Od-Nowa

Od-Nowa Nasz Ośrodek uzależnień OD-NOWA znajduje się 20 km od Warszawy, w zacisznym, bezpiecznym miejscu Skuteczna pomoc w leczeniu uzależnień.

Ośrodek Profilaktyki i Terapii Uzależnień OD-NOWA został stworzony po to, by wspierać osoby uzależnione od alkoholu, narkotyków i leków oraz ich rodziny w procesie wychodzenia z nałogu i budowania nowego, pełnowartościowego życia.

09/05/2026

Alkoholizm jest jak pożar w domu – najpierw płonie jedna osoba, ale z czasem spala całą rodzinę.”

To bardzo trafna metafora, bo uzależnienie prawie nigdy nie jest problemem tylko jednej osoby. Alkohol zaczyna od jednego „pokoju” w domu – od człowieka, który pije, ale z czasem ogień przenosi się na wszystkich, którzy są obok:
👉partnera,
👉 dzieci,
👉rodziców,
👉a nawet przyjaciół.
W pożarze najpierw pojawia się mały płomień – coś, co wygląda niegroźnie. Później ogień zaczyna zjadać kolejne elementy życia rodzinnego:
👉 zaufanie,
👉 bezpieczeństwo,
👉poczucie miłości i stabilności.

1. Pierwszy etap – zapala się jedna osoba
Na początku pali się tylko jedna osoba – uzależniony.
Często wygląda to niewinnie:
🔺piwo po pracy,
🔺weekendowe picie,
🔺„rozładowanie stresu”.
Z czasem jednak pojawiają się pierwsze oznaki pożaru:
🔺kłamstwa
🔺ukrywanie picia
🔺zaniedbywanie obowiązków
🔺wybuchy złości

Przykład z życia:
Marek zaczynał od dwóch piw wieczorem. Żona mówiła:
„Każdy musi się jakoś zrelaksować.”
Po kilku latach:
Marek wraca pijany prawie codziennie,
pieniądze znikają z konta,
obiecuje przestać… i nie przestaje.
To moment, kiedy ogień już się rozprzestrzenia, ale wielu ludzi jeszcze udaje, że to tylko dym.

2. Drugi etap – zaczyna płonąć partner
W rodzinach alkoholowych bardzo często pojawia się współuzależnienie.
Partner osoby pijącej zaczyna:
🔺kontrolować,
🔺pilnować,
🔺ratować,
🔺usprawiedliwiać.
To wygląda jak gaszenie pożaru… ale w rzeczywistości często dokłada się kolejne drewno do ognia.

Przykład:
Anna codziennie sprawdzała:
👉czy mąż pił,
👉ile wypił,
👉gdzie jest.
Dzwoniła do pracy i tłumaczyła jego 👉nieobecność chorobą.
👉Spłacała jego długi.
👉Chowała alkohol.
Jej życie przestało istnieć.
Cała energia była skierowana na ratowanie alkoholika.
W praktyce ona też zaczęła płonąć, tylko innym ogniem: lękiem, napięciem i kontrolą.

3. Trzeci etap – ogień dociera do dzieci
Najbardziej bezbronne w tym pożarze są dzieci.
Dziecko w domu alkoholowym uczy się rzeczy, których żadne dziecko nie powinno się uczyć:
👉że krzyk jest normalny
👉że trzeba chodzić na palcach
👉że nie wolno mówić o problemach
👉że trzeba ukrywać prawdę
To właśnie z takich domów często wyrastają osoby określane jako DDA – Dorosłe Dzieci Alkoholików.

Przykład 1 – dziecko bohater
12-letnia Kasia zaczęła przejmować obowiązki matki:
🔺robiła zakupy,
🔺zajmowała się młodszym bratem,
🔺sprzątała po pijanym ojcu.
W szkole była wzorowa.
Wszyscy mówili: „Jaka odpowiedzialna dziewczynka.”
Nikt nie widział, że to dziecko żyje w pożarze.

Przykład 2 – dziecko niewidzialne
Bartek nauczył się nie przeszkadzać.
Zamykał się w pokoju, grał na komputerze, nie zapraszał kolegów.
Najważniejsza zasada: być cicho.
Bo kiedy ojciec pił, wszystko mogło wybuchnąć.

Przykład 3 – dziecko buntownik
Niektóre dzieci reagują odwrotnie – agresją i buntem.
15-letni Paweł zaczął:
🔺pić,
🔺brać narkotyki,
🔺wdawać się w bójki.
To był jego sposób na radzenie sobie z chaosem w domu.

4. Największa tragedia pożaru alkoholizmu
Najbardziej dramatyczne jest to, że wszyscy próbują ratować dom, ale nikt nie gasi źródła ognia.
Rodzina często żyje w iluzji:
👉„on się zmieni”
👉„to tylko trudny okres”
👉„inni piją więcej”
A w tym czasie ogień robi swoje.
Niszczy:
👉relacje
👉psychikę dzieci
👉poczucie bezpieczeństwa
👉zdrowie
👉finanse

5. Kiedy pożar można zatrzymać
W prawdziwym pożarze trzeba zrobić dwie rzeczy:
🔺przyznać, że dom się pali
🔺wezwać pomoc
W alkoholizmie oznacza to:
✅uznanie bezsilności wobec alkoholu
✅terapię uzależnienia
✅wsparcie dla rodziny
✅pracę nad współuzależnieniem
Bo jeśli tego nie ma – ogień może palić się latami.

