Sylwia Zielińska - Terapie Somatyczne

Sylwia Zielińska - Terapie Somatyczne Terapia w pracy z ciałem metodami:
- czaszkowo - krzyżową
- Somatic Experiencing
przeznaczona zarówno dla dorosłych jak i dzieci.

Zabrałam mu gry i ekran ————————————————-Powiem coś, co dla wielu rodziców może zabrzmieć kontrowersyjnie, bo w tym pośc...
29/03/2026

Zabrałam mu gry i ekran
————————————————-
Powiem coś, co dla wielu rodziców może zabrzmieć kontrowersyjnie, bo w tym poście…

… będę bronić gier

Tak. Gier, bajek, tabletów.
Nie dlatego, że uważam je za idealne.
Wiem doskonale że są wręcz szkodliwe i mają negatywny wpływ na wiele obszarów zdrowia.

Ale widzę, co się dzieje z dzieckiem, kiedy zabieramy je bez zrozumienia.

O tym dziś.

———————————

W moim gabinecie bardzo często słyszę takie słowa:

- Zabraliśmy wszystko. Gry, bajki, tablet.
Bo to przez to on się tak zachowuje.

I wtedy mówię spokojnie:

- A ja nie jestem przeciwniczką gier.

I w tym momencie…
… zapada cisza.
Zaskoczenie.
Czasem lekkie zmieszanie.

I to mówi pedagog?

Bo to jest zupełnie inna narracja niż ta, którą słyszymy na co dzień, na każdym kroku.

Gry komputerowe = zło

——————-

Ale kiedy przyglądam się dzieciom głębiej, z poziomu ciała i układu nerwowego, to widzę, dziecko nie sięga po grę bez powodu.

Zobaczcie:

Z perspektywy neuronauki układ nerwowy dziecka, szczególnie wrażliwego, przeciążonego, neuroróżnorodnego nieustannie szuka regulacji.

Czyli:

🔧 szuka sposobu, żeby się uspokoić
🔧 żeby poczuć coś wyraźniej, dostymulować się
🔧 żeby odzyskać poczucie wpływu i kontroli
🔧 żeby oderwać się od świata które go ocenia i wymaga, często niemożliwego.

I dokładnie to dają gry.

Dają:

💎 natychmiastową nagrodę (dopamina)
💎 jasne zasady (w świecie, który często jest chaotyczny)
💎 poczucie sprawczości
💎 kontakt z innymi (nawet jeśli wirtualny, to nadal realny dla dziecka)

Czyli w praktyce:

👉 gra bywa najprostszym ŹRÓDŁEM REGULACJI

—————————-

Jeśli dziecko:

⚡️czuje napięcie
⚡️nie radzi sobie z emocjami
⚡️nie ma przestrzeni, w której czuje się naprawdę widziane
⚡️nie doświadcza przyjemności w relacji, w ciele, w byciu razem

…to gra staje się dla niego:

jedynym miejscem ulgi.

Smutne, co?

A co my wtedy robimy jako dorośli?

Zabieramy ją.

I już. Problem z głowy.

Fajnie bo zabraliśmy przecież coś szkodliwego (dbamy o zdrowie dziecka), współpracujemy ze środowiskiem szkolnym (wychowawca pochwali taką postawę), dziecko pewnie poszuka sobie lepszej rozrywki, może ruszy się na dwór, a my mamy spokojne sumienie.

Ale czy na pewno ?

A co się dzieje perspektywy układu nerwowego dziecka:

❌ zabieramy regulację
❌ zabieramy przyjemność
❌ zabieramy kontakt wirtualny (często jedyny)
❌ zabieramy znane, bezpieczne miejsce

I potem dziwimy się, że:

🌊 napięcie rośnie
🌊 pojawiają się rozdrażnienie, wybuchy, bunt
🌊 dziecko staje się jeszcze trudniejsze

(Nie zawsze, ale zaraz do tego dojdziemy)

Szczególnie wyraźnie widać to u dzieci z ADHD czy w spektrum autyzmu.

Ich układ nerwowy:

- szybciej się przeciąża
- trudniej się sam reguluje
- częściej szuka bodźców

No a gry robią to perfekcyjnie.

————————-
Uwaga

to nie znaczy, że mamy pozwalać na wszystko.

Nie namawiam nikogo do tego, by na wszystko dziecku pozwalać.

Granice są potrzebne.
Ale same granice, bez relacji i bez alternatywy niestety nie regulują.
Zakazy tym bardziej.

I wreszcie dochodzimy do tego, co widzę jako absolutną podstawę.

Dziecko potrzebuje realnych, dostępnych ALTERNATYW, które również regulują układ nerwowy.

Czyli takich doświadczeń, które:

✔️ wyciszają ciało
✔️ dają poczucie bezpieczeństwa
✔️ budują kontakt
✔️ pozwalają poczuć siebie

To mogą być proste rzeczy:

💗 spokojny czas z rodzicem (bez telefonu, bez pośpiechu)
💗 przytulenie, masaż, bliskość fizyczna
💗 wspólne wygłupy i śmiech
💗 ruch: rower, trampolina, bieganie, huśtanie się
💗 kontakt z naturą (las, piasek, woda)
💗 rytuały: planszówki, wspólne oglądanie filmu, wieczorne rozmowy
💗 budowanie, rysowanie, tworzenie
💗 bycie z rówieśnikami, takie prawdziwe, żywe, nie tylko online

Jeśli dziecko ma to wszystko…

to naprawdę bardzo często wybiera:
👉 życie

a nie tylko ekran.

