10/02/2026
Dziś ćwiczyliśmy w bazie/szałasie.
To był pomysł K., żeby z materaca i koca zbudować bazę.
Miałam inny pomysł na nasze dzisiejsze spotkanie, ale poszłam za sugestią dziecka.
Małe sprostowanie: moja zgoda na określoną zabawę nie oznacza rezygnacji z założonych celów terapeutycznych na konkretne zajęcia, tzn. zanim powiem dziecku TAK, zastanawiam się czy proponowana przez dziecko zabawa pozwoli nam na włączenie do niej zaplanowanych ćwiczeń i zazwyczaj to się udaje.
Pamiętam mój stres, kiedy zaczynałam te kilkanaście lat temu na piątym roku studiów pracę w przedszkolu (prowadziłam już wtedy indywidualną terapię logopedyczną) i miałam małą elastyczność i otwartość na dziecięce propozycje. Stresowały mnie bardzo sytuacje kiedy dziecku nie podobała się moja propozycja zabawy, w którą wplotłam terapeutyczne zadania i kiedy dziecko odmawiało miałam sporą trudność, żeby ,,reagować na gorąco’’ i znaleźć jakąś sensowną alternatywną propozycję zabawy albo do propozycji dziecka sprawnie zaadaptować zaplanowane zadania.
Cóż, doświadczenie jest przywilejem wieku, choć ja czuję się bardzo młodo :).
Wracając do naszej bazy, co tu się działo?
☘️ Wstawiliśmy do niej lustro, ćwiczyliśmy aparat artykulacyjny pod kątem przygotowania do głoski r.
☘️ Utrwalaliśmy też trudne słowa zawierające jednocześnie głoski s z c dz sz ż cz dż. A zatem zastanawialiśmy się czy w bazie przydałaby się: suszarka, brzoskwinia, krzesło, saszetka, smoczek, słonecznik, łańcuszek, szczoteczka, ciasteczka, dżdżownica ect.
☘️ Zastanawialiśmy się czy te wymienione przedmioty mogą przydać się w bazie/szałasie?
☘️ Jeśli nie przydaszą się to dlaczego ?
☘️ Na przykład suszarka? Czego potrzebuje, żeby działała?
☘️ Tym samym ćwiczymy dłuższe wypowiedzi zdaniowe i automatyzację w spontanicznych wypowiedziach sz ż cz dż, o których już coraz rzadziej K, zapomina w mowie spontanicznej.
A największej elastyczności nauczyły mnie różnorodne wyzwania z moimi dziećmi. To one wciąż dostarczają mi bogatego materiału do treningu :).