27/10/2025
Kilka razy przeczytałam ten tekst. Udostępniam go, bo dla mnie i nie tylko dla mnie - jako instruktorki, ale także a może przede wszystkim jako studentki Jogi, ten wyraz zrozumienia i życzliwości jest bardzo bliski sercu. Dziękuję Studio Jogi Anahata za to, że podzieliłaś się Swoim wglądem. Puszczam dalej, bo uważam, że warto złapać sens tej perspektywy.
Jesteśmy społeczeństwem narzekającym. Bezsprzecznie. I w sobie samej te jakości rozpoznaję i choć bardzo staram się pozostawać w samoobserwacji i brać czynny udział w swoim własnym życiu i mieć na nie wpływ (co wcale nie jest takie oczywiste) to niejednokrotnie mój umysł i emocjonalność wymykają się spod kontroli. Dlaczego to się dzieje? Dlaczego narzekamy? Co za tym stoi i o czym mówi?
Myślę, że o potrzebie bycia wysłuchanym. Nie mówię tu o nawykowym narzekaniu na kiepską pogodę, choć to temat zastępczy, który zgrabnie jednoczy rozmówców. Mówię o narzekaniu na zmęczenie, na niedostatek, na wszelkiej maści trud. To niewypłakane łzy i niewypowiedziany dotąd smutek. To potrzeba znalezienia ukojenia, takie: “zobacz jest mi ciężko, widzisz? Powiedz, że dobrze sobie radzę”. To dziecięca niezaopiekowana część, która szuka utulenia, jak wtedy gdy bolał brzuch.
I o ile wiadomo nie od dziś, że to co karmisz rośnie, i w tym założeniu im więcej mówimy o deficytach, tym większe one się stają - o tyle udawanie że ich nie ma, też nie załatwi sprawy. Trzeba dopuścić to co w mroku, by nastała jasność. Uświadomić sobie, że człowiek ma potrzebę bycia widzianym, zrozumianym, ma potrzebę wypuszczenia z siebie żalu czy gniewu, potem jakoś łatwiej znaleźć przeciwny biegun. “Dobra. Jest mi ciężko, ale i tak wspaniale sobie radzę. Jest mi smutno, ale potrafię chwytać się tych małych radości, które przecież są - mimo wszystko.”
Więc zanim przypniesz komuś łatkę marudy - zobacz. Może to samotność stoi za słowami. Może ktoś nie ma już siły dźwigać sam/a. Może choroby, które pojawiają się w ludzkim ciele nie są niczym innym, jak manifestacją niedopuszczonego emocjonalnego bólu. Trudne uczucia zmieniają się w coś namacalnego, fizycznego, z czym nota bene, strategicznie łatwiej walczyć. Bo wiadomo z czym. Wtedy też rzeczywiście uwaga skupia się na osobie, na jej zmaterializowanym problemie. Uwaga własna, uwaga bliskich. Wtedy naprawdę jest się widzianym, bo już TRZEBA się zaopiekować. Choroba to sposób ciała by zdobyć odpowiedni fokus, potrzebną mu troskę. Jak wiele z nas, dzieci, dostawało czułość i uwagę dopiero wtedy, gdy pojawiała się choroba?
Jesteśmy społeczeństwem narzekającym. Jesteśmy potomkami ludzi niewysłuchanych, często opuszczonych, bez współczucia i wsparcia, ludzi zostawionych z trudem i niedostatkiem, ubranym w siłę i zaradność. A może czasem po prostu wystarczy otrzymać odrobinę niemej, czułej obecności? Czyjeś prawdziwe i uważne “jestem tu dla Ciebie, widzę Cię” może naprawdę wiele zmienić.
Tylko tyle i aż tyle.
Jestem tu dla Ciebie.
Poniedziałek
Mysore z Ewą B - otwarte od 8:30
18:15 pozycje skręcone i skłony z Ewą B
20:00 mięsień pośladkowy i dwugłowy uda - wzmocnienie z Ewą B (studio+online)
Wtorek
8:30 Soft Yoga z Magdą
18:15 zdrowy kręgosłup z Ewą B
20:00 wygięcia i mostki z Ewą B (studio+online)
Środa
Mysore z Ewą B - otwarte od 8:30
Mysore z Ewą B - otwarte od 18:00
20:00 pozycje trójkątne z Ewą B (studio+online)
Czwartek
18:15 Soft Yoga z Magdą
Piątek
17:30 Ashtanga Vinyasa Yoga I seria prowadzona z Ewą B - zapisy
Sobota - 1.11. Wszystkich Świętych. Szkoła zamknięta.