04/01/2026
Ze mną się nie napijesz? Tak, z Tobą się nie napiję.
Ile razy w życiu słyszymy to pytanie? Ile razy w życiu osoba, która nie chce pić alkoholu musi się tłumaczyć z tego faktu? Dlaczego to nie Ci, którzy z różnych względów trują się alkoholem nie są stawiani w pozycji, w której powinni się z tego tłumaczyć?
Choć trzeźwych osób przybywa i tak naprawdę statystyki pokazują, że średnio na świecie jest więcej osób niepijących niż pijących to wciąż Ci pierwsi są namawiani, a wręcz czasem zmuszani do tego aby napili się alkoholu.
Dzięki temu, że uwolniłem się od uzależnienia od alkoholu znam dwie perspektywy. Pierwszą – kiedy to ja namawiałem innych, drugą słyszę od osób niepijących, którzy są zmęczeni ciągłym tłumaczeniem, że nie piją alkoholu. Odkąd przyznałem się praktycznie przed wszystkimi, że jestem alkoholikiem, ja nie muszę się tłumaczyć i nikt mnie nie namawia do picia. Oczywiście to wynika również z tego, że praktycznie do minimum ograniczyłem spotkania i wyjścia, gdzie jest pity alkohol. Jednak niepijący alkoholik ma pod tym względem łatwiej. Jak ludzie słyszą to zdanie to traktują je poważnie i przestają namawiać. Ale co z tymi, którzy po prostu nie chcą pić alkoholu?
No właśnie, zacznę od tego kim byłem kiedyś. Kiedyś jak słyszałem od kogoś, że nie pije to zaczynałem rzucać tymi wszystkimi durnymi tekstami typu:
1. Ze mną się nie napijesz?
2. Chory jesteś?
3. Bierzesz leki?
4. Po co przyjechałeś samochodem? Zamówimy Ci taksówkę.
5. W ciąży jesteś?
I tak dalej i tak dalej. Wtedy nie rozumiałem, że jest to przejaw agresywności i przemocy stosowanej przeciwko tym, którzy kurde są normalni. Ja nie byłem normalny, ponieważ byłem uzależniony od tej substancji. Nie wyobrażałem sobie imprezy czy spotkania towarzyskiego bez alkoholu. Nawet jeśli takowe się przydarzały, to musiały być ku temu poważne przesłanki. A wiecie co?
Powiem to, bo według mnie taka jest prawda. Jeśli ktokolwiek namawia drugą osobę do picia, to prawdopodobnie w mniejszym bądź większym stopniu sam ma problem z alkoholem. Bo człowiek, dla którego alkohol jest obojętny nie musi namawiać innych do picia. Bo człowiek, który nie ma zaśmieconego umysłu tą substancją rozumie, że nie każdy musi pić i nie każdy chce to robić. Bo to właśnie Ci, którzy chleją i namawiają do tego innych są nienormalni. I mówmy o tym głośno. Nie bójmy się tego. Nie bójmy się mówić głośno i wyraźnie, że nie pijemy alkoholu bo nie chcemy i nie potrzebujemy go do niczego. A tych, którzy to robią zostawmy samych sobie – oni i tak sobie poradzą. Jeśli nie uda im się znaleźć innych, to i tak będą to robić nawet samemu, bo tak właśnie działa uzależnienie. Choć to przykre, ale prędzej czy później alkoholik/alkoholiczka zostaną sami, ale nie o tym dzisiaj.
Każdy jest kowalem swojego losu. Każdy ma prawo podejmować własne decyzje i popełniać własne błędy. Dopóki nie krzywdzimy innych, mamy prawo iść własną drogą. Tylko do cholery nie ciągnijcie innych w to bagno i nie wymuszajcie na tych, którzy nie piją, aby z czegokolwiek musieli się tłumaczyć.
Chcesz pić to pij. Chcesz się truć to się truj, ale zostaw innych w spokoju. Zostaw w spokoju tych, którzy chcą być zdrowi i chcą następnego dnia czuć się dobrze, czuć się wypoczęci i pamiętać wszystko co działo się dnia poprzedniego. A jeśli Ty nie potrafisz inaczej, to bardzo mi Ciebie szkoda, bo wiem jakie to cierpienie. Ty prawdopodobnie nie wiesz, że picie to cierpienie, a nie radość, bo nie potrafisz świadomie czuć i nie rozumiesz swoich emocji. Ale pocieszę Cię. Da się z tego wyjść, ale trzeba naprawdę chcieć. Trzeba stanąć przed lustrem i przyznać się do tego, że jest się alkoholikiem/alkoholiczką. To początek, ale bez tego ciężko jest ruszyć w drogę do prawdziwej trzeźwości, gdzie nie ma miejsca na alkohol, nieszczere relacje i zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek.