15/12/2025
Dobranoc ✨✨✨
Miałam trzy lata.
Rozbiłam kubek.
Powiedziałam tacie.
Pierwsze, co powiedział, to:
„Cieszę się, że mi powiedziałaś”.
Pomógł mi posprzątać kawałki.
Miałam pięć lat.
Zmoczyłam spodnie u kogoś w domu.
Powiedziałam tacie.
Pierwsze, co powiedział, to:
„Cieszę się, że mi powiedziałaś”.
Owinął mnie swoim swetrem
i pomógł poczuć się mniej zawstydzoną,
podczas gdy się mną opiekował.
Miałam siedem lat.
Moja przyjaciółka powiedziała, że już mnie nie lubi.
Powiedziałam tacie.
Pierwsze, co powiedział, to:
„Cieszę się, że mi powiedziałaś”.
Pomógł mi uleczyć złamane serce,
wyjaśniając, że przyjaźnie czasami się zmieniają,
i pomógł mi dostrzec moją wartość.
Miałam dwanaście lat.
Moja przyjaciółka powiedziała, że przestała jeść, żeby pozostać chuda.
Powiedziałam tacie.
Pierwsze, co powiedział, to:
„Cieszę się, że mi powiedziałaś”.
Pomógł mi zrozumieć,
że zaburzenia odżywiania są zbyt poważne,
by dzieci w naszym wieku mogły sobie poradzić same.
Tata zadbał o to,
aby moja przyjaciółka otrzymała pomoc.
Miałam dziewiętnaście lat.
Właśnie przeprowadziłam się na studia.
Wszystko wydawało się nowe
i trochę przerażające.
Chciałam tam być,
ale tęskniłam za domem.
Zadzwoniłam do taty,
wiedząc, że powie:
„Cieszę się, że mi powiedziałaś”.
Rozmawiałyśmy o tym,
jak dwie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie.
On też tęsknił i wiedział,
że wszystko ze mną będzie dobrze.
Miałam trzydzieści lat.
Właśnie urodziłam pierwsze dziecko.
To wydawało się nierealne.
Zadzwoniłam do taty.
I powiedział: „Cieszę się, że mi powiedziałaś”.
A potem powiedział słowa,
które zmieniły
całą moją drogę w rodzicielstwie.
„Wiesz, jak być dobrą mamą.
Musisz tylko pamiętać,
co pomagało ci, kiedy byłaś mała,
kiedy płakałaś
albo przeżywałaś trudne chwile.
Co wtedy ci pomogło?”
Zatrzymałam się.
I przypomniałam sobie całe życie.
Wszystkie najcieplejsze,
najspokojniejsze momenty
zaczynały się od słów taty:
„Cieszę się, że mi powiedziałaś”.
I to wszystko.
„Zawsze ci to mówiłem,
bo nikt nigdy nie mówił tego mnie.
Moje troski, trudności, łzy —
wszystko było ignorowane”.
Życie staje się lżejsze,
gdy wiesz, że jest ktoś,
kto ci wierzy
i chce usłyszeć
o prawdziwych,
nieidealnych momentach twojego życia.
Odłożyłam słuchawkę.
Moje dziecko płakało.
Wzięłam je na ręce,
przycisnęłam jego policzek do mojego
i szepnęłam do ucha:
„Teraz jest ci smutno,
i cieszę się, że mi powiedziałaś”.
Powtarzałam te słowa,
prawie jak śpiewając,
aż zasnęło w moich ramionach.
I wtedy zrozumiałam coś bardzo ważnego.
Może bycie dobrą mamą
lub tatą
nie polega na tym,
żeby zawsze robić wszystko poprawnie.
Chodzi o to,
by być tym,
kto słucha.
Być bezpiecznym miejscem,
do którego można wrócić.
Być osobą,
która zawsze cię zaakceptuje
dokładnie takim, jakim jesteś.
Tym, kto zawsze powie:
„Cieszę się, że mi powiedziałaś”.