Widziałam to u swojego syna i innych moich podopiecznych, którzy owszem, lubili gry, to normalne, ale kiedy mieli do wyboru komputer czy inne, znane im i lubiane alternatywy - prawie zawsze wybierali to drugie 😃

—————————-

I jeszcze jedna rzecz, bardzo ważna.

Zabieranie gier/ekranu jako kary za:

- brak skupienia
- kręcenie się
- nie słuchanie itp

to trochę tak, jakby karać dziecko za to,
że jego układ nerwowy sobie nie radzi.

To nie buduje regulacji.
To buduje napięcie i wstyd.

Dlatego zamiast pytać tylko:

❓ile czasu moje dziecko spędza przed ekranem?

warto zadać inne pytanie:

❓ dlaczego to do gier chce wciąż wracać?

Bo problemem rzadko są gry. Naprawdę.

Problemem jest moment, w którym
GRY czy EKRAN stają się jedynym miejscem, gdzie dziecko czuje ulgę, radość i kontakt.

Sylwia Zielińska

Pedagog | Terapeutka dzieci i rodzin | Terapeutka Somatyczna | Psychotraumatolog | Praktyk SE | Terapeutka BTCK | Mama chopca z ADHD i ZA

Widzę, że pod ostatnim postem pojawia się bardzo dużo pytań o polecenia specjalistów i możliwość przyjazdu do mnie z róż...
27/03/2026

Widzę, że pod ostatnim postem pojawia się bardzo dużo pytań o polecenia specjalistów i możliwość przyjazdu do mnie z różnych części Polski, więc stworzyłam osobny post, żeby ułatwić sobie pracę.

Otrzymałam też mnóstwo wiadomości, w których opisujecie swoje historie, za co bardzo dziękuję.
To też pokazuje skalę opisanego zjawiska.
Chciałabym uważnie skupić się na każdej z nich, i odpowiedzieć z szacunkiem i też merytorycznie, ale pracuję na co dzień w gabinecie i mam niewiele czasu 😊

Więc tak:
Przede wszystkim bardzo dziękuję za zaufanie. To dla mnie naprawdę ważne 💗

Jednocześnie muszę jasno Wam powiedzieć :
Kochani! nie ma potrzeby przyjeżdżać do mnie z drugiego końca Polski.
Nie pracuję w jakiś wyjątkowy sposób.
Moja praca jest efektem wielu lat doświadczeń, łączenia różnych podejść i uważności na konkretne dziecko.

Korzystam m.in. z terapii czaszkowo - krzyżowej i Somatic Experiencing, ale to, co robię, to raczej sposób patrzenia na dziecko i jego układ nerwowy niż jedna konkretna metoda. Do moich obserwacji i pracy często zapraszam także rodziców.

Dlatego bardzo trudno jest mi polecać konkretne osoby w różnych miastach ponieważ nawet jeśli ktoś pracuje tą samą metodą, może pracować zupełnie inaczej.

Jeśli szukacie wsparcia, to zawsze warto rozglądać się za specjalistami, którzy:
✔️pracują z ciałem i układem nerwowym
✔️widzą dziecko szerzej niż tylko przez diagnozę
✔️potrafią dostosować tempo pracy do dziecka i gotowości rodziców.

A jeśli czujecie, że potrzebujecie uporządkowania tej sytuacji u siebie, prowadzę również
🌐konsultacje online.

✅ Podczas takiego spotkania możemy spokojnie przyjrzeć się Waszemu dziecku, jego historii i zastanowić się, jakie kierunki wsparcia będą dla niego najlepsze, także w Waszym miejscu zamieszkania.

Bardzo zależy mi na tym, żeby każde dziecko mogło dostać pomoc blisko siebie, nie tylko w jednym gabinecie w Polsce.

Sylwia Zielińska

ADHD? czy trauma okołoporodowa.————————————————————Przychodzi do mnie mama z 11-letnim chłopcem z diagnozą ADHD.Mówi o o...
24/03/2026

ADHD? czy trauma okołoporodowa.
————————————————————
Przychodzi do mnie mama z 11-letnim chłopcem z diagnozą ADHD.
Mówi o ogromnej nadpobudliwości syna, o braku koncentracji i o tym, że szkoła jest dla niego bardzo trudna. On przytakuje.

Mówi też, że on właściwie nie śpi,
Całe noce czuwa często przy zapalonym świetle 💡
Leki działają bardzo słabo.

Słucham i coś mi się nie składa.

Nie mówię tego od razu,
czekam, aż poznam jego system nerwowy.

Kładzie się na stole bez oporu,
mama idzie do poczekalni
i on po prostu w to wchodzi.
Jak w masło (lubię tak określać ten stan).

Leży sobie spokojnie, ma w rękach drobne zabawki, co jakiś czas zauważam u niego pogłębiony wdech i wydech.
A im dłużej leży, tym częściej pozwala sobie przymknąć oczy. Twarz łagodna, oddech spokojny, tkanki miękkie i wdzięczne we współpracy.

Co jakiś czas wracam myślą do tego z czym przyszli. No ADHD 🤔
A tak.

W pewnym momencie przypomniałam sobie, że w wywiadzie z mamą była jeszcze jedna informacja: poród z zamartwicą, reanimacja tuż po urodzeniu.

I nagle ustawia mi się to wszystko inaczej,
bo objawy, z którymi przyszła mama, czyli właśnie nadruchliwość, brak koncentracji, trudności w szkole, które oczywiście pasują do ADHD, jednocześnie mogą bardzo podobnie wyglądać jak układ nerwowy, który od początku życia funkcjonuje w czuwaniu.

Dziecko nie zaczyna wtedy od spokoju,
zaczyna od przetrwania. Taki start w życie. Trudny.

Ten tryb przetrwania widać w codzienności:
w ruchu, w rozproszeniu, w trudności ze snem.

