Psycholog Magdalena Anna Skotnicka Warszawa / Olsztyn

Psycholog Magdalena Anna Skotnicka Warszawa / Olsztyn Konsultacje psychologiczne i Psychoterapeuta Jestem psychologiem i psychoterapeutą integracyjnym. Regularnie superwizuję swoją pracę. Kontakt : 603523077

Od 2012 pracuję w NZOZ Akson - w Poradni Zdrowia Psychicznego, na Oddziale Dziennym oraz Rehabilitacji Psychosomatycznej. Jestem magistrem psychologii Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie oraz magistrem ekonomii i absolwentką studiów podyplomowych SGH i UMK. Doświadczenie zawodowe zdobywałam w Akademickim Centrum Psychoterapii SWPS w Warszawie oraz w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym. Posiadam odpowiednie kwalifikacje oraz doświadczenie w pracy terapeutycznej zarówno z dziećmi jak i osobami dorosłymi.Systematycznie podnoszę swoje kwalifikacje uczestnicząc w kursach, szkoleniach i konferencjach. Ukończyłam Szkołę Analizy Transakcyjnej I, II i III stopnia w Poznaniu. Obecnie doskonalę umiejętności w Szkole Psychoterapii przy Ośrodku Intra w Warszawie, w podejściu integracyjnym, którego osią jest psychoterapia humanistyczna. Ośrodek posiada akredytację Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz Kuratorium Oświaty. Jestem członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

04/09/2022

01/09/2022

Niezależnie od tego, jak skomplikowane może wydawać się nasze życie, od dawna zauważono, że pewne rzeczy w naszym życiu wynikają po prostu z określonych praw. Wszechświat działa według swoich własnych praw, które obowiązują bez względu na to, co o nich myślimy.Oto kilka podstawowy...

28/07/2022

Ojciec powiedział do swojej córki: ′′Skończyłaś szkołę z wyróżnieniem, oto samochód, który nabyłem wiele lat temu. Ma kilka lat. Ale zanim ci go dam, zabierz go na parking używanych samochodów w centrum i powiedz im, że chcę go sprzedać i zobacz ile ci oferują.

Córka poszła na parking używanych aut ,wróciła do ojca i powiedziała: ′′Zaoferowali mi 100 zł, bo wygląda na bardzo zmęczony."

Ojciec powiedział: " Zabierz go do lombardu." Córka poszła do lombardu, wróciła do ojca i powiedziała," Pan w sklepie zaoferował 1000 zł, ponieważ to był bardzo stary samochód."

Ojciec poprosił córkę, żeby pojechała do klubu samochodowego i pokazała im samochód.
Córka wzięła samochód do klubu, wróciła i powiedziała ojcu," Niektórzy w klubie zaoferowali za niego 100000 zł, ponieważ to Nissan Skyline R34, kultowy samochód i szuka go wielu."

Ojciec powiedział do swojej córki," Właściwe miejsce ceni Cię we właściwy sposób." ✨

Jeśli nie jesteś ceniona, nie bądź zła, to znaczy, że jesteś w złym miejscu. Ci, którzy znają Twoją wartość, to ci, którzy Cię doceniają.❤️

Nigdy nie zostawaj w miejscu, gdzie nikt nie widzi twojej wartości.

~ Autor nieznany

01/06/2022

O NAJWAŻNIEJSZYM DZIECKU NA ŚWIECIE...

Część I: „ODDZIELENI OD MIŁOŚCI”

Jest taki rodzaj rany, którą większość z nas nosi w sercu. Skrywana przed oczami innych, schowana głęboko w środku, przykryta warstwą racjonalizacji i zaprzeczeń, a przez to bardzo trudna do leczenia. To rana, o której chcemy zapomnieć i której nie chcemy czuć, co zresztą często się udaje. Im więcej wysiłku wkładamy w to, by bronić się przed jej istnieniem, tym bardziej kosztowną staje się ta iluzja, prowadząca nas do nieustannych, bolesnych powtórzeń z przeszłości, które nie pozwalają na proces gojenia i powstanie blizny.

