Marta Żysko NINTU Pracownia Psychologiczna

Marta Żysko NINTU Pracownia Psychologiczna Jestem psychoterapeutą, który towarzyszy w rozstaniu, przywraca wiarę w siebie oraz radość życia.

Wiem, że dzisiejszy dzień dla części z Was to dzień zaciskania zębów.Być może czujesz, jakby świat świętował bez Ciebie....
14/02/2026

Wiem, że dzisiejszy dzień dla części z Was to dzień zaciskania zębów.

Być może czujesz, jakby świat świętował bez Ciebie. Tej, która widzi jak on układa sobie życie obok podczas gdy Ty siedzisz z ciszą, która boli bardziej niż samotność.

Znam to miejsce.

Gdy tam byłam usłyszałam zdanie od Dawida Rzepeckiego

„klucze do nieba są w piekle”.

Może dziś właśnie też tam jesteś —
w walentynkowym piekle porównań, wspomnień i pustki.

I być może masz w sobie myśl, żeby to wszystko już się skończyło.

Widzę Cię ❤️

I chcę Ci coś powiedzieć.

jestem na warsztatach masażu dla par. Ale nawet tu pierwsza praktyka nie zaczyna się od drugiej osoby.
Zaczyna się od siebie.
Od dotyku, który ma nauczyć mnie widzieć moje granice, moje „chcę” i moje „nie chcę”.

Bo żeby być w relacji, najpierw potrzebujesz nauczyć się widzieć siebie.
Wiem, że dziś to może może Cię tylko drażnić.

Ale , mimo to, sprawdź proszę, czy potrafisz zostać ze sobą choć o jeden oddech dłużej?

Czy możesz zobaczyć siebie nie jako tę, którą ktoś zostawił — ale tę, która zaczyna wracać do własnych rąk?

Dziś nie musisz świętować miłości do kogoś.

Wystarczy, że przez chwilę spróbujesz zobaczyć siebie

tak, jak uczysz się widzieć innych.

Spróbujesz?
❤️

Może weźmiesz z tego coś dla siebie.Możesz być ciekawa siebie nawet jeśli nie wiesz dokąd idziesz, ani czy wogóle idzies...
12/02/2026

Może weźmiesz z tego coś dla siebie.

Możesz być ciekawa siebie nawet jeśli nie wiesz dokąd idziesz, ani czy wogóle idziesz Naprawdę warto ❤️

11/02/2026

Miałam wczoraj ciary jak to odkryłam 😍

Filmik na przyspieszeniu ale i tak przekroczyłam 3 min 🤷‍♀️

Te zdania nie są o słabości.Są próbą poradzenia sobie z czymś co się właśnie kończy.Myślisz, że się rozstałaś, a rozstan...
10/02/2026

Te zdania nie są o słabości.
Są próbą poradzenia sobie z czymś co się właśnie kończy.

Myślisz, że się rozstałaś, a rozstanie właśnie się zaczyna.

A Ty pamiętasz co sobie mówiłaś na początku?

Przed:
„Chciałabym, żeby sobie kogoś znalazł i się zakochał … nie będzie tak cierpiał” 😅😅😅

A potem:
„Nie mogę bez niego żyć”

I jeszcze potem i bardzo długo:
„a może warto jeszcze jednak spróbować”

I, of course
„zostańmy przyjaciółmi”

🫣

09/02/2026

Wczorajszy krąg długo we mnie zostanie.

„Od dziewicy do dziwki” – temat, który nie pozwala wejść z marszu. Potrzebowałyśmy czterech spotkań, żeby w ogóle zacząć mówić. Żeby otworzyć usta. Żeby zobaczyć fundamenty naszej seksualności: to, z czego wyrosła, czego została nauczona, w co ją ubrano i na co wystawiono.
Kiedy w końcu tego dotknęłyśmy, zrobiło się ciężko. Poruszająco. Jakbyśmy tąpnęły w twardą skorupę skrywającą coś krępującego, „złego”, wstydliwego. Coś niby obecnego, a jednak bardzo niedostępnego. Były łzy. I cisza – ta, która wchodzi między żebra i wypełnia każdą szczelinę.

Po miesiącu znów usiadłyśmy w kręgu. Nad głowami unosiły się słowa:
„ale we mnie to pracowało”
„we mnie też”
„coś się we mnie bardzo poruszyło”.

Do kręgu zbieramy się powoli budując najpierw bezpieczeństwo i oswajając się ze sobą. Cały czas towarzyszy nam poczucie, że dotykamy miękkiej, delikatnej, kruchej materii. Wciąż obecne są zalążki wstydu i krępacji … a mimo to siadamy i rozmawiamy.

Zaczęłyśmy od tego, co względnie oczywiste i akceptowalne… a potem – z każdą kolejną wypowiedzią – robiło się luźniej, radośniej, bardziej otwarcie.

