29/03/2026
Zabrałam mu gry i ekran
————————————————-
Powiem coś, co dla wielu rodziców może zabrzmieć kontrowersyjnie, bo w tym poście…
… będę bronić gier
Tak. Gier, bajek, tabletów.
Nie dlatego, że uważam je za idealne.
Wiem doskonale że są wręcz szkodliwe i mają negatywny wpływ na wiele obszarów zdrowia.
Ale widzę, co się dzieje z dzieckiem, kiedy zabieramy je bez zrozumienia.
O tym dziś.
———————————
W moim gabinecie bardzo często słyszę takie słowa:
- Zabraliśmy wszystko. Gry, bajki, tablet.
Bo to przez to on się tak zachowuje.
I wtedy mówię spokojnie:
- A ja nie jestem przeciwniczką gier.
I w tym momencie…
… zapada cisza.
Zaskoczenie.
Czasem lekkie zmieszanie.
I to mówi pedagog?
Bo to jest zupełnie inna narracja niż ta, którą słyszymy na co dzień, na każdym kroku.
Gry komputerowe = zło
——————-
Ale kiedy przyglądam się dzieciom głębiej, z poziomu ciała i układu nerwowego, to widzę, dziecko nie sięga po grę bez powodu.
Zobaczcie:
Z perspektywy neuronauki układ nerwowy dziecka, szczególnie wrażliwego, przeciążonego, neuroróżnorodnego nieustannie szuka regulacji.
Czyli:
🔧 szuka sposobu, żeby się uspokoić
🔧 żeby poczuć coś wyraźniej, dostymulować się
🔧 żeby odzyskać poczucie wpływu i kontroli
🔧 żeby oderwać się od świata które go ocenia i wymaga, często niemożliwego.
I dokładnie to dają gry.
Dają:
💎 natychmiastową nagrodę (dopamina)
💎 jasne zasady (w świecie, który często jest chaotyczny)
💎 poczucie sprawczości
💎 kontakt z innymi (nawet jeśli wirtualny, to nadal realny dla dziecka)
Czyli w praktyce:
👉 gra bywa najprostszym ŹRÓDŁEM REGULACJI
—————————-
Jeśli dziecko:
⚡️czuje napięcie
⚡️nie radzi sobie z emocjami
⚡️nie ma przestrzeni, w której czuje się naprawdę widziane
⚡️nie doświadcza przyjemności w relacji, w ciele, w byciu razem
…to gra staje się dla niego:
jedynym miejscem ulgi.
Smutne, co?
A co my wtedy robimy jako dorośli?
Zabieramy ją.
I już. Problem z głowy.
Fajnie bo zabraliśmy przecież coś szkodliwego (dbamy o zdrowie dziecka), współpracujemy ze środowiskiem szkolnym (wychowawca pochwali taką postawę), dziecko pewnie poszuka sobie lepszej rozrywki, może ruszy się na dwór, a my mamy spokojne sumienie.
Ale czy na pewno ?
A co się dzieje perspektywy układu nerwowego dziecka:
❌ zabieramy regulację
❌ zabieramy przyjemność
❌ zabieramy kontakt wirtualny (często jedyny)
❌ zabieramy znane, bezpieczne miejsce
I potem dziwimy się, że:
🌊 napięcie rośnie
🌊 pojawiają się rozdrażnienie, wybuchy, bunt
🌊 dziecko staje się jeszcze trudniejsze
(Nie zawsze, ale zaraz do tego dojdziemy)
Szczególnie wyraźnie widać to u dzieci z ADHD czy w spektrum autyzmu.
Ich układ nerwowy:
- szybciej się przeciąża
- trudniej się sam reguluje
- częściej szuka bodźców
No a gry robią to perfekcyjnie.
————————-
Uwaga
to nie znaczy, że mamy pozwalać na wszystko.
Nie namawiam nikogo do tego, by na wszystko dziecku pozwalać.
Granice są potrzebne.
Ale same granice, bez relacji i bez alternatywy niestety nie regulują.
Zakazy tym bardziej.
I wreszcie dochodzimy do tego, co widzę jako absolutną podstawę.
Dziecko potrzebuje realnych, dostępnych ALTERNATYW, które również regulują układ nerwowy.
Czyli takich doświadczeń, które:
✔️ wyciszają ciało
✔️ dają poczucie bezpieczeństwa
✔️ budują kontakt
✔️ pozwalają poczuć siebie
To mogą być proste rzeczy:
💗 spokojny czas z rodzicem (bez telefonu, bez pośpiechu)
💗 przytulenie, masaż, bliskość fizyczna
💗 wspólne wygłupy i śmiech
💗 ruch: rower, trampolina, bieganie, huśtanie się
💗 kontakt z naturą (las, piasek, woda)
💗 rytuały: planszówki, wspólne oglądanie filmu, wieczorne rozmowy
💗 budowanie, rysowanie, tworzenie
💗 bycie z rówieśnikami, takie prawdziwe, żywe, nie tylko online
Jeśli dziecko ma to wszystko…
to naprawdę bardzo często wybiera:
👉 życie
a nie tylko ekran.
Widziałam to u swojego syna i innych moich podopiecznych, którzy owszem, lubili gry, to normalne, ale kiedy mieli do wyboru komputer czy inne, znane im i lubiane alternatywy - prawie zawsze wybierali to drugie 😃
—————————-
I jeszcze jedna rzecz, bardzo ważna.
Zabieranie gier/ekranu jako kary za:
- brak skupienia
- kręcenie się
- nie słuchanie itp
to trochę tak, jakby karać dziecko za to,
że jego układ nerwowy sobie nie radzi.
To nie buduje regulacji.
To buduje napięcie i wstyd.
Dlatego zamiast pytać tylko:
❓ile czasu moje dziecko spędza przed ekranem?
warto zadać inne pytanie:
❓ dlaczego to do gier chce wciąż wracać?
Bo problemem rzadko są gry. Naprawdę.
Problemem jest moment, w którym
GRY czy EKRAN stają się jedynym miejscem, gdzie dziecko czuje ulgę, radość i kontakt.
Sylwia Zielińska
Pedagog | Terapeutka dzieci i rodzin | Terapeutka Somatyczna | Psychotraumatolog | Praktyk SE | Terapeutka BTCK | Mama chopca z ADHD i ZA