28/04/2026
Czasem najbardziej ważne rzeczy nie mieszczą się w żadnym programie studiów…
„Około dziesięciu lat wystarczy, by nabyć kompetencje lekarza-technika; czasem całe życie jest potrzebne, by stać się lekarzem-uzdrowicielem. Ta sama reguła dotyczy wszystkich profesjonalistów służby zdrowia: „odgrywanie roli opiekuna” niekoniecznie oznacza „bycie opiekunem”. Różnica tkwi w małym dodatku duszy, którego życie podejmuje się nas nauczyć poprzez kryzysy, przez które przechodzimy, rozczarowania, których doświadczamy, pokorę, której się uczymy. Potrzeba czasu, aby zrozumieć prawa życia. Tym więcej czasu, że często opieramy się, odmawiamy przyjęcia rzeczywistości taką, jaka jest naprawdę; boimy się i bronimy. „Bycie opiekunem” wymaga wrażliwości, uwagi, słuchania i empatii, które tylko istoty nieco mniej wystraszone, a przez to rozwijające mniej mechanizmów obronnych, mogą oddać na służbę swojej intencji leczenia. Nie mówi się o tym na wydziałach medycyny, nie uczy się tego również w szkołach pielęgniarstwa, w instytutach fizjoterapii, w ośrodkach szkolenia w terapiach alternatywnych lub uzupełniających. Zapomina się o tym także w niektórych szkołach psychoterapii. Niestety."
— Thierry Janssen
„Czy choroba ma sens?"