Kącik Ajurwedy

Kącik Ajurwedy Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Kącik Ajurwedy, Witryna poświęcona zdrowiu i dobremu samopoczuciu, Poznan.

"KĄCIK AJURWEDY" to właściwie trójkącik:
Oczyszczanie - Odchudzanie -Odżywianie .. i na dokładkę Menopauza

Moje hasło przewodnie:
"WEŹ ZDROWIE W SWOJE RĘCE"

Używaj i korzystaj z Ajurwedy,
A NIE TYLKO JĄ ZNAJ!

Podśmiechiwałam się pod nosem, słysząc te wszystkie ich opowieści. Detoks sokowy, po którym jelita pracują jak szalone i...
26/01/2026

Podśmiechiwałam się pod nosem, słysząc te wszystkie ich opowieści.
Detoks sokowy, po którym jelita pracują jak szalone i się chudnie.
Metoda Moritza i oglądanie toksyn w kształcie galaretowatych, zielonkawych kulek.
Głodówki oczyszczaniowe, po których odzyskuje się energię.

Patrzyłam trochę z politowaniem na bohaterów tych historii, śmiejąc się w duchu, że tak łatwo dali się wkręcić w te wszystkie mody.

Prawda jednak była zupełnie inna.
Dzisiaj to wiem.
Nieświadomie podziwiałam tych wszystkich ludzi.
Wkurzali mnie nawet, bo im zazdrościłam, że są na to gotowi, że potrafią wprowadzić taką dyscyplinę, zrezygnować z codziennych uciech – nawet jeśli są „zdrowe”.
Że są w stanie poświęcić kilkanaście dni, a nawet kilka tygodni żeby przez to przejść.
Że się nie boją i że po prostu są gotowi na zmiany.
Ja na nie wtedy nie byłam.

Potem nadeszła ta wiosna, kiedy powiedziałam do Grega – „Zróbmy to.”
To była nasze pierwsze oczyszczanie ajurwedyjskie.
Całkowicie bez wsparcia, bez wiedzy, ze słabych notatek. Bez świadomości jak, takie oczyszczanie powinno wyglądać i na czym powinno polegać. Piłam ghee i nie wiedziałam kiedy powinnam przestać.
Moja kupa stała się jasno beżowa i nie miałam pojęcia czy tak być powinno, czy nie. Dużo było przy tym oczyszczaniu stresu, czy wszystko przebiega tak, jak przebiegać powinno i co w ogóle się z nami dzieje, a co powinno się dziać.

Na szczęście oczyszczał się ze mną Greg i jeszcze jedna koleżanka - tak samo zielona jak my, ale i w tej mini grupie było nam raźniej.

I powiem Ci, że chociaż tamto „ajurwedyjskie” oczyszczanie sprzed 7 lat, nie leżało nawet obok prawdziwego, ajurwedyjskiego oczyszczania i wiele w nim było błędów merytorycznych, ale też naszych – interpretacyjnych, ono zadziałało!

Pomogło i poczuliśmy różnicę na tyle dużą, że temat postanowiłam zgłębić.

Ja po prostu fruwałam. Czułam taki przypływ energii, że się o siebie bałam, bo na brak energii wcześniej raczej narzekać nie mogłam. Czułam się lekka, nie tylko w ciele, ale i w głowie, i ta jasność umysłu to to, co przede wszystkim mnie zachwyciło i wciąż zachwyca – energia umysłu.
Wiedziałam wtedy, że to stanie się moim rytuałem, ale też chciałam się tym dzielić.

Wciąż wszystkim opowiadałam o naszych doświadczeniach, o tym co dał mi ten proces, a oni – nierzadko - patrzyli na mnie tak, jak ja kiedyś na innych fanatyków oczyszczania. I chociaż namawiałam wszystkich z rumieńcami na twarzy, wielu z nich nadal, nigdy tego nie doświadczyła.

Ale na oczyszczanie trzeba być gotowym.

Zaczęłam drążyć temat.
Kupiłam dziesiątki książek.
Zapisałam się na kursy by zdobyć autentyczną wiedzę.
Szukałam jej u źródła, w Indiach, w starożytnych księgach - jak takie ajurwedyjskie oczyszczanie powinno wyglądać zgodnie ze sztuką.

Na podstawie swoich doświadczeń wiedziałam też, że zawsze, prze-zawsze podczas oczyszczania będę obok, bo oczyszczając się każdy powinien czuć się bezpiecznie, zaopiekowały przez kogoś doświadczonego. Kogoś kto wie czego można się spodziewać, co się może pojawić, ktoś, kto po prostu zna się na rzeczy i powie co się dzieje, kiedy kupa zacznie być beżowa.

Tej wiosny rozpoczyna się 5 rok mojej praktyki jako specjalista ajurwedyjskiego oczyszczania.

Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że od tamtej chwili, kiedy poczułam, że po pierwsze chcę przechodzić oczyszczanie regularnie, ale też – po drugie - chcę oczyszczać innych - pomogłam setkom moich podopiecznych – na wyjazdach i online.

Wielu z nich tak jak ja, wpisało sobie ten proces jako coroczny rytuał, służący zdrowiu i młodości. Kiedy raz poczuje się to, co czuje się po oczyszczaniu, już zawsze się chce do tego wracać.
My sobie tu gadu, gadu o Indiach, o wakacjach i śniegu, a czas wiosennego oczyszczania zbliża się wielkimi krokami.

Dla tych którzy myślą o wyjeździe – dzisiaj spadły z nieba 4 miejsca na wiosenne oczyszczanie w Jemiołowie, zwolniły się z poważnych powodów, być może dla Ciebie.
https://kacikajurwedy.pl/ajurwedyjskie-oczyszczanie-watroby-w-jemiolowie-wiosna-2026

Miesięczny proces oczyszczania online, oczywiście pod moją kuratelą startuje po świętach wielkanocnych!
https://kacikajurwedy.pl/domowe-ajurwedyjskie-oczyszczanie-watroby-online-ze-wsparciem-wiosna-2026

Podeszłyśmy do okienka, żeby zakupić karty sim z indyjskim numerem. Dorotka zdjęła obudowę i znalazła w niej karteczkę, ...
22/01/2026

Podeszłyśmy do okienka, żeby zakupić karty sim z indyjskim numerem. Dorotka zdjęła obudowę i znalazła w niej karteczkę, którą schowała tam ponad rok temu: „Twoje marzenie spełni się podczas pełni”.
Zamurowało mnie, bo wylądowaliśmy w Dheli właśnie podczas pełni księżyca.🌝

I tak się zaczęła nasza podróż i spełnienie jej marzenia.

Któregoś dnia na Goa powiedziała - „Aga ja nigdy w życiu tak nie odpoczęłam i nigdy czegoś takiego nie przeżyłam”.

***

Pierwszy dzień to pierwsze wrażenia, które często są tak intensywne, że trudno o nich mówić. Nie można znaleźć słów, nazwać tego co się widzi i tego co się czuje, wiec czasem po prostu chce się tylko płakać.
Pamiętam jak Ewka powiedziała do mnie ze łzami w oczach „mam dziurę w głowie i nie mogę sobie poradzić z tym co widzę”, ale potem przechodząc nad cuchnąca rzeczką w środku Mahabalipuram, pełną śmieci, butelek i rynsztoku coś się zmieniło…

Dziura zaczęła znikać.
I… zaczął się prawdziwy „sen wariata”.

Cieszę się, że i ja byłam w tym śnie i Ewuś dziękuję 🙏 za każde Twoje słowo wypowiedziane i napisane.

Ten sen każdego dnia był w innych barwach, w innej epoce.
Szalony, magiczny i z każdym kolejnym odcinkiem bardziej wyczekiwany.

Taras na dachu Holi wood, Ashram Aurobindo z karmionym przez guru drzewem, czerwone drogi Auroville i odwiedziny Matrimandir, przypominające trochę futurystyczna scenę z Seksmisji – wtedy się dopiero zaczęło.
Oszołomienie towarzyszyło ekipie coraz częściej, a poczucie, że nie wiedzą co się tutaj dzieje narastało.

Darek wdeptując w krowi 🐄 placek powiedział, że niektórzy widzą duchowość wdeptując w krowie placki i rzeczywiście coś w tym jest, przecież krowa w Indiach jest święta. Na końcu przyznał, że ta podróż - na różnych poziomach - była tak intensywna, jak jego pół roku dotychczasowego, ale intensywnego życia.

Ninka chłonęła Indie po swojemu i żeby się zbytnio nie rozgadywać leci do Indii z nami już za kilka miesięcy.

Medytowaliśmy, byliśmy w koncentracji, rozmyślaliśmy, trawiliśmy to czego dostarczają nam zmysły. Widzieliśmy kolory, słyszeliśmy fale, palące się ognisko, dziwne ptaki wirujące nad głowami, delikatny deszcz i cichutkie pochrapywanie pomiędzy.

Zadziwił nas wielki kamień 🪨, który choć leży na górce nie chce skulać się w dół. Zobaczyliśmy świątynię ukrytą pod piaskiem i dziesiątki martwych żółwi na plaży.

Czasem trudno wyjaśnić taki rodzaj zażyłości, który po prostu jest - bez zbędnych słów i deklaracji. Wystarczy spojrzenie. Tak jest z Alą 💙. Chociaż zwykle to ja śpiewam najgłośniej na imprezach, przy niej nie miałam żadnych szans. Kiedy mnie nie było, to Ona stawała na straży całej dziatwy.

Marzenka i Mariusz nie byli w Indiach pierwszy raz, ale jak sami to określili - z biurem podróży poznawali Indie po powierzchni. Teraz dotknęli, powąchali i zobaczyli głębiej. Żegnając się ze łzami w oczach powiedzieli - „To była podróż naszego życia”, a dzisiaj napisali, że po raz pierwszy mogliby wrócić do tych samych miejsc w przyszłym roku. Podejrzewam, że może chodzić o Casablankę lub Upasanę.💃

Magda - co za pozytywna duszka tego wyjazdu. Cieszyła się z wszystkiego jak dziecko. Poczuła się w Indiach od samego początku jak w domu, może tak jak my tutaj się kiedyś urodziła 🇮🇳. Wczoraj napisała do mnie – „Weźmiecie mnie w przyszłym roku?”

Jej podróżnicza siostra Ania, dzisiaj wylądowała w domu. Trudno w to uwierzyć, ale żeby dołączyć do naszej wyprawy przyleciała, aż z Montrealu. To typowa Zosia samosia, która polubiła w Indiach tybetańskie klimaty i nie mówię tutaj wyłącznie o Majnu Ka Tila.

Gracjanna odcięła się od obowiązków i kontroli. Z mojego tarasu na Goa przyglądałam się, jak odpoczywa, regeneruje się i ładuje baterie. Czekała na te podróż ponad rok i następnym razem zamierza wsiąść tutaj za kierownicę.

Kornelia to moja mała P… rzyjaciółeczka. 🫶
Zawsze dbała o mój dobry humor i moje wory pod oczami, więc w trakcie przemieszczania się busikiem przyklejała mi specjalne płatki pod oczy. Chociaż na początku podroży czuła jakby kupiła kota w worku – uwielbiam robić podróżnicze niespodzianki - z każdym dniem Indie pochłaniały ją, mieszały jej w głowie, powiedzmy sobie szczerze - zawładnęły nią (oj dobrze to znam). Odwołała nawet planowaną na przyszły rok podróż do Japonii, bo oczywiście jedzie z nami do Indii.
" Możesz wyjechać z Indii, ale Indie nie wyjadą z Ciebie" – powiedziała i każdy kto je zrozumiał wie, że to prawda.

Kilka dni przed rozpoczęciem tej podroży napisałam "oni jeszcze tego nie wiedzą, ale nie wrócą tacy sami" – Patrycja wiedziała, bo jechała z nami teraz już drugi raz. W ciągu ostatniego roku w jej życiu bardzo dużo się zmieniło, a te zmiany zaczęły się właśnie tam, w Indiach. Tym razem to była nie tylko podróż do Tamilnadu, ale przede wszystkim podróż w siebie. Pełna siły, mocy i samoświadomości. Nie da się zapomnieć tego co się raz zobaczyło, doświadczyło czy przemyślało. 🕉️Lakszmi się maluje…

Siedzimy sobie z Gregiem nad Gangesem w Rishikesh i wspominamy wspólne chwile z ogromnym wzruszeniem. To takie szczęście, że chociaż to nie był ajurwedyjski wypad, możemy naszych ajurwedyjskich przyjaciół, ludzi z tej samej gliny ulepionych, poprowadzić naszymi indyjskimi ścieżkami i pokazywać im Indie trochę naszymi oczami. Poznając się nie tylko lepiej nawzajem, ale przede wszystkim zgłębiając prawdę o sobie samym.

Nasz tańczący kelner z Salty powiedział do jednego z nas „ Dlaczego nie tańczysz? Tańcz! Żyj!” i ja się pod tym podpisuję.
Żyjmy.

🙏🙏🙏Dziękuję kochani za te podróż w imieniu swoim i Wodza Grega, waszego pastuszka goańskiego.🐏🐑🦙🐄🫏🐐

Jest taki fragment w „Ludzie i myszy”, w którym Lennie - wtedy kiedy rzeczywistość go przerasta i chce uciec w świat mar...
03/01/2026

Jest taki fragment w „Ludzie i myszy”, w którym Lennie - wtedy kiedy rzeczywistość go przerasta i chce uciec w świat marzeń - prosi swojego brata „opowiedz mi o królikach. O tym jak wszystko się ułoży, będziemy mieli farmę, swoją ziemię i króliki”, którymi on Lennie, będzie się opiekował, karmił i głaskał.

Przez wiele lat to było nasze domowe hasło z Gregiem.
W leniwy niedzielny poranek mówiłam do niego, chodź sobie pogadamy o królikach… Uwielbiałam to.

I wtedy opowiadaliśmy o naszych marzeniach, o tym co chcielibyśmy zrobić, co zmienić, jak żyć.
Uwielbiałam te nasze króliki, robiło mi się ciepło na sercu, bo lubiłam te opowieści, marzenia i przekonanie, że kiedyś to wszystko się ziści.

Z okazji początku Nowego Roku dostałam bardzo wiele wiadomości od moich przyjaciół, znajomych, podopiecznych i uczniów. Większość z nich życzyła mi spełnienia marzeń lub przeplatała zakamuflowaną wersję życzeń o spełnieniu marzeń.

Kiedy czytałam jedno z nich sama sobie zadałam pytanie „O czym ja marzę?”

I zapadła cisza, bo nie potrafiłam nic wymyślić.
Pustka.
Podeszłam do Grega i spytałam go czy chciałby pogadać ze mną o królikach - tutaj też zapadła cisza.
„My już nie musimy opowiadać sobie o królikach, bo my je mamy” – odpowiedział.

Za chwilę wsiadam do samolotu z grupą ajurwedyjskich przyjaciół. Jedziemy na wspólne wakacje, a tak naprawdę ich podróż życia. Zabieramy ich do Indii, do miejsca naszych „królików”, do doświadczeń, od których nie da się już nigdy uwolnić.

Oni jeszcze tego nie wiedzą, ale nie wrócą tacy sami.

Pamiętam, że kiedy przyjechałam do Indii po raz pierwszy, poczułam ogromną wieź i przyspieszone bicie serca (ten stan trochę wyjaśnia to co jest zapisane w mojej historii na liściach palmowych – we wcześniejszych wcieleniach urodziłam się w Kerali) wiedziałam, że zrobię wszystko żeby tam wrócić, żeby tam być.

To tam zaczęła się moja, nasza zmiana na każdym poziomie, także duchowym.
To tam odnalazłam sens swojego przeznaczenia – Ajurwedę.
To tam nauczyłam się czuć szczęście w każdej chwili swojego życia i rozumieć co jest ważne.
To Indie spowodowały, że mogę otaczać się ludźmi, którzy są ulepieni z tej samej gliny.

Okres ”covida” uświadomił mi, że nie ma czasu na marzenia, trzeba działać, a nie marzyc. Trzeba żyć w „reality”, a nie w ułudzie.

I tak nie ma już leniwych niedzielnych poranków.
Nie ma już opowieści o „królikach”, bo każdy pomysł, jeśli zostanie wypowiedziany, jest natychmiast realizowany.

Kochana, Kochany marzenia są po to by je spełniać, a nie je mieć.
Tego Ci właśnie życzę na początku nowego, kalendarzowego rozdania , ale nie zapominaj - to Ty decydujesz kiedy zrobić krok wprzód albo nawet do tyłu, nie kalendarz.

Życzę Ci więc, żebyś miała, żebyś miał jak najmniej marzeń do spełnienia.
Całuję i będę odzywać się stamtąd.

01/01/2026

Coraz więcej osób szuka „mocnych bodźców”: przerębel, lodowate prysznice czy bieganie boso po śniegu.
W teorii – hartowanie, uziemianie, przekraczanie siebie.
Z perspektywy Ajurwedy sprawa wygląda inaczej.
Ajurweda od tysięcy lat powtarza jedną, bardzo prostą rzecz:
👉 wszystko, co skrajne, wcześniej czy później uderza w zdrowie, nawet jeśli początkowo czujesz się dobrze.
Co robi z Tobą nagłe wychłodzenie?
❄️ Wychładza ogień trawienny - osłabia Agni
Organizm zamiast spokojnie trawić i oczyszczać, musi się ratować: kurczy naczynia, napina mięśnie, zaciska ciało od środka. Na dłuższą metę to prosta droga do słabszej odporności, wzdęć, śluzu, poczucia ciężkości.
⛄️ Zamyka kanały w ciele
Klasycy opisują, że zimno powoduje skurcz i zwężenie dróg, którymi płyną płyny, krew, oddech. To momentalnie czuć: sztywność, dygot, spięcie. Jeśli robimy to często i brutalnie – ciało zaczyna się bronić bólem, stanem zapalnym, zmęczeniem.
🌧️ Zwiększa reaktywność organizmu
Po silnym wychłodzeniu organizm staje się bardzo wrażliwy na to, co dostaje: jedzenie, bodźce, stres.

To, co w równowadze byłoby neutralne, po ekstremalnym zimnie może wywoływać gwałtowne reakcje – od stanów zapalnych – bolące stawy podatne na zapalenia, wysypki czy zaostrzenia przewlekłych dolegliwości.
A co z „uziemianiem”?
Chodzenie boso po ziemi – tak.
Po trawie, ciepłej ziemi, piasku – jak najbardziej.
Ale śnieg, to nie jest energia uziemienia.
To jest energia stresu.

Więc jeśli chcesz się uziemić, wzmocnić odporność i nerwy – Ajurweda zacznie od rzeczy bardzo mało „instagramowych”: ciepłe śniadanie, regularny sen, olejowanie ciała, ciepła zupa zamiast lodowatego smoothie i spokojny spacer zamiast, kolejnego skoku w lód.
To nie jest spektakularne.

Ale to właśnie takie „nudne” rzeczy w dłuższym okresie leczą i są ci potrzebne dla dbania o siebie i utrzymania równowagi.Czy to znaczy, że morsowanie jest „złe”?

Ajurweda nie bawi się w plakietki „dobre/złe”, ale nie jest zachwycona ekstremami.

Nie potrzebujesz lodowatej przerębli, żeby być „silna”.
Dużo większą odwagą jest słuchać swojego ciała i powiedzieć - „To nie jest dla mnie.”

Ps. Chodziłam boso po śniegu wyłącznie w celach edukacyjnych

Kiedy nagle tracisz coś, co było obecne w Twoim życiu codziennie -w pierwszej chwili nie wierzysz, że to dzieje się napr...
26/12/2025

Kiedy nagle tracisz coś, co było obecne w Twoim życiu codziennie -w pierwszej chwili nie wierzysz, że to dzieje się naprawdę.

Potem przychodzi złość, zdenerwowanie, żal, aż w końcu cisza akceptacji.
Cisza, która potrafi być głośniejsza niż największy hałas…. 🥲

29 listopada o 6 rano zobaczyłam informacje od mojego informatyka Yury, że w nocy coś dziwnego działo się na naszym FB. Kiedy spojrzałam w komputer okazało się, że Kącik Ajurwedy nie należy już do mnie, został zhakowany.

Trudno dokładnie opisać co w tamtej chwili poczułam. 🤷‍♀️

Nie wydarzyło się przecież nic wielkiego - nie straciłam nikogo bliskiego, mam gdzie mieszkać, gdzie żyć ale…

Utraciłam miejsce, które przez ostatnie 3 lata było przedłużeniem mojego serca, mojej pracy i mojej misji.
Odebrano mi prawo do Was, co Ciebie, do relacji, które pielęgnowałam z miłością, wdzięcznością i regularną obecnością.
Jedno kliknięcie jakiegoś człowieka po drugiej stronie świata —
i wszystko, co wydawało się moje, stało się nagle dla mnie niedostępne.

To było dziwne uczucie „Co teraz?” - pomyślałam…

Od lat uczę się Ajurwedy, zgłębiam ją żeby w prawdziwej, niesfałszowanej - nowoczesnością i modą – formie, móc przekazywać ją dalej.
Tobie również.

Od kilku tygodni studiuje znów filozofie wedyjskie i po tym co się wydarzyło przypomniałam sobie co mówią Vedy o cierpieniu.

Cierpienie nie bierze się z życia, ale z tego jak je interpretujemy.
Przywiązanie jest główną przyczyną cierpienia.

Przywiązanie do przedmiotów,
do miejsc, które się zmieniają
do ciała, które starzeje się każdego dnia,
do ról, które tak chętnie bierzemy za prawdę o tym, kim jesteśmy,
do ludzi, którzy mogą zniknąć szybciej, niż zdążymy powiedzieć im „dziękuję”.

I wtedy zrozumiałam coś jeszcze, że to, co noszę w sercu —
tego nikt nie może mi zabrać.
Ani hakowanie, ani algorytm, ani przypadek.

Relacja z ludźmi nie istnieje w aplikacji.
Istnieje pomiędzy nimi.
W słowach, spojrzeniach, intencjach.
W tym, że wracamy do siebie mimo przerw i przeciwności.

Po kilku tygodniach — odzyskałam konto.

Wróciło.

Ale ja… nie wróciłam taka sama.
Nic nie jest nam dane na zawsze, a wszystko, co mamy, jest pożyczone - także te najbardziej ukochane rzeczy.
Im mocniej zaciskamy dłonie - tym bardziej bolą, kiedy życie każe puścić.

Cieszę się, że znowu tutaj jestem, ale choć internet jest przydatnym narzędziem - nie zastąpi nigdy ciepła ludzkiej dłoni.

Zdałam sobie sprawę po raz kolejny, że dla mnie najważniejszą częścią Ajurwedy jesteś Ty - żywy człowiek, który oddycha, czuje i widzi.

Dlatego tak bardzo kocham spotkania na żywo, kiedy mogę się do Ciebie przytulić, dotknąć Twojej twarzy, spojrzeć w oczy, tak głęboko, by zobaczyć twoje wzruszenie, radość i wdzięczność.

Te chwile są prawdziwe.
One nie mogą zostać zhakowane.
Nie znikną, nawet jeśli cały ten cyfrowy świat się posypie.

Dlatego, nawet online, zawsze proszę - "Włącz kamerę. Chcę widzieć, że jesteśmy razem, a nie obok, że oddychasz. Chce Cię poznać na ulicy."

Teraz znowu tu jestem, nie opuściłam Cię, nie zapomniałam, ale jak widać „moje” jest czymś złudnym, dlatego jeśli kiedyś mój Kącik znów zniknie, jeśli algorytm wymaże moje posty, jeśli technologia przestanie nas rozumieć, pamiętaj, że nigdy nie byliśmy pikselami.
Byliśmy ludźmi, którzy zmieniają swoje życie.

Dziękuję 🫶🫶🫶

28/11/2025

Właśnie tak zabijasz swoje trawienie!

Uwielbiasz napije z lodem a potem narzekasz na słaby metabolizm popijając mrożona kawkę.

Dlaczego w Ajurwedzie NIE pijemy napojów z lodem?
Nawet przy 35 stopniach?

Wyobraź sobie, że Twoje trawienie to ogień - Agni.
To on decyduje, czy jedzenie będzie strawione, czy się wchłonie, czy może zalegnie, sfermentuje i zrobi bałagan w jelitach.

I teraz…
Jeśli wlewasz do swojego brzucha zimny napój z lodem — co się dzieje z ogniem?
❄️🔥 ogień gaśnie w samym centrum kuchni Twojego organizmu.

Co robią zimne napoje według Ajurwedy?
• trawienie staje się wolne i ciężkie
• zwiększa się ilość toksyny i niestrawionych resztek
• pojawiają się wzdęcia, zgaga, gazy – bo organizm zamiast trawić, walczy o ogrzanie tego, co właśnie wypiłaś.
• rozregulowują apetyt – po zimnym napoju chcesz albo jeść więcej albo nie czujesz głodu w ogóle.
• obciążają śledzionę i żołądek – tak, nawet jeśli czujesz chwilową „ ulgę”.

A co najgorsze — tuż po lodowatym napoju organizm mobilizuje energię, żeby Cię ogrzać, co paradoksalnie… jeszcze bardziej Cię osłabia i odwadnia.
Więc kiedy jesteś w upalnym Goa, lodowy napój Cię nie ochładza.
To chwilowe złudzenie ulgi, za które płacisz zmęczeniem i spadkiem odporności.

Co pić latem zamiast tego?
• letnią wodę,
• wodę z miętą lub limonką,
• wodę kokosową
• wody z odrobiną soli i cukru palmowego (napój elektrolitowy według Ajurwedy),
• wodę z kminem, kolendrą lub fenkułem.

Lód ochładza wyłącznie usta.
Letni napój — ochładza cały organizm.
A Ajurweda zawsze wybiera to, co działa na poziomie ciała, nie tylko wrażenia.



• nie pij lodowatej wody • jak dbać o swój ogień trawienny • dbaj o swoje trawienie • agni ajurwedyjskie

27/11/2025

Kiedy dopada ból gardła, większość ludzi biegnie do apteki.

Ja — sięgam do kuchni.

I robię dokładnie to samo, czego uczy Ajurweda od tysięcy lat.

Dwa proste składniki.
Zero chemii.
Zero cukru.
Za to działanie, które naprawdę czuć.

1️⃣ Goździki
Małe, niepozorne, pachnące świętami… a w Ajurwedzie to jeden z najmocniejszych „środków” na ból gardła.
Goździk działa rozgrzewająco, przeciwzapalnie, antybakteryjnie.
Wystarczy jeden — włożyć do ust, ssać, lekko przegryzać.
Zobaczysz, jak przyjemnie znieczula i łagodzi ból.
Przy infekcji gardła, przy chrypce, przy pierwszym „drapaniu” — działa natychmiast.

2️⃣ Korzeń lukrecji
Miękki, słodki, lekko chłodzący.
Cudo dla podrażnionej śluzówki.
Lukrecja nawilża, koi, uspokaja kaszel i regeneruje gardło „od środka”.
W Ajurwedzie żuje się ją, kiedy głos zaczyna siadać — nic tak pięknie nie wygładza strun głosowych.
Ale uwaga: nie dla osób z wysokim ciśnieniem.

To nie są czary.
Te zioła naprawdę działają, więc zanim sięgniesz po coś z reklamy zacznij od natury
Często okazuje się, że to wystarczy.



• ajurwedyjskie sposoby na ból gardła • apteczka w kuchni • ajurweda radzi • przeziębienie • chrypka naturalnie • chore gardło

26/11/2025

Nie jedz takich śniadań, bo… naprawdę Ci szkodzą.

Znam ten schemat aż za dobrze, wiedze to u moich podopiecznych
Rano w biegu, włosy jeszcze mokre, w jednej ręce klucze, w drugiej…
Jogurt z płatkami. Albo kromka na zimno. Albo — co gorsza — nic.

A potem zastanawiasz się, skąd biorą się:
🙄 wzdęcia,
😵‍💫mgła mózgowa,
🥱 senność po 11:00,
🔥 zgaga,
🍬 albo zachcianki na słodkie.

Zgodnie z Ajurwedą, która powtarza to od tysięcy lat :
💥 Śniadanie to pierwsza iskra — Twojego ognia trawiennego, tzw. Agni.
To od niej zależy, czy cała „maszyna” ruszy stabilnie, czy zacznie się chwiać po pierwszej godzinie dnia.

I teraz najważniejsze:
❌ Najgorsze śniadania według Ajurwedy to (chociaż tak pięknie wyglądają):
• zimne jogurty i płatki z lodówki,
• surowe owoce i smoothies,
• musli, granole, overnight oats,
• kanapki na zimno,
• kawa zamiast posiłku (to już w ogóle jest zbrodnia).

Dla niektórych brzmi zdrowo, wiem o tym, ale nie dla Twojego układu trawiennego.

Dlaczego Ajurweda mówi temu „NIE”?
Bo takie „śniadania”:
🥶 obniżają ogień trawienny – zimne gasi ogień, proste.
🧊 wychładzają i wysuszają układ trawienny (podnoszą tzw. Vatę) – surowe, chrupiące, lekkie = więcej gazów i wzdęć.
🧠 nie karmią mózgu – po godzinie jesteś głodna, rozdrażniona albo ospała – a gdzie białko?.
💣 fermentują — jogurt + owoce + płatki = mieszanka wybuchowa, którą jelita pamiętają długo, a ty zastanawiasz się czy nie jesteś w ciąży.

I przez resztę dnia gasisz pożary:
cukrem, kawą, chaosem i spadkami energii.
________________________________________
No to co jeść?
Ajurwedyjska odpowiedź jest prosta:
✨ Ciepłe. Proste. Łatwe do strawienia i odżywcze
• owsianka na mleku roślinnym / wodzie z przyprawami z mung dalem uprażonym jabłkiem z cynamonem,
• komosa ryzowa ze śliwką i migdałami
• kicheri śniadaniowe,
• albo jajka na miękko z grzanką na ghee

Te śniadania:
🔥 podkręcają ogień trawienny,
🧠 wyostrzają koncentrację,
😌 uspokajają układ nerwowy,
⚖️ stabilizują cukier, hormony i… nastrój.
Twoje jelita to pokochają.

I Ty też — po kilku dniach zobaczysz różnicę.

Przyznaj się, co jesz na śniadanie?


• odżywianie ajurwedyjskie • zdrowe śniadanie

25/11/2025

Niektórzy uważają, że to najbardziej śmierdząca przyprawa w kuchni.
Fakt jest taki, że jej zapach, trudno pomylić z czymkolwiek innym.
Większość osób, gdy pierwszy raz ją wącha, ma wrażenie, że coś poszło nie tak.
A jednak — Ajurweda używa jej od tysięcy lat i traktuje jak jedno z najsilniejszych wsparć dla układu trawiennego.
Asafetyda zwana w Polsce jako Czarcie łajno (sama sobie odpowiedz dlaczego, chociaż ja jej zapach lubię) – to żywica pozyskiwana z korzenia rośliny.
Jej zapach jest trochę cebulowo czosnkowy, ale bardzo intensywny. Jednak po podgrzaniu staje się delikatna i nadaje potrawom głęboki, umami aromat.
Ale to nie ze względu na smak jest wartościowa….
Dlaczego warto ją mieć w domu?
Bo to taki mały, śmierdzący bohater trawienia.
• usprawnia trawienie,
• łagodzi wzdęcia i gazy,
• zmniejsza skurcze i napięcia w jelitach,
• rozgrzewa i pobudza metabolizm,
• pomaga wtedy, kiedy czujemy, że „coś stoi” po jedzeniu,
• wspiera jelita osłabione stresem, zimnymi posiłkami lub nieregularnym jedzeniem.
Jak jej używać?
Najczęściej dodaje się ją do gorącego tłuszczu na samym początku gotowania, żeby uwolnić aromat i właściwości.
Szczypta — naprawdę wystarczy — razem z kminem czy imbirem.
Ale jeśli dopadła Cię niestrawność, możesz wykorzystać ją od razu, bez gotowania.
Przepis już niedługo w kolejnej rolce.


• asafetyda • ajurwedyjskie przyprawy • ajurwedyjskie zioła • zioła na lepsze trawienie • zioła na niestrawność • hing • apteczka w kuchni

24/11/2025

Pić podczas jedzenia czy nie?

To pytanie wraca do mnie jak bumerang — i dobrze, bo to, jak pijesz, ma ogromne znaczenie dla Twojego trawienia.

Twój żołądek powinien być wypełniony:
½ jedzeniem,
¼ ciepłym płynem,
¼… pustką.
Przestrzenią, w której trawienie może w ogóle się wydarzyć.

Więc odpowiedź brzmi…

Tak — pijesz podczas jedzenia, ale tylko trochę i tylko ciepłe.
Zwłaszcza wtedy, gdy jesz coś suchego jak ryż, mięso czy pieczone warzywa.

Ta niewielka ilość ciepłej wody „przesuwa” posiłek, pomaga układu trawiennemu pracować i nie obciąża.

Ale jeśli popijasz obiad całą szklanką wody, herbatą, kawą czy — o zgrozo — czymś zimnym…
to gasisz to, co ma Cię odżywiać.

Agni słabnie, enzymy rozcieńczają się, a żołądek traci siłę.
I wtedy pojawia się wszystko, co znasz aż za dobrze:
• wzdęcia,
• ciężkość,
• gazy,
• odbijanie,
• senność po jedzeniu.

Nie dlatego, że masz „słabe jelita”, tylko dlatego, że trawienie dostało kubeł zimnej wody na głowę. Dosłownie.

Dlatego zasada jest prosta:
👉 Kilka łyków ciepłej wody pomiędzy kęsami jedzenia— tak.
👉 Dużo płynu — zdecydowanie nie!
👉 Po posiłku pij herbatka najwcześniej po 20–30 minut.
👉 Woda przed posiłkiem najpóźniej 30 minut przed

Ciało lubi, kiedy mu nie przeszkadzasz.
I naprawdę szybko Cię za to nagrodzi.
Teraz wreszcie znasz odpowiedź.



• picie podczas posiłku • czy pić podczas posiłku • co pić kiedy jesz • jak dbać o Agni • jak dobrze trawić • jesteś tym co strawisz • ajurwedyjskie odżywianie

Mało kto o tym wie, ale zanim zanurzyłam się w Ajurwedzie po uszy, zanim zaczęłam prowadzić setki konsultacji i oczyszcz...
24/11/2025

Mało kto o tym wie, ale zanim zanurzyłam się w Ajurwedzie po uszy, zanim zaczęłam prowadzić setki konsultacji i oczyszczania, zanim stałam się „tą od wątroby” — skończyłam między innymi kursy z dietetyki, a nawet dietetyki sportowej.

Zawsze ciągnęło mnie do jedzenia.

W liceum – wtedy jeszcze długa przerwa na obiad trwała 25 minut – biegłyśmy z moimi przyjaciółkami do mnie do domu, a ja przyrządzałam im coś pysznego.
Ciągnęło mnie do dobrego jedzenia (w moim domu jakość jedzenia zawsze była ważna) nie do diet, nie do odchudzania, tylko do rozumienia jak jedzenie buduje człowieka.
Nigdy nie byłam fanką restrykcji — jedyny raz w życiu dałam się wkręcić w dietę Dukana i do dziś się z tego śmieję… bo już wtedy wiedziałam, że restrykcyjne diety to głupota

Moi synowe są sportowcami – zawodowo pływają już prawie 20 lat, między innymi dlatego mój dom zawsze był pełen zdrowego jedzenia, ale nie „sugar-free”, „fat-free” czy coś tam - free.

Mój Greg — na samym początku naszej znajomości, kiedy był jeszcze młodych chłopakiem — miał bardzo wysokie ciśnienie i cholesterol - rodzinne, jakby co.
Lekarz powiedział wtedy klasycznie „Leki do końca życia”. Wiadomo!

Nastraszyli nas przedwczesnym zawałem i innymi śmiertelnymi dolegliwościami - Greg brał je 4 dni.
Na szczęście czuł się po nich tak fatalnie, że któregoś wieczoru po prostu powiedziałam: „Stop. Wyleczę cię jedzeniem”.

I wyleczyłam.

Naprawdę wyłącznie zmianą diety. Do dziś jest zdrowy i nie bierze żadnych lekarstw.

To właśnie wtedy zrozumiałam, że zmiana sposobu odżywiania często może załatwić sprawę.

I wiesz co?
Z moich obserwacji, 90% osób, które do mnie trafiają po „Ajurwedę”, tak naprawdę chce diety.
Przepisy. Zalecenia. Produkty.
Niektórzy woleliby nawet gotowe menu. Jakże są szczęśliwi kiedy dostają taką rozpiskę podczas oczyszczania.

To był miedzy innymi powód, dla którego 3 lata temu stworzyłam video-ebooka „21 przepisów w 7 dni…”

https://kacikajurwedy.pl/21-przepisow-w-7-dni-w-kaciku-ajurwedy-sezon-zimowy

Są też tacy, którzy „WIEDZĄ” - jedzą jogurt z płatkami na śniadanie i mówią, że to przecież zdrowe.
Ale nie o tym dziś.

Zachód nauczył nas dbać tylko o aspekt fizyczny, a przecież wiadomo, ze poza ciałem istnieje coś jeszcze.

Od pół roku regularnie trenuję na siłowni i to, co tam widzę… to esencja naszego zachodniego myślenia.

Ludzie ćwiczą jak z podręcznika, budują muskuły, pakują. Chodzą na saunę, na masaże i do zdrowych restauracji. Oczywiście kupują suplementy za tysiące, najlepsze superfoods, najlepsze proszki, najlepsze białka.

A potem… wracają do domu i karmią swój umysł ŚMIECIAMI.
Zazdrością, porównywaniem, strachem, bodźcami bez umiaru (także podczas ćwiczeń ze słuchawkami na głowie i głośną muzyką.

I tu robi się ciekawie.

Pokarm to nie tylko to, co wkładasz do ust.

To także to, co wkładasz do głowy.
O tym nikt nas nie uczy, rzadziej już się o tym mówi, a jest to tak samo ważne jak pokarm na talerzu.

Kiedy jedziemy do Indii, pierwsze pytania naszych znajomych brzmią:

„Czy jest tam czysto?”
„Czy kucharz ma rękawiczki?”
„A czy ta ściana z grzybem nie wpłynie na jakość jedzenia…?”

Tak - świat zachodni potrafi oceniać, zwłaszcza czystość talerza i wodę w czajniku.

Ale nikt nie pyta:

„A czy to, co oglądam wieczorem, jest czyste?”
„Czy te opinie, które łykam bez zastanowienia… odżywiają mnie czy trują?”
„Czy to, czego słucham, mnie buduje, czy powoli zabija?”
„Czy moje myśli pełne ograniczeń i leków, nie wyżądzaja mi krzywdy?”

I tu wracam do czegoś, czego Ajurweda uczy od tysięcy lat i co dopiero dziś zaczyna przebijać się do psychologii:

👉 Myśli to też pokarm.
👉 Emocje to też pokarm.
👉 Relacje to też pokarm.

Możesz jeść najzdrowsze kicheri na świecie, a i tak chorować.

Jeśli karmisz się lękiem, chaosem, dramą, wściekłością na siebie, złością na byłego męża z którym nie jesteś od 20 lat, skrolowaniem, porównywaniem, brakiem granic, informacyjnym śmietnikiem.

Zachód mówi: „Jesteś tym, co jesz”.

Ajurweda mówi: „Jesteś tym, co trawisz.”
Nie tylko w żołądku — w głowie też.

Ciało radzi sobie z ryżem, warzywami, ghee.
Nie radzi sobie z nienawiścią do siebie.
Z przewlekłym stresem.
Z tym, że od rana do nocy karmisz się przekonaniem, że nie jesteś wystarczająca.

Dlatego dziś chcę Ci powiedzieć: dbaj o oba żołądki.

Ten, który trawi jedzenie. I ten, który trawi świat.

Adres

Poznan
61-160

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 16:00
Wtorek 08:00 - 16:00
Środa 08:00 - 16:00
Czwartek 08:00 - 16:00
Piątek 08:00 - 16:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kącik Ajurwedy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Kącik Ajurwedy:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram