02/02/2026
Nie znając słowa i znaczenia święta Imbolc, podskórnie zawsze czułam, że nowy rok to dopiero z wiosną przychodzi. A wiosna z lutym a nie w marcu z datą w kalendarzu.
Mimo szczypiącego mrozu, który uwielbiam za różowe policzki i wymrożoną pościel!!!
czuję już wiosnę całą sobą!
Ach te noworoczne plany... kiedy nasze ciała zupełnie nie gotowe jeszcze były do działania. Jeszcze senne, czułe na zimno i brak światła, ale pchane na siłę do przodu. Życie upchane w grafik, co daje poczucie pełnego i ciekawego życia a - obym się myliła - zazwyczaj jest ucieczką od pełni życia. Spokojnie, wszystko pod kontrolą.
A styczeń to też miesiąc domykania starego roku. Przeczołgał tych, których miał obudzić. I miniony rok i styczeń. Potrzeba nam teraz sprzątać i oczyszczać w ramach przygotowań do wiosny, do nowego, soczystego roku!
Studio już dziś gotowe na Was!
I ten luty... w luty można już z impetem.
No i z otwartym sercem, bo to przecież miesiąc miłości. I zapomnijcie o motylkach, ja nie o takiej!
Cały miniony rok dałam sobie na to, by się przyglądać, weryfikowałam sobie znów wszystko, co się dało, siebie i wszystko o mnie - to w pierwszej kolejności.
Tyle pytań, ile zadałam sobie w minionym roku, tyle nie zadałam nigdy.
A odpowiedzi przychodzą z ciszy.
Kiedy przestaniemy ich szukać wszędzie wkoło, a zaczniemy w sobie.
Świat dał nam kolejną dawkę pozornego szczęścia - niby dobrobyt, niby świat stoi otworem, niby wystarczy tylko wyciągnąć rękę. Niby. A tak na bardzo głębokim poziomie jesteśmy smutni, roz-czarowani życiem i chorzy.
Zrozumienie tego, jest konkretnym powodem do świętowania!
Np. naleśnikami, bo dziś podobno dzień naleśnika!
Ściskam nieco uwolniona, z luzem, zgodą, uśmiechem i odpuszczeniem, all exclusive!