21/12/2025
Mądry tekst na Świąteczny Czas 🎄 Tak. Intencje są ważne ❤️
Dziś zapraszam Was do self-regowego spojrzenia na te wszystkie osoby, które będą Was raczyć "życzliwymi" komentarzami przy świątecznym stole.
[EDIT: uzupełniam post o wyjaśnienie, co znaczy "self-regowego": Self-Reg to podejście, które pomaga zrozumieć stres i lepiej zarządzać swoim napięciem i swoją energią. Nazwa pochodzi od angielskiego "self-regulation", czyli samoregulacja.]
Jeśli nie wiesz, co myśleć o słowach wypowiedzianych przez jakąś osobę, na wszelki wypadek załóż jej dobre intencje. Taki masz wybór w pierwszej chwili: założyć dobre intencje albo złe. Ta pierwsza opcja powinna obniżyć Twoje napięcie i ma też całkiem sensowne uzasadnienie na gruncie psychologii.
[EDIT: dodaję tej fragment, bo najwyraźniej nie wybrzmiało to w słowach "jeśli nie wiesz, co myśleć o słowach wypowiedzianych przez jakąś osobę". Ten post jest o przypadkach "dobrych rad" czy uwag, które nie są szpilami (albo nie wiemy, czy nimi są) od osób, z którymi nie mamy złej relacji. Totalnie nie piszę tu o przemocy psychicznej ani o relacjach, w których doświadczyliśmy cierpienia. O tym jest mój kolejny post.]
Nikt nie uczył starszych osób z Twojej rodziny empatycznej komunikacji w duchu porozumienia bez przemocy.
Twoi pradziadkowie mieli jeden cel: przeżyć wraz ze swoim potomstwem w jakim takim zdrowiu w miarę godziwe życie zgodnie z regułami, którymi rządziła się ich społeczność.
Twoje babcie i dziadkowie przeżyli zawieruchę wojenną i najprawdopodobniej doznali traum „przez duże T”, czyli tych związanych z zagrożeniem życia. Nieśli te traumy w sobie, ucieleśnione, i wpływały one na ich poczucie bezpieczeństwa i sposób, w jaki budowali relacje z innymi ludźmi. Swoim dzieciom, a Twoim rodzicom, chcieli dać przede wszystkim fizyczne bezpieczeństwo i zapewnić im potrzeby materialne, a także edukację. Nie słyszeli – bo i skąd? – o potrzebach emocjonalnych dziecka i o tym, że ludzki mózg i cały system nerwowy kształtują się w relacji z opiekunem. Nie wiedzieli, jak wiele zależy od głównego opiekuna, zwykle matki, która staje się dla dziecka bezpieczną albo niezbyt bezpieczną bazą. Raczej niezbyt bezpieczną, kiedy mowa o matce straumatyzowanej przez wojnę, która nigdy nie uzyskała wsparcia psychoterapeuty czy psychotraumatologa.
Twoi rodzice i ich rodzeństwo prawdopodobnie doznali w dzieciństwie traum „przez małe T”, rozwojowych czy też relacyjnych, wynikających z emocjonalnej niedostępności rodzica. Nie wiedzieli, że to traumy – obruszyliby się pewnie, gdyby im to zasugerować. Od dzieciństwa słyszeli, że mają wielkie szczęście i powinni być wdzięczni, bo ominęły ich okrucieństwa wojny, głód i śmierć zaglądająca stale w oczy. Nie pozwalano im okazywać trudnych emocji (ba! nawet ich odczuwać!), „rozczulać się nad sobą”, uskarżać się. Uczono ich posłuszeństwa, ciężkiej pracy, skromności, radzenia sobie w trudnych warunkach. Nie mieli zbyt wielkich możliwości realizować wielu ważnych potrzeb: niezależności, autoekspresji, samorealizacji, opłakiwania strat. Ale starsze pokolenie starało się im zapewnić jak najlepsze warunki, o wiele lepsze niż te, których samo zaznało.
Twoi rodzice też chcieli Ci dać więcej, niż sami otrzymali.
o „więcej” miało pewnie, jak to często bywa, skompensować rozmaite deficyty, których sami doznali w dzieciństwie.
✅ Jeśli Twoi dziadkowie żyli w biedzie, to celem Twoich rodziców było zapewnienie Ci komfortu materialnego.
✅ Jeśli Twoi rodzice jako nastolatki marzyli o dalszej nauce, ale nie mieli takich możliwości, to poświęcili dużo energii, abyś otrzymała najlepszą możliwą edukację.
✅ Jeśli doznali emocjonalnego chłodu i pustki, poświęcali Ci czas i dawali czułość tak, jak tylko potrafili.
Być może robili to w sposób niezgodny z tym, co teraz wiesz z książek, webinarów i blogów o rozwoju dziecka. A może wiele razy Cię skrzywdzili słowem, uczynkiem albo zaniechaniem. Być może wyniosłaś/wyniosłeś z dzieciństwa liczne zranienia, bo jesteś wysoce wrażliwą czy neuroatypową osobą i jako taka byłaś/byłeś w większym stopniu narażona na długoterminowe skutki tych zranień. Pewnie Twoi rodzice nie potrafili inaczej, bo sami byli wychowywani bez bezpiecznej bazy.
Jeśli tylko możesz założyć dobre intencje osób ze starszego pokolenia, kiedy wypowiadają przykre dla Ciebie słowa, to pomyśl o tej całej historii i o tym, że działali – i nadal działają – najlepiej, jak potrafili przy zasobach, jakimi dysponowali. Dokładnie tak, jak Ty!
To jest jedenaste (zdaje się) okienko z mojego kalendarza adwentowego dla rodziców. Udostępnij ten post i/lub zostaw pod nim komentarz, jeśli uważasz, że jest wartościowy. A w kolejnym poście napiszę o tym, jaki masz wybór, jeśli naprawdę trudno Ci założyć dobre intencje.
P.S. W nadchodzącym tygodniu udostępnię ponownie subskrybentom mojego newslettera nagranie spotkania online ze mną "Świąteczny stres i samoregulacja rodzica". Można się jeszcze zapisać - link umieszczam w komentarzu.