04/02/2021
A Wy jak "długo" karmiłyscie piersią swoje dzieci?
DLACZEGO TRZEBA WSPIERAĆ DŁUGIE KARMIENIE PIERSIĄ
Znacie tą historię?
Siedzi sobie niewinny człowiek w restauracji/kawiarni/autobusie i nagle spostrzega 4/5/6 letnie dziecko, wyszarpujące pierś matki na widok publiczny i rozpoczynające konsumpcje. Wersje zachowania matki są dwie – albo z dumą obnaża nabrzmiałą, mleczną pierś, albo prezentuje się jako osoba zdominowana przez tego szalonego przedszkolaka i niemal ze łzami w oczach karmi małego przemocowca.
Ta opowieść ma wiele wersji, ale jedno jest pewne – zaczynając rozmowę o długim karmieniu piersią, poznasz jedną z nich. Pojawią się też prawdopodobnie takie sformułowania jak: zboczenie, pedofilia, choroba, obrzydlistwo i moje ulubione: „TAKIE DUŻE DZIECKO TO POWINNO JUŻ JEŚĆ WSZYSTKO A NIE SSAĆ PIERŚ!”. Ta. Bo jak wiadomo, dzieci karmione piersią nie dostają innych pokarmów, to taki sposób zaoszczędzenia na jedzeniu.
Z tą opowieścią jest jednak jeden, zasadniczy problem. Skąd Ci wszyscy ludzie biorą te matki długo karmiące i to w przestrzeni publicznej, skoro polskie statystyki karmienia piersią są tak mierne, że w 12 miesiącu życia karmionych piersią jest zaledwie 11,9% niemowląt, a informacji dotyczących starszych dzieci w ogóle nie ma, ponieważ tak maleńki odsetek kobiet karmi w Polsce „długo”.
Przy okazji słowa „długo” zatrzymam się na chwilę przy terminologii. Czym właściwie jest „długie karmienie piersią”? Do głowy przychodzą mi trzy definicje:
1. Dłużej niż minimum zalecane przez specjalistów (czyli dłużej niż rok lub dłużej niż dwa lata, w zależności od organizacji wydającej zalecenia)
2. Dłużej niż widuję w moim środowisku (z tej oceny chyba najczęściej się korzysta)
3. Dłużej niż większość (w tym wypadku polskie „długo” wynosi aż… 6 tygodni. Szaleństwo)
Dobra, wiemy więc, że mam karmiących piersią długo jest skrajnie mało, ale niemal każdy twierdzi, że był świadkiem karmienia piersią przedszkolaka i każdorazowo było to przeżycie traumatyczne, a widok obrzydliwy. Jednocześnie rozmawiając z młodymi mamami w pierwszych dobach po porodzie w większości przypadków dowiaduję się, że do momentu przystawienia własnego dziecka NIGDY w życiu nie widziały jak ktoś karmi piersią, ciekawe, czyż nie?
Wiedząc jak przedstawiają się fakty, łatwo zorientować się, że opisana wyżej Urban legend jest równie prawdopodobna jak to, że ja w wieku 30 lat zostanę trębaczką. Niby bym mogła, ale prawdopodobieństwo obliczcie sobie sami.
Kobiety karmiące piersią długo są w Polsce niejednokrotnie obrażane, poniżane, wyśmiewane. Zarzuca się im wiele. Od nadopiekuńczości, braku umiejętności stawiania granic, po pedofilie. Mało kto w ogóle dopuszcza do siebie myśl, że długie karmienie piersią może być świadomą, dobrze przemyślaną decyzją matki wspierającej w ten sposób zdrowie i rozwój swojego dziecka. Ponieważ karmienie piersią nie przestaje w pewnym wieku być wartościowe, mleko nie zamienia się w wodę, ani w truciznę, a nadal jest pełnowartościowym posiłkiem bogatym w mikro i makro elementy oraz przeciwciała. Nadal zaspokaja potrzeby żywieniowe i psychiczne dziecka i chociaż oczywiście ani pod względem psychicznym, ani żywieniowym nie jest już wystarczające, nie oznacza to, że przestaje być potrzebne i korzystne.
Musimy wspierać mamy karmiące. Nie tylko te karmiące niemowlęta, ale także te, których mleczna droga jest znacznie dłuższa, niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni, bo to właśnie te kobiety są skarbnicą wiedzy i pozytywnych doświadczeń, to one normalizują karmienie piersią, dzięki nim jest szansa, że za 15-20 lat dzisiejsze małe dziewczynki z ich otoczenia będą miały znacznie mniej problemów laktacyjnych, niż widujemy obecnie, że te, tragiczne, polskie statystyki w końcu, po wielu chudych latach skoczą w górę. Nie ma bowiem lepszego sposobu nauki niż obserwacja. Najlepsza na świecie profesjonalna, ale doraźna pomoc laktacyjna nie zastąpi wiedzy i doświadczenia przekazywanego z kobiety na kobietę, z pokolenia na pokolenie. Im więcej kobiet karmiących w naszym otoczeniu, karmiących swobodnie, bez chowania się po kątach i toaletach, tym większe prawdopodobieństwo, że kolejne pokolenie mam nie będzie potrzebowało instruktażu z karmienia piersią, a po prostu będą to robić, zaś doradcy laktacyjni wkraczać będą dopiero w sytuacjach medycznie uzasadnionych.
I bez obaw. Żadne dziecko nie pozwoli się karmić piersią dłużej, niż tego potrzebuje. To tak nie działa.