21/12/2025
Moja podejście do ciała przez pewien czas było monologiem umysłu. Nie zauważałam momentów, w których prosiło o ruch... albo o zatrzymanie. Ciało milczało nie dlatego, że nie miało nic do powiedzenia, lecz dlatego, że nie umiałam go słuchać.
Dziś uczę się innego języka.
Ciało nie mówi słowami. Mówi oddechem, napięciem, ciepłem, zmęczeniem, bólem. Każda asana, w którą wchodzę staje się pytaniem, a nie zadaniem. Każdy wdech zaproszeniem, każdy wydech zgodą na puszczenie tego co już mi nie służy.
Ciało pamięta więcej niż umysł. Przechowuje historie zapisane w biodrach, emocje ukryte w klatce piersiowej, niewypowiedzianą siłę, która płynie ze stóp dotykających ziemi. Kiedy pozwalam mu być, bez poprawiania, bez ocen dusza wraca do domu.
Kiedy poruszam się świadomie, czuję jak granica między „mną” a „moim ciałem” rozpuszcza się. Nie jestem w ciele, jestem ciałem, oddechem, pulsującą obecnością. W ciszy pojawia się przestrzeń, w której świadomość po prostu jest.
Podchodzę do ciała z wdzięcznością.
Za to, że mnie niesie.
Za to, że mnie ostrzega.
Za to, że uczy mnie pokory i zaufania.
Dbam o nie, bo jest moją świątynią.
Relacja z ciałem jest codziennym spotkaniem duszy i materii.
Delikatnym tańcem, w którym te elementy stają się jednością.
Zastanawiasz się czasami, czego potrzebuje?
Idą Święta, zatrzymaj się, posłuchaj co Twoje ciało mówi w ciszy...