Pojawiły się pumy, koty, walenie, susły, wilki, konie, węże, pawie 😍
Ale tak naprawdę miałyśmy wrażenie, jakbyśmy zaprosiły do kręgu starego przyjaciela, dawno niewidzianego. Tego, po spotkaniu z którym mówisz:
„o rany, zapomniałam, jaki jesteś fajny… jak dobrze, że cię mam”.

Odkrywałyśmy, co nasze se❤️ualne zwierzę lubi, kiedy się chowa, o czym marzy, kiedy atakuje, co je żywi, kiedy ucieka, co je pociąga. A na koniec sprawdzałyśmy, co chciałoby, żeby każda z nas wiedziała…. Umiesz odpowiedzieć na to pytanie?🤗

My odkryłyśmy, że można gubić piórka. Odpalać wrotki. Zanurzać się w przyjemności. Celebrować swobodę.

Nie da się opisać tej elektryczności, która nas wczoraj otaczała. Ani czerwonych pąsów, ani motyli w brzuchu. Ale jedno wiem na pewno: to spotkanie było doskonale dobre, smaczne i niezwykle wartościowe.

Dziękuję Wam, moje Siostry 🤍

Z terapeutycznego punktu widzenia to moment o ogromnym znaczeniu.
Jeszcze nie ulga.
Nie koniec męki.
Nie cisza w głowie....
06/02/2026

Z terapeutycznego punktu widzenia to moment o ogromnym znaczeniu.
Jeszcze nie ulga.
Nie koniec męki.
Nie cisza w głowie.

Ale delikatna, ledwo dostrzegalna, zmiana pozycji wewnętrznej.
Z miejsca:
„jestem winna, coś mu zabieram, powinnam”
do miejsca:
„ja też istnieję, ja też mam prawo, ja też się liczę”.

To subtelny początek innego widzenia siebie.
Nie tylko przez pryzmat czyichś potrzeb, cierpienia czy oczekiwań.
Ale jako osoby, która ma prawo do swojej perspektywy — nawet jeśli jest niepewna, chwiejna i pełna lęku.

W terapii mówimy, że to moment, w którym pojawia się zalążek mentalizacji siebie:
zamiast oskarżać się — zaczynamy rozumieć, co się z nami dzieje.
Zamiast natychmiast reagować winą — robimy pauzę i uznajemy swoje doświadczenie.

To bardzo dobry początek powolnego torowania przestrzeni dla siebie.
Początek drogi do miejsca, w którym kiedyś będzie można powiedzieć:
„ja jestem OK i ty jesteś OK” — nawet jeśli nie razem.

Ten moment „drgnięcia” nie jest końcem historii ale jest jej pierwszym prawdziwie własnym zdaniem 🥰

Pytanie do Ciebie:

Jak często, rozstając się, robiłaś coś w co wierzyłaś, że powinnaś, należy albo jesteś komuś winna?


03/02/2026

NOWE
Nie rodzi się z euforii ani motyli w brzuchu
Rodzi się z ugruntowania

Moje miłe
WIEM I WYBIERAM

22/01/2026

To zdanie ma w sobie coś bardzo dorosłego i bardzo czułego jednocześnie.
Przyszło do mnie w wyniku warsztatów u

NIE ZGADZAM SIĘ NA ATAKOWANIE SIEBIE ZA TO CO ZROBILI LUB ROBIĄ MI INNI.

Jest jak postawienie strażnika przy moim własnym wnętrzu.

Atakowanie siebie po tym, co zrobili inni, to mój stary mechanizm przetrwania. (Idę o zakład, że nie tylko mój).
Umysł myśli wtedy:
-jeśli to moja wina mogę to naprawić (mam wpływ);
-jeśli to przeze mnie, mogę następnym razem temu zapobiec (mam kontrolę)

To logiczne, ale okrutne. Podsyca przekonanie, że jeśli się NA PRAWDĘ postaram to dam radę, zapobiegnę, ubiegnę, zabezpieczę, ochronię, przygotuję, zmienię, dostosuję itd
Ceną za to poczucie wpływu na życie często bywa samobiczowanie, podważanie siebie i samotność.

W tym zdaniu przesunęłam oś odpowiedzialności na właściwe miejsce.
Nie neguje faktów i jednocześnie nie unieważniam mojego bólu.
Nikogo nie wybielam.
Mówię tylko:
krzywda nie jest dowodem mojej winy.

To jest akt porządkowania tego co przeżyłam.
To moment, w którym mój wewnętrzny oskarżyciel traci monopol, a pojawia się wewnętrzny świadek: ktoś, kto widzi, co się wydarzyło, i nie zamienia tego w akt oskarżenia wobec siebie.
Dla mnie osobiście to ogromna zmiana jakościowa.
To granica, której szukałam, potrzebowałam i mam!
Wiem, że stary nawyk jeszcze będzie wracał – cicho, pod postacią „mogłam inaczej”, „trzeba było wiedzieć”, „jak zwykle przesadziłam” itd.

Wtedy, w ramach pauzy, będę to zdanie sobie przypominać.
To jest wybór, który przywraca mi godność i zostawia energię tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: na żałobę, złość, sens, ruch dalej. Bez dodatkowego ranienia siebie po drodze.

A Ty 🩵
w jakich momentach łapiesz się na tym, że bierzesz winę na siebie za coś, co nie było Twoje?

Jeśli to zdanie coś w Tobie porusza, zostaw serce albo napisz w o komentarzu jedno słowo, z którym dziś zostajesz 🙏🏻🤗





20/01/2026

W okresie zmian mam jedną niezawodną praktykę.
- uczę się
- uczę siebie nowych umiejętności
- rozszerzam własną perspektywę
- poznaję

Przede mną WIELKA zmiana.
Potrzebuje wsparcia więc oto jestem

Warsztaty “MOJE TAK, MOJE NIE”

U

Rzeczy nie dzieją się same.
Ja je robię.
Nie na wszystko mam wpływ.
Ale na swoje życie TAK.
Więc buduję je tak aby żyło mi się w nim doskonale ❤️

Ty też możesz.

Krok pierwszy
- przyznać przed sobą, że być może potrzebujesz coś zgłębić, czegoś się nauczyć, coś dowiedzieć.

Powiedz NIE omnipotencji i zaproś TAK dla niewiedzy ❤️

12/01/2026

Potrzebowałyśmy trzech spotkań, żeby dopiero za czwartym razem usiąść i w pełnej akceptacji oraz otwartości zacząć mówić o seksualności.
Czuję ulgę. I mam jednocześnie głęboką refleksję, jak bardzo seksualność jest zepchnięta w otchłań.
Jak bardzo jesteśmy w niej samotni – w czymś, co z natury ma łączyć, zbliżać, ożywiać.

Ile tam jest przypadkowości.
Ile ukrytych tajemnic.
Surowych ocen.
Powierzonych marzeń i nadziei.

To wszystko wczoraj wybrzmiało w naszym kręgu.

Zasiadłyśmy w końcu przy ogniu.
I zaczęłyśmy mówić.

Pojawiły się historie o seksualności zbudowanej na zakazach, wstydzie i strachu.
O seksualności zamrożonej, chroniącej ciało przed kolejnym zranieniem.
O seksualności jako obowiązku, jako polu walki, manipulacji albo całkowitego odcięcia.
I takie, w których seksualność była miejscem miłości, czułości, życia – czasem odzyskanym dzięki drugiej osobie, czasem bardzo krucho, od nowa.

Każda inna.
Każda prawdziwa.
Każda ważna.

Patrząc na ten proces, czuję ogromny szacunek do tempa, do ciszy przed słowami, do momentu, w którym pojawia się zgoda, by wreszcie dotknąć tego miejsca bez ucieczki.

Zostawiam Cię z pytaniem – do autorefleksji, jeśli zechcesz:
Moja seksualność dziś jest taka, jaka jest, bo…
(Z książki “warsztaty intymności”)

Może któreś z tych słów rezonują z Tobą,
A może masz własną, również nigdy nie wypowiedzianą , a mimo to równie ważną, równie intymną … historię?

Ciekawe, co ten post w Tobie budzi?

Kliknij serce, jeśli jesteś tu z nami i chcesz czytać o tym, co odkrywamy. 💛

Adres

Grochowskiego 1 Lok. 53
Piaseczno
05-500

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 14:00
Wtorek 14:00 - 19:00
Czwartek 14:00 - 19:00

Telefon

+48504011880

Strona Internetowa

https://www.nintu.pl/

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Marta Żysko NINTU Pracownia Psychologiczna umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Marta Żysko NINTU Pracownia Psychologiczna:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria

o mnie

„Kochanie, chciałabym Ci powiedzieć, że jesteś wyjątkowa ale muszę Cię rozczarować - jesteś jak ja i miliony innych kobiet. Witaj w naszym świecie, a teraz przestań dramat uprawiać” - usłyszałam od Katarzyny Miller. To był początek mojej wielkiej przemiany i drogi do pracy z kobietami.

Jak to się zaczęło?

Kiedy miałam 6 lat na koncie doświadczeń widniało już jedno bankructwo moich rodziców oraz klepanie biedy zakończone dość spektakularnym rozwodem. Wówczas był on źródłem mojego bólu i wstydu. Z czasem stał się tematem wokół którego skupiła się moja praca zawodowa.

W wieku 14 lat zamieszkałam sama w Warszawie gdzie miałam wieść cudowne życie wzorowej uczennicy i tym samym dawać powód do dumy rodzicielce. Niewiele z tego jednak wyszło. Byłam zwyczajnie przeciętna co i tak stanowiło nie lada wyzwanie. Towarzyszyły mi głównie uczucia osamotnienia, bycia kimś gorszym i niepasującym do otoczenia. Z perspektywy czasu wiem, że to była lekcja odwagi i siły do kreowania życia po swojemu, nawet gdy myślę, że nie dam rady.