17/07/2025
W smutku dzisiejszych wiadomości o odejściu pani Joanny Kołaczkowskiej, Fundacja Zobacz Więcej ujęła w słowa to, co mam dziś w głowie i sercu. Nie tylko - chociaż też - o tym, że będzie nam brakowało jej talentu, głosu, poczucia humoru i zwykłego, ludzkiego dobra; ale przede wszystkim o tym, że język ma znaczenie. Joanna Kołaczkowska - podobnie jak inni chorzy onkologiczne- nie przegrała z chorobą, bo choroba to nie żaden wyścig ani konkurs; była z nami tak długo, jak dała radę. I choć dziś bliżej nam do smutku, tęsknoty i niedowierzania, że to czas pożegnania - to przyjdzie też czas na wdzięczność za to wszystko, co było nam dzięki niej dane.
🖤 W związku z dzisiejszymi wiadomościami o śmierci Joanny Kołaczkowskiej — kobiety, która była światłem, radością i uśmiechem dla tysięcy ludzi — czujemy potrzebę zabrania głosu.
Jako Fundacja, ale przede wszystkim jako kobiety, które same doświadczyły lub doświadczają choroby nowotworowej.
Jako osoby, które żyją z diagnozą i ze świadomością, że życie może się skończyć nagle.
Podczas każdego odejścia po chorobie onkologicznej i również dziś, pojawiło się wiele postów, w których czytamy, że "przegrała walkę z rakiem".
Chcemy powiedzieć jasno: to sformułowanie boli.
Mi też lata temu uświadomiły to Uczestniczki naszych projektów i jestem im za to wdzięczna.
Bo kiedy jesteś w trakcie leczenia, kiedy próbujesz znaleźć sens w bólu i nadzieję w zmęczeniu — taka narracja odbiera ci coś bardzo ważnego: godność.
Rak to nie konkurs siły.
To nie pojedynek, który można wygrać albo przegrać.
To proces.
Droga.
Czasem bardzo trudna, ale przeżywana z ogromną odwagą, pokorą i wiernością życiu.
Nie przegrywa się życia.
Życie się przeżywa — tak, jak się potrafi.
Z każdą dawką chemii.
Z każdym spojrzeniem na bliskich.
Z każdą minutą, w której nadal jesteś.
Dla wielu uczestniczek fundacyjnych projektów — odejście Joanny Kołaczkowskiej jest bardzo osobiste.
Bo kiedy sam chorujesz na raka, śmierć nawet nieznanej osoby uderza mocniej.
Budzi strach.
Stawia pytania, na które nie ma odpowiedzi.
To nie są słowa, które mówimy głośno — ale żyją w nas. I zostają.
Dlatego potrzebujemy, by język był bardziej czuły.
By mówił o odejściu z empatią, zrozumieniem, szacunkiem.
Joanna nie przegrała.
Była z nami tak długo, jak mogła.
I to już było zwycięstwo.
Zmieniajmy język. Odczarowujmy stereotypy.
Dbajmy o słowo, bo ono zostaje.
Nie tylko w nagłówkach.
Ale w sercach tych, którzy zostali — i którzy wciąż żyją z chorobą.
W naszych projektach brały udział setki osób.
Wiele z nich już odeszło. Ale żadna z nich nie przegrała.
Zostawiły po sobie ślady, obrazy, pamięć, czułość.
I tego uczymy się od nich każdego dnia: żyć teraz.
Tu.
Z wdzięcznością i uważnością.
❤️Asiu — dziękujemy, że byłaś.
Twoje światło zostanie z nami.
🖤"Pobliż,pobliż coś Ci powiem
Wyruszyłam nocą w drogę
Możliw, możliw, że