Od-Nowa

Od-Nowa Nasz Ośrodek uzależnień OD-NOWA znajduje się 20 km od Warszawy, w zacisznym, bezpiecznym miejscu Skuteczna pomoc w leczeniu uzależnień.

Ośrodek Profilaktyki i Terapii Uzależnień OD-NOWA został stworzony po to, by wspierać osoby uzależnione od alkoholu, narkotyków i leków oraz ich rodziny w procesie wychodzenia z nałogu i budowania nowego, pełnowartościowego życia.

04/01/2026

Ze mną się nie napijesz? Tak, z Tobą się nie napiję.

Ile razy w życiu słyszymy to pytanie? Ile razy w życiu osoba, która nie chce pić alkoholu musi się tłumaczyć z tego faktu? Dlaczego to nie Ci, którzy z różnych względów trują się alkoholem nie są stawiani w pozycji, w której powinni się z tego tłumaczyć?
Choć trzeźwych osób przybywa i tak naprawdę statystyki pokazują, że średnio na świecie jest więcej osób niepijących niż pijących to wciąż Ci pierwsi są namawiani, a wręcz czasem zmuszani do tego aby napili się alkoholu.

Dzięki temu, że uwolniłem się od uzależnienia od alkoholu znam dwie perspektywy. Pierwszą – kiedy to ja namawiałem innych, drugą słyszę od osób niepijących, którzy są zmęczeni ciągłym tłumaczeniem, że nie piją alkoholu. Odkąd przyznałem się praktycznie przed wszystkimi, że jestem alkoholikiem, ja nie muszę się tłumaczyć i nikt mnie nie namawia do picia. Oczywiście to wynika również z tego, że praktycznie do minimum ograniczyłem spotkania i wyjścia, gdzie jest pity alkohol. Jednak niepijący alkoholik ma pod tym względem łatwiej. Jak ludzie słyszą to zdanie to traktują je poważnie i przestają namawiać. Ale co z tymi, którzy po prostu nie chcą pić alkoholu?

No właśnie, zacznę od tego kim byłem kiedyś. Kiedyś jak słyszałem od kogoś, że nie pije to zaczynałem rzucać tymi wszystkimi durnymi tekstami typu:

1. Ze mną się nie napijesz?
2. Chory jesteś?
3. Bierzesz leki?
4. Po co przyjechałeś samochodem? Zamówimy Ci taksówkę.
5. W ciąży jesteś?

I tak dalej i tak dalej. Wtedy nie rozumiałem, że jest to przejaw agresywności i przemocy stosowanej przeciwko tym, którzy kurde są normalni. Ja nie byłem normalny, ponieważ byłem uzależniony od tej substancji. Nie wyobrażałem sobie imprezy czy spotkania towarzyskiego bez alkoholu. Nawet jeśli takowe się przydarzały, to musiały być ku temu poważne przesłanki. A wiecie co?

Powiem to, bo według mnie taka jest prawda. Jeśli ktokolwiek namawia drugą osobę do picia, to prawdopodobnie w mniejszym bądź większym stopniu sam ma problem z alkoholem. Bo człowiek, dla którego alkohol jest obojętny nie musi namawiać innych do picia. Bo człowiek, który nie ma zaśmieconego umysłu tą substancją rozumie, że nie każdy musi pić i nie każdy chce to robić. Bo to właśnie Ci, którzy chleją i namawiają do tego innych są nienormalni. I mówmy o tym głośno. Nie bójmy się tego. Nie bójmy się mówić głośno i wyraźnie, że nie pijemy alkoholu bo nie chcemy i nie potrzebujemy go do niczego. A tych, którzy to robią zostawmy samych sobie – oni i tak sobie poradzą. Jeśli nie uda im się znaleźć innych, to i tak będą to robić nawet samemu, bo tak właśnie działa uzależnienie. Choć to przykre, ale prędzej czy później alkoholik/alkoholiczka zostaną sami, ale nie o tym dzisiaj.

Każdy jest kowalem swojego losu. Każdy ma prawo podejmować własne decyzje i popełniać własne błędy. Dopóki nie krzywdzimy innych, mamy prawo iść własną drogą. Tylko do cholery nie ciągnijcie innych w to bagno i nie wymuszajcie na tych, którzy nie piją, aby z czegokolwiek musieli się tłumaczyć.

Chcesz pić to pij. Chcesz się truć to się truj, ale zostaw innych w spokoju. Zostaw w spokoju tych, którzy chcą być zdrowi i chcą następnego dnia czuć się dobrze, czuć się wypoczęci i pamiętać wszystko co działo się dnia poprzedniego. A jeśli Ty nie potrafisz inaczej, to bardzo mi Ciebie szkoda, bo wiem jakie to cierpienie. Ty prawdopodobnie nie wiesz, że picie to cierpienie, a nie radość, bo nie potrafisz świadomie czuć i nie rozumiesz swoich emocji. Ale pocieszę Cię. Da się z tego wyjść, ale trzeba naprawdę chcieć. Trzeba stanąć przed lustrem i przyznać się do tego, że jest się alkoholikiem/alkoholiczką. To początek, ale bez tego ciężko jest ruszyć w drogę do prawdziwej trzeźwości, gdzie nie ma miejsca na alkohol, nieszczere relacje i zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek.

18/12/2025

Krok 12 Programu 12 Kroków

Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

Jak rozumiem Krok 12 Programu 12 Kroków

Przebudzenie duchowe, a więc ta zmiana, o którą przecież chodzi, może nastąpić w wyniku pracy nad Programem. Ale przecież Programu nie realizuje się jednego dnia! Jest to praca rozłożona na lata, a więc normalną rzeczą jest, że w takim właśnie tempie i sukcesywnie zmiana się odbywa.
Znakomitą okazją do ocen i porównań są rocznice. Jeśli właśnie mija pierwszy rok mojej abstynencji, to warto przy tej okazji, żebym zastanowił się, rozważył i uczciwie odpowiedział sobie na pytanie, czy dziś jestem tym samym i takim samym człowiekiem, jak sześć miesięcy temu? Przy okazji – nigdy nie polecam porównywania się z okresem picia – w takim przypadku zawsze wychodzi, że jest cudownie, fantastycznie i lepiej być nie może, a to… niezupełnie o to chodzi.
Jeżeli po jakimś dłuższym okresie czasu mogę z całą pewnością stwierdzić, że nastąpiły u mnie zauważalne, pożądane i oczekiwane zmiany, przebudzenie, a właściwie przebudzanie duchowe, dzieje się, jest w toku. I tak trzymać! Jeśli jednak nie, jeśli efektów nie widać… Być może, oprócz chodzenia na mityngi, warto także zacząć poważnie pracować na Programie? Przebudzenie duchowe ma, czy może, nastąpić „w rezultacie tych Kroków”, ale jeśli się „tych Kroków” nie realizuje w praktyce… Program AA cechuje niesamowity wręcz pragmatyzm – wszelkie opowieści o ogromnym wysiłku i ciężkiej pracy włożonej w proces zdrowienia (trzeźwienia), mają znaczenie jedynie wówczas, kiedy towarzyszą im wymierne efekty. Jeśli efektów nie ma, najwidoczniej czas zmienić metodę.
Jak wiadomo, nie jest dobrym pomysłem próba niesienia posłania w ramach tak zwanego dwukroku. Chodzi o rzucenie się w wir pomagania innym natychmiast po uznaniu własnej bezsilności. Jednak nie oznacza to, że należy zdecydowanie odmawiać pomocy w ramach niesienia posłania, do momentu satysfakcjonującego „przepracowania” Kroku Jedenastego. W większości przypadków przebudzenie duchowe jest procesem, więc im bardziej proces ten jest zaawansowany, tym pełniejsze posłanie.
Ale, czym w ogóle jest to „posłanie”? W środowisku niepijących alkoholików można usłyszeć dwie różne wersje. Pierwsza, bardzo szeroka, zakłada, że niesieniem posłania jest w zasadzie nieomalże wszystko, a więc choćby mycie szklanek, zamiatanie sali, a nawet sama tylko, milcząca obecność na mityngu. Definicja węższa zakłada, że żeby nieść posłanie, trzeba najpierw je poznać, wiedzieć, jak brzmi. Takie posłanie Ebby T., który próbował osiągnąć trwałą abstynencję w Grupach Oxfordzkich, zaniósł Billowi W. Z kolei Bill W. doktorowi Bobowi, a oni obaj razem kolejnemu alkoholikowi. Tak rozumiane posłanie może wyglądać na przykład w taki oto sposób: „podobnie jak ty, mam problem z alkoholem (jestem alkoholikiem), jednak od… lat nie piję i żyję szczęśliwie obok alkoholu, bez alkoholu. Osiągnąłem to dzięki Wspólnocie AA. Ta droga jest też otwarta dla ciebie”.
Każdy z nas, alkoholików, musi sam zdecydować, którą wersję posłania chce i jest gotów realizować, nieść innym uzależnionym, zakładając, że takie działania w ogóle go interesują, bo przecież nie muszą. Niesienie posłania nie jest obowiązkowe. Tyle tylko, że warto chyba pamiętać o powiedzeniu: „jeśli trzeźwość nie rodzi trzeźwości, to albo jej nie było, albo zwiędła, jak drzewo pozbawione życiodajnych soków”. Amerykańscy AA mówią w takich okolicznościach: „żeby mieć, musisz dawać”.
I wreszcie „… stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach”. Program Wspólnoty AA nie jest jakimś specyficznym, czy egzotycznym „sportem” uprawianym potajemnie w zaciszu sal mityngowych i w zamkniętym środowisku alkoholików. Podczas tej pracy nie zdobywa się kolejnych oznak sprawności, jak w harcerstwie. Owszem, pomaga on utrzymać trwałą abstynencję, ale głównie i przede wszystkim jest to program na życie, powiedziałbym nawet, że na dobre życie, i w tym właśnie codziennym życiu powinienem go sukcesywnie, na bieżąco realizować i stosować. Oby z powodzeniem!
W Wielkiej Księdze, czyli w książce pod tytułem „Anonimowi Alkoholicy”, w rozdziale zatytułowanym „Do czynu”, znaleźć można tekst nazywany zwykle „obietnicami AA”. Najczęściej cytowany jest on od słów: „… już w połowie drogi zadziwią nas osiągnięte rezultaty”. Swego czasu usilnie starałem się dowiedzieć, gdzie jest ta połowa drogi, w którym miejscu przypada. Odpowiedzi, jakimi mnie uraczono wprawiły mnie w osłupienie. Dowiedziałem się bowiem, oczywiście od różnych ludzi, że ta połowa drogi leży: w połowie Kroku Pierwszego, po Kroku Drugim, po Kroku Trzecim, po zrealizowaniu Kroku Piątego, po Kroku Siódmym, po Dziewiątym…
W związku z tym, postanowiłem poszukać tej połowy drogi samodzielnie i w efekcie doszedłem do wniosku, że znajduje się ona pomiędzy Krokiem Jedenastym, a Dwunastym. Dlaczego? Kroki Jeden-Jedenaście są dla mnie. W pewnym sensie, to ja jestem w ich najważniejszy. Ja przyznaję się do bezsilności, ja zaczynam wierzyć, ja powierzam, ja dokonuję obrachunku, ja go kontynuuję, ja zwracam się w pokorze, ja robię listę i dokonuję zadośćuczynienia, ja naprawiam i uzdrawiam związki i relacje z innymi. Ja… Pomiędzy Krokiem Jedenastym, a Dwunastym wykonuję zwrot o 180 stopni. Przestaję się koncentrować tylko na sobie, a zaczynam na innych ludziach. Rezygnuję z postawy egocentrycznej, przestaję być centrum wszechświata. Rada, pomoc, jaką mogę służyć drugiemu człowiekowi, staje się ważniejsza niż moje dobre samopoczucie. Instynktownie, a nawet odruchowo, wybieram już w swoim życiu coraz częściej długofalowe korzyści, zamiast krótkotrwałych i doraźnych zysków (używania wad charakteru).
Pozdrawiam i życzę udanej pracy nad sobą.

