07/03/2026
Czy zdarza Wam się mieć wrażenie, że w jednym człowieku mieści się kilka różnych „ja”?
Ja czasami tego doświadczam.
Jedna część mnie jest spokojna i ugruntowana.
Inna bardzo wrażliwa.
Bywa też ta, która bierze odpowiedzialność, działa i prowadzi.
I taka, która potrzebuje się zatrzymać, pobyć w ciszy, czasem się wycofać.
Bywam silna i słaba.
Smutna i radosna...
W psychoterapii często mówimy o różnych częściach siebie.
To naturalne, że powstają w nas różne sposoby przeżywania i reagowania jako odpowiedź na nasze doświadczenia, relacje i historię życia.
Czasami może to dawać poczucie wewnętrznego rozproszenia.
Jakby w środku było kilka głosów, kilka potrzeb, kilka kierunków jednocześnie.
Kiedy dostałam to zdjęcie, pomyślałam właśnie o tym, jak wiele odcieni może być w jednym człowieku.
I jednocześnie o tym, że rozwój – w moim odczuciu i w pracy terapeutycznej, nie polega na tym, żeby którąś z tych części wyciszyć albo usunąć.
Raczej na tym, żeby je rozpoznawać, rozumieć i integrować.
Bo kiedy zaczynamy widzieć sens w każdej z tych części i pozwalamy im istnieć w jednym wewnętrznym świecie, pojawia się coś bardzo ważnego, poczucie wewnętrznej spójności.
Może właśnie na tym polega dojrzałość....
że potrafimy pomieścić w sobie różne odcienie, samego siebie, niewykluczajac, tylko łącząc.
Bo jedność wcale nie oznacza jednowymiarowości.
Czasem prawdziwa jedność to zgoda na wielość, która w nas mieszka❤️
Z miłością Wasza Moni🙏🩷