—————
Dlatego przy takich historiach coraz częściej zatrzymuję się i badam, sprawdzam, pytam.

Bo to, co na poziomie zachowania nazywamy ADHD, na poziomie układu nerwowego moze wskazywać na coś innego.

Może być przewlekłym czuwaniem.
Utrwalenie układu nerwowego w aktywacji współczulnej.

To przewlekłe czuwanie potrafi wyglądać dokładnie tak jak w ADHD: nadruchliwość, trudności z koncentracją, impulsywność, problemy w szkole.

Z perspektywy obserwacji niemal nie do odróżnienia.

Różnica zaczyna się pojawiać dopiero wtedy, kiedy patrzymy głębiej:

- jak to dziecko śpi (albo nie śpi) - co to dokładnie znaczy problemy ze snem
- jak reaguje na poczucie bezpieczeństwa
- jaka jest jego historia okołoporodowa

Mówiąc szczerze mam wrażenie, że wciąż zbyt rzadko wybrzmiewa w diagnozie:


ile dzieci z rozpoznaniem ADHD funkcjonuje w rzeczywistości w stanie chronicznej aktywacji układu nerwowego?

I dalej:


ile z nich ma za sobą doświadczenia, w których ciało od samego początku uczyło się przetrwania?

Zamartwica, reanimacja, nagłe oddzielanie od mamy - to nie są tylko fakty medyczne, ale są to przede wszystkim doświadczenia,

📝 które zapisują się w fizjologii.

I uwaga.
Jeśli ten poziom nie zostanie uwzględniony,
pracujemy głównie na objawie.

Mam też u siebie w gabinecie sporo dzieci z diagnozą ADHD, u których te charakterystyczne objawy zaczęły się od operacji czy zabiegu w znieczuleniu ogólnym. (Ale to w innym poście o traumach medycznych).

——-

Kochani
to nie jest post przeciwko diagnozie ADHD.

To jest post o tym, że objawy ADHD i wczesne traumy mogą się niemal pokrywać.

Mogą współistnieć.

A czasem jedno bywa interpretacją drugiego.

Wtedy samo leczenie ADHD może nie wystarczyć,
bo nie dotyka źródła regulacyjnego.

To też jest zaproszenie do nas, specjalistów, żeby obok kryteriów diagnostycznych zostawić miejsce na pytanie o ciało, o sen, o czuwanie, o historię początku życia, o zdolność regulacji, kiedy pojawia się bezpieczeństwo.

Bardzo często jest tak, że dziecko, które nie potrafi się skupić, to dziecko, które nie ma jeszcze gdzie odłożyć czuwania.

—————
Po tej sesji widziałam chłopca spokojniejszego, bardziej obecnego.
I jego mamę, która patrzyła na niego z ulgą.
I ja miałam w sobie radość i wzruszenie 😃

Coś Wam powiem tak już na sam koniec.
Być może część dzieci nie potrzebuje więcej kontroli.
Potrzebuje więcej bezpieczeństwa.
A to zmienia, nawet nie wiemy jak bardzo dużo.

Sylwia Zielińska

11/03/2026
💔 Czy wolno mi kochać moje trudne dziecko?——————————————————-To dylemat rodziców dzieci z ADHD, zespołem Aspergera (dziś...
06/03/2026

💔 Czy wolno mi kochać moje trudne dziecko?
——————————————————-

To dylemat rodziców dzieci z ADHD, zespołem Aspergera (dziś spektrum autyzmu), wcale nie taki rzadki.

Piszę tego posta, jak zawsze w odniesieniu do bieżących zjawisk na jakie napotykam wśród ludzi.
Po prostu. Piszę to zarówno jako mama, jak i osoba, która od lat pracuje z dziećmi.

Uczyłam wiele lat w szkołach na każdym szczeblu edukacyjnym oraz przedszkolach. Byłam też wychowawczynią w niezwykle wymagającej klasie gimnazjalnej. Obecnie jednak obserwuję opisywane zjawisko z pracy gabinetowej z dziećmi z różnymi trudnościami, lecz przede wszystkim z ich rodzicami.

I o tym dziś.

———-

Sama jestem mamą syna z diagnozami. Dziś jest już duży i wiele z tych trudności, które były najbardziej widoczne kiedy miał 7, 8, 9 czy 10 lat, z czasem się zmieniło. Ale to był naprawdę czas wyzwań.

Dzieci w tym wieku często mają ogromne problemy z dostosowaniem się do norm społecznych.

Wiele rzeczy im umyka.
Przekraczają granice,
przeszkadzają na lekcjach,
wiercą się, kręcą, wstają,
bawią się przedmiotami,
robią hałas,
przeklinają
czasem kogoś popchną
albo zareagują zbyt intensywnie.

Krótko mówiąc, bywają bardzo uciążliwe dla otoczenia, szczególnie w środowisku szkolnym.

Ten dzisiejszy post będzie właśnie…

… o tym rodzicielskim rozkroku.

——————————
Mama takiego dziecka słyszy ze szkoły, z przedszkola, od znajomych, a czasem też od rodziny:

- że dziecko brzydko się zachowuje,
- że nie mówi dzień dobry,
- że skacze, przeszkadza,
- że nie potrafi usiedzieć w miejscu
- że pyskuje i wygraża

Ten rodzic to wszystko słyszy.
Na każdym kroku.

sam też to widzi w domu.

Co więcej, widzi też, że jego zwykłe upominanie, kary czy klasyczne metody wychowawcze bardzo często nie przynoszą żadnego efektu.
Nic nie działa.
Jak grochem o ścianę.
————

Ci rodzice bywają przez to sfrustrowani, bezsilni, zmęczeni. Bardzo kochają swoje dziecko, a jednocześnie czasem czują wstyd wobec jego zachowań.

Sama też przez to przechodziłam.

I wiem, że istnieją różni rodzice.
Są tacy, którzy rzeczywiście unikają odpowiedzialności,
nie chcą słyszeć o trudnościach dziecka,
przerzucają wszystko na szkołę.

To prawda.

Ale jest też bardzo duża grupa rodziców,
która robi wiele. Widzi. Reaguje. Współpracuje (próbuje, choć dziecko najczęściej nie chce)

Rodzice, którzy naprawdę się starają.

Jeżdżą na terapie.
Czytają mądre poradniki.
Konsultują się ze specjalistami.
Rozmawiają z dzieckiem.
Szukają sposobów gdzie się da.

A mimo to codziennie wracają do tego samego pytania.

I tu pojawia się ten bardzo trudny dylemat:

🧐 Czy powinnam jeszcze bardziej dociskać moje dziecko?
🧐 Czy powinnam wprowadzać jeszcze więcej systemów kar i nagród?
🧐 Jeszcze mocniej kontrolować?

Ale pod tym wszystkim
kryje się pytanie dużo głębsze.

💔 Czy ja mogę naprawdę kochać
moje dziecko takim, jakie jest?

💔 Czy mogę stanąć za nim murem?

💔 Czy mogę je bezwarunkowo przyjąć,
nawet wtedy, kiedy wiem,
że jego zachowania są trudne dla świata?

💔 Czy mam stanąć po stronie społeczeństwa,
które je ocenia i karci?

💔 Czy wolno mi być po stronie mojego dziecka?

Wielu rodziców zaczyna się wtedy…
bać własnej miłości.
Albo zaczyna ją kontrolnie dawkować.

Bo pojawia się lęk:

że jeśli będę za bardzo po stronie mojego dziecka,
to je rozpuszczę.

że jeśli będę je bronić, inni pomyślą,
że usprawiedliwiam jego zachowanie.

że jeśli będę je bezwarunkowo kochać,
to ono uzna swoje zachowania za w porządku.

A prawda jest paradoksalna.

❤️ Dzieci z ADHD, z zespołem Aspergera czy ze spektrum autyzmu nie potrzebują mniej akceptacji.

One potrzebują jej j e s z c z e w i ę c e j !

Zupełnie nie dlatego, że wszystko im wolno.

Lecz dlatego, że bardzo często każdego dnia słyszą, że są:

⚠️za głośne
⚠️za szybkie
⚠️za intensywne
⚠️za trudne
⚠️za jakieś tam

Ich układ nerwowy bardzo często żyje
w ogromnym napięciu społecznym.

Mam tego dowodów na tym moim gabinetowym stole aż zanadto. Czuję jak pod moimi dłońmi ich system nerwowy niemal eksploduje 💥

—————-

I teraz jesli w domu, jedynej wydawać by się mogło, bezpiecznej wyspie, też spotykają głównie poprawianie,
zawstydzanie
i ciągłe korygowanie,
zaczynają budować w sobie bardzo bolesne przekonania

coś ze mną nie tak…
nie zasługuję…

Powiedzmy to sobie jasno: miłość i granice nie muszą być przeciwieństwami.

Można jednocześnie widzieć trudne zachowanie, reagować na nie, uczyć dziecko funkcjonowania w świecie…

i jednocześnie pozostać całkowicie po jego stronie.

Jest przecież różnica między dwoma komunikatami.

„Twoje zachowanie jest złe,
więc coś jest z tobą nie tak.”

a

„Twoje zachowanie jest trudne
i będziemy nad nim pracować.

Ale ty nadal jesteś moim dzieckiem
i stoję po twojej stronie.”

——

Świat będzie takie dzieci korygował jeszcze wiele razy.

Szkoła.
Ludzie.
Praca.
Relacje.

Ale dom powinien być miejscem,
gdzie dziecko nie musi walczyć o prawo do bycia
k o c h a n y m.

Oczywiście nie oznacza to braku granic.

Oznacza to tyle, że granice są stawiane w relacji,
a nie przeciwko dziecku.

Ode mnie na teraz dwie rzeczy:

🤎 Do nauczycieli i do świata wokół tych dzieci:

pamiętajmy, że gdzieś musi istnieć miejsce,
w którym to dziecko może odetchnąć.
Miejsce, gdzie nie musi walczyć o akceptację.
Bardzo często jedynym takim miejscem jest dom.

💛 A do rodziców (szczególnie do mam):

możesz kochać swoje dziecko.
Nawet wtedy, kiedy jego zachowanie bywa trudne.
Nawet wtedy, kiedy inni tego nie rozumieją.

❤️ Twoja miłość nie jest problemem.
Jest rozwiązaniem.

I dla wielu z tych dzieci jest właśnie tym,
co pozwala im p r z e t r w a ć w świecie,
który bardzo często jest dla nich
za głośny, za szybki i za wymagający.

💡Na koniec proszę Cię o jedno.
Ponieważ ten post na charakter emocjonalny, zanim napiszesz komentarz, zauważ, że piszę go ze swojego miejsca. Możesz mieć inne doświadczenia, możesz obserwować na codzień podobne zjawiska ze swojego miejsca i mieć na ten temat inne spojrzenie. Wierzę jednak, że ponieważ nam wszystkim zależy na dobru dzieci - możemy porozumiewać się w duchu wzajemnego szacunku. Jako mamy, wychowawcy, po prostu empatyczni ludzie 💛

Sylwia Zielińska

Robić czy być?—————————————————Ostatnio algorytmy podsyłają mi coraz więcej szkoleń z regulacji układu nerwowego. Tak to...
02/03/2026

Robić czy być?
—————————————————
Ostatnio algorytmy podsyłają mi coraz więcej szkoleń z regulacji układu nerwowego. Tak to działa, jak człowiek przez ostatnie tygodnie próbował dotrzeć z czymś swoim. Niszowym jak sądzę 😊

Szkolenia, rolki, webinary … co chcesz !
💥Techniki na nerw błędny.
💥Ćwiczenia oddechowe.
💥Regulacja układu nerwowego
Szał!