06/12/2025

Poczucie winy
Poczucie winy może pojawić się u każdego człowieka i nie zawsze jest czymś negatywnym. Jeżeli staje się jednak zbyt nasilone oraz nieadekwatne do sytuacji, może odbierać radość z życia i utrudniać nawiązywanie zdrowych relacji z innymi ludźmi. Czym jest poczucie winy, skąd się bierze, jaki ma wpływ na człowieka oraz jak poradzić sobie z nim.

Poczucie winy: jak wpływa na organizm? Dlaczego tak ważne jest się go pozbyć?

Na czym polega poczucie winy?

Poczucie winy to przykra emocja, która polega na oskarżaniu siebie samego z powodu własnego zachowania, które interpretujemy jako niewłaściwe – np. niemoralne, grzeszne czy nieakceptowane w społeczeństwie. Może również wystąpić w przypadku braku podjęcia określonego działania.

Żal nie jest dokładnie tym samym, co poczucie winy. Psychologia podkreśla, że osoba odczuwająca poczucia winy koncentruje się w większym stopniu na sobie i popada w samooskarżenia, podczas gdy żal to jedynie świadomość tego, że zrobiło się coś złego.

Poczucie winy nie musi być niczym złym. Jeżeli np. wyrządzimy drugiej osobie krzywdę, wtedy wyrzuty sumienia będą czymś jak najbardziej adekwatnym. Dzięki nim jesteśmy w stanie poprawić swoje zachowanie i rozwijać się jako dojrzali ludzie. Kiedy np. obraziliśmy przyjaciela złym słowem, poczucie winy pozwala naprawić błąd, a następnie wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Problem pojawia się w momencie, kiedy zaczynają się pojawiać ciągłe wyrzuty sumienia, od których nie jesteśmy się w stanie uwolnić. Chorobliwe poczucie winy polega na tym, że osoba nim dotknięta nieustannie czuje się winna i mało wartościowa. Nie może uwolnić się od samooskarżeń, które utrudniają jej nawiązywanie zdrowych relacji z innymi ludźmi. Wydaje się jej, że jest od innych gorsza i nie potrafi sprostać ich wymaganiom.

Człowiek z toksycznym poczuciem winy bez przerwy rozmyśla nad swoimi błędami i krzywdami, które – w swoim mniemaniu – wyrządza innym osobom. Swoje poczucie winy odczuwa jako nieznośny ciężar, którego nie jest w stanie się pozbyć. Nie potrafi zaakceptować siebie, wybaczyć sobie błędów, ani dostrzec w sobie pozytywnych cech. Często ma także problemy z asertywnością i dbaniem o własne potrzeby. Chcąc zadowolić innych, godzi się na postępowanie wbrew sobie i nieraz staje się ofiarą manipulacji.

Skąd się bierze poczucie winy?

Wieczne poczucie winy zazwyczaj ma swoje źródło w dzieciństwie. Bliskie osoby człowieka z tego rodzaju przypadłością we wczesnym okresie jego życia zwykle wzbudzały w nim poczucie winy. Będąc małym dzieckiem mógł np. usłyszeć, że rodzic pije przez niego alkohol czy z jego powodu zachorował.

