Dr Marcin Kuryłło - psycholog, psychoterapeuta

Dr Marcin Kuryłło - psycholog, psychoterapeuta Pracuję z wykorzystaniem podejścia poznawczo - behawioralnego (cognitive–behavioral therapy).

To nie jest post o bieganiu.Czasami do mojego gabinetu przychodzą młodzi ludzie – na studiach albo na początku drogi zaw...
08/03/2026

To nie jest post o bieganiu.

Czasami do mojego gabinetu przychodzą młodzi ludzie – na studiach albo na początku drogi zawodowej. Często mówią o tym, że coś w ich życiu idzie za wolno, że inni są już dalej, że powinni być w innym miejscu. W języku CBT powiedzielibyśmy, że to konsekwencja schematów poznawczych – przekonań o sobie, świecie i przyszłości, które budujemy w sobie latami.

Czasem dokłada się do tego jeszcze porównywanie się z obrazami życia innych ludzi – często uproszczonymi, czasem przesadzonymi, pokazywanymi w mediach społecznościowych. I wtedy rodzi się poczucie, że coś jest nie tak – że inni mają lepiej, szybciej i łatwiej. Żeby było jasne – to nie dotyczy tylko młodych. Wielu dorosłych też chciałoby coś zmienić: schudnąć, zmienić pracę, awansować, podróżować więcej. Problem pojawia się wtedy, gdy perspektywa długotrwałego wysiłku zaczyna wyglądać jak coś nierealnego. A jeśli w coś nie wierzymy, rzadko kiedy to osiągamy.

Wartościowe rzeczy rzadko przychodzą łatwo.

Niedawno obroniłem doktorat na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Dziś mogę unieść ręce w geście radości, ale dojście do tego momentu zajęło pięć lat pracy. Badania, pisanie artykułów, oczekiwanie na decyzje recenzentów o przyjęciu lub odrzuceniu tekstu, egzaminy, w końcu obrona.

Duże rzeczy rzadko przychodzą łatwo.

Szesnaście lat temu postanowiłem przebiec maraton. W styczniu kupiłem dobre buty i pewnego wieczoru wybiegłem. Biegałem tak 3-4 razy w tygodniu przez 10 miesięcy. W sumie w trakcie przygotowań przebiegłem ponad 900 km. Wystartowałem 10.10.2010, wtedy w Poznaniu biegło się 2 pętle. Na początku drugiej pętli pojawił się pierwszy duży kryzys. Umysł nagle powiedział: „Co? Jeszcze raz tyle samo?!” Najtrudniej było jakieś dziesięć kilometrów przed metą. Zwątpienie było największe, każdy krok bolał. I wtedy pomogła jedna myśl: nie myśl o tym, ile jeszcze zostało. Skup się tylko na kolejnym kroku. Jeszcze jeden. I jeszcze jeden...

Dobiegłem.

To naprawdę nie jest post o bieganiu.

Ale wiele ważnych rzeczy w życiu wygląda właśnie tak – nie robi się ich jednym wielkim wysiłkiem, tylko kolejnymi krokami.

Ten doktorat traktuję trochę jak maraton.

Zdjęcie z mety maratonu – Poznań, 2010

14/12/2025

O emocjach, lęku i podnoszeniu się po upadku. Dzisiaj będzie o emocjach. I o tym, co możemy zrobić, kiedy nie wszystko idzie gładko.

Są takie momenty, w których jeszcze nic się nie wydarzyło, a ciało już wie. Dłonie robią się wilgotne, oddech skraca się o pół sekundy, serce przyspiesza, jakby chciało powiedzieć: zatrzymaj się, pomyśl, nie rób tego. Stałem obok tuk tuka - skutera z doczepionym koszem dla pasażerów - i dokładnie tak się czułem. Nigdy wcześniej nie jeździłem ani motocyklem, ani skuterem. Ruch lewostronny. Rodzina, którą miałem przewieźć. Instruktaż trwał niecałe dziesięć minut. Jak odpalić. Jak zmieniać biegi. Jak hamować. Co robić pod górkę, a co z górki. Kiedy kobieta pokazująca mi co i jak usłyszała, że nigdy wcześniej nie jeździłem takim pojazdem, spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczami. Nie musiała nic mówić. W tym spojrzeniu było wszystko - zdziwienie, niepokój i pytanie, którego nie zadała na głos – na pewno chcesz to zrobić? Bałem się. Naprawdę. Pot zalewał mi oczy jak bohaterom kreskówek. A jednocześnie czułem ekscytację, radość, euforię z robienia czegoś nowego.

Kilka minut po wystartowaniu przewróciliśmy się. Podjeżdżanie pod górę, redukcja biegu, za dużo gazu. Wyglądało to groźnie. Podnieśliśmy się szybko. Życzliwy człowiek pomógł nam wyciągnąć tuk tuka z rowu. Pojechaliśmy dalej. I co najważniejsze - dojechaliśmy tam, gdzie chcieliśmy.

Często słyszę w gabinecie: „Nie chcę czuć lęku”, „Chciałbym, żeby on zniknął”. A ja - i tego uczę także moich studentów psychologii na przedmiocie Emocje i motywacje - mówię coś innego, nie ma złych i dobrych emocji, wszystkie są potrzebne. Lęk również. Nie chodzi o to, żeby nie odczuwać lęku. Chodzi o to, żeby robić rzeczy pomimo lęku.

Tak silne emocje, które odczuwałem przy nauce i jeździe tym tuk tukiem, były podobne do tych, które odczuwałem podczas mojego pierwszego rejsu jako kapitan rejsu po zdobyciu uprawnień sternika morskiego. Zabrałem 4 przyjaciół na rejs do Kopenhagi. Żaden wcześniej nie pływał jachtem po morzu. Byłem odpowiedzialny za ich bezpieczeństwo, za ich życie. Lęk mi towarzyszył, szczególnie silny na początku, ale pomimo lęku zrobiliśmy to, dopłynęliśmy i to była jedna z tych przygód, które zostają na zawsze.

Pół roku temu moje emocje wyglądały zupełnie inaczej. Po groźnym wypadku rowerowym byłem reanimowany w karetce i trafiłem na SOR. To był czas pytań bez odpowiedzi. Czy wrócę do formy? Czy będzie potrzebna operacja? Jak długo potrwa ta dolina? A teraz, pół roku później zrobiłem coś nowego, ryzykownego, ekscytującego.

Życie nie polega na tym, żeby się nie przewracać. Upadki są w nie wpisane. Ale trzeba się podnieść i pojechać dalej. I czasem, a właściwie przeważnie wtedy dzieją się rzeczy naprawdę ważne. Duże wydarzenia rzadko przychodzą łatwo, wymagają wysiłku i determinacji.

Lęk nie jest sygnałem, żeby zrezygnować. Jest informacją, że robimy coś ważnego. A życie - przynajmniej to warte przeżycia - rzadko zaczyna się tam, gdzie jest całkiem bezpiecznie.

„Ślachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż...” Chyba każdy zna słowa fraszki JK.To nie będzie post o wypa...
26/06/2025

„Ślachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż...” Chyba każdy zna słowa fraszki JK.

To nie będzie post o wypadku. To będzie post o tym, co robić, gdy nagle wszystko trzeba robić inaczej.

Ostatnio natrafiłem w sieci na ciekawą wypowiedź jakiegoś mnicha buddyjskiego - że ludzie mają tysiąc problemów, dopóki są zdrowi. Kiedy ciało zaczyna szwankować, problem pozostaje tylko jeden. To oczywiście duże uproszczenie - bo gdy zachorujemy, nie znikają wszystkie inne troski i zmartwienia - ale zdrowie wysuwa się na pierwszy plan. Nagle okazuje się, że nie możemy funkcjonować tak, jak byśmy chcieli, robić tego, co planowaliśmy. Część naszych zamierzeń trzeba odłożyć - albo z nich zrezygnować. Pojawia się złość, frustracja, zniecierpliwienie, żal, smutek. To normalne.