CZYM JEST RANA NARCYSTYCZNA?
Jest rodzajem zranienia dotyczącym samych fundamentów konstrukcji psychicznej człowieka. Jego poczucia własnej WARTOŚCI.
Może przejawiać się ono w tym:
• na ile czuję się wartościową i pełną osobą?
• na ile czuję się bezpiecznie w świecie pokazując siebie?
• na ile czuję, że to kim jestem jest wystarczające?
• na ile pozwalam sobie być takim jakim jestem?
• na ile czuję radość i spokój, że mam siebie?
• na ile cenię swoją obecność?
• na ile czuję, że przynależę do świata ludzi i wymian toczących się między nimi?
…by ostatecznie sprowadzić te pytania do rdzenia:
NA ILE CZUJĘ, ŻE JESTEM WART(A) MIŁOŚCI I POZWALAM SOBIE BYĆ KOCHANYM I KOCHAĆ?

Tekst ten jest próbą uchwycenia bardzo powszechnego zranienia, które przez skalę jego zaprzeczenia wydaje się bardzo opuszczone. Dotyka niezwykle bolesnych i lękowych przestrzeni w nas, zawartych w takich pytaniach, jak: „czy jestem wart miłości?”, „czy to kim jestem, jest wystarczające?”. Obszary te, sparaliżowane lękiem, często zawstydzone, obśmiane, umniejszone czy upokorzone, dodatkowo kojarzone są ze słabością i byciem obnażonym. Sprawiają, że bardzo trudne jest DOPUSZCZENIE I UZNANIE PRZED SAMYM SOBĄ, że „to mnie dotyczy”, „to mnie boli”.
W związku z tym pierwotne zranienie pozostaje zepchnięte w głąb podświadomości i przysypane szeregiem kompensacji, a w efekcie pominięte na rzecz wytworzonych zastępczych treści pobocznych, które skutecznie uniemożliwiają leczenie.
ZACIEMNIENIE to słowo, które bardzo dobrze pasuje do tego zjawiska. Jest na tyle skuteczne, że sporo trudu zajmuje zobaczenie własnego, pełniejszego obrazu siebie. W ten sposób ukryta rana narcystyczna trwale oddziela nas od możliwości czerpania ze świata:
UPOŚLEDZAJĄC NASZĄ MOŻLIWOŚĆ CZUCIA SIĘ KOCHANYM, CHCIANYM WIDZIANYM i PRZYJĘTYM,
jak również
NASZĄ MOŻLIWOŚĆ KOCHANIA, ANGAŻOWANIA SIĘ, PUSZCZANIA KONTROLI I BYCIA ODSŁONIĘTYM W SYTUACJI BLISKOŚCI.
Pod wpływem rany obieramy jedną z dwóch wyczerpujących i destrukcyjnych strategii:
STARANIE SIĘ (świadome lub nie): „kim mam być, byś mnie kochała?”, „co mogę dla Ciebie zrobić?”, „co jeszcze mogę Ci dać?”…
PODWAŻANIE (świadome lub nie): „na pewno mnie nie kochasz”, „mnie nie da się kochać”, „gdybyś wiedział(a), kim jestem nie kochał(a) byś mnie”, „co z tobą nie tak, że mnie kochasz?”, „udowodnię Ci, że nie wytrzymasz i mnie opuścisz”.
Te strategie prowadzą do nieustającego, nieświadomego zwykle otwierania rany pierwotnej: „trzeba się na starać i być kimś innym, by dostać”. A kiedy już dostaję, nieufność i oczekiwanie zawodu nie pozwalają przyjąć: „jak taka osoba, jak ja, może dostać coś dobrego”, „nie jestem tego wart”.
Obie taktyki skutecznie CHRONIĄ przed miłością, wymuszając stałe zadowalanie innych, a tym samym opuszczanie siebie z nadzieją: „może w końcu ktoś MNIE pokocha”. Kiedy równocześnie to MNIE jest wycofane z kontaktu jako marne i nie dość warte, by zadowolić innych. Sam AKT STARANIA jest więc nieuświadomionym, powtórzeniowym AKTEM ODRZUCANIA siebie z poczuciem, że kiedy pokażę siebie takim, jakim jestem, nie mam szans na cokolwiek.
Równocześnie stała niewiara w to, że jestem wart miłości i opieki powoduje PODWAŻANIE tego, co dostaję, nie pozwalając często na przyjęcie tego albo w znacznym stopniu ograniczając możliwość czerpania z dobrego.
Metaforycznie przypomina to sytuację świata pełnego żywności dostępnej dla wszystkich, tylko nie dla mnie. Bo albo nie wierzę, że mogę zrobić ruch KU I DOSTAĆ albo boję się, że to jednak mi ZASZKODZI. A może, co gorsze, poczuję już smak i zostanie mi to WYRWANE z gardła lub okaże się, że nie mam enzymów, które pozwoliłby mi PRZYJĄĆ treści, NAPEŁNIĆ SIĘ nimi i wejść w wymianę ze światem.
W efekcie powstaje stałe poczucie ODDZIELENIA I NIEDOSTĘPNOŚCI – w obu kierunkach: i ja wobec świata i świat wobec mnie. Oczywiście w zależności od głębokości rany będzie to rzutować małym cieniem na codzienne życie lub stanie się wielką przepaścią oddzielającą od świata i ludzi.

