu.
Szczegóły w komentarzu

Dziś mam kolejny wolny dzień. Prawie, bo tylko dwie sesje. Ludzie  pojechali na ferie. Jakby wszyscy się umówili, że op...
20/01/2026

Dziś mam kolejny wolny dzień.
Prawie, bo tylko dwie sesje.
Ludzie pojechali na ferie.
Jakby wszyscy się umówili, że opuszczą sesję właśnie we wtorek!
Nic nie zarobiłam.
Jestem szczęśliwa 🍀
Bo ludzie mogą odpocząć i mieć piękny czas z rodziną i ja mogę odpocząć, poddając sie nicnierobieniu.

Wieloletnie zmęczenie sprawiło, że zaczęłam dostrzegać cuda w tym, czego kiedyś się bałam.
Życie samo w sobie jest wystarczające 🌞

Kiedy wiele lat temu odchodziłam z korporacji, bo zauważyłam, że cele organizacji nie służą ludziom, nie byłam wcale odważna. Byłam cwana, chciałam nadal korzystać z korpokontaktow, ale robić własne programy rozwojowe.
Chciałam nadal przerzucać odpowiedzialność na innych.
I to się nie udało.

Bo ja byłam już inna, straciliśmy wspólny język.
Zmieniły się moje potrzeby i wartości.
Dojrzewałam do spowolnienia. A chciałam ciszę i zatrzymanie ofiarować tym, którzy widzieli wartości w pędzie.

W pierwszym Ośrodku, który otworzyłam brakowało mi gwaru, pochwał, premii. Musiałam nauczyć się siebie. Zrozumieć kim chce być i co chce robić i jakim wartościom się kłaniać. I były dni puste, jak echo.
Jak dzis.
Nikt nie przychodził, kalendarz był pusty.
I wtedy bardzo się bałam, że popełniłam błąd.

Dziś jestem szczęśliwa i wdzięczna sobie, że przyjęłam niewygodę i żyłam z nią.
Przyjęłam stratę. Przyjęłam rozpad i przyjęłam pełną odpowiedzialność za swoje życie.

A potem przyszła wiosna. I nagle pojawiło się dużo ludzi, nie wiem skąd. Robiłam swoje. To, w co wierzyłam.
Przyjmowałam zachwyt, krytykę i ironię. Wszystko!
Starzy znajomi mówili, że to upadek zamienić wysokie stanowisko na bycie masażystką. I że branie sobie na głowę cudzych problemów to samobójstwo, przecież świetnie mi szło pozytywne myślenie. Ludzie lubili te warsztaty, manipulacje, motywacje, unikanie uczuć, zmęczenia. Znałam się na „wspieraniu” menedżerów, którzy ledwo już zipią.
Te osądy były przykre, bo naturalnie pragniemy, żeby ludzie byli z nami w zmianach, żeby nam w skrzydła dmuchali a nie oceniali.

Ale ja prezeską już byłam. Dyrektorką też. Trenerką, coachem, prelegentka, udziałowcem spółek. Kojarzę, że to był gigantyczny stres.
Podążanie za głosem serca kosztowało.
Czasem musiałam żyć skromnie, rezygnować z rzeczy, do których byłam przyzwyczajona. Nauczyłam się dużo o sobie, w szczególności tego, ze wiele chciałabym zmienić a niewiele poświęcić.

Dziś wiem, że będąc wierną sobie, życzliwą i ufającą w swój potencjał i zmieniającą się drogę , warto skupić się na własnym rozwoju.
Nikogo nie pytać, czy dobrze robisz i nikogo nie zachęcać. Nie przekonywać do tego, co odkryłaś.
Nikt nie musi cię rozumieć, poza tobą sama.
Ludzie przyjdą, gdy uwierzą, że to, co robisz jest wartościowe i może dać im to, co dało tobie. Przyjdą, gdy zobaczą spójność

A inni nie przyjdą. Bo nie jesteś dla wszystkich. Jesteś tu, żeby wzrastać i dzielić się, według własnego scenariusza ❤️
Idź za marzeniami, za sercem, jeśli już się obudziło !
Eli 🙏

Zatrzymaj się.Szukaj wokół siebie ludzi, którzy się nie spieszą. Mów mniejDostrzegaj więcejSłuchaj uważniejCzuj❤️❤️❤️„Ży...
20/01/2026

Zatrzymaj się.
Szukaj wokół siebie ludzi, którzy się nie spieszą.
Mów mniej
Dostrzegaj więcej
Słuchaj uważniej
Czuj

❤️❤️❤️
„Życie jest czymś więcej, niż tylko podwajaniem jego tempa”
- Mahatma Gandhi

Adres

Stanisława Noakowskiego 9
Oliwa
80-313

Telefon

+48534805634

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy CISZA Ośrodek Terapii, Rozwoju i Ajurwedy. Eliza Taworska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do CISZA Ośrodek Terapii, Rozwoju i Ajurwedy. Eliza Taworska:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria

Namaste, Z miłości do Indii

Historia Ciszy ma swój początek w Indiach, gdzie podczas pierwszej podróży zgubiłam w górach torbę z paszportem, pieniędzmi i wszystkim, co warunkuje byt w obcym kraju. Od tego czasu minęło dziesięć lat a ja żyję na pograniczu mistycznych Indii i dynamicznie rozwijającej się Europy, pokonując tysiące kilometrów tam i z powrotem.

Indusi mówią do mnie Eli. Śmieją się, że jestem dla nich bogatym źródłem wiedzy o tym kraju. Rzeczywiście, niewiele zostało miejsc, których jeszcze nie widziałam.

Piszę, fotografuję, boso przemierzam moją świętą ziemię.

Gdyby nie ta przygoda ze zgubionym paszportem, kto wie, kim byłabym dziś. To jedno zdarzenie i ludzka, bezinteresowna pomoc mieszkańców z miejscowości Munnar w Indiach południowych, którzy wyszli z plantacji herbaty, by odnaleźć moją torbę, pociągnęło za sobą szereg innych zdarzeń, osadzając moje życie w Indiach. Pracowałam w małej wiosce Anagallpura po powrocie do Polski założyłam Fundację Global Language, która dziś wspiera edukację dzieci i kobiet żyjących na obszarach wiejskich, głównie w stanach Kerala, Karnataka, Tamilnadu i Himachal Pradesh.