26/03/2026
Drodzy Rodzice, warto przeczytać 🫵
📯Chcemy dziś powiedzieć coś bardzo prostego, choć niewygodnego:
Drodzy Rodzice, zanim kolejny raz skrytykujemy nauczyciela w szkole czy przedszkolu, zanim powiemy „niech sobie radzi”, „to jego praca”, „jak mu nie pasuje, to niech zmieni zawód”, zatrzymajmy się i pomyślmy, co zrobić, żeby ci ludzie w ogóle jeszcze chcieli zostać w edukacji. Bo jeśli tak dalej będzie wyglądała rzeczywistość, to za chwilę sami będziemy uczyć własne dzieci — nie dlatego, że chcemy, ale dlatego, że nie będzie już komu stanąć przed klasą czy grupą przedszkolną. Młodzi nauczyciele wytrzymują średnio kilka tygodni. Do pierwszej zadymy, pierwszego nagrania, pierwszego upokorzenia, pierwszego ataku ze strony ucznia lub rodzica. Potem odchodzą. I nie wracają. A ci, którzy zostają, to w większości ludzie po czterdziestce, po pięćdziesiątce, emeryci, którzy trzymają ten system na swoich barkach, choć nikt nie powinien dźwigać takiego ciężaru w samotności.
I tu pojawia się pytanie, które jako Fundacja musimy zadać głośno: co to oznacza dla rodziców?
Bo brak grania do jednej bramki ⚽ nie jest problemem szkoły ani przedszkola. To jest problem, który wróci do nas wszystkich — i najmocniej uderzy w rodziców. Jeśli nauczyciele odejdą, to nie szkoła zostanie z problemem. To rodzice. To rodzice będą tłumaczyć dzieciom matematykę, polski, angielski, historię. To rodzice będą uczyć literek, czytania, liczenia, emocji i współpracy, bo nie będzie już "przedszkolanek", które robią to dziś z oddaniem. To rodzice będą szukać korepetytorów, których już teraz brakuje. To rodzice będą płacić za prywatne zajęcia, bo publiczna edukacja nie będzie miała kadry. To rodzice będą tłumaczyć dziecku, dlaczego lekcje się nie odbywają, dlaczego nie ma nauczyciela, dlaczego nikt nie chce pracować w szkole czy przedszkolu. To rodzice będą patrzeć, jak poziom edukacji spada, a ich dzieci płacą za to najwyższą cenę 📉
Ale jest jeszcze coś ważniejszego — coś, o czym mówi się za cicho, a co widzimy codziennie w szkołach i przedszkolach. Jeśli rodzic wpoi dziecku obraz nauczyciela jako wroga, to pewnego dnia to dziecko potraktuje tak samo jego. Dziecko nie rozróżnia autorytetów „na próbę” i „na poważnie”. Jeśli uczymy je, że dorosłego można nagrywać, wyśmiewać, poniżać, ignorować — to ono prędzej czy później zrobi to samo w domu. Jeśli uczymy je, że nauczyciel nie zasługuje na szacunek, to ono uzna, że żaden dorosły nie zasługuje. Jeśli uczymy je, że granice dorosłych nie istnieją, to nasze granice też przestaną istnieć. Jeśli uczymy je, że odpowiedzialność zawsze jest „po drugiej stronie”, to ono nigdy nie weźmie odpowiedzialności za własne zachowanie.
Dziecko, które nie szanuje nauczyciela, nie będzie szanować rodzica. Dziecko, które nie słucha nauczyciela, nie będzie słuchać rodzica. Dziecko, które widzi, że rodzic podważa autorytet nauczyciela, podważy autorytet rodzica.
To nie jest teoria. To jest codzienność, którą widzimy w szkołach, w przedszkolach, w gabinetach psychologów, w interwencjach kryzysowych. Dlatego jako Fundacja Pozytywni mówimy dziś jasno: brak szacunku wobec nauczycieli wraca do rodziców jak bumerang — w postaci braku szacunku wobec nich samych 🔄.
A kiedy system się zawali, kiedy nauczyciele odejdą, kiedy szkoły i przedszkola przestaną działać, to nie ministerstwo będzie siedziało przy stole z dzieckiem i tłumaczyło mu zadania. To nie Internet wychowa nasze dzieci. To nie TikTok nauczy je odpowiedzialności. To nie grupa rówieśnicza pokaże im granice. To będą rodzice. Sami. Bez wsparcia. Bez szkoły. Bez przedszkola. Bez ludzi, którzy przez lata byli ich sojusznikami, choć traktowano ich jak przeciwników.
Dlatego apelujemy: obudźmy się. Zacznijmy cenić nauczycieli póki są. Póki jeszcze ktoś chce przyjść do pracy do szkoły i przedszkola. Póki jeszcze ktoś ma siłę stanąć przed klasą i grupą. Póki jeszcze mamy z kim grać do jednej bramki — bo jeśli dalej będziemy ich niszczyć, to zostaniemy na boisku sami, z drużyną, której nikt nie poprowadzi 💛