CZERPANIE NIE UŻYWANIE.
Czerpanie zakłada pewien poziom ufności, że świat ma dla MNIE coś dobrego, wobec tego ma sens skierować się do… i zaczerpnąć. Jeśli jestem w stanie uznać, DOSTĘPNE DOBRO DLA MNIE w świecie, w jakimś stopniu UZNAJĘ istnienie tego dobra również w sobie. Otwiera to przestrzeń wymiany i wzajemności. Mogę zaczerpnąć OD KOGOŚ, przyjąć W SOBIE i pozwolić temu stać się częścią MNIE. POZWALAM ZAISTNIEĆ WE MNIE, co oznaczałoby w tym kontekście uznanie, że ludzie widzą mnie i chcą mi dać, a ja jestem tego wart i pozwalam sobie wziąć. Powstaje wymienna łączność światów.
Używanie zaś oznacza widzenie świata i innych przez użyteczne dla mnie funkcje, z których okresowo mogę skorzystać, po czym odsunąć, gdy tę użyteczność tracą. Jestem gotowy również zaoferować jakieś swoje działanie, ale bez potrzeby wymiany światów czy ich połączeń, bez konieczności wpuszczania czegoś w siebie. Takie bezpieczne działanie użytkowe pozwala na korzystanie bez otwierania się i wzajemnego przenikania. Ma jednak jeden minus, nie napełni pustki.
Kiedy wobec relacji ustawiamy się głównie użytkowo, brak przenikania się światów i jedynie wymienianie się usługami nie pozwala na budowanie WSPÓLNEGO między nami. Związek staje się niczym wpłatomat, do którego wkładamy i wyjmujemy pieniądze, ale nawet zakładając równość wkładów, nie pozwalamy sobie wspólnie z nich coś stworzyć. Brak AKTU KREATYWNOŚCI doprowadzi do znajomej martwoty i pustki towarzyszących ranie narcystycznej: „coś tu jest dla mnie niedostępne”. I kiedy nie widzimy oddzielającego wpływu własnego zranienia ruszamy na poszukiwania nowego wpłatomatu.

TO, KIM JESTEM, TO ZA MAŁO
Zasługiwanie na miłość jest przewlekłym procesem, niszczącym miłość własną i godność małego człowieka. Kiedy jesteśmy kochani, za to jacy jesteśmy, a nie kim jesteśmy. Dochodzi do wewnętrznej sprzeczności, gdzie poczucie SELF ulega rozszczepieniu na to, które zasługuje na warunkową miłość i na to, które jest odrzucane przez świat. Oczywiście dziecko zidentyfikuje się z tą częścią, która jest pożądana, a zepchnie w głąb tę, która została porzucona. W ten sposób dochodzi do najbardziej bolesnego poczucia: „JA to za mało”; i do przekonania: „Gdybyś wiedział kim naprawdę jestem, od razu byś mnie zostawił”. Powstaje sytuacja, w której nie dość, że ktoś zadał nam ranę, to musimy zaprzeczać jej istnieniu, by nikt, nigdy jej nie zobaczył:
„RANA TA MNIE NIE DOTYCZY, TO NIE JESTEM JA!”
Strategie, które w przeszłości były znakomitą obroną, dziś są taflą szkła oddzielającą od miłości. Pierwsza złożoność tej obrony polega na tym, że przede wszystkim jesteśmy wewnętrznie oddzieleni sami od siebie. Zepchnięta i odrzucona część mnie, staje się tą, którą Ja sam odpycham i z którą ja sam nie chcę mieć łączności. Tą, którą obwiniam i utożsamiam ze złem. Mały, odrzucony człowiek w nas nie miał szansy dojrzeć, jest dalej głodny, przerażony i zagubiony wobec oczekiwań. Jest też wściekły i zrozpaczony. Dobija się na różne sposoby, by ten dorosły w końcu go zobaczył. Uznał. Przyjął. Wewnętrzne dziecko marzy o tym samym, o czym marzyło po prostu dziecko 30, 50, 60 lat temu. Chce łączności i opieki. Chce przestrzeni na JEGO potrzeby i JEGO kreatywność. Chce JEGO tempa, by móc dojrzeć.

CZEGO W SOBIE NIE CHCĘ WIDZIEĆ?
Proces rozpoznawania swoich części i budowania relacji z nimi jest najważniejszą ścieżką do odzyskania siebie: „To też Ja. Oj i to Ja. Wow! To też Ja! O nieee, to też Ja”. Oczywiście wymaga odwagi, zaangażowania i CZASU. Ale przyjęcie SIEBIE jest najistotniejszą częścią umożliwiającą leczenie.
Umieszczanie trudnych treści w tzw. „wewnętrznym dziecku” jest antytezą przyjęcia. Bo najpierw zapraszamy Je do relacji, ciekawimy się nim, obiecujemy, że pozostaniemy przy nim, po to, by przy najbliższym kryzysie obarczyć je winą: „no nie, to z dziecka mi idzie”. Z dziecka czyli z kogo? I czy na pewno z niego, czy z nieumiejętnej reakcji DOROSŁEGO na nie?
Kiedy w trudnych momentach ODRZUCAMY nasze wewnętrzne dziecko obwiniając winą za to, że jest nie takie, nie dość i w ogóle nie, jest ponownym otwieraniem narcystycznej rany. Staje się ono wygodnym koszem na wszystkie nasze niezadowolenia: „To nie ja, to ono, ciągle niedojrzałe”.
W kryzysie właśnie te odrzucone części nas wymagają szczególnej uwagi, przyjęcia i troski. I ZOSTANIA przy nich właśnie wtedy! „Po co mam się wyłaniać, kiedy ponownie zostanę odrzucony?” Kiedy DECYDUJEMY się skierować ku dziecku, pierwsze co ustalmy ze sobą, niech będzie zapewnienie, że zostaniemy z nim (ze sobą), gdy nadejdą ciężkie czasy. A nadejdą. Nie używajmy uzyskanej wiedzy, by ponownie odrzucać siebie. Właśnie wtedy ZOSTAŃMY ZE SOBĄ, WŁAŚNIE WTEDY BĄDŹMY SZCZEGÓLNIE DLA SIEBIE DOBRZY.

PS. Przed nami część druga: „Gojenie”, czyli o tym jak relacja z ciałem wesprze nas w procesie leczenia.

Marzena Barszcz,
Psychoterapeutka w Analizie Bioenergetycznej.
Więcej znajdziecie Państwo w książce "Psychoterapia przez ciało": https://www.instytutanalizybioenergetycznej.com/produkt/psychoterapia-przez-cialo/

26/04/2022

Do nowego domu wprowadziła się młoda para. Następnego ranka, gdy jedli śniadanie, młoda kobieta zobaczyła, jak jej sąsiad wiesza pranie na zewnątrz.
- To pranie nie jest bardzo czyste; ona nie wie, jak prawidłowo się prać. Może potrzebuje lepszego proszku.
Jej mąż patrzył, milcząc.
Za każdym razem, gdy sąsiadka wieszała jej pranie do wyschnięcia, młoda kobieta robiła te same uwagi.
Miesiąc później kobieta była zaskoczona widząc ładne, czyste pranie na sznurku sąsiadów i powiedziała do męża:
- Słuchaj, w końcu nauczyła się prawidłowo prać. Ciekawe, kto ją tego nauczył?
Mąż odpowiedział:
- Wstałem wcześnie rano i umyłem okna.

I tak jest z życiem…
To, co widzimy, obserwując innych, zależy od przejrzystości okna, przez które patrzymy.
Dlatego nie osądzaj innych zbyt szybko, zwłaszcza jeśli twoja perspektywa życiowa jest zaciemniona przez gniew, zazdrość, negatywność lub niespełnione pragnienia.
Osądzanie osoby nie definiuje, kim ona jest. Definiuje to, kim ty jesteś.

Paulo Coelho
Art Tomasz Alen Kopera

Zapraszam również na stronę Reiki Master London na telegramie 😊☀️
https://t.me/ReikiMasterLondon

21/04/2022

💛

16/03/2022

prof. Bogdan de Barbaro: Ja przyjąłem zasadę, że aktualną sytuację sprawdzam raz na wiele godzin. Gdybym się zawiesił na newsach, stał się odbiornikiem komunikatów wojennych, to by mnie to bardzo osłabiło. A przecież czuję się odpowiedzialny za siebie i za swoich bliskich. A ponadto jako psychoterapeuta i psychiatra jestem potrzebny innym ludziom. Mam więc obowiązek dbać o siebie i nie mam prawa się osłabiać. To jest element higieny psychicznej. Dbając o siebie, dbam o innych.

Grzegorz Szymanik: Kiedy jest zdrowe trzymanie ręki na pulsie, a kiedy przestaje takie być?
BdB: Każdy człowiek ma inny rytm, więc chyba każdy powinien sam się sobie przyglądać i sprawdzać swoją sprawność emocjonalną i intelektualną. Jak się z tym wszystkim czuję? Czy pozostaję w stanie rozwagi, troski? Czy bardziej: paniki, osłabienia, paraliżu? Można nawet powiedzieć tak: jeśli Putin wypowiedział wojnę, to zamierza cię osłabić. Zadbaj więc o to, by Putin z tobą osobiście nie wygrał. Nie daj mu się osłabić i nie daj się strachowi, który on w ciebie chce wpuszczać. Sprawdź, ile wiadomości potrzebujesz, by mieć rozeznanie w sytuacji, a od którego momentu stałbyś się niewolnikiem pojawiających się co chwilę aktualności.
Obie te skrajności – panika i wyparcie – są destruktywne. Uniemożliwiają sięganie po bardziej zdrowe mechanizmy, które mogłyby wydobyć nas z lęku i agresji.

GSz: Zdrowe, czyli jakie?
BdB: Sprowadziłbym to do dwóch reakcji. Pierwsza to działanie w sieci. Nie mam na myśli internetu, chociaż może on być bardzo użyteczny. Chodzi mi przede wszystkim o sieć społeczną, o poczucie, że działamy wspólnie, we wspólnej sprawie, wzajemnie się wspierając. To część naszego zdrowia psychicznego: dbanie o pozostawanie w grupie, czy to rodzinnej, czy takiej, która nas jednoczy. W tej grupie możemy się komunikować i mówić o tym, co czujemy: strach, złość, wzruszenie, nadzieję, empatię do ofiar napaści. Nazywamy swoje emocje, ale też poddajemy je refleksji.

GSz: A druga metoda?
BdB: Poczucie sprawczości. Odwołując się do Marka Aureliusza: gdy widzę zło, to powinienem znaleźć dla siebie jakąś dobrą cząstkę działania. Gdy w Krakowie pojechałem do miejsca, gdzie odbywa się zbiórka żywności i ubrań na rzecz Ukrainy, odczułem wzruszenie, ale też jakąś społeczną moc. Te tłumy ludzi przychodzących z torbami pełnymi darów oraz młodzież, która zajmowała się porządkowaniem i segregowaniem tych rzeczy – wszystko działało tak niewiarygodnie sprawnie i było robione, że tak powiem, na wyższej energii. Takiej, która odwołuje się do wyższych wartości.
Mieszkam na wsi pod Krakowem, patrzę czasem przez okno i widzę, jak przy tych ogromnych wichurach, które mamy ostatnio, drzewa się może i uginają, ale ani jedno nie padło. Dlaczego? Bo mają mocne zakorzenienie. To się najlepiej sprawdza przy wichurach. A naszymi korzeniami jest właśnie system wartości, nasza sieć społeczna, poczucie sprawczości. Wszystkie te małe, dobre czyny, których teraz dokonujemy.

fragment rozmowy (link w komentarzu)
fot Nico Smit

06/03/2022

Adres

Leśna 12/28
Olsztyn
10-123

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 20:00
Piątek 09:00 - 17:00

Telefon

603523077

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psycholog Magdalena Anna Skotnicka Warszawa / Olsztyn umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Psycholog Magdalena Anna Skotnicka Warszawa / Olsztyn:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria