20/02/2026
Piszą o nas ❤️
ŻYCIE ZE WSPÓŁCZUCIEM OPARTE NA UWAŻNOŚCI. Czytam sporo. Czasami dzielę się wiedzą wydobytą z tego, co przeczytam. Czasami za to obrywam, bo kiedy mówię, że przedsiębiorcy powinni czytać, słyszę, że filozofuję, a w biznesie nie ma miejsca na filozofowanie. A ja uważam, że jest, bo przedsiębiorcy nie dzielą się na tych, którzy filozofują i nie filozofują, tylko na tych, którzy filozofują w różnych szkołach filozofowania.
I czytam dalej. I nadal się dzielę tym co przeczytam.
Są książki, które czytam chętnie, są takie, które czytam z mniejszym zapałem. Są takie, których unikam z założenia, bo chcę od pewnych typów literatury odpocząć. Są też książki, których się boję czytać. I tak właśnie było z książką, o której chcę napisać dzisiaj.
"Życie ze współczuciem oparte na uważności" to przewodnik po uważności, dla tych, którzy swoją uważność chcą pogłębić o współczucie i dzięki temu żyć zdrowiej, szczęśliwiej i w satysfakcjonujących relacjach. Tak piszą autorzy publikacji we wstępie. I właśnie takie deklaracje powodują mój lęk, bo co będzie, jeśli autorzy wiedzą, co mówią? Co jeśli po przeczytaniu moje życie się zmieni i będzie bardziej uważne i współczujące?
Jeszcze bardziej?
Moja praca wymaga sporej uważności. Natykam się też często na informacje, które wystawiają moje współczucie na próbę. I mam zapoznać się z publikacją, która będzie dopalaczem tego, z czym już teraz trudno mi sobie poradzić?
Poza tym, mam wrodziny dystans do poradników ....
Dlaczego więc zdecydowałem się pokazać wam tę publikację? Bo zanim ją przeczytałem, porozmawiałem sobie o tym wszystkim ze współautorką Marta Markocka-Pepol. I muszę wam powiedzieć, że mnie przekonała. Uspokoiła mnie, że to nie jest kolejna książka epatująca ezoterycznym bełkotem i pierdoletami, ale rzecz, która odwołuje się do badań. I rzeczywiście tak jest. Przekonała mnie też, że to nie jest publikacja, która wyręcza i zastępuje klasyczne sposoby radzenia sobie z egzystencjalnymi wyzwaniami, ale je uzupełnia i przygotowuje do nich. Przekonała mnie też sobą, bo po przeczytaniu podręcznika zobaczyłem spójność między tym, co współnapisała i tym, jaka jest. Ten podręcznik po prostu jest szczery.
Wracając do rzeczy ... czytając "Życie ze współczuciem ..." miałem wrażenie, że ja to wszystko już robię. Może nie tak systematycznie, i w tak uporządkowany sposób, ale robię to po swojemu.
Jako zadeklarowany Epikureiczyk, wiem, że "kto nie zadowala się małym, tego nic nie zadowoli". I tak właśnie czytam tę publikację. Składa się ona z kilkunastu "lekcji", które pozwalają się skoncentrować na tym, co ważne (i często małe), a to wymaga umiejętności skupienia się na własnych myślach i emocjach.
Jako Epikurejczyk wiem również, że "nie można żyć przyjemnie, nie żyjąc mądrze, pięknie i sprawiedliwie". I ta książka też jest o tym, bo współczucie pozwala żyć mądrze, pięknie i sprawiedliwie (właśnie dlatego uważam, że niejedzenie mięsa to jedna z najbardziej uważnych manifestacji współczucia).
I powiem wam jeszcze jedno. Czytając tę książkę odczuwałem przyjemność. W końcu przeczytałem coś, co nie dotyczyło tych wszystkich rzeczy, po poznaniu których wychodzisz bardziej świadomy, ale też bardziej sfrustrowany. Odpocząłem. A przy okazji dowiedziałem się, że:
- współczucie jest potrzebą i wyzwaniem
- "nasze automatyczne reakcje na coś, co się wydarza, często potęgują w nas cierpienie", co uświadomiło mi, że walka z systemem musi się odbywać na zimno, bo wtedy ma się większe szanse na dłuższą walkę 😉
- że uważność to praktyka obserwowania własnych myśli, co uświadomiło mi marnotrawstwo, którego się dopuszczałem jako pracownik uczelni, obserwując myśli innych
- nie da się rozdzielić uważności od współczucia, z czym dzisiaj trudno mi się nie zgodzić (zwłaszcza, kiedy kamień siada mi na klacie podczas obserwowania zamęczanych zwierząt)
- praktyka uważności nie jest "cudownym lekiem na wszystko", co traktuję jako odważną deklarację szczerości autorów podręcznika
- nikt z nas nie ma świadomości, dokąd naprawdę zmierza, co przypomina mi wszystkie ważne dla mnie filozofie, o których czytałem i opowiadałem jako wykładowca filozofii
- jesteśmy lepsi w generowaniu stresu niż odpoczywaniu, co trzeba sobie głośno powiedzieć i zacząć z tym coś robić (zwłaszcza w obecnych czasach)
- nie ma złych doświadczeń i należy przyjmować wszystko, co się pojawia, co przypomina mi, że kiedyś istniała szkoła Stoicka
- "nasza zdolność do empatii, poczucie moralności, umiejętność współpracy i zdolność do zachowań altruistycznych zwiększają nasze szanse na przetrwanie", co jest zgodne z moją postawą życiową i cieszę się, że książka mi o tym przypomniała
- warto zaczynać zmianę w tym miejscu, w którym się jest aktualnie, co przypomniało mi inną sentencję, że tworzenie sensu nigdy się nie zaczyna (i radźcie sobie z tymi prawdami sami)
- warto kochać krytyka swego jak siebie samego, co jawi mi się jako jedno z najważniejszych przykazań projektanta usług
- "pauza daje przestrzeń na dostrojenie się do tego, czego naprawdę w danej sytuacji potrzeba", co uświadomiło mi, że przeczytanie "Życia ze współczuciem ..." właśnie taką potrzebną mi pauzą było ...
Znajdziecie tam więcej interesujących myśli. Znajdziecie też bardzo dobrze opisane etapy pracy warsztatowej i narzędzia niezbędne do tej pracy. Czytelność, użyteczność i przystępność podręcznika to jego kolejny atut.
Dogadałem się też z Martą, że wrzucę kilka drogowskazów, żeby łatwiej można było dotrzeć do wszystkich funkcjonalności podręcznika i samej praktyki uważności. Dlatego:
- jeśli chcecie nabyć podręcznik, szukajcie tu:
https://mbcl-polska.pl/podrecznik-mbcl/
- a jeśli chcecie poznać wszystkich nauczycieli, którzy prowadzą kursy uważności w tym modelu, szukajcie tu: https://mbcl-polska.pl/nauczyciele-facylitatorzy-mbcl/
- a jeśli chcecie zobaczyć, co robi Marta, szukajcie jej na Instagramie, szukajcie jej, wpisując to:
Polecam :)
fot. wykorzystane zdjęcie prawdopodobnie zrobił Marcie jej mąż Łukasz Pepol (tego gościa też poszukajcie, bo robi niezłe foty)