Boję się pomyśleć że to
aż tak proste

Czy wystarczy nauczyć się techniki i już?
można regulować?

Czy ciało działa jak maszyna, w której wystarczy nacisnąć odpowiedni przycisk?

Nie uważacie że to nie tyle łatwe co bardziej

… przerażające??

Znaczyłoby to, że człowiek jest jakąś konstrukcją do kalibracji.
A przecież wiemy, że nią nie jest.

Czy zwykłe opanowanie umiejętności techniki regulującej układ nerwowy i zaaplikowanie jej swojemu klientowi to sukces?
I tyle?

A działa?

—————————————————
A co z koregulacją?

Co jeśli to właśnie my, SOBĄ, w tej naszej gabinetowej regulacji robimy największą robotę?

Pomyślałaś/eś o tym?

————-

Pierwsza jest moja obecność.
To, czy ja sama/sam stoję w regulacji.
Czy oddycham spokojnie.
Czy moje ciało rzeczywiście wysyła oznaki bezpieczeństwa.

I jeszcze:
Czy mam w sobie zgodę na to,
co widzę w drugim człowieku.

Zmęczone oczy.
Napiętą szczękę.
Twarde jak kamień barki.
Bezradność, która niekoniecznie jest gotowa stanąć do walki.

Jeśli ja jestem w napięciu,
jeśli chcę efektu,
jeśli spieszy mi się do zmiany,
to nawet najlepsza metoda,
cały arsenał technik, to wszystko
staje się tylko działaniem.

Wydaje mi się, bardzo to czuję, że regulacja wcale nie jest o działaniu.
Tylko z jakiego miejsca zaczynam.
I o ZGODZIE.

Mojej wewnętrznej zgodzie na widzenie drugiego człowieka w tym, z czym on u mnie jest.

Zgodzie na patrzenie razem z nim w to,
co ten układ nerwowy niesie.
Zobaczenie tego, co jest prawdą w nim.
I o nim.
O tym co było:

duże
trudne
ciężkie
bolesne

i może nigdy nie miało prawa do tego by BYĆ UZNANE w tym cierpieniu.

Nie bać się tego
Nie walczyć z tym
Nie odcinać

Lecz dać temu przynależność.

I kiedy z miejsca swojej własnej regulacji,
mam zgodę na to, co u klienta
i razem przez tych parę dosłownie chwil

jesteśmy

bez żadnych intencji zmiany

to przychodzi ulga…

w której ból, chaos, bezradność, napięcie spotkały się z patrzeniem z miejsca łagodności, otwartości, jakby płynęły zeń słowa:
Nie bój się, możesz być. Możesz bezpiecznie spocząć. Już nic nie musisz. Widzę Cię. Przyjmuję Cię.

Więc co reguluje?
Według mnie bardziej bycie niż robienie.

A co z technikami.
Znam je.
Stosuje czasem.
Bywają przydatne.

Ale one wchodzą tylko wtedy, gdy pojawi się jakaś szczelina na maleńką interwencję. Bardziej jako wsparcie w procesie a nie kasowanie objawu.

Głęboko wierzę, że to my w tej całej regulacji robimy największą robotę 🙂

Cóż

Jesteśmy świeżo po dwóch dniach szkolenia dla fizjoterapeutów, masażystów i terapeutów manualnych.Ten warsztat nie powst...
01/03/2026

Jesteśmy świeżo po dwóch dniach szkolenia dla fizjoterapeutów, masażystów i terapeutów manualnych.

Ten warsztat nie powstał z inspiracji trendem ani z potrzeby stworzenia kolejnego szkolenia o regulacji.

On dojrzewał we mnie przez kilka lat pracy w gabinecie.

Zaczęło się bardzo naturalnie.

Coraz częściej trafiali do mnie pacjenci kierowani przez fizjoterapeutów i terapeutów manualnych, osoby, u których praca z tkanką nie przynosiła trwałej zmiany.
Napięcie wracało.
Ból wracał.
Ciało pozostawało w mobilizacji lub dysocjacji.

A ja… często robiłam z nimi coś minimalnego.
Bo tak czułam.
Mniej, a nie więcej.

Nie spektakularną technikę.
Nie długą interwencję.

Po prostu maleńką, subtelną regulację:
💧Trochę orientowania się w przestrzeni.
💧Chwilę osadzania.
💧Uważność na oddech.
💧Na tempo.
💧Na to, w jakim stanie jest ich układ nerwowy, zanim cokolwiek zaczniemy dalej działać. Jeśli w ogóle …

I zaczęły wracać do mnie informacje zwrotne od tych osób: Nie wiem jak, ale pomogło!

To był dla mnie sygnał, że czasem ta
mikrointerwencja regulacyjna
połączona z moją własną autoregulacją

… wystarczą.

——-

I właśnie tym chciałam się podzielić.

Właśnie nie wiedzą, która jest dziś powszechnie dostępna.
Nie zestawem technik regulacji nerwu błędnego, których w internecie jest bardzo dużo.

Tylko dokładnie tym,
czego doświadczam
codziennie w gabinecie.

Tymi subtelnymi obserwacjami.

Momentami, w których zmiana zaczyna się jeszcze zanim przed kontaktem z tkanką

———

Od początku intencją tego szkolenia
nie było uczenie kolejnych technik regulacji.

Cos zupełnie innego było dla mnie ważniejsze:

Ten pierwszy moment.
Chwila, gdy pacjent po raz pierwszy przekazać próg gabinetu.
Pierwsze wrażenie.
Pierwsza wymiana słów i oddechu.
Spojrzeń.

Pierwszych często kilka kluczowych minut, w których układ nerwowy klienta zaczyna, albo i nie, czuć się bezpiecznie.

———

Dlatego pracowaliśmy nie tylko
nad rozumieniem teorii poliwagalnej
i mapy pobudzenia,
ale przede wszystkim
nad osadzaniem się
we własnym układzie nerwowym.

Bo trudno o poczucie bezpieczeństwa,
jeśli samemu nie jest się w nim zakotwiczonym.

Były ćwiczenia doświadczeniowe.
Było przyglądanie się twarzom, postawie, mikroekspresjom i próba odczytania, w jakim stanie może być drugi człowiek.
Było sprawdzanie: z jaką mikrointerwencją wejść, zanim przejdziemy do swojej właściwej pracy manualnej.

Nie co robić
A bardziej: z jakiego miejsca w sobie to robić.

🤍💗🤍💗

Dziękuję uczestnikom za ciekawość, zaangażowanie i gotowość, by najpierw przyjrzeć się sobie, zanim zaczniemy regulować innych.

I jeszcze raz muszę to powiedzieć.

To dla mnie serio ważne!

Ten warsztat powstał w zaciszu mojej praktyki.
Z wielu różnych sytuacji, interakcji, pracy w skupieniu, w dostrojeniu, w subtelnym próbowaniu co działa i dlaczego tak.

Wiem też i widzę to, że podobnych tematów pojawia się coraz więcej.

Że szkolenia mogą się przenikać,
dotykać tej samej teorii,
używać zbliżonych pojęć.

To naturalne.

Jednak dla mnie najważniejsze jest to, że to, czym się dzielę, wyrosło z mojej własnej praktyki.

Z godzin spędzonych w gabinecie.

Z ludzi, którzy trafiali do mnie po różnych doświadczeniach pracy z ciałem.

Z małych, czasem niemal niewidocznych interwencji regulacyjnych, które w połączeniu z moją własną autoregulacją mogły realnie zmieniać jakość ich funkcjonowania.

To, co powstaje w taki sposób,
staje się bardzo osobiste.

Ma swój rytm.
Swój język.
Swoją jakość.

Można mówić o tej samej teorii…

Można używać podobnych słów i haseł…
(pełno tego w sieci)

Ale drogi, którą przechodzi się latami w relacji z drugim człowiekiem, nie da się odtworzyć w identyczny sposób.

I może właśnie dlatego to,
co rodzi się w ciszy praktyki,
ma swoje własne: jakość, prawdę i tempo.

I ja temu ufam 😊

——
Mam w sercu ogrom radości i wdzięczności za pomoc w organizacji tego wydarzenia, oprawę techniczną i medialną Aleksandra Świerżewska i przecudne miejsce w którym też pracuję na codzień Przedszkole Pasikonik
Dziękuję 🌹

❓Dlaczego u klienta w stanie pobudzenia nie powinniśmy zaczynać od pracy przy głowie?❓Jak rozpoznać, kiedy klient jest n...
21/02/2026

❓Dlaczego u klienta w stanie pobudzenia nie powinniśmy zaczynać od pracy przy głowie?

❓Jak rozpoznać, kiedy klient jest naprawdę spokojny i nie pomylić tego ze stanem zamrożenia?

❓Jak bezpiecznie spowolnić osobę z silnym pobudzeniem i niepokojem?

❓Dlaczego muzyka relaksacyjna nie zawsze jest dobrym pomysłem?

❓Czy warto zwlekać z położeniem klienta na stole ?

Na szkoleniu omówimy i poczujemy na własnych ciałach odpowiedzi, nie tylko na te pytania, ale na wiele innych, nie mniej ważnych kwestii.

Bo kiedy pracujemy z ciałem, zawsze pracujemy też z układem nerwowym.
A jeśli nie rozróżniamy pobudzenia od regulacji, zamrożenia od wyciszenia, możemy, mimo dobrych intencji -zrobić więcej szkody niż pożytku.

Na szkoleniu w Olsztynie już 28 lutego będziemy uczyć się rozpoznawania stanu klienta zanim zaczniemy działać.

Będziemy ćwiczyć, jak budować regulację krok po kroku.

I jak prowadzić proces tak, żeby ciało czuło się bezpiecznie, a nie kontrolowane.

Dwa dni zanurzenia się w świecie UKŁADU NERWOWEGO!

🔰 Jesteś fizjoterapeutą ? - po szkoleniu, gdy tylko wprowadzisz małe zmiany regulacyjne na początku wizyt, zauważysz inną jakość dotychczasowej pracy😊

🔰 Jesteś masażystą ? - na szkoleniu dowiesz się, dlaczego czasami podczas masażu, klient nie może się rozluźnić, albo marznie mimo zapewnienia mu najlepszych warunków. Poznasz proste sposoby, dzięki którym ciało bezpiecznie przyjmie kojący dotyk😊

🔰 Jesteś bodyworkerem ? Łączysz pracę z ciałem z psychiką? Stosujesz holistyczne podejście ? - po szkoleniu będziesz rozpoznawał i reagował na stany pobudzenia w układzie nerwowym. A to konieczny warunek dobrej terapii 😊

——

Jeśli od jakiegoś czasu czujesz, że technika to za mało
i chcesz pracować bardziej świadomie, spokojnie i odpowiedzialnie, nie odkładaj tej decyzji.