6. Najważniejsza prawda
Alkoholizm rzadko niszczy tylko jednego człowieka.
To choroba, która wchodzi do domu jak ogień i zmienia życie wszystkich, którzy tam mieszkają.
Dlatego tak często osoby trzeźwiejące mówią:
🔥„Nie przestałem pić tylko dla siebie.
Przestałem, żeby ugasić pożar w moim domu.”🔥

14/04/2026

Krok czwarty jest pierwszą częścią rozliczenia się z przeszłością. Do zrozumienia tego Kroku potrzebna jest pokora i absolutna szczerość wobec siebie samego. Bez tych dwóch cech, zrobienie tego Kroku jest niemożliwe, co odbije się zarówno na dalszym poznawaniu Programu 12 Kroków, jak i na dalszym życiu.

Jeżeli nie będziemy szczerzy wobec Siły Wyższej, siebie i drugiego człowieka, to zostawimy sobie otwartą furtkę do poprzedniego życia; Taka sytuacja może się skończyć zapiciem lub powrotem do starego sposobu na życie, co nas doprowadziło do alkoholizmu. Jeżeli chcemy się przed tym uchronić – musimy być całkowicie szczerzy. Tylko w ten sposób poznamy swoje wady, które są prawdziwą przyczyną naszego alkoholizmu, a nie wódka, czy inny alkohol. Poznawanie swoich wad charakteru może być bolesnym procesem, ale niezbędnym na drodze zmiany swoich wartości i sposobu na życie. Chcąc się zmieniać, musimy wiedzieć, co mamy zmieniać w sobie.

Na etapie Kroku 4 poznajemy też swoje zalety. Są nam potrzebne, aby zastępować nimi swoje wady. Nie będzie to droga prosta, ale możliwa do zrealizowania. Należy podkreślić, że w Kroku czwartym muszę objąć całe swoje życie, a nie tylko okres picia. Jest to bardzo ważne, bo muszę poznać swoje wady i ich mechanizm, który doprowadził mnie do uzależnienia od alkoholu. Robiąc ten Krok musiałem pamiętać, że to nie jest rachunek sumienia, a dogłębne poznanie siebie; musiałem pamiętać, że nie szukam w sobie grzechów, ale szczerze się poznaję bez oceniania. Ocenę już sobie wystawiłem wcześniej: stałem się alkoholikiem.

Trzeba też pamiętać, że okres mojego obrachunku ma obejmować okres do dnia teraźniejszego, czyli też okres po zaprzestaniu picia. Gdy poznam siebie, wyznam co mnie doprowadziło do dnia dzisiejszego, to będę starał się zmieniać eliminując swoje wady z życia. Będę starał się nie dopuszczać ich do głosu, a gdy mi się to nie uda, to będę robił od razu obrachunek moralny(Krok 10), aby nie dopuścić do powrotu starych zachowań.

06/04/2026

Depresja ma wiele twarzy. Także moją…

Depresja, to nie tylko smutek, ale wewnętrzny krzyk, który trudno jest usłyszeć.

To nie tylko brak sił, ale uczucie, jakby ktoś przywiązał Ci ogromny głaz do ciała, bo nie jesteś w stanie funkcjonować.

To nie tylko problemy z koncentracją, to tysiące myśli mieszające się w Twojej głowie nie pozwalając się skupić.

To nie tylko kryzys w związku, bo partner nie rozumie co się dzieje, a Ty nie potrafisz nazwać i opisać stanu z którym się mierzysz.

To nie tylko oceny ze strony rodziny, bo jak powiedzieć komuś, że boli życie?

To nie tylko strata przyjaciół, bo kto zrozumie, że wyjście do kina jest dla Ciebie za trudne?

To nie tylko problemy finansowe, bo jak martwić sie niezapłaconym rachunkiem, kiedy myślisz, że niedługo Cię może zabraknie…

To nie tylko uczucie ogromnej pustki, której 20 znajomych obok nie jest w stanie niczym wypełnić.

To nie tylko zaburzenia odżywiania, bo jeden dzień zajadasz smutki, a drugiego tracisz apetyt na kolejny miesiąc.

To nie tylko bezsenne noce, ale też spanie non stop, bo tylko to przynosi ukojenie.

To nie tylko patrzenie godzinami w jeden punkt, ale także duża aktywność fizyczna w wolnym czasie.

To nie tylko wewnętrzny krytyk, który ocenia Cię za wszystko w negatywnej formie, bo jak mówić o sobie dobrze, kiedy głowa pokazuje tylko czarno biały świat.

Depresja to nie tylko smutek, który nie ma końca, ale może też mieć postać uśmiechu, który jest maską.

Może mieć postać życzliwej Pani nauczycielki, która zawsze wszystkie swoje obowiązki wykonuje po mistrzowsku i zaraża radością.

Może mieć twarz dziecka, które jest najlepszym uczniem w klasie, a za chwile może mieć Twoją twarz. Dlatego bądźmy dla siebie życzliwi i nie bądźmy obojętni na to co czuje drugi człowiek.

30/03/2026

Czy można zbudować dobry i wartościowy związek po wyjściu z nałogu?

Można. Ale prawda jest taka, że bardzo często się nie udaje. I nie dlatego, że ludzie są źli. Tylko dlatego, że trzeźwienie to nie jest bajka o nowym życiu. To jest rozbiór starego życia do fundamentów.

W pierwszych miesiącach trzeźwości człowiek nie jest jeszcze „nowy”. On jest rozchwiany. Emocjonalnie, psychicznie, czasem nawet fizycznie. Organizm dopiero się uczy żyć bez alkoholu, głowa próbuje nadrobić lata uciekania od emocji. Pojawia się drażliwość, lęk, huśtawki nastroju, pustka.

Do tego dochodzi coś, o czym mało się mówi - iluzja początku. Tak zwany „miesiąc miodowy”. Nagle jest lepiej, człowiek ma energię, chce naprawiać świat, obiecuje, że teraz będzie już tylko dobrze. Bliscy też w to wierzą. Tyle że to często chwilowe. Po tej euforii przychodzi zderzenie z rzeczywistością - zwykłe życie, stare problemy, brak natychmiastowej nagrody za trzeźwość.

I wtedy zaczyna się prawdziwa robota. A razem z nią… kryzysy.

Nie ma jednego dokładnego procentu mówiącego, ile związków się rozpada, ale specjaliści są zgodni co do jednego - pierwszy rok trzeźwienia to jeden z najbardziej niestabilnych okresów w życiu człowieka i jego relacji. W tym czasie ryzyko nawrotów sięga nawet bardzo wysokich poziomów, a tam gdzie jest niestabilność, napięcie i powroty do starych schematów - związki często tego nie wytrzymują.

I powiem coś od siebie. Ja też przez to przechodziłem. Ten pierwszy rok nie był piękną historią. Był ciężki. Bardzo ciężki. Było sporo kłótni, napięcia, momentów, w których wydawało się, że to wszystko się rozsypie. Emocje wychodziły ze mnie jak fala, z którą sam nie potrafiłem sobie poradzić. I to uderzało w naszą relację.

Dlaczego tak się dzieje?

Bo trzeźwienie zmienia wszystko.

Nagle okazuje się, że relacja, która była budowana na unikaniu, kontroli, kłamstwach albo współuzależnieniu - przestaje działać. Alkohol przez lata był „klejem”. Tłumił konflikty, zagłuszał emocje, pozwalał udawać, że jest dobrze. Kiedy go zabraknie, wszystko wychodzi na wierzch.

Człowiek trzeźwiejący zaczyna się zmieniać. Zadaje sobie pytania, których wcześniej nie zadawał. Kim jestem? Czego chcę? Co jest dla mnie ważne?
I często okazuje się, że stoi obok osoby, z którą łączyła go bardziej wspólna destrukcja niż prawdziwa bliskość.

Do tego dochodzi druga strona. Partner, partnerka, rodzina. Oni też są zmęczeni. Mają w sobie żal, strach, brak zaufania. Czasem przez lata nauczyli się żyć w chaosie i… nie potrafią już inaczej. Współuzależnienie robi swoje.

I nagle są dwie osoby, które się zmieniają - albo próbują. Każda w innym tempie. Każda z innym bagażem.

Niektóre relacje tego nie wytrzymują.

Bo prawda jest taka, że trzeźwość nie naprawia związku. Ona go odsłania.

Pokazuje, co było prawdziwe, a co było tylko przetrwaniem.

Ale jest też druga strona.

Bo jeśli dwoje ludzi wytrzyma ten pierwszy czas… jeśli przejdą przez te wszystkie trudne momenty razem - to zaczyna się coś zupełnie innego.

U mnie tak właśnie było. Przetrwaliśmy ten najgorszy okres. I dzisiaj widzę, że z każdym dniem jest coraz lepiej. Lepiej się rozumiemy, lepiej się słuchamy, mniej w nas walki, więcej spokoju. To już nie jest relacja na przetrwanie. To jest relacja, którą naprawdę się buduje.

Relację bez ucieczki. Bez ściemy. Bez alkoholu jako trzeciego partnera.

Tylko że to nie dzieje się od razu.

Najpierw trzeba nauczyć się być samemu ze sobą. Nauczyć się czuć. Nauczyć się mówić prawdę. Nauczyć się stawiać granice.

Dopiero potem można naprawdę być z kimś.

Dlatego odpowiedź jest prosta i trudna jednocześnie.

Tak - można zbudować dobry, wartościowy związek po wyjściu z nałogu.

Ale nie na starych zasadach.

I nie od razu.

Bo najpierw trzeba zbudować siebie.

A dopiero potem można budować „my”.

26/03/2026

Nawrót to nie „powrót do punktu wyjścia”.
To sygnał, że jakiś z mechanizmów ochronnych przestał działać. W takim razie co realnie pomaga zmniejszyć ryzyko nawrotu?

Oto najważniejsze elementy 👇

🧠 1. Zrozumienie mechanizmu głodu alkoholowego
Głód alkoholowy to nie słabość.
To reakcja mózgu, który przez lata uczył się, że alkohol daje ulgę.
Rozpoznawanie pierwszych sygnałów (napięcie, drażliwość, myśli „jedno nic nie zmieni”) pozwala reagować zanim pojawi się działanie.
🗓️ 2. Struktura i plan dnia
Chaos sprzyja nawrotom.
Regularny rytm dnia, sen, aktywność fizyczna i konkretne obowiązki stabilizują układ nerwowy i zmniejszają napięcie.
👥 3. Stałe wsparcie
Terapia indywidualna, grupy wsparcia, kontakt z terapeutą uzależnień.
Samodzielna abstynencja bez zaplecza zwiększa ryzyko powrotu do picia szczególnie w momentach kryzysu.
🚫 4. Unikanie „testowania się”
„Sprawdzę, czy już kontroluję picie.”
To jeden z najczęstszych mechanizmów prowadzących do nawrotu. Uzależnienie nie znika — ono może pozostawać w uśpieniu.
😴 5. Dbanie o podstawy fizjologiczne
Zmęczenie, brak snu, przewlekły stres i nieuregulowane emocje znacząco zwiększają ryzyko sięgnięcia po alkohol.
Regeneracja mózgu wymaga czasu i konsekwencji.
💬 6. Szczerość wobec siebie
Nawrót rzadko zaczyna się od jednego kieliszka.
Zaczyna się od myśli. Od izolacji. Od zaprzestania mówienia o trudnościach i problemach.

🔵 Dobra wiadomość?
Ryzyko nawrotu można realnie zmniejszyć.
Dzięki terapii, wsparciu i świadomej pracy nad mechanizmami uzależnienia mózg uczy się nowych, zdrowych schematów reagowania na bodźce zewnętrzne.
Uzależnienie od alkoholu to choroba przewlekła ale możliwa do kontrolowania.
Abstynencja to proces, nie jednorazowa decyzja.

22/02/2026

Alkoholizm – samobójstwo na raty
(aspekt zdrowotny i „trucie” bliskich)

Alkoholizm rzadko wygląda jak gwałtowna autodestrukcja. To powolny, systematyczny proces wyniszczania organizmu, psychiki i relacji. Dlatego bywa nazywany samobójstwem na raty – nie jedną decyzją, lecz tysiącami pozornie „niewinnych” wyborów: „jeszcze dziś”, „tylko wieczorem”, „należy mi się”.

1. Zdrowotny mechanizm samobójstwa na raty
Alkohol to substancja toksyczna, a nie „słaby narkotyk”. Każda dawka uruchamia kaskadę uszkodzeń.

🔴 Wątroba – filtr, który się poddaje
stłuszczenie → zapalenie → marskość → niewydolność
alkoholik często nie czuje bólu, aż do momentu nieodwracalnych zmian
żółtaczka, wodobrzusze, krwotoki – to już etap „końcówki”
Przykład:
Mężczyzna 48 lat. „Piłem tylko wieczorami”. Trafia do szpitala z krwawieniem z przełyku. Lekarz mówi: „Gdyby pan przestał 5 lat temu – żyłby pan normalnie. Teraz walczymy o miesiące.”

🔴 Mózg – powolne wyłączanie człowieka
👉zanik istoty szarej
👉zaburzenia pamięci, koncentracji, emocji
👉otępienie alkoholowe, psychozy, depresja
👉To nie jest „zmiana charakteru” – to uszkodzenie neurologiczne.
Przykład:
Kobieta 42 lata. Zapomina rozmowy sprzed godziny. Rodzina myśli: „olewka”. Diagnoza: encefalopatia alkoholowa.

🔴 Serce i układ krążenia
nadciśnienie
kardiomiopatia alkoholowa
nagłe zgony „we śnie”
Wielu alkoholików nie dożywa dna, bo serce zatrzymuje się wcześniej.

🔴 Układ odpornościowy i nowotwory
alkohol zwiększa ryzyko nowotworów: jamy ustnej, przełyku, wątroby, jelita
częste infekcje, wolne gojenie ran
To systemowe zatruwanie organizmu, nie „styl życia”.

2. Alkoholizm jako codzienne samobójstwo psychiczne
Ciało umiera wolno. Psychika często szybciej.
👉chroniczny wstyd
👉poczucie winy
👉bezsilność
👉myśli rezygnacyjne („niech to się już skończy”)
🔥Wielu uzależnionych nie chce żyć, ale boi się umrzeć – więc pije.
Przykład:
Mężczyzna 35 lat:
„Nie planuję się zabić. Ale jak mnie zabierze alkohol – to w sumie ulga.”
To klasyczny mechanizm samobójstwa na raty.

3. Trucie bliskich – alkohol nie działa w próżni
Alkoholik zatruwa nie tylko siebie.
☠️ Trucizna emocjonalna
👉napięcie w domu
👉strach dzieci
👉nadwrażliwość partnera
👉życie „na czujce”
Bliscy żyją w chronicznym stresie, który:
👉podnosi kortyzol
👉powoduje bezsenność
👉prowadzi do depresji, lęków, chorób psychosomatycznych
☠️ Trucizna relacyjna
👉obietnice bez pokrycia
👉huśtawka emocjonalna
👉brak poczucia bezpieczeństwa
Przykład:
Dziecko 9 lat:
„Jak tata jest trzeźwy, to jest fajnie. Jak pije – chowam się w pokoju.”
To jest dzieciństwo skażone alkoholem – często na całe życie.

☠️ Trucie przez nieobecność
Alkoholik bywa fizycznie obecny, ale emocjonalnie martwy.
Bliscy opłakują go za życia.

4. Iluzja: „to tylko moja sprawa”
Jedno z największych kłamstw choroby:
„Nikogo tym nie krzywdzę, gdy piję to krzywdzę tylko siebie.”
Prawda jest inna
👉niszczysz zdrowie partnera
👉programujesz dzieci na DDA
👉uczysz bliskich życia w chaosie i strachu
👉zostawiasz po sobie emocjonalne zgliszcza
👉To rozszerzone samobójstwo na raty – z ofiarami pobocznymi.

5. Najbardziej brutalny paradoks
Alkoholik często nie chce umrzeć.
Chce:
🔥przestać czuć
🔥przestać myśleć
🔥uciec od bólu
Ale narzędzie, którego używa, zabija go i zatruwa innych.

6. Wniosek końcowy (mocny i prawdziwy)
Alkoholizm to nie brak silnej woli.
To proces powolnej autodestrukcji biologicznej i emocjonalnej, który:
🎯skraca życie
🎯obniża jego jakość
🎯niszczy zdrowie bliskich
Każdy dzień picia to kolejna rata za własne życie i cudze zdrowie.

Jeśli ten post coś w Tobie poruszył , widzisz w nim siebie , lub bliska osobę 👉kawa będzie miłym „dziękuję.

04/01/2026

Ze mną się nie napijesz? Tak, z Tobą się nie napiję.

Ile razy w życiu słyszymy to pytanie? Ile razy w życiu osoba, która nie chce pić alkoholu musi się tłumaczyć z tego faktu? Dlaczego to nie Ci, którzy z różnych względów trują się alkoholem nie są stawiani w pozycji, w której powinni się z tego tłumaczyć?
Choć trzeźwych osób przybywa i tak naprawdę statystyki pokazują, że średnio na świecie jest więcej osób niepijących niż pijących to wciąż Ci pierwsi są namawiani, a wręcz czasem zmuszani do tego aby napili się alkoholu.

Dzięki temu, że uwolniłem się od uzależnienia od alkoholu znam dwie perspektywy. Pierwszą – kiedy to ja namawiałem innych, drugą słyszę od osób niepijących, którzy są zmęczeni ciągłym tłumaczeniem, że nie piją alkoholu. Odkąd przyznałem się praktycznie przed wszystkimi, że jestem alkoholikiem, ja nie muszę się tłumaczyć i nikt mnie nie namawia do picia. Oczywiście to wynika również z tego, że praktycznie do minimum ograniczyłem spotkania i wyjścia, gdzie jest pity alkohol. Jednak niepijący alkoholik ma pod tym względem łatwiej. Jak ludzie słyszą to zdanie to traktują je poważnie i przestają namawiać. Ale co z tymi, którzy po prostu nie chcą pić alkoholu?

No właśnie, zacznę od tego kim byłem kiedyś. Kiedyś jak słyszałem od kogoś, że nie pije to zaczynałem rzucać tymi wszystkimi durnymi tekstami typu:

1. Ze mną się nie napijesz?
2. Chory jesteś?
3. Bierzesz leki?
4. Po co przyjechałeś samochodem? Zamówimy Ci taksówkę.
5. W ciąży jesteś?

I tak dalej i tak dalej. Wtedy nie rozumiałem, że jest to przejaw agresywności i przemocy stosowanej przeciwko tym, którzy kurde są normalni. Ja nie byłem normalny, ponieważ byłem uzależniony od tej substancji. Nie wyobrażałem sobie imprezy czy spotkania towarzyskiego bez alkoholu. Nawet jeśli takowe się przydarzały, to musiały być ku temu poważne przesłanki. A wiecie co?

Powiem to, bo według mnie taka jest prawda. Jeśli ktokolwiek namawia drugą osobę do picia, to prawdopodobnie w mniejszym bądź większym stopniu sam ma problem z alkoholem. Bo człowiek, dla którego alkohol jest obojętny nie musi namawiać innych do picia. Bo człowiek, który nie ma zaśmieconego umysłu tą substancją rozumie, że nie każdy musi pić i nie każdy chce to robić. Bo to właśnie Ci, którzy chleją i namawiają do tego innych są nienormalni. I mówmy o tym głośno. Nie bójmy się tego. Nie bójmy się mówić głośno i wyraźnie, że nie pijemy alkoholu bo nie chcemy i nie potrzebujemy go do niczego. A tych, którzy to robią zostawmy samych sobie – oni i tak sobie poradzą. Jeśli nie uda im się znaleźć innych, to i tak będą to robić nawet samemu, bo tak właśnie działa uzależnienie. Choć to przykre, ale prędzej czy później alkoholik/alkoholiczka zostaną sami, ale nie o tym dzisiaj.

Każdy jest kowalem swojego losu. Każdy ma prawo podejmować własne decyzje i popełniać własne błędy. Dopóki nie krzywdzimy innych, mamy prawo iść własną drogą. Tylko do cholery nie ciągnijcie innych w to bagno i nie wymuszajcie na tych, którzy nie piją, aby z czegokolwiek musieli się tłumaczyć.

Chcesz pić to pij. Chcesz się truć to się truj, ale zostaw innych w spokoju. Zostaw w spokoju tych, którzy chcą być zdrowi i chcą następnego dnia czuć się dobrze, czuć się wypoczęci i pamiętać wszystko co działo się dnia poprzedniego. A jeśli Ty nie potrafisz inaczej, to bardzo mi Ciebie szkoda, bo wiem jakie to cierpienie. Ty prawdopodobnie nie wiesz, że picie to cierpienie, a nie radość, bo nie potrafisz świadomie czuć i nie rozumiesz swoich emocji. Ale pocieszę Cię. Da się z tego wyjść, ale trzeba naprawdę chcieć. Trzeba stanąć przed lustrem i przyznać się do tego, że jest się alkoholikiem/alkoholiczką. To początek, ale bez tego ciężko jest ruszyć w drogę do prawdziwej trzeźwości, gdzie nie ma miejsca na alkohol, nieszczere relacje i zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek.

18/12/2025

Krok 12 Programu 12 Kroków

Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

Jak rozumiem Krok 12 Programu 12 Kroków

Przebudzenie duchowe, a więc ta zmiana, o którą przecież chodzi, może nastąpić w wyniku pracy nad Programem. Ale przecież Programu nie realizuje się jednego dnia! Jest to praca rozłożona na lata, a więc normalną rzeczą jest, że w takim właśnie tempie i sukcesywnie zmiana się odbywa.
Znakomitą okazją do ocen i porównań są rocznice. Jeśli właśnie mija pierwszy rok mojej abstynencji, to warto przy tej okazji, żebym zastanowił się, rozważył i uczciwie odpowiedział sobie na pytanie, czy dziś jestem tym samym i takim samym człowiekiem, jak sześć miesięcy temu? Przy okazji – nigdy nie polecam porównywania się z okresem picia – w takim przypadku zawsze wychodzi, że jest cudownie, fantastycznie i lepiej być nie może, a to… niezupełnie o to chodzi.
Jeżeli po jakimś dłuższym okresie czasu mogę z całą pewnością stwierdzić, że nastąpiły u mnie zauważalne, pożądane i oczekiwane zmiany, przebudzenie, a właściwie przebudzanie duchowe, dzieje się, jest w toku. I tak trzymać! Jeśli jednak nie, jeśli efektów nie widać… Być może, oprócz chodzenia na mityngi, warto także zacząć poważnie pracować na Programie? Przebudzenie duchowe ma, czy może, nastąpić „w rezultacie tych Kroków”, ale jeśli się „tych Kroków” nie realizuje w praktyce… Program AA cechuje niesamowity wręcz pragmatyzm – wszelkie opowieści o ogromnym wysiłku i ciężkiej pracy włożonej w proces zdrowienia (trzeźwienia), mają znaczenie jedynie wówczas, kiedy towarzyszą im wymierne efekty. Jeśli efektów nie ma, najwidoczniej czas zmienić metodę.
Jak wiadomo, nie jest dobrym pomysłem próba niesienia posłania w ramach tak zwanego dwukroku. Chodzi o rzucenie się w wir pomagania innym natychmiast po uznaniu własnej bezsilności. Jednak nie oznacza to, że należy zdecydowanie odmawiać pomocy w ramach niesienia posłania, do momentu satysfakcjonującego „przepracowania” Kroku Jedenastego. W większości przypadków przebudzenie duchowe jest procesem, więc im bardziej proces ten jest zaawansowany, tym pełniejsze posłanie.
Ale, czym w ogóle jest to „posłanie”? W środowisku niepijących alkoholików można usłyszeć dwie różne wersje. Pierwsza, bardzo szeroka, zakłada, że niesieniem posłania jest w zasadzie nieomalże wszystko, a więc choćby mycie szklanek, zamiatanie sali, a nawet sama tylko, milcząca obecność na mityngu. Definicja węższa zakłada, że żeby nieść posłanie, trzeba najpierw je poznać, wiedzieć, jak brzmi. Takie posłanie Ebby T., który próbował osiągnąć trwałą abstynencję w Grupach Oxfordzkich, zaniósł Billowi W. Z kolei Bill W. doktorowi Bobowi, a oni obaj razem kolejnemu alkoholikowi. Tak rozumiane posłanie może wyglądać na przykład w taki oto sposób: „podobnie jak ty, mam problem z alkoholem (jestem alkoholikiem), jednak od… lat nie piję i żyję szczęśliwie obok alkoholu, bez alkoholu. Osiągnąłem to dzięki Wspólnocie AA. Ta droga jest też otwarta dla ciebie”.
Każdy z nas, alkoholików, musi sam zdecydować, którą wersję posłania chce i jest gotów realizować, nieść innym uzależnionym, zakładając, że takie działania w ogóle go interesują, bo przecież nie muszą. Niesienie posłania nie jest obowiązkowe. Tyle tylko, że warto chyba pamiętać o powiedzeniu: „jeśli trzeźwość nie rodzi trzeźwości, to albo jej nie było, albo zwiędła, jak drzewo pozbawione życiodajnych soków”. Amerykańscy AA mówią w takich okolicznościach: „żeby mieć, musisz dawać”.
I wreszcie „… stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach”. Program Wspólnoty AA nie jest jakimś specyficznym, czy egzotycznym „sportem” uprawianym potajemnie w zaciszu sal mityngowych i w zamkniętym środowisku alkoholików. Podczas tej pracy nie zdobywa się kolejnych oznak sprawności, jak w harcerstwie. Owszem, pomaga on utrzymać trwałą abstynencję, ale głównie i przede wszystkim jest to program na życie, powiedziałbym nawet, że na dobre życie, i w tym właśnie codziennym życiu powinienem go sukcesywnie, na bieżąco realizować i stosować. Oby z powodzeniem!
W Wielkiej Księdze, czyli w książce pod tytułem „Anonimowi Alkoholicy”, w rozdziale zatytułowanym „Do czynu”, znaleźć można tekst nazywany zwykle „obietnicami AA”. Najczęściej cytowany jest on od słów: „… już w połowie drogi zadziwią nas osiągnięte rezultaty”. Swego czasu usilnie starałem się dowiedzieć, gdzie jest ta połowa drogi, w którym miejscu przypada. Odpowiedzi, jakimi mnie uraczono wprawiły mnie w osłupienie. Dowiedziałem się bowiem, oczywiście od różnych ludzi, że ta połowa drogi leży: w połowie Kroku Pierwszego, po Kroku Drugim, po Kroku Trzecim, po zrealizowaniu Kroku Piątego, po Kroku Siódmym, po Dziewiątym…
W związku z tym, postanowiłem poszukać tej połowy drogi samodzielnie i w efekcie doszedłem do wniosku, że znajduje się ona pomiędzy Krokiem Jedenastym, a Dwunastym. Dlaczego? Kroki Jeden-Jedenaście są dla mnie. W pewnym sensie, to ja jestem w ich najważniejszy. Ja przyznaję się do bezsilności, ja zaczynam wierzyć, ja powierzam, ja dokonuję obrachunku, ja go kontynuuję, ja zwracam się w pokorze, ja robię listę i dokonuję zadośćuczynienia, ja naprawiam i uzdrawiam związki i relacje z innymi. Ja… Pomiędzy Krokiem Jedenastym, a Dwunastym wykonuję zwrot o 180 stopni. Przestaję się koncentrować tylko na sobie, a zaczynam na innych ludziach. Rezygnuję z postawy egocentrycznej, przestaję być centrum wszechświata. Rada, pomoc, jaką mogę służyć drugiemu człowiekowi, staje się ważniejsza niż moje dobre samopoczucie. Instynktownie, a nawet odruchowo, wybieram już w swoim życiu coraz częściej długofalowe korzyści, zamiast krótkotrwałych i doraźnych zysków (używania wad charakteru).
Pozdrawiam i życzę udanej pracy nad sobą.

06/12/2025

Poczucie winy
Poczucie winy może pojawić się u każdego człowieka i nie zawsze jest czymś negatywnym. Jeżeli staje się jednak zbyt nasilone oraz nieadekwatne do sytuacji, może odbierać radość z życia i utrudniać nawiązywanie zdrowych relacji z innymi ludźmi. Czym jest poczucie winy, skąd się bierze, jaki ma wpływ na człowieka oraz jak poradzić sobie z nim.

Poczucie winy: jak wpływa na organizm? Dlaczego tak ważne jest się go pozbyć?

Na czym polega poczucie winy?

Poczucie winy to przykra emocja, która polega na oskarżaniu siebie samego z powodu własnego zachowania, które interpretujemy jako niewłaściwe – np. niemoralne, grzeszne czy nieakceptowane w społeczeństwie. Może również wystąpić w przypadku braku podjęcia określonego działania.

Żal nie jest dokładnie tym samym, co poczucie winy. Psychologia podkreśla, że osoba odczuwająca poczucia winy koncentruje się w większym stopniu na sobie i popada w samooskarżenia, podczas gdy żal to jedynie świadomość tego, że zrobiło się coś złego.

Poczucie winy nie musi być niczym złym. Jeżeli np. wyrządzimy drugiej osobie krzywdę, wtedy wyrzuty sumienia będą czymś jak najbardziej adekwatnym. Dzięki nim jesteśmy w stanie poprawić swoje zachowanie i rozwijać się jako dojrzali ludzie. Kiedy np. obraziliśmy przyjaciela złym słowem, poczucie winy pozwala naprawić błąd, a następnie wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Problem pojawia się w momencie, kiedy zaczynają się pojawiać ciągłe wyrzuty sumienia, od których nie jesteśmy się w stanie uwolnić. Chorobliwe poczucie winy polega na tym, że osoba nim dotknięta nieustannie czuje się winna i mało wartościowa. Nie może uwolnić się od samooskarżeń, które utrudniają jej nawiązywanie zdrowych relacji z innymi ludźmi. Wydaje się jej, że jest od innych gorsza i nie potrafi sprostać ich wymaganiom.

Człowiek z toksycznym poczuciem winy bez przerwy rozmyśla nad swoimi błędami i krzywdami, które – w swoim mniemaniu – wyrządza innym osobom. Swoje poczucie winy odczuwa jako nieznośny ciężar, którego nie jest w stanie się pozbyć. Nie potrafi zaakceptować siebie, wybaczyć sobie błędów, ani dostrzec w sobie pozytywnych cech. Często ma także problemy z asertywnością i dbaniem o własne potrzeby. Chcąc zadowolić innych, godzi się na postępowanie wbrew sobie i nieraz staje się ofiarą manipulacji.

Skąd się bierze poczucie winy?

Wieczne poczucie winy zazwyczaj ma swoje źródło w dzieciństwie. Bliskie osoby człowieka z tego rodzaju przypadłością we wczesnym okresie jego życia zwykle wzbudzały w nim poczucie winy. Będąc małym dzieckiem mógł np. usłyszeć, że rodzic pije przez niego alkohol czy z jego powodu zachorował.

Ciągłe poczucie winy dotyczy często tych osób, których rodzice się rozwiedli. Dziecko czuje wtedy podświadomie, że samo przyczyniło się do rozstania się mamy i taty. Rodzic wzbudza także w dziecku poczucie winy, kiedy jest nieustannie z niego niezadowolony – np. oczekuje samych szóstek i piątek w szkole.

Chorobliwe poczucie winy może także rozwinąć się u osoby dorosłej. Często dotyka młodych matek, którzy chcą perfekcyjnie wychowywać swoje dzieci. Jeżeli zdarzy im się w przypływie emocji podnieść głos czy powiedzieć swojej pociesze coś przykrego, wtedy odczuwają z tego powodu silne wyrzuty sumienia.

Problem silnego poczucie winy doskwiera również mężczyznom, np. kiedy nie są w stanie sprostać oczekiwaniom swoich żon, lepiej zarabiać czy wypełniać innych, przypisanych im stereotypowo ról – np. naprawiania czy przeprowadzania remontu mieszkania.

Poczucie winy: wpływ na psychikę i organizm

Nadmierne poczucie winy oddziałuje w negatywny sposób na zdrowie fizyczne i psychiczne. Prowadzi do znaczącego obniżenia nastroju, a w poważnych przypadkach może skutkować depresją oraz myślami samobójczymi.

Osoby odczuwające chorobliwe poczucie winy często zmagają się z zaburzeniami lękowymi i nerwicowymi, niskim poczuciem wartości, chorobliwą nieśmiałością oraz perfekcjonizmem. Mogą mieć również skłonności do zachowań autodestrukcyjnych, takich jak np. samookaleczanie się czy popadanie w uzależnienia. Długotrwałe odczuwanie poczucia winy wpływa także na spadek odporności organizmu.

Osoba z nieustannym poczuciem winy w związku często przyjmuje rolę ofiary. Czuje się gorsza od swojego partnera i odnosi wrażenie, że nie zasługuje na miłość. Obawia się jego odejścia, dlatego może stosować różnego rodzaju manipulacje. Ciągłe poczucie winy powoduje, że zamyka się w sobie i przestaje wprost komunikować własne potrzeby, oczekiwania czy obawy.

Nieustannie poczucie winy stanowi również sporą przeszkodę w życiu zawodowym. Osoba z tym problemem stale ma poczucie, że nie nadaje się do tego, co robi. Porównuje się do współpracowników i odbiera siebie jako kogoś gorszego, mniej wydajnego i niekompetentnego. Z tego powodu obawia się poprosić o podwyżkę czy odmówić pracy w weekendy lub w godzinach nadliczbowych.

Jak pozbyć się poczucia winy?

Jak poradzić sobie z poczuciem winy, jeżeli staje się nieznośnym ciężarem i wpływa negatywnie na różne obszary życia? Przede wszystkim warto uświadomić sobie jego przyczyny. Może rodzice lub inne znaczące dla nas osoby wzbudzały w nasz poczucie winy, kiedy byliśmy jeszcze dziećmi. Dobrze jest zadać sobie pytanie, co wtedy czuliśmy. Następnie należy zastanowić się, jakie skutki w obecnym życiu powoduje poczucie winy i jakie sytuacje go wywołują.

Jeżeli poczucie winy jest adekwatne, wtedy można spróbować popracować nad zmianą własnych zachowań oraz wybaczeniem sobie przeszłych błędów i zaniedbań. Przeszłość jest czymś, co już nie wróci, dlatego warto się z nią pogodzić.

W pozbyciu się chorobliwego poczucia winy pomoże również akceptacja. Dobrze jest przestać oczekiwać od siebie zbyt wiele oraz pozwolić sobie na błędy. Każdemu zdarza się przecież je popełniać – nikt nie jest doskonały.

Nie trzeba próbować innym dorównywać. Każda osoba jest niepowtarzalna, posiada właściwe sobie talenty, pozytywne cechy osobowości, lecz także wady i słabości.

W pozbyciu się nadmiernego poczucia winy pomoże również przyjęcie asertywnej postawy w życiu. Nie musimy spełniać oczekiwań innych ludzi , ani odczuwać wyrzutów sumienia, kiedy im odmawiamy. Nasze potrzeby są również ważne i mamy prawo się o siebie zatroszczyć.

Adres

Ulica Wspólna 7
Ostrówek
05-254

Telefon

+48730909093

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Od-Nowa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Od-Nowa:

Udostępnij