31/12/2025
https://www.facebook.com/share/p/18cdJqZPnT/
Nie byłeś gotowy. Nikt nigdy naprawdę nie jest. Pewnego dnia wszystko się zmienia, bez ostrzeżenia, bez zapowiedzi. I nagle żyjesz w świecie, w którym jej głos już nie istnieje.
Nadal robisz kawę, jakby nic się nie stało. Zasypiasz, wciąż odwracając się na jej stronę. A każda cisza ciąży jak kamień na sercu. Bo w tej historii kogoś brakuje.
Nikt ci nie powiedział, ale żałoba to nie jest prosta linia. To wewnętrzne morze, które burzy się, gdy uśmiechasz się zbyt szeroko. To ten supeł w gardle, gdy opowiadasz anegdotę i zdajesz sobie sprawę, że jej już nie ma, by się z tobą śmiać. To nauka oddychania w pustce.
Zastanawiasz się, czy to normalne, że znów się śmiejesz. Czy to źle, że chcesz iść naprzód, choćby trochę. Zastanawiasz się, czy miałaby ci to za złe... czy byłaby z ciebie dumna. I wiesz co? Już sama ta myśl dowodzi, jak bardzo ją kochałeś.
Niektóre dni jesteś silny. Inne, jesteś złamany. A czasem jesteś jednym i drugim jednocześnie. Ale w obu przypadkach idziesz dalej.
Przetrwałeś to, co wydawało się nie do pokonania. Szłeś dalej mimo braku, mimo zimna, mimo samotności. I nawet jeśli tego nie widzisz, wytyczasz ścieżkę, którą inni podążą. Bo twoja odwaga jest zaraźliwa.
Odporność to nie zapomnienie. To nie przewracanie strony, jakby nic się nie stało. To nauka życia z nieobecnością, która nigdy naprawdę nie zniknie. To przekształcanie bólu w siłę, wspomnień w filary.
Każdego dnia, gdy decydujesz się wstać, nawet z ciężkim sercem, pokazujesz odwagę. Każdy uśmiech wyrwany z bólu to ciche zwycięstwo. I nawet jeśli świat tego nie widzi, ty wiesz: idziesz naprzód. Powoli, ale głęboko, z siłą, którą zrozumie tylko ten, kto kochał.
Jeśli czytasz te słowa z łzami w oczach, wiedz jedno: nie jesteś sam. To, co czujesz, inni też przeżyli. I nawet jeśli nikt nigdy nie zastąpi jej obecności, twoja miłość pozostaje żywa. Ona nadal ci towarzyszy, inaczej.