Zostało kilka wolnych miejsc.
Jeśli to z Tobą rezonuje, zapraszam.

Zapisy pod tel: 507 187 335

Chciałoby się czasem powiedzieć:Nie bój się swojego ciała. Zaufaj temu co się dzieje. Chociaz wiem, że to wcale nie jest...
15/02/2026

Chciałoby się czasem powiedzieć:

Nie bój się swojego ciała.
Zaufaj temu co się dzieje.

Chociaz wiem, że to wcale nie jest takie proste.

————————————————-
Dziś chciałabym trochę opowiedzieć o tym,
czym są zdrowe objawy autoregulacji
i jak łatwo możemy je pomylić
z czymś niepokojącym.

Są takie OBJAWY, które potrafią nieźle namieszać, tylko dlatego, że są hmm.. dość wyraźne a czasem potrafią być intensywne.
No i ciężko wtedy zaufać swojej fizjologii.
🐾 Dzikie zwierzęta mogłyby nas w tej kwestii wiele nauczyć 🤎

Mowa oczywiście o OBJAWACH REGULACJI I SCHODZENIA NAPIĘCIA, a są to:

- ziewanie
- pogłębiony wdech
- przełykanie śliny

ale i takie mniej oczywiste:

- mrowienie ciała (lub jakiegoś obszaru)
- drżenie
- pulsowanie
- falowanie
- ciepło

———————-

Kiedy pojawia się stres, napięcie, lęk organizm naturalnie dąży do regulacji:

Czasem ziewamy.
Czasem nogi zaczynają drżeć.
Czasem pojawia się gdzieś mrowienie.

To nie jest atak! 😃

To najpewniej próba regulacji ✨
Rozładowania napięcia.

Tylko że wielu z nas nie wie, że to są zdrowe sygnaly.

I kiedy taki objaw pojawia się w momencie napięcia,
w głowie zapala się alarm 🚨

Zaraz przychodzą nam do głowy czarne scenariusze:

😱To na pewno początek paniki!
😨Coś się ze mną niedobrego dzieje!
😰Boję się, że zaraz stracę kontrolę!
Czuję niepokój bo ciało robi coś czego nie rozumiem.

Pojawia się wówczas konflikt w odczytywaniu zdrowego w istocie objawu,
poprzez nadanie mu negatywnego znaczenia.

Zdrowy objaw, który miał wyciszyć system,
zostaje przypięty do lęku.

Objaw, który nie jest groźny.
Ale my go nie rozumiemy.
Więc wpadamy w panikę.
Hamujemy, powstrzymujemy, walczymy z tym.

——————————————-
🔎
Pracowałam kiedyś z mężczyzną, który wiele lat temu przeszedł zawał. W nocy. Po jakimś czasie zaangażował się w sport.
Gdy po intensywnym dniu sportowym, także w nocy! budził się z silnym drżeniem nóg, był przekonany, że to coś bardzo złego. Bał się, że jego ciało znowu go zawodzi.
W rzeczywistości jego ciało robiło dokładnie to, co powinno -rozładowywało napięcie mięśni po mobilizacji.
🔎
Innym razem kobieta, po dawnym wypadku samochodowym, na szkoleniach zaczynała ziewać, gdy myślała o samotnym powrocie autem do domu.
Jej organizm próbował regulować narastające napięcie związane z lękiem, które kojarzyło je się z tym wypadkiem. Ona swoje wielokrotne ziewanie zaczęła postrzegać jako pierwszy etap ataku paniki, którego się spodziewała.

—————————-

To, czy objaw stanie się początkiem spirali lęku, czy początkiem wyciszenia, bardzo często zależy od tego, jakie nadamy mu z n a c z e n i e.

Dlatego tak ważna jest relacja z własnym ciałem.
Świadomość.
Rozróżnianie.
Że nie każdy sygnał,
który pojawia się w stresie,
jest zagrożeniem.

Czasem to właśnie ten moment,
w którym autonomiczny układ nerwowy
przejmuje stery i włącza działanie nerwu błędnego, którego rola jest wyhamowanie w sytuacjach stresowych czy napięciowych.

🤍 TO TWOJA FIZJOLOGIA
NIE ATAK

ZAUFAJ i pozwól 🤍

———————————————
Zapraszam na sesje w marcu 😃

- Sylwia Zielińska




Terapia zaczyna się od progu. TU JEST KLUCZ 🔑 ______________________________Każdy z nas, czy to fizjoterapeuta, masażyst...
13/02/2026

Terapia zaczyna się od progu. TU JEST KLUCZ 🔑
______________________________

Każdy z nas, czy to fizjoterapeuta, masażysta, terapeuta manualny, bodyworker, ma swoje metody.

Zna je.
Umie.
Czuje się w nich pewnie.

Ale jest moment, o którym mówi się

… za rzadko.

Moment między przekroczeniem progu gabinetu
a pierwszym dotykiem.

Bo praca zaczyna się dokładnie tam.
Od tej chwili często zależy cała wizyta.

———

Zobacz:
👀 Pacjent wchodzi po raz pierwszy.
Dla niego wszystko jest nowe.
Nowa przestrzeń.
Nowy człowiek.
Nowe zapachy.

On przychodzi z bólem.
Czy z napięciem.
Też z nadzieją.

Czasem z historią wielu lat cierpienia i listą specjalistów, którzy próbowali…

Czasem już prawie bez wiary.

Ale jego układ nerwowy
nie przychodzi tylko z bólem mięśni.

On przychodzi ze swoim STANEM.

