20/02/2026
Marta Szarejko: Jak wykształca się w dziewczynce zdrowy rodzaj niezależności?
Ewa Chalimoniuk, psychoterapeutka z Laboratorium Psychoedukacji: Jako małe dzieci jesteśmy totalnie zależni od matki albo od opiekuna, który się nami zajmuje. Matka zaspokaja potrzeby dziecka, odzwierciedla emocje, empatyzuje. I pozwala, żeby dziecko przeszło do kolejnego etapu rozwoju, w którym zacznie próbować swojej niezależności poprzez ciekawość, zacznie raczkować, poznawać świat, krótko mówiąc: zejdzie z jej kolan. Jeśli matka nie jest lękowa, nie czuje się samotna, to mu na to pozwoli, nie utrudni mu procesu usamodzielnienia, zwłaszcza że dziecko wciąż jest zależne. Gorzej, jeśli dziecko widzi w jej oczach lęk lub złość, bo wtedy w jego umyśle kształtuje się przekonanie, że jest za słabe, że bez niej sobie nie poradzi. Albo dostaje przekaz, że robi jej krzywdę, jeśli stanie się autonomiczną osobą.
MSz: Czyli jego poczucie sprawczości nie rośnie.
ECh: Wręcz przeciwnie – zostaje zatrzymane w bezradności. Dobra matka reaguje adekwatnie do wieku dziecka i jego fazy rozwojowej. (...) Nie straszy, nie zawstydza, nie wbija w poczucie winy, tylko uczy. To pierwszy etap, od którego bardzo dużo zależy.
MSz: Bez względu na to, czy te komunikaty są wyrażane wprost?
ECh: Tak, dziecko dokładnie je czyta i np. czuje, że nie spełnia oczekiwań matki lub zaczyna czuć lęk, że bez niej sobie nie poradzi. Albo że spotka je kara. Więc ciągle ogląda się za siebie i patrzy na nią, czeka, co ona powie. To pierwszy schemat, drugi jest taki, że matka nieadekwatnie odpowiada na potrzeby dziecka, opuszcza je. Dziecko uczy się wtedy, że może liczyć tylko na siebie. A na tym etapie rozwoju to jest niekorzystne, ponieważ mały człowiek wchodzi w życie z przekonaniem, że nie ma prawa chcieć czegoś od innych, że może liczyć tylko na siebie.
Msz: Trudno potem z takim przekonaniem wchodzić w związki.
ECh: W dorosłym życiu to są ludzie bardzo sprawczy, którzy czują swoją moc, ale ponieważ jako dzieci (...) musieli przetrwać coś, co dziś nazywa się traumą rozwojową – trudno im prosić o pomoc, pokazywać swoją słabość. Wcześniej każda ich prośba spotykała się z lekceważeniem albo upokorzeniem, więc wolą zadbać o siebie sami albo izolować się, unikać ludzi. Lęk i wstyd są ich cieniem. Kryją się za fasadą, nie potrafią być w pełni sobą.
Fragment książki "Masz to po mnie", Wydawnictwo Literackie, str 89/88
fot judesvoyage