Psychika dziecka i osoby dorosłej - psycholog Małgorzata Szulwic

Psychika dziecka i osoby dorosłej - psycholog Małgorzata Szulwic Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Psychika dziecka i osoby dorosłej - psycholog Małgorzata Szulwic, Psycholog, Osielsko.

To miejsce, w którym z miłości do dzieci, poznajemy ich umysły, dbamy o harmonijne działanie ich psychiki oraz wspieramy ich rozwój zgodnie indywidualnymi możliwościami każdego z nich.

W psychologii tłumienie emocji bardzo często nie wynika z braku uczuć, lecz z lęku przed ich pokazaniem. Wielu dorosłych...
20/05/2026

W psychologii tłumienie emocji bardzo często nie wynika z braku uczuć, lecz z lęku przed ich pokazaniem. Wielu dorosłych już od dzieciństwa słyszało, że „trzeba być silnym”, „nie wolno płakać”, „nie przesadzaj”, „inni mają gorzej”. Z czasem człowiek zaczyna wierzyć, że okazywanie emocji jest oznaką słabości, problemem dla innych albo czymś, za co można zostać odrzuconym. W dorosłym życiu te przekonania nie znikają. Ukrywają się pod codziennym uśmiechem, obowiązkami, pracą i pozornym spokojem.

Psychologia pokazuje, że tłumienie emocji często staje się mechanizmem obronnym. Człowiek nie robi tego dlatego, że nic nie czuje, lecz dlatego, że kiedyś jego emocje nie zostały przyjęte z czułością i zrozumieniem. Osoba, która była zawstydzana za płacz, ignorowana w trudnych chwilach albo zmuszona do bycia „grzeczną” i „dzielną”, w dorosłości może mieć trudność z mówieniem o swoich potrzebach. Zaczyna wtedy ukrywać smutek pod zmęczeniem, samotność pod niezależnością, a lęk pod kontrolą wszystkiego wokół siebie.

Paradoks polega na tym, że tłumione emocje nie znikają. Organizm nadal je przechowuje. Psychologowie od lat podkreślają, że niewyrażone uczucia mogą objawiać się napięciem w ciele, bezsennością, drażliwością, wycofaniem, a nawet problemami zdrowotnymi. Człowiek może mówić „wszystko w porządku”, podczas gdy jego ciało od dawna woła o uwagę i odpoczynek. Emocje są bowiem naturalnym językiem psychiki. Informują nas o tym, co jest dla nas ważne, co boli, czego potrzebujemy i gdzie zostały przekroczone nasze granice.

Współczesny świat dodatkowo wzmacnia potrzebę ukrywania uczuć. Ludzie pokazują w mediach społecznościowych szczęście, sukces i idealne życie, przez co wielu dorosłych czuje presję, aby zawsze wyglądać na silnych i poukładanych. Coraz trudniej powiedzieć: „nie radzę sobie”, „jest mi smutno”, „potrzebuję wsparcia”. A przecież właśnie umiejętność nazywania emocji i proszenia o pomoc jest oznaką dojrzałości emocjonalnej, a nie słabości.

Psychologia przypomina, że emocje nie są naszym wrogiem. Nawet te trudne mają znaczenie. Smutek pozwala zatrzymać się po stracie. Lęk ostrzega przed zagrożeniem. Złość pomaga chronić granice. Człowiek, który uczy się słuchać swoich emocji zamiast z nimi walczyć, zaczyna lepiej rozumieć samego siebie. Wewnętrzny spokój nie rodzi się z tłumienia uczuć, lecz z odwagi, by je zauważyć, zaakceptować i przeżyć.

Czasem największą siłą dorosłego człowieka nie jest ukrywanie emocji, ale moment, w którym po latach milczenia potrafi powiedzieć: „to mnie zabolało”, „jest mi ciężko”, „potrzebuję bliskości”. To właśnie wtedy zaczyna się prawdziwe uzdrawianie.

Słowa mają ogromną moc. Potrafią budować w dziecku poczucie bezpieczeństwa, miłości i własnej wartości, ale potrafią też...
18/05/2026

Słowa mają ogromną moc. Potrafią budować w dziecku poczucie bezpieczeństwa, miłości i własnej wartości, ale potrafią też zostawiać rany, których nie widać gołym okiem. Czasami wypowiadamy pewne zdania w dobrej wierze, ze zmęczenia, bezradności albo dlatego, że sami słyszeliśmy je w dzieciństwie. Nie chcemy krzywdzić, a jednak dziecko zapamiętuje nie tylko nasze słowa, ale przede wszystkim emocje, które za nimi stoją.

Kiedy mówimy „nie płacz”, dziecko nie słyszy ukojenia. Słyszy, że jego emocje są niewygodne. Że powinno je schować głęboko w sobie. A przecież każdy człowiek, niezależnie od wieku, chce być zauważony w swoim bólu. Czasem jedno proste „widzę, że jest Ci trudno” daje więcej ukojenia niż tysiąc rad. Dziecko nie potrzebuje idealnego rodzica. Potrzebuje rodzica, przy którym może czuć.

Porównywanie do innych również odbiera dziecku poczucie ważności. Dla dorosłego pewne problemy mogą wydawać się małe, ale dla dziecka często są całym światem. To, co dla nas jest drobiazgiem, dla niego może być ogromnym smutkiem, lękiem albo rozczarowaniem. Kiedy bagatelizujemy jego przeżycia, uczy się, że nie warto mówić o swoich emocjach. Zamknięte uczucia nie znikają. One po prostu rosną w ciszy.

Dziecko bardzo potrzebuje też zrozumienia, a nie ślepego posłuszeństwa. Zdanie „bo ja tak mówię” kończy rozmowę, ale nie buduje relacji. Prawdziwa więź rodzi się tam, gdzie jest miejsce na pytania, rozmowę i wyjaśnienie. Dziecko, które rozumie granice, uczy się odpowiedzialności. Dziecko, które jest tylko uciszane, często uczy się strachu albo buntu.

Najbardziej bolą jednak słowa, które uzależniają miłość od zachowania. Kiedy dziecko słyszy, że przestaniemy je kochać albo że nikt nie będzie chciał się z nim bawić, zaczyna wierzyć, że miłość trzeba sobie zasłużyć. A przecież miłość nie powinna być nagrodą za bycie idealnym. Powinna być bezpiecznym miejscem, do którego można wrócić nawet po błędzie.

Każde dziecko chce czuć jedno: „widzę Cię”. Widzę Twój smutek, Twoją złość, Twój strach i Twoje marzenia. Widzę, że czasem sobie nie radzisz. Widzę, że potrzebujesz bliskości. Dziecko, które czuje się zauważone, nie musi krzyczeć o uwagę. Nie musi udawać kogoś innego, żeby zasłużyć na akceptację.

I może właśnie od tego zaczyna się najważniejsza zmiana. Nie od perfekcyjnego rodzicielstwa, ale od uważności. Od zatrzymania się na chwilę i wyboru słów, które nie ranią, lecz leczą. Bo czasami jedno ciepłe zdanie potrafi zostać w sercu dziecka na całe życie.

Wczorajszy Międzynarodowy Dzień Rodziny był nie tylko okazją do wspólnego świętowania, ale także ważnym przypomnieniem o...
16/05/2026

Wczorajszy Międzynarodowy Dzień Rodziny był nie tylko okazją do wspólnego świętowania, ale także ważnym przypomnieniem o tym, jak ogromny wpływ mają relacje rodzinne na naszą psychikę, poczucie bezpieczeństwa i sposób, w jaki budujemy siebie przez całe życie.

Rodzina jest naszym pierwszym światem emocjonalnym. To właśnie tam uczymy się miłości, zaufania, komunikacji, bliskości i radzenia sobie z trudnymi emocjami. Dziecko, które dorasta w atmosferze akceptacji i wsparcia, dużo łatwiej buduje poczucie własnej wartości i odporność psychiczną. Nawet drobne gesty, czułość, zainteresowanie czy zwykła obecność zostawiają w człowieku ślad na całe życie. Psychologia od lat podkreśla, że więzi rodzinne mają ogromny wpływ nie tylko na zdrowie psychiczne, ale również fizyczne. Człowiek kochany i wspierany łatwiej radzi sobie ze stresem, lękiem i kryzysami. Jednocześnie rodzina nie musi być idealna, by była ważna. Nie istnieją domy pozbawione konfliktów czy trudnych chwil. Największe znaczenie ma jednak to, czy po nieporozumieniach potrafimy wracać do siebie z rozmową, zrozumieniem i chęcią naprawy relacji. Psychologia pokazuje, że dzieci nie potrzebują perfekcyjnych rodziców. Potrzebują obecnych rodziców. Takich, którzy słuchają, przytulają, zauważają emocje i dają poczucie, że nawet w najtrudniejszych momentach nie są same.

W dorosłym życiu często dopiero zaczynamy rozumieć, jak bardzo dzieciństwo wpłynęło na nasze relacje, wybory i sposób patrzenia na siebie. Niektóre osoby wyniosły z domu poczucie bezpieczeństwa, inne musiały nauczyć się go budować od nowa. Ale psychologia daje też nadzieję, bo pokazuje, że człowiek może leczyć swoje rany poprzez dobre relacje, świadomość i bliskość. Czasem jedno szczere „jestem przy tobie” potrafi zrobić więcej niż tysiąc idealnych słów.

Międzynarodowy Dzień Rodziny przypomina nam więc o czymś bardzo ważnym. O tym, że w świecie pełnym pośpiechu, ekranów i codziennych obowiązków największym darem nadal pozostaje obecność drugiego człowieka. Rodzina to nie tylko więzy krwi. To ludzie, przy których możemy być sobą, czuć się bezpiecznie i wiedzieć, że mimo naszych słabości nadal jesteśmy kochani. I może właśnie dlatego relacje rodzinne są jedną z największych sił, jakie posiada człowiek.

Każda wcześniejsza wersja nas samych jest częścią historii, która ukształtowała naszą osobowość, sposób przeżywania emoc...
16/05/2026

Każda wcześniejsza wersja nas samych jest częścią historii, która ukształtowała naszą osobowość, sposób przeżywania emocji i budowania relacji. Człowiek nie staje się sobą nagle. Rozwijamy się etapami, a każde doświadczenie, zarówno dobre, jak i bolesne, zostawia ślad w naszym wnętrzu. Dziecko, którym byliśmy, nastolatek pełen niepewności i dorosły uczący się życia to wciąż ta sama osoba, tylko na różnych etapach dojrzewania emocjonalnego.

Psychologia pokazuje, że bardzo często jesteśmy wobec siebie bardziej surowi niż wobec innych ludzi. Łatwo dostrzegamy własne błędy, porażki i momenty słabości, zapominając, że w danym czasie działaliśmy z poziomu wiedzy, emocji i zasobów, które wtedy posiadaliśmy. To, kim byliśmy kiedyś, nie zasługuje na odrzucenie ani wstyd. Tamta wersja nas próbowała przetrwać, poradzić sobie z lękiem, samotnością, presją czy brakiem poczucia bezpieczeństwa najlepiej, jak potrafiła.

W psychologii mówi się również o „wewnętrznym dziecku”, czyli tej części nas, która nadal nosi w sobie dawne emocje, potrzeby i zranienia. Jeśli przez lata brakowało nam akceptacji, wsparcia lub poczucia bycia ważnym, jako dorośli często nadal szukamy tego samego. Dlatego tak ważne jest, aby nauczyć się patrzeć na siebie z empatią. Nie po to, by usprawiedliwiać wszystko, ale po to, by przestać prowadzić nieustanną walkę z samym sobą.

Akceptacja własnej przeszłości nie oznacza zgody na cierpienie. Oznacza zrozumienie, że rozwój człowieka jest procesem. Każdy kryzys, każda pomyłka i każda trudna emocja mogą stać się początkiem większej samoświadomości. Osoby, które uczą się traktować siebie z łagodnością, budują większą odporność psychiczną, łatwiej radzą sobie ze stresem i tworzą zdrowsze relacje z innymi ludźmi.

Najpiękniejsze w rozwoju psychicznym jest to, że człowiek nie musi być idealny, aby zasługiwać na miłość, szacunek i dumę z samego siebie. Czasami największym krokiem ku zdrowiu emocjonalnemu jest spojrzenie na wszystkie wcześniejsze wersje siebie i powiedzenie: „Dziękuję, że się nie poddałaś. Dzięki Tobie nadal tu jestem”.

Egzaminy i sprawdziany są dla wielu dzieci ogromnym źródłem stresu. Choć dorosłym często wydają się jedynie kolejnym eta...
12/05/2026

Egzaminy i sprawdziany są dla wielu dzieci ogromnym źródłem stresu. Choć dorosłym często wydają się jedynie kolejnym etapem nauki, dla młodego człowieka mogą być prawdziwym sprawdzianem pewności siebie, odporności psychicznej i wiary we własne możliwości. Dlatego w tym czasie dziecko najbardziej potrzebuje nie presji, lecz spokojnego wsparcia, zrozumienia i poczucia, że jest kochane niezależnie od wyniku.

Najważniejsze, co możemy dać dziecku podczas egzaminów, to bezpieczeństwo emocjonalne. Dziecko powinno wiedzieć, że ma prawo się stresować, popełniać błędy i czuć zmęczenie. Czasem jedno spokojne zdanie: „Jestem z ciebie dumny, bo się starasz” znaczy więcej niż wielogodzinne wykłady o ocenach i przyszłości. Presja często odbiera dzieciom motywację i sprawia, że zaczynają wierzyć, iż ich wartość zależy wyłącznie od wyników. A przecież żaden egzamin nie definiuje tego, kim są.

Warto zadbać o codzienny spokój i równowagę. Dziecko potrzebuje nie tylko nauki, ale również odpoczynku, snu, ruchu i chwil, w których może się po prostu uśmiechnąć. Przemęczony umysł zapamiętuje mniej, a ciągłe napięcie odbiera koncentrację. Czasem wspólna herbata, spacer czy krótka rozmowa pomagają bardziej niż kolejna godzina nad książkami. Ważne jest także, by nie porównywać dziecka do innych. Każdy uczy się inaczej, ma inne tempo i inne możliwości. Porównania budują lęk, a nie poczucie własnej wartości.

Ogromną rolę odgrywają również słowa dorosłych. Dzieci bardzo długo pamiętają, czy w trudnym momencie usłyszały wsparcie, czy rozczarowanie. Dlatego zamiast mówić: „Musisz zdać najlepiej”, lepiej powiedzieć: „Wierzę w ciebie” albo „Dasz radę, nawet jeśli będzie trudno”. Takie słowa budują siłę, która zostaje w dziecku na lata.

Egzaminy mijają, wyniki z czasem przestają mieć znaczenie, ale emocje i wspomnienia pozostają w sercu na długo. Dziecko nie zapamięta każdej odpowiedzi z testu, ale zapamięta, kto wtedy był obok, kto podał mu rękę i kto sprawił, że mimo stresu czuło się ważne, kochane i wystarczające.