Ciągłe poczucie winy dotyczy często tych osób, których rodzice się rozwiedli. Dziecko czuje wtedy podświadomie, że samo przyczyniło się do rozstania się mamy i taty. Rodzic wzbudza także w dziecku poczucie winy, kiedy jest nieustannie z niego niezadowolony – np. oczekuje samych szóstek i piątek w szkole.

Chorobliwe poczucie winy może także rozwinąć się u osoby dorosłej. Często dotyka młodych matek, którzy chcą perfekcyjnie wychowywać swoje dzieci. Jeżeli zdarzy im się w przypływie emocji podnieść głos czy powiedzieć swojej pociesze coś przykrego, wtedy odczuwają z tego powodu silne wyrzuty sumienia.

Problem silnego poczucie winy doskwiera również mężczyznom, np. kiedy nie są w stanie sprostać oczekiwaniom swoich żon, lepiej zarabiać czy wypełniać innych, przypisanych im stereotypowo ról – np. naprawiania czy przeprowadzania remontu mieszkania.

Poczucie winy: wpływ na psychikę i organizm

Nadmierne poczucie winy oddziałuje w negatywny sposób na zdrowie fizyczne i psychiczne. Prowadzi do znaczącego obniżenia nastroju, a w poważnych przypadkach może skutkować depresją oraz myślami samobójczymi.

Osoby odczuwające chorobliwe poczucie winy często zmagają się z zaburzeniami lękowymi i nerwicowymi, niskim poczuciem wartości, chorobliwą nieśmiałością oraz perfekcjonizmem. Mogą mieć również skłonności do zachowań autodestrukcyjnych, takich jak np. samookaleczanie się czy popadanie w uzależnienia. Długotrwałe odczuwanie poczucia winy wpływa także na spadek odporności organizmu.

Osoba z nieustannym poczuciem winy w związku często przyjmuje rolę ofiary. Czuje się gorsza od swojego partnera i odnosi wrażenie, że nie zasługuje na miłość. Obawia się jego odejścia, dlatego może stosować różnego rodzaju manipulacje. Ciągłe poczucie winy powoduje, że zamyka się w sobie i przestaje wprost komunikować własne potrzeby, oczekiwania czy obawy.

Nieustannie poczucie winy stanowi również sporą przeszkodę w życiu zawodowym. Osoba z tym problemem stale ma poczucie, że nie nadaje się do tego, co robi. Porównuje się do współpracowników i odbiera siebie jako kogoś gorszego, mniej wydajnego i niekompetentnego. Z tego powodu obawia się poprosić o podwyżkę czy odmówić pracy w weekendy lub w godzinach nadliczbowych.

Jak pozbyć się poczucia winy?

Jak poradzić sobie z poczuciem winy, jeżeli staje się nieznośnym ciężarem i wpływa negatywnie na różne obszary życia? Przede wszystkim warto uświadomić sobie jego przyczyny. Może rodzice lub inne znaczące dla nas osoby wzbudzały w nasz poczucie winy, kiedy byliśmy jeszcze dziećmi. Dobrze jest zadać sobie pytanie, co wtedy czuliśmy. Następnie należy zastanowić się, jakie skutki w obecnym życiu powoduje poczucie winy i jakie sytuacje go wywołują.

Jeżeli poczucie winy jest adekwatne, wtedy można spróbować popracować nad zmianą własnych zachowań oraz wybaczeniem sobie przeszłych błędów i zaniedbań. Przeszłość jest czymś, co już nie wróci, dlatego warto się z nią pogodzić.

W pozbyciu się chorobliwego poczucia winy pomoże również akceptacja. Dobrze jest przestać oczekiwać od siebie zbyt wiele oraz pozwolić sobie na błędy. Każdemu zdarza się przecież je popełniać – nikt nie jest doskonały.

Nie trzeba próbować innym dorównywać. Każda osoba jest niepowtarzalna, posiada właściwe sobie talenty, pozytywne cechy osobowości, lecz także wady i słabości.

W pozbyciu się nadmiernego poczucia winy pomoże również przyjęcie asertywnej postawy w życiu. Nie musimy spełniać oczekiwań innych ludzi , ani odczuwać wyrzutów sumienia, kiedy im odmawiamy. Nasze potrzeby są również ważne i mamy prawo się o siebie zatroszczyć.

29/11/2025

Alkoholik, który nie chce zgodzić się na terapię, zwykle nie boi się samej terapii, lecz tego, co ona ze sobą niesie. Za odmową najczęściej stoi mieszanka lęku, wstydu, zaprzeczania i przekonań, które przez lata budowały uzależnienie.

Poniżej najczęstsze powody – opisane psychologicznie, terapeutycznie i z przykładami z życia osób uzależnionych:

1. Lęk przed utratą „bezpiecznika”

Alkohol jest dla osoby uzależnionej sposobem radzenia sobie – z lękiem, bólem, samotnością, napięciem, złością. Terapia oznacza: „muszę sobie radzić inaczej”, a to przeraża.

