30/04/2026
https://www.facebook.com/share/p/19k1p28vdi/?mibextid=wwXIfr
Maj. Mój miesiąc. Miesiąc, na który czekałam tej wiosny chyba bardziej niż na jakikolwiek inny w życiu, bo po tym wszystkim co przyniósł luty, potrzebowałam nareszcie poczuć, że świat znowu pachnie, kwitnie i zaprasza do życia z taką oczywistością, której nie da się podrobić.
Maj jest aniołem miesięcy- przeczytałam gdzieś kiedyś, a może sama to wymyśliłam i ja się z tym zgadzam każdą komórką swojego ciała, bo żaden inny moment w roku nie potrafi tak czule otulić serca po wszystkich trudnych przejściach jak właśnie te kilka tygodni między rozkwitającym bzem a pierwszymi piwoniami w słoiku na kuchennym stole.
W tym roku wchodzę w niego z listą rzeczy małych, które dla mnie są największe. Zerwać gałązkę bzu i stać z nią chwilę pod drzewem, zanim wstawię ją do wazonu. Upleść wianek, zupełnie po dziewczęcemu, bez pretensji że jestem dorosłą kobietą, bo czasem właśnie taki gest najbardziej przypomina nam, kim byłyśmy zanim świat nauczył nas się spieszyć. Pójść na wieczorny spacer wtedy, gdy powietrze robi się ciepłe i miękkie, a miasto pachnie zupełnie inaczej niż w ciągu dnia.
Pojechać rowerem na zakupy, zjeść pierwsze nowalijki, kupić konwalie u tej pani na rogu, pomyśleć o wakacjach które są już na wyciągnięcie ręki. I przeczytać książkę, która daje nadzieję po życiowej zimie, bo każda z nas tej nadziei czasem potrzebuje bardziej niż czegokolwiek innego.
Co u Was w maju? Co macie na swoich listach radości? Napiszcie, bardzo jestem ciekawa 🤍