Dzieciństwo wpływa na nasze dorosłe relacje bardziej, niż często jesteśmy w stanie zauważyć. To właśnie wtedy uczymy się...
12/05/2026

Dzieciństwo wpływa na nasze dorosłe relacje bardziej, niż często jesteśmy w stanie zauważyć. To właśnie wtedy uczymy się, czym jest bliskość, bezpieczeństwo, miłość i zaufanie. Słowa, które słyszeliśmy jako dzieci, sposób w jaki byliśmy przytulani, wspierani albo ignorowani, zostają w nas na dłużej, niż mogłoby się wydawać. Dorastamy, zmieniamy się, budujemy własne życie, ale nasze serce często nadal pamięta to, czego doświadczyło wiele lat wcześniej.

Dziecko, które czuło się ważne i kochane, zwykle łatwiej otwiera się na ludzi i wierzy, że zasługuje na dobre relacje. Natomiast dziecko, które musiało walczyć o uwagę, było ciągle krytykowane albo czuło samotność, może w dorosłości bać się odrzucenia, nadmiernie się przywiązywać albo odpychać innych, zanim samo zostanie zranione. Czasem nawet nie rozumiemy, dlaczego pewne sytuacje wywołują w nas tak silne emocje. Dlaczego milczenie drugiej osoby boli bardziej niż powinno. Dlaczego tak bardzo boimy się stracić kogoś, kto jest dla nas ważny. To często echo dawnych doświadczeń.

Najpiękniejsze jest jednak to, że przeszłość nie musi definiować całego naszego życia. To, że kiedyś brakowało nam ciepła, zrozumienia czy poczucia bezpieczeństwa, nie oznacza, że nie możemy stworzyć zdrowych i pięknych relacji w przyszłości. Świadomość własnych ran to pierwszy krok do uzdrowienia. Kiedy zaczynamy rozumieć siebie, swoje reakcje i emocje, łatwiej budować więzi oparte na szczerości, szacunku i prawdziwej bliskości.

Każdy człowiek nosi w sobie swoje wewnętrzne dziecko. Ono nadal pragnie akceptacji, czułości i poczucia, że jest wystarczające. Dlatego tak ważne jest, by być dla siebie łagodnym. Nie oceniać się za lęki czy trudności w relacjach, ale próbować je zrozumieć. Bo czasem największym krokiem ku dojrzałej miłości jest otoczenie troską tej części siebie, która kiedyś bardzo jej potrzebowała.

Dziś rozpoczęły się egzaminy ósmoklasisty. Dla wielu młodych ludzi to ważny moment, pełen emocji, stresu, oczekiwań i ma...
11/05/2026

Dziś rozpoczęły się egzaminy ósmoklasisty. Dla wielu młodych ludzi to ważny moment, pełen emocji, stresu, oczekiwań i marzeń o przyszłości. Warto jednak pamiętać, że egzamin nie definiuje człowieka ani jego wartości. To tylko jeden z etapów drogi, którą każdy z Was idzie we własnym tempie. Najważniejsze jest to, ile serca włożyliście w przygotowania, ile razy się nie poddaliście i jak wiele odwagi macie dziś w sobie, siadając do arkuszy mimo stresu i niepewności.

Kochani Ósmoklasiści, życzę Wam przede wszystkim spokoju, wiary w siebie i jasnego umysłu. Niech towarzyszy Wam przekonanie, że potraficie więcej, niż czasem myślicie. Każda odpowiedź, każdy zapisany arkusz i każda minuta tego egzaminu jest dowodem Waszej siły i wytrwałości. Nie pozwólcie, aby stres zagłuszył Waszą wiedzę i możliwości. Oddychajcie spokojnie, czytajcie uważnie polecenia i pamiętajcie, że już samo dojście do tego momentu jest wielkim sukcesem.

Trzymam za Was mocno kciuki i życzę Wam, abyście po wyjściu z egzaminów byli przede wszystkim dumni z siebie. Niech ten czas będzie początkiem pięknych nowych dróg, odwagi do spełniania marzeń i wiary, że przyszłość może być naprawdę dobra. Powodzenia, Kochani. Dacie radę!

Adres

Osielsko
86-031

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychika dziecka i osoby dorosłej - psycholog Małgorzata Szulwic umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria