04/03/2026
Na studentach kształcących się w zawodach, od których zależy ludzkie życie i zdrowie, takich jak psychologia, spoczywa szczególna odpowiedzialność.
Wielu próbuje pójść drogą na skróty – eseje pisane przez AI, ściąganie na testach, kupione prace dyplomowe, wybór takiej ścieżki, która zapewnia sukces edukacyjny minimalnym nakładem wysiłku. Pokusa, żeby było łatwo, ciekawie, przyjemnie jest ogromna.
Wszystko to przykrywają poczuciem omnipotencji, wiarą, że wystarczy dobre serduszko i potencjał empatii i zaczną pomagać. No nie, nie wystarczy. Potencjał bez rzetelnej wiedzy, nabytych umiejętności, wykształconego krytycznego (nie spiskowego!) myślenia jest wręcz niebezpieczny, bo sprawia, że wielu psychologów skręca ku myśleniu magicznemu, pseudoterapiom, wydumanym teoriom, uzurpuje sobie kompetencje dietetyków czy lekarzy, przecenia swoje umiejętności i zaczyna zwyczajnie szkodzić.
Studia psychologiczne to jednak test (a właściwie bardziej kuźnia) charakteru.
Pójdziesz na łatwiznę? Będziesz kiepski nawet jeśli masz potencjał. Będziesz łapał każdą okazję, żeby się uczyć? Może przy odrobinie szczęścia starczy na początek, zanim nabierzesz doświadczenia i się wyspecjalizujesz (co często wymaga dokształcenia).
Może starczy, a może nie, bo to zależy tez od tego, jakie masz możliwości zdobycia wiedzy, czy chodzisz na zajęcia i czy masz tych zajęć wystarczająco dużo, czy czytasz książki, masz nawyk szukania artykułów, wypróbowujesz w praktyce nowe umiejętności, czy znajdujesz sobie mentorów.
Sorry, musi być trudno. Musi być statystyka, psychometria, musisz przeczytać te opasłe tomiszcza i wykuć teorie, musisz przesiedzieć te wszystkie godziny w dusznej sali, nawet gdyy za oknem świeci słonko, musisz mieć wykute całe ICD-11, musisz się nauczyć operować językiem (pytaniem, parafrazą i wieloma innymi zabiegami) w sposób niemalże automatyczny, żeby mając przed sobą osobę cierpiącą mieć narzędzia i wiedzieć, jak je używać.
Niestety nie dowiesz się, czy starcza Ci wiedzy i umiejętności, ani z czego musisz się doszkolić, dopóki nie spróbujesz.
Całe rzesze nawet bardzo wartościowych studentów nie próbują. Uznają, że muszą umieć wszystko, albo nie umieją nic. Dają się przytłoczyć dramatycznym narracjom, że student po studiach psychologicznych nie jest w stanie wykonywać pracy psychologa, dopóki nie zdobędzie doświadczenia (jak miałby je zdobyć, nie pracując w zawodzie, krytycy nie precyzują).
To też jest test i jednocześnie kuźnia charakteru – odważyć się podjąć pałeczkę pomimo niepewności.