Ostatnio miałem wypadek na rowerze. Kiedy leżałem na SOR, przywieźli kobietę z poważnym złamaniem nogi (też rower). Pojawiły się słowa: „Dlaczego mnie to spotkało?”, „Mogłam nie jechać…”, „Co teraz będzie?”. Zrozumiała reakcja w ciężkim stanie. Mimo dzielącego nas parawanu czułem jej obecność - cierpiącą, zagubioną, jakby nagle wypadła z własnego życia. Porozmawialiśmy przez chwilę. Zwyczajnie. Po ludzku. Nie chodzi o to, żeby udawać, że nie ma straty - bo ona jest. Ale jeśli zamiast wbijać wzrok w to, co uciekło, spróbujemy odwrócić go w stronę tego, co jeszcze można z tym czasem zrobić - to ta rana zaczyna mieć inne brzegi. Nie takie ostre. Ważne, żeby nie pozostawać długo w takim stanie, tylko starać się skupić na zadaniach, które mogą przybliżyć nas do zdrowienia. Kiedy wieźli ją na operację, zdobyła się na uśmiech do mnie. To był bardzo miły moment. Mam nadzieję, że ma się już lepiej, a noga będzie goić się sprawnie.

Do mojego gabinetu nierzadko trafiają pacjenci zamartwiający się, co inni o nich pomyślą, jak ich odbiorą, czy to, co powiedzieli, było właściwe. Analizowanie w głowie tego, co było i co może się wydarzyć, zajmuje im nieraz godziny i dni. To strasznie trudne i wyczerpujące. Pracujemy nad tym metodami poznawczo-behawioralnymi. W świetle ostatnich zdarzeń pomyślałem, że mógłbym włączyć do pracy eksperyment behawioralny polegający na przywiązaniu sobie jednej ręki do tułowia i funkcjonowaniu tak przez jeden dzień - z uwzględnieniem przygotowania posiłków, mycia, poruszania się komunikacją miejską, pracy na komputerze itd. Jest duże prawdopodobieństwo, że nie będzie wtedy miejsca na zamartwianie się, czy dobrze odezwałem się wczoraj na zebraniu w pracy. W dłuższej perspektywie to może mieć dobry efekt terapeutyczny - pokazać, co naprawdę znaczy „bycie obecnym tu i teraz”.

Jeszcze jedno. Ludzie - noście kaski podczas różnych aktywności sportowych. Kilkanaście lat temu córka powiedziała do mnie: „Tato, jeśli chcesz, żebym nosiła kask, to ty też musisz sobie kupić i nosić.” Kupiłem i nosiłem. Bez niego ten wypadek mógłby skończyć się zupełnie inaczej. Dzięki, N.

Do zobaczenia na trasie — mam nadzieję, że prędzej niż później.

To było bardzo udane spotkanie w Centrum Nauki Kopernik, dziękuję publiczności za interakcję w trakcie wykładu i ciekawe...
24/05/2025

To było bardzo udane spotkanie w Centrum Nauki Kopernik, dziękuję publiczności za interakcję w trakcie wykładu i ciekawe pytania po. Brawo dla tłumaczy języka migowego :)

fot. Centrum Nauki Kopernik

Zapowiada się ciekawy wieczór, zapraszam :)
20/05/2025

Zapowiada się ciekawy wieczór, zapraszam :)

⚡️🧠 Dlaczego niektórzy z nas wspinają się na szczyty, skaczą ze spadochronem lub na bungee albo samotnie opływają świat? Co sprawia, że adrenalina działa jak narkotyk? Co daje poczucie życia na krawędzi?

Podczas czwartkowego Wieczory dla dorosłych. Odkrywa Samsung – Na krawędzi Marcin Kuryłło zabierze Cię w neurobiologiczną podróż do wnętrza ludzkiego mózgu. Dowiesz się:

📍 Co naprawdę dzieje się z Twoim ciałem pod wpływem adrenaliny, dopaminy i serotoniny;
📍 Jak stres i ryzyko łączą się z przyjemnością, motywacją i uzależnieniem;
📍 Dlaczego czasem to ciało wie wcześniej niż umysł, że coś się dzieje.

▪️ Gdzie: Audytorium (parter)
▪️ Kiedy: 19.15 (60 min)
▪️ Języki: polski, PJM
▪️ Liczba miejsc ograniczona: 280 (wstęp zgodnie z kolejnością przybycia)

👤 Marcin Kuryłło – psycholog, certyfikowany terapeuta poznawczo-behawioralny, doktorant w Katedrze Psychologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Posiadacz czarnego pasa w aikido (1 dan), podróżnik, żeglarz, skipper. Pływał między innymi na Szetlandy, Wyspy Owcze, Islandię, Wyspy Kanaryjskie, odwiedził także porty w Londynie, Kopenhadze, Amsterdamie i Trogirze.

👉🏻 Wpadajcie na Wieczór dla dorosłych, liczba biletów ograniczona!

Szanowni, mam przyjemność poinformować, że przyjąłem zaproszenie Centrum Nauki Kopernik do poprowadzenia wykładu w ramac...
13/05/2025

Szanowni,
mam przyjemność poinformować, że przyjąłem zaproszenie Centrum Nauki Kopernik do poprowadzenia wykładu w ramach cyklicznej inicjatywy CNK pod hasłem Wieczory dla dorosłych. Tym razem motywem przewodnim jest życie na krawędzi :) Tematem mojego wykładu będzie - W poszukiwaniu adrenaliny - czy mózg kocha ryzyko? Cały wieczór (19.00 - 22.00) zapowiada się bardzo interesująco, więc jeśli będziecie w Warszawie w dniu 22 maja to serdecznie zapraszam do udziału :)

https://www.kopernik.org.pl/wydarzenia/wieczory-dla-doroslych

Perfekcjonizm – dążenie do doskonałości czy pułapka codzienności?Perfekcjonizm to zjawisko, które może być zarówno motor...
20/11/2024

Perfekcjonizm – dążenie do doskonałości czy pułapka codzienności?

Perfekcjonizm to zjawisko, które może być zarówno motorem napędowym rozwoju, jak i powodem nadmiernego stresu i frustracji. Wysokie standardy są istotnym elementem życia – motywują do działania, rozwiązywania problemów i podejmowania kreatywnych wyzwań. Jednak granica między zdrowym dążeniem do doskonałości a destrukcyjnym perfekcjonizmem bywa cienka. Perfekcjoniści często wyznaczają sobie nierealistyczne cele, a ich ciągła pogoń za ideałem przynosi więcej szkód niż korzyści. W konsekwencji, zamiast satysfakcji, odczuwają rozczarowanie i przygnębienie.

Czasem pytam moich pacjentów czy uważają się za perfekcjonistów. Bardzo częsta reakcja to – ja? Nie, raczej nie, bo nie mam obsesji na punkcie porządku i ułożenia rzeczy w domu, a tak w ogóle to często odkładam sprawy na później. Ale, jeśli:
- nie potrafisz cieszyć się tym co jest - zawsze jest coś więcej do zrobienia, więcej do osiągnięcia
- jesteś osobą wrażliwą na krytykę i za wszelką cenę starasz się jej unikać
- często masz wygórowane i nierealistyczne oczekiwania względem siebie lub innych ludzi
- uważasz, że popełnianie błędów to coś złego
- długo rozpamiętujesz swoje błędy i niedociągnięcia
- zamartwiasz się tym co myślą o Tobie inni ludzie
- zwykle towarzyszą Ci napięcie, stres lub niepokój
to powyższe stwierdzenia mogą wynikać z perfekcjonizmu i wcale nie potrzeba do tego idealnego porządku w domu.

Różnica między chęcią doskonalenia a perfekcjonizmem

Rozwój osobisty i dążenie do poprawy swoich umiejętności różnią się zasadniczo od perfekcjonizmu. Osoby chcące się doskonalić traktują błędy jako naturalną część procesu nauki, podczas gdy perfekcjoniści często postrzegają swoje niedociągnięcia jako porażki świadczące o ich rzekomej bezwartościowości. Oczekiwanie od siebie i innych stuprocentowej doskonałości prowadzi do nieustannego stresu i poczucia, że niezależnie od wysiłku nigdy nie spełnia się oczekiwań. Taka postawa sprawia, że perfekcjoniści unikają ryzyka, zatrzymując się na znanych ścieżkach i ograniczając swój rozwój.

Źródła perfekcjonizmu – dzieciństwo i wpływy społeczne

Korzenie perfekcjonizmu często tkwią w dzieciństwie. Rodzice wymagający doskonałości od swoich dzieci, stosujący krytykę lub emocjonalny szantaż, pozostawiają trwały ślad w psychice młodego człowieka. Perfekcjonizm może być także reakcją dziecka na chaotyczne środowisko rodzinne – próbą zyskania uwagi opiekunów lub stworzenia pozorów kontroli. W dorosłym życiu przekazy kulturowe i medialne, idealizujące perfekcyjny wygląd, styl życia czy osiągnięcia, dodatkowo wzmacniają te tendencje. Media społecznościowe nieustannie przypominają o „idealnym życiu”, podsycając poczucie, że „nie jesteśmy wystarczająco dobrzy”.

Perfekcjonizm a relacje międzyludzkie

Perfekcjonizm często wpływa negatywnie na relacje z innymi. Dążenie do doskonałości powoduje, że osoby nim dotknięte stawiają wyśrubowane wymagania sobie i swoim bliskim. Perfekcjoniści bywają krytyczni wobec partnerów, dzieci czy współpracowników, co prowadzi do napięć i osłabienia więzi. Obawa przed pokazaniem swojej niedoskonałej strony sprawia, że perfekcjoniści trzymają innych na dystans, co uniemożliwia budowanie głębokich relacji. W efekcie, mimo licznych osiągnięć, mogą czuć się samotni i niezrozumiani.

Stracone szanse i konsekwencje zdrowotne

Perfekcjonizm to nie tylko problem natury emocjonalnej, ale również źródło wielu ograniczeń w codziennym życiu. Lęk przed porażką lub krytyką często powstrzymuje perfekcjonistów przed podejmowaniem nowych wyzwań. Obawy te mogą sprawić, że rezygnują z aktywności, które mogłyby wzbogacić ich życie, takich jak nowe hobby czy udział w spotkaniach towarzyskich. Długotrwały stres wynikający z presji bycia idealnym prowadzi także do wyczerpania fizycznego i emocjonalnego, co zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego, depresji i innych problemów zdrowotnych.

Jak radzić sobie z perfekcjonizmem?

Zapraszam do przeczytania więcej na: https://kuryllo.pl/perfekcjonizm-droga-do-sukcesu-czy-pulapka/

Szanowni, jeśli ktoś jest zainteresowany przeglądem ostatnich badań poświęconych dowiedzeniu się, czy przewlekłe choroby...
15/06/2024

Szanowni, jeśli ktoś jest zainteresowany przeglądem ostatnich badań poświęconych dowiedzeniu się, czy przewlekłe choroby skóry wpływają na pogorszenie funkcji poznawczych, to zapraszam do lektury:
https://www.mdpi.com/2227-9032/12/12/1170

Adres

Szkolna 5/25
Poznan
60-651

Telefon

+48604771755

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dr Marcin Kuryłło - psycholog, psychoterapeuta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Dr Marcin Kuryłło - psycholog, psychoterapeuta:

Udostępnij

Kategoria