A ten stan mógł utrwalać się latami:
- w przewlekłym stresie
- w niedokończonej reakcji walki lub ucieczki
- w zamrożeniu
- w dysocjacji
- w jakiejś historii operacji, urazu, przemocy, traumy

I właśnie w TYM MOMENCIE, gdy jego nogi przekraczają próg gabinetu, w jego wnętrzu bardzo wiele się dzieje !

Jego neurocepcja (czyli trochę taki automatyczny system skanowania bezpieczeństwa)
bada przestrzeń. 🛜

Bada mnie.

Bada mój ton głosu,
tempo ruchu,
napięcie w ciele.

Czasem w ogóle się nie rozgląda.
Tylko wpatruje się z nadzieją.
Czasem jest już w środku wycofany.
Zrezygnowany i pokonany.

To są te pierwsze informacje.

⏬️

I to właśnie tutaj pada decyzja.
Bo muszę dać sobie chwilę by coś zaproponować:

❔czy będę pracować tylko na strukturze,
❔czy na człowieku w jego aktualnym stanie układu nerwowego.

Bo jeśli ktoś przychodzi w silnej mobilizacji współczulnej:
rozpędzony,
w napięciu,
rozdygotany
z niedokończoną reakcją ucieczki

to

położenie go od razu na stole,
zamknięcie drzwi,
przykrycie kocem,
zaproszenie do zamknięcia oczu

może być dla jego układu nerwowego nagłym, przymusowym zatrzymaniem ⛔️

A nagłe zatrzymanie dla układu w mobilizacji
często kończy się… zamrożeniem 🥶

Ciało leży.

Ale człowieka już tam nie ma.

———

Albo inny scenariusz. Też z mojego doświadczenia.

Pacjent po operacji.
Z medyczną traumą.

Wchodzi i jego wzrok zatrzymuje się na stole.
Tak. Tym stole, na którym zaraz ma się ułożyć.

I wystarczy dosłownie ta jedna sekunda,
żeby twarz całkowicie zmieniła wyraz.
(Ja widziałam zamarcie)

Jeśli tego nie zobaczymy
możemy nieświadomie powtórzyć doświadczenie, które jego układ nerwowy zapisał jako zagrożenie 🆘

Zapraszamy go na ten stół.
Ale dotyk już nie jest terapią.
Wszystko co potem już nie ma mocy terapeutycznej.

Są mięśnie, struktury fizyczne, ciało.
Możesz masować je, naciskać, naciągać do woli.
Ale to wszystko puści z chwilą gdy pacjent wróci do bezpiecznego domu.

———-

Zobacz jak ogromne znaczenie ma to, co się dzieje tuż przed przystąpieniem do pracy:

Czy pacjent jest w zamrożeniu?
Czy w mobilizacji?
Czy w dysocjacji?
Czy jego ciało jest gotowe na stół?
Czy na zamknięcie oczu?
Czy na dotyk?

🤍A może najpierw potrzebuje orientacji.
🤍Może potrzebuje ruchu.
🤍Może uziemienia.
🤍Może potrzebuje rozmowy.
🤍Może potrzebuje zobaczyć, że jego tempo jest respektowane.

————

Czasem ktoś przychodzi do mnie na terapię czaszkowo - krzyżową.
I dziwi się, że wcale jej nie dostaje podczas pierwszego spotkania. (Moi pacjenci znają to doskonale).

Ale czemu?

Bo jego układ nerwowy nie jest gotowy, by leżeć.
Pracujemy z układem nerwowym inaczej.
Bynajmniej nie mniej skutecznie 😃

➡️➡️➡️➡️➡️➡️➡️➡️➡️➡️➡️➡️➡️➡️

Proponuję Wam więc szkolenie, bo widzę ogromną potrzebę, aby podzielić się z Wami tym, co u mnie sprawdza się za każdym razem.

OLSZTYN, 28.02 (dwa dni)
🌱

To szkolenie będzie o tym:
✅ jak czytać stan układu nerwowego od pierwszych sekund
✅ jak nie powielać nieświadomie mechanizmów zagrożenia
✅ jak wiedzieć, kiedy dotyk jest regulujący, a kiedy zbyt szybki
✅ jak dopasować swoją pracę do stanu
✅ i jak samemu być w regulacji

jeśli nie uwzględnimy wyjściowego stanu autonomicznego,
możemy niekiedy latami pracować na mięśniach,
które po prostu będą trwać w trybie przetrwania.

Mam wiele przykładów takich osób, które po latach pracy z ciałem, jakkolwiek doraźnie pomocnej, wreszcie tutaj otrzymały trwałą ulgę po jednej sesji 😃

Wiem, i widzę to na co dzień, że kiedy zaczynamy pracować ze stanem pobudzenia, uwzględniamy go,
to ciało przestaje stawiać opór.
Zaczyna współpracować.

✨I dopiero wtedy technika naprawdę zaczyna działać.

Jeśli pracujesz z ciałem
i czujesz, że czasem robisz wszystko dobrze,
a efekt nie przychodzi
być może to nie kwestia Twoich umiejętności.

Być może to kwestia TEGO momentu.
I właśnie od tego momentu zaczyna się to szkolenie.

🔑
P. S. Tak, wiem, że szkolenia z poznawania nowych technik są bardzo ważne dla Ciebie i Twojej oferty gabinetowej, to zrozumiałe.

Pomyśl też tylko, czy to co już potrafisz nie mogłoby działać jeszcze skuteczniej, gdybyś tym razem postawiła /postawił na coś, co nie jest kolejnym certyfikatem, a realną umiejętnością podejścia do pacjenta w aspekcie patrzenia na jego stan pobudzenia w układzie nerwowym 😉

ZAPRASZAM 😃

🌱 Sylwia Zielińska

Adres

Kanta 17/19
Olsztyn
10-691

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Sylwia Zielińska - Terapie Somatyczne umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria