19/04/2023
Wyobraź sobie, że doświadczanie emocji jest jak górska wspinaczka. Jedni są wytrenowani, inni mniej. Jedni mają wygodne buty, inni niekoniecznie.
W tej wspinaczce jest etap "pod górkę", kiedy czuć, że dyskomfort rośnie. Im wyższy szczyt, tym trudniej, tym cięższy jest plecak bodźców, więcej rzeczy drażni, chce się wszystkiego mniej a nie więcej. Ten moment może być przyjemny, jeśli ktoś realnie lubi górską wspinaczkę, ale w tej związanej ze złością na szczycie wcale nie jest miło. Zwłaszcza jak jest się dzieckiem.
Na szczycie góry złości nie ma tlenu. Jest walka o siebie, liczy się tu i teraz. Tam nie ma refleksji, logiki, otwartości na złote rady. Jest PRZETRWANIE.
W przetrwaniu potrzeba tlenu. Ten emocjonalny może być:
🗻 dostrojeniem się do dziecka, ale nie takim, że ono krzyczy i my też, ale takim, że nasza energia łączy się z empatią "Rany, ale dużo się w Tobie dzieje!"
🗻 odjęciem przeciążeń i zmniejszeniem słów, propozycji, interwencji, bodźców, obserwatorów,
🗻 daniem przestrzeni fizycznej, jeśli pozwala na to sytuacja, kucnięciem, odsunięciem się, daniem znać "Jestem tutaj, widzę, że potrzebujesz chwili",
🗻 unikaniem postawy walki i konfrontacji, bez wymuszania kontaktu wzrokowego, zagadywania, pytań "Dlaczego?",
🗻 oddzieleniem emocji od zachowania, pokazaniem, że emocje są ok, a niektóre zachowania mogą być naruszające "Wściekasz się, miałeś inny plan, stop, zatrzymuję Twoją rękę",
🗻 i nade wszystko - pokazaniem, że to my mamy butlę z tlenem, to my próbujemy zrozumieć, odzwierciedlić, pomieścić to, co trudne. Że nas ta złość nie dusi i nie oddała nas od siebie.
Czasami góra spotyka się z górą, jak w przysłowiu. Nasza złość z dziecięcą złością. Jak dać sobie tlen, wspominałam w poście tutaj na fb (post z dynamitem, z jesieni 2021).
Na refleksje i pogadanki przyjdzie czas. Po zejściu z góry, po wyciszeniu, po chwili regeneracji. To jest czas na myślenie: Co się nie udało? Co udało, a co można zrobić inaczej następnym razem?
Na szczycie złości dzieci potrzebują tlenu. Nie tłumaczeń, logiki i nauki. Bo to moment przetrwania, nie rozwoju.