Myśl:
„Jak ja będę żyć bez alkoholu? To jedyne, co mnie uspokaja.”

Przykład:
Mężczyzna pije po pracy, bo inaczej czuje narastające napięcie i nie potrafi odpocząć. Terapeuta to szansa na zmianę, ale jemu wydaje się, że to odbierze mu „wentyl bezpieczeństwa”.

2. Strach przed konfrontacją z prawdą

Uzależnienie to system zaprzeczeń. Terapia oznacza: muszę nazwać problem, przyznać się przed sobą i innymi.

Myśl:
„Co jeśli terapeuta powie mi coś, czego nie chcę usłyszeć?”

Przykład:
Osoba boi się, że usłyszy: „tak, jesteś uzależniony”, więc woli nie iść, by nie usłyszeć wyroku.

3. Wstyd i poczucie porażki

Alkoholik często myśli, że terapia = przegrana, słabość, wstyd przed rodziną, znajomymi, samym sobą.

Myśl:
„Powinniem dać radę sam. Wstydzę się, że nie potrafię.”

Przykład:
Ojciec trójki dzieci woli ukrywać picie, niż przyznać, że stracił kontrolę. Terapia to dla niego przyznanie się do „porażki jako mężczyzna”.

4. Lęk przed zmianą życia

Trzeźwość to nowa rzeczywistość: nowe nawyki, inni ludzie, koniec „towarzyskiego picia”.
Dla wielu to ogromna, przerażająca zmiana.

Myśl:
„Będę musiał zmienić całe życie. Nie wiem, jak to wygląda.”

Przykład:
Ktoś pije ze znajomymi weekend w weekend. Terapia oznacza koniec tego „świata”. Lęk: „kim ja będę bez tego?”

5. Strach przed oceną

Osoby uzależnione często czują, że terapeuta będzie oceniać, pouczać, karcić.

Myśl:
„Pójdę tam, a oni będą mnie pouczać i moralizować.”

Przykład:
Ktoś ma doświadczenie z surowymi lekarzami lub rodziną, która go krytykuje, więc zakłada, że “na terapii będzie tak samo”.

6. Brak wiary w siebie

Osoba uzależniona często wielokrotnie próbowała przestać pić sama – i nie wyszło. Z czasem rozwija się uczucie bezradności.

Myśl:
„I tak mi się nie uda. Po co zaczynać?”

Przykład:
Ktoś trzy razy próbował nie pić, wytrzymał tydzień, wrócił do nałogu, więc już nie wierzy, że ma sens. Terapia wydaje mu się „kolejną próbą, która zawiedzie”.

7. Strach, że bliscy odkryją skalę problemu

Często alkoholik boi się, że terapia „obnaży wszystko”: ilość wypitego alkoholu, ukrywanie, kłamstwa.

Myśl:
„A jeśli terapeuta powie coś rodzinie? Jeśli wszystko wyjdzie na jaw?”

Przykład:
Ktoś boi się, że partnerka dowie się, ile naprawdę wypijał po kryjomu.

8. Lęk przed emocjami

Alkohol odcina emocje. Terapia je przywraca – a tam często jest ból, żal, gniew, traumy.

Myśl:
„Nie chcę czuć tego, co czuję. Po co rozdrapywać rany?”

Przykład:
Osoba po trudnym dzieciństwie boi się, że terapia uruchomi wspomnienia, których unikała latami.

9. Lęk przed utratą tożsamości

Dla niektórych alkohol to część tożsamości: imprezowicz, „dusza towarzystwa”, „ten, co lubi wypić”.

Myśl:
„Kim będę, jeśli nie będę pił?”

Przykład:
Ktoś buduje relacje tylko przy alkoholu. Trzeźwość wydaje mu się samotnością.

10. Brak wiedzy o terapii

Często alkoholik odmawia, bo nie wie, jak naprawdę wygląda terapia i wyobraża ją sobie na podstawie stereotypów.

Myśl:
„Będę siedział w grupie i mówił o sobie. To nie dla mnie.”

Przykład:
W rzeczywistości terapia jest prowadzona empatycznie, bez presji i w tempie klienta — ale osoba uzależniona tego nie wie.

29/10/2025

Nikt zdrowy nie potrzebuje kupić setki o
6 rano, tylko pijący alkoholicy tak robią.

Małpki powinny zniknąć całkowicie ze
sprzedaży, ponieważ są dedykowane
osobom chorym.

Ta bezczelna zagrywka marketingowa jest
prawdziwym strzałem w kolano dla osób
uzależnionych oraz ich rodzin.

To bardzo ułatwia rozrost choroby i w dużym
stopniu wpływa na szkodliwą normalizację
dragów w płynie. 🥃 🍷 🍺

Brak etanolu w małych buteleczkach nie
rozwiąże problemu pijaństwa w PL, ale
mocno utrudni picie pijakom.

Zapytasz po co ? A po to że brak komfortu
picia u osoby pijącej jest dużym krokiem do
zrozumienia że alk*hol 8 między
innymi jego całą rodzinę.

Ten co zechce to i tak się najebie, ale tu
nie chodzi o tych co chcą, tylko o dawanie
dobrego i zdrowego przykładu dzieciom.

Ta operacja byłaby istotną rewolucją i
ewolucją w kierunku zmiany myślenia
zmanipulowanego narodu.

Jeśli uważasz że przesadzam albo że naród
nie jest chory i zmanipulowany to poczytaj
komentarze i zastanów się czy to jest mądre
i zdrowe bronić buteleczek z wódką kosztem
większej ilości nieszczęść ?

Człowiek chory obsmaruje gównem
bliźniego swego, ale na wódkę nie
powie nic złego.

Potrzeba wielu działań żeby naprawić zło
tego świata, a likwidacja mega nark*tyku
w mini buteleczkach to mocny i zdrowy
krok na lepsze jutro.

Mniej małpek oznacza mniej pijaństwa !

Mniej pijaństwa = mniej krzywdy dzieciom !

W Polsce ponad 2 miliony dzieci
cierpi z powodu alk*holu !

Nie da się uratować ani zmienić
wszystkiego na 100% ale zawsze
da się zminimalizować problem,
a to już są tysiące istnień, więc
przecież warto to robić.

Bo dla całego świata jedno życie nic nie
znaczy, ale dla Ciebie rodzicu jedno życie
jest całym światem prawda.

27/09/2025

Wewnętrzne dziecko

Nie ma rodziców idealnych – i od tego warto zacząć. Każdy z nich niesie swoją własną historię. Nie chodzi więc o obwinianie ani usprawiedliwianie, lecz o danie sobie przestrzeni na to, by zobaczyć, jak to było dla mnie wtedy.
O wewnętrznym dziecku mówi się dziś dużo. Każdy je ma – bo każdy był kiedyś dzieckiem. Doświadczał emocji, trudności i radości na swój sposób. Często jednak brakowało dorosłych, którzy potrafiliby te emocje przyjąć i zaopiekować się nimi. Bywało, że nie było na nie miejsca, albo pojawiały się sytuacje zbyt trudne, z którymi dziecko nie umiało sobie poradzić.
To, co nie zostało wtedy zaopiekowane, pozostaje w człowieku. Zapisuje się w ciele, w schematach myślenia i zachowania. Towarzyszy w dorosłości – choć często próbujemy to umniejszać, powtarzając: „nie było tak źle”, „inni mieli gorzej”, „to mnie wzmocniło”.
Kiedy dorastamy, tamte braki, lęki i traumy nadal są obecne. Często po cichu wpływają na wybory – w pracy, relacjach, przyjaźniach, codziennych decyzjach.
Dobra wiadomość jest taka, że jako dorośli możemy zaopiekować się tym małym sobą. Pomagają w tym różne narzędzia – psychoterapia, praca z ciałem, ustawienia systemowe. To proces uczenia się, jak być z własnym wewnętrznym dzieckiem – tym razem z akceptacją i wsparciem dorosłego, którym jesteśmy.
Z czasem uczymy się rozpoznawać, kto w nas mówi: dziecko czy dorosły. A wtedy zmienia się wszystko – relacje, wybory, spojrzenie na siebie i innych.
Dlatego nie chodzi tu o winę rodziców, lecz o to, czego my sami potrzebowaliśmy. Każdy ma swoją historię, nie zawsze łatwą, ale każdy ma też prawo być sobą.
Moim zdaniem, energię złości czy obwiniania warto skierować nie na przeszłość, ale na opiekę nad własnym wewnętrznym dzieckiem. Bo ono wciąż w nas jest – czeka, aż je zauważymy i otoczymy troską.

04/09/2025

Picie piwa bezalkoholowego dla osoby
wychodzącej z nałogu ma taki sam sens
jak wciąganie nosem mąki zamiast koksu.

Jak palenie herbaty zamiast zielska.
Jak dla hazardzisty granie w karty
na zapałki zamiast na pieniądze.

To oszukiwanie samego siebie i dlatego
właśnie między innymi większość prawie
zawsze wraca do picia.

Jeśli już postanowiłeś nie pić, to zrób to
jak należy a nie na pół gwizdka, no bo
przez coś takiego mocno ryzykujesz
swoim zdrowiem i życiem.

Nie patrz że komuś się tam "udało",
większość zachla i jest to fakt a nie
opinia.

Picie piwa bezalkoholowego dla osoby
uzależnionej to rosyjska ruletka, tylko
z tą różnicą że zamiast jednej kuli w
komorze, tu masz 5.

03/08/2025

🐱 Alkoholik bez terapii to jak kot Schrödingera
– Równocześnie martwy i żywy, trzeźwy i pijany.

Wyobraź sobie czarnego kota w kartonie.
Z zewnątrz wygląda… OK. Żyje? Może.
Ale dopóki nie zajrzymy do środka, nie wiemy, co tam się dzieje.

Dokładnie tak działa alkoholizm bez terapii.
Zachowanie – może poprawne. Trzeźwość – niby jest.
Ale w głowie?
Wciąż siedzą schematy z czasów picia: zaprzeczanie, racjonalizacje, unikanie emocji, iluzje kontroli, lęk przed bliskością, myślenie na skróty, „ja wiem lepiej”.

🧠 Alkoholik w abstynencji bez pracy nad sobą to paradoks.

➡️ Trzeźwość to nie tylko brak alkoholu w organizmie.
To zmiana myślenia, przepracowanie mechanizmów obronnych, nauka nowych sposobów radzenia sobie z życiem – bez butelki i bez ucieczki.

Bo inaczej kot zostaje w kartonie.
I nawet jeśli nie pije – to w środku nadal jest chaos.

PS: Terapia to jak otwarcie pudełka.
Trochę strasznie. Ale bez tego nie dowiesz się, czy naprawdę żyjesz.

Chcesz rozpocząć leczenie uzależnienia od alkoholu, narkotyków zapraszamy
Ośrodek Terapii Uzależnień OD-NOWA

ul. Wspólna 7
05-254 Ostrówek k/Warszawy

tel: +48 730 90 90 93
tel: +48 503 90 90 93

01/07/2025

🍻 Alkohol. Najbardziej akceptowana trucizna na świecie.

Sprzedawany legalnie, reklamowany jak produkt pierwszej potrzeby. Jest wszędzie: w sklepie, na weselu, w reklamach, na wakacjach. Ale w rzeczywistości to neurotoksyczna, psychoaktywna substancja, która wyniszcza Cię po cichu.

I nie – nie ma bezpiecznej dawki alkoholu.
Nawet to „jedno piwko wieczorem” to już konkretne uszkodzenia – powolne, ale systematyczne.

🍺 PIWO – nie „dla relaksu”, tylko dla insulinooporności i estrogenu

To, co dzisiaj nazywasz „piwem”, to często słodzone napoje piwopodobne, pełne:
• cukru (glukozo-fruktozowego syropu),
• sztucznych aromatów,
• metali ciężkich (z puszek),
• oraz ksenoestrogenów, które zaburzają gospodarkę hormonalną u mężczyzn.

Efekt?
• Brzuch piwny,
• spadek testosteronu,
• ginekomastia (męskie cycki),
• agresja połączona z otępieniem.

A to tylko objawy zewnętrzne. W środku trwa rozpad.

🍷 WINA – „dobre na serce”? Serio?

Mit czerwonego wina jako zdrowotnego „francuskiego sekretu” można wyrzucić do śmieci.
Dlaczego?

– Bo resweratrol w winie działa dopiero w dawkach, które są niemożliwe do osiągnięcia bez wypicia kilkudziesięciu butelek.

A co zyskujesz zamiast tego?
• Siarczany (konserwanty – powodują migreny, astmę, zaburzenia immunologiczne),
• aldehyd octowy – silnie rakotwórczy metabolit alkoholu,
• uszkodzenia mitochondriów,
• i dewastację flory jelitowej.

Każdy łyk to zaburzona praca wątroby, niszczenie witamin z grupy B i odwodnienie mózgu.

🥃 Mocne alkohole – etanol w czystej postaci

„Tylko jeden kieliszek”, „setka na rozgrzanie” – to zaczyn każdego uzależnienia.
Im mocniejszy alkohol, tym szybciej organizm musi walczyć z toksyną.

Skutek?
• Uszkodzenia neuronów – zwłaszcza w płacie czołowym (emocje, decyzje, samokontrola),
• rozpad bariery jelitowej i przeciekające jelito,
• uszkodzenia serca, trzustki, mózgu i wątroby.

Nie potrzeba lat picia. Wystarczy kilka tygodni regularnego spożywania, by uruchomić spiralę uzależnienia.

🧠 Alkohol a mózg – zabójstwo neuronów w zwolnionym tempie
• Alkohol to rozpuszczalnik tłuszczowy – a mózg to w 60% tłuszcz.
• Uszkadza połączenia nerwowe, zaburza neuroprzekaźniki (dopamina, GABA, serotonina).
• Wywołuje lęki, depresję, agresję, obniża samokontrolę.
• Zaburza sen i regenerację – nawet po „jednym drinku”.

🔁 Wpadasz w błędne koło:
➡️ pijesz, by się wyluzować
➡️ budzisz się z lękiem, nerwowością
➡️ pijesz znowu, żeby zabić kaca
➡️ ciało traci równowagę biochemiczną
➡️ potrzebujesz więcej, częściej, mocniej

⚠️ Kiedy zaczyna się uzależnienie?

Nie wtedy, gdy siedzisz pod mostem.
Tylko wtedy, gdy:
• alkohol pojawia się regularnie w Twoim tygodniu,
• nie potrafisz się bawić, relaksować, rozmawiać bez niego,
• bagatelizujesz jego działanie, bo „wszyscy tak robią”.

To cicha pułapka. Systematyczna degeneracja, która najpierw uderza w układ nerwowy, później w wątrobę, trzustkę, serce i psychikę.

Skutki picia alkoholu:
• 📉 Spadek testosteronu i płodności
• 🧠 Utrata masy mózgowej
• ❤️ Nadciśnienie, kardiomiopatia
• 🧬 Mutacje DNA (zwiększone ryzyko nowotworów)
• 🍔 Zaburzenia metaboliczne i otyłość trzewna
• 😴 Bezsenność, wybudzanie się, spłycony sen
• 💀 Marskość wątroby, zapalenie trzustki, rak przełyku i żołądka
• 🧘‍♂️ Zaburzenia emocjonalne, depresja, impulsywność

❌Nie ma „zdrowego” piwa.
Nie ma „lampki dla serca”.

Jest tylko neurotoksyczna trucizna, która rozwala Twoje zdrowie – fizyczne, psychiczne, hormonalne i społeczne.

Alkohol to wilk w owczej skórze.
Daje Ci chwilę iluzji… i zabiera lata życia.

02/05/2025

To nie jest wina żony, że mąż pije i to nie jest
wina męża, że żona pije. Nie zwalamy winy
na drugą osobę za swoje pijaństwo.
Jak się przeziębisz to też wina partnera ?
Przeziębiłeś się człowieku, bo on / ona
Cię denerwuje ?
Nie pijesz dlatego, że on/ona Cię denerwuje.
Pijesz, bo jesteś alkoholikiem / alkoholiczką !
To wygląda tak : albo chcesz pić i masz
w dupie rodzinę, albo nie chcesz pić i
idziesz się leczyć na terapię uzależnień.
To jest aż tak proste, każde inne tłumaczenia
pijących alkoholików/liczek to wymówki,oraz
manipulacje i kłamstwa.
Osoba w czynnym uzależnieniu obwinia
najbliższe otoczenie, bo w ten sposób
stwarza sobie wygodne gniazdko w
głowie do użalania się nad sobą, bo
wszyscy źli tylko nie ona / on.
Myślenie uzależnionych wygląda tak :
"Ona czy on są tacy biedni, bo życie jest
ciężkie, więc piją, ale to nie jest ich wina."
Jeśli jesteś w takiej sytuacji, że ktoś wini
Ciebie za swoje pijaństwo to pamiętaj, że
to wielkie kłamstwo.
Nie musisz żyć z kłamcą w kłamstwie, jak
partner nie chce iść na terapię, to Ty nie
masz obowiązku być/żyć z kimś, kto Cię
nie szanuje.
Bo jeśli ktoś Cię okłamuje, że to Twoja
wina jak się napije, to Cię nie szanuje,
a tam gdzie nie ma szacunku tam nie
ma miłości.
Możesz zacząć się szanować i
poszukać miłości w trzeźwości.

14/04/2025

Krok czwarty jest pierwszą częścią rozliczenia się z przeszłością. Do zrozumienia tego Kroku potrzebna jest pokora i absolutna szczerość wobec siebie samego. Bez tych dwóch cech, zrobienie tego Kroku jest niemożliwe, co odbije się zarówno na dalszym poznawaniu Programu 12 Kroków, jak i na dalszym życiu.

Jeżeli nie będziemy szczerzy wobec Siły Wyższej, siebie i drugiego człowieka, to zostawimy sobie otwartą furtkę do poprzedniego życia; Taka sytuacja może się skończyć zapiciem lub powrotem do starego sposobu na życie, co nas doprowadziło do alkoholizmu. Jeżeli chcemy się przed tym uchronić – musimy być całkowicie szczerzy. Tylko w ten sposób poznamy swoje wady, które są prawdziwą przyczyną naszego alkoholizmu, a nie wódka, czy inny alkohol. Poznawanie swoich wad charakteru może być bolesnym procesem, ale niezbędnym na drodze zmiany swoich wartości i sposobu na życie. Chcąc się zmieniać, musimy wiedzieć, co mamy zmieniać w sobie.

Na etapie Kroku 4 poznajemy też swoje zalety. Są nam potrzebne, aby zastępować nimi swoje wady. Nie będzie to droga prosta, ale możliwa do zrealizowania. Należy podkreślić, że w Kroku czwartym muszę objąć całe swoje życie, a nie tylko okres picia. Jest to bardzo ważne, bo muszę poznać swoje wady i ich mechanizm, który doprowadził mnie do uzależnienia od alkoholu. Robiąc ten Krok musiałem pamiętać, że to nie jest rachunek sumienia, a dogłębne poznanie siebie; musiałem pamiętać, że nie szukam w sobie grzechów, ale szczerze się poznaję bez oceniania. Ocenę już sobie wystawiłem wcześniej: stałem się alkoholikiem.

Trzeba też pamiętać, że okres mojego obrachunku ma obejmować okres do dnia teraźniejszego, czyli też okres po zaprzestaniu picia. Gdy poznam siebie, wyznam co mnie doprowadziło do dnia dzisiejszego, to będę starał się zmieniać eliminując swoje wady z życia. Będę starał się nie dopuszczać ich do głosu, a gdy mi się to nie uda, to będę robił od razu obrachunek moralny(Krok 10), aby nie dopuścić do powrotu starych zachowań.

Adres

Ulica Wspólna 7
Ostrówek
05-254

Telefon

+48730909093

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Od-Nowa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Od-Nowa:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram