15/01/2026
Kiedy pan P. po raz pierwszy przestąpił próg Pracowni, przewidywałam totalną katastrofę - byłam przekonana, że wyjdzie przez te same drzwi szybciej niż przez nie wszedł. Podpowiadało mi to kilka nakładających się na siebie czynników, które kazały mi podejrzewać, że gdy zacznę dzielić się z tym twardo stąpającym po ziemi mężczyzną, który mógłby być moim ojcem, swomi terapeutyczno-psychodynamiczno-transpersonalnymi dywagacjami, pomyśli on sobie, że tej dziewusze zapewne brak piątej klepki - i po prostu ucieknie. Te obawy były nawet dość racjonalnie uzasadnione, częściowo się zresztą ziściły (kto by zliczył, ileż to razy w trakcie tej bardzo skutecznej skądinąd terapii zostałam nazwana dziewuchą??) 😂 - dopiero dużo później stało się dla mnie jasne, jak wtedy na początku bardzo, nieświadomie i koncertowo dałam się ograć niedowidzącemu przeciwprzeniesieniu, jakiego pan P. wielokrotnie doświadczał wobec siebie na przestrzeni swojego życia. Na szczęście, pomimo początkowych obopólnych lęków, oboje daliśmy sobie szansę, która pozwoliła nam się tego dowiedzieć 🙂 Pozwoliła nam również nawiązać niezwykłą relację i odbyć wspólną 4-letnią podróż - wyprawę do centrum pana P. Pełną tylu przygód, wzruszeń i magicznych momentów odkrywania przez pana P. prawdziwego pana P., łączenia się przez Niego ze Sobą i rozwoju Jego miłości do Siebie, że to był po prostu niesamowity dar dla mnie, móc Mu w tym towarzyszyć i być świadkiem tego zaskakującego procesu 🙏🏻
I tak, niecały miesiąc temu, tuż przed świętami, zgodnie z naszą umową (😉!) pan P. jeszcze raz przejechał swoje zwyczajowe prawie 150km - tak jak niemal co tydzień przez ostatnie 4 lata - po to, żeby po raz ostatni w ten sposób spotkać się ze Sobą. Bo jakiś czas wcześniej uznał, że już nie musi pokonywać tej odległości, by być ze Sobą w kontakcie. Bo już stale jest blisko Siebie ❤️ A nawet jeżeli na chwilę Siebie zgubi, to wie, jak Siebie odnaleźć 💪🏻
I to jest najpiękniejszy prezent, jaki mogłam otrzymać na pożegnanie. Ale ponieważ pan P. - mimo nieraz ambiwalentnego podejścia do konwenansów 😉 - tak naprawdę jest dżentelmenem, dołożył jeszcze kwiaty. Ktoś inny, kto miał okazję niedługo później zobaczyć ten bukiet, powiedział, że widać w nim dużo wdzięczności... Tak, ja na pewno mam jej w sobie mnóstwo wobec pana P., dzięki któremu tyle mogłam się dowiedzieć - o Nim, o psychoterapii, o życiu i o sobie samej.
Bo wszyscy jesteśmy dla siebie odbiciami... 🪞
Dzięki, Panie P.! 🙇🏻♀️ Szerokości i rock&rolla for life! 🏍️