08/01/2026
Dokładnie 11 lat temu założyłam firmę 🎂
To dopiero były emocje i nauka życia na przyspieszonych obrotach! 😄
Na początku nazywała się Hobbiton (prawda, że świetna nazwa?) i zajmowałam się głównie organizowaniem różnego rodzaju warsztatów rozwojowych i hobbystycznych. W ofercie miałam np. warsztaty fotograficzne, makijażu, survivalu, odżywiania i oczywiście jogi.
Poznałam wiele wspaniałych osób, miałam swoje piękne biuro w parku technologicznym, cały potrzebny sprzęt (łącznie z GPSami) i nawet firmowy samochód (wszystko na kredyt dla młodych przedsiębiorców! 😄). Bo przecież jak się zakłada firmę, to trzeba wyglądać poważnie, prawda?
Dziś wiem, że nazwa, samochód, sprzęt i biuro to nie są nawet drugorzędne rzeczy jeśli chodzi o prowadzenie firmy.
Prawda jest taka, że gdyby nie wsparcie mojego męża, nie przetrwałabym tych pierwszych 2 lat. W mojej działalności głównie promowałam inne osoby, robiłam absolutnie wszystko przy organizacji tych wydarzeń i zarabiałam za to bardzo śmieszne pieniądze.
W końcu postawiłam na siebie i na jogę.
Rozpoczęłam swoją jogową edukację i zaczęłam prowadzić zajęcia. Też nie było łatwo i szybko, ale wiedziałam, że pracuję już tylko na siebie. Starałam się jak mogłam, żeby rozwinąć swoją firmę i siebie. Wiedziałam, że kiedy inwestuję w siebie, to inwestuję także w mój biznes i to nigdy nie są stracone pieniądze. A że lubię się uczyć, to trochę tego było: joga (wzdłuż i wszerz), medytacja, oddech, ajurweda, FAMO, kobiecość, reiki, szamanizm, Soul Body Fusion, masaż Lomi Lomi itd. 😊
Jak poszedł mi rozwój firmy?
Dzisiaj nadal nie jeżdżę Porsche, które ktoś mi kiedyś obiecywał w pewnym MLM-ie 😄 a stan mojego konta bankowego pozostawia wiele do życzenia.
Ale z drugiej strony udało mi się utrzymać swoją działalność, przetrwałam pandemię, mam swoje studio w centrum Olsztyna, mam grono osób, które cenią to, co robię, ufają mi, od lat przychodzą na moje zajęcia i polecają mnie innym, utrzymuję się wyłącznie z jogi i nadal kocham to, co robię.
To chyba można nazwać sukcesem?
Więc gratuluję sobie.
11 lat własnego biznesu to kawał drogi. Były momenty, kiedy myślałam "może jednak etat?" (bibliotekarka/nauczycielka biologii w liceum/barmanka na Bali). Były miesiące, kiedy zastanawiałam się, czy dam radę. Były też chwile, kiedy tańczyłam w moim salonie, bo właśnie ktoś napisał "Justyna, dzięki Tobie wróciłam do siebie/Przestały mnie boleć plecy/Dziękuję, że jesteś".
I właśnie w takich chwilach wiem, że warto, a to co robię ma wielki sens.
Dziękuję wszystkim osobom, które przychodzą na moje zajęcia i jeżdżą ze mną na warsztaty - że jesteście, że dodajecie mi skrzydeł i napełniacie sensem to, co robię 🫶
To także dzięki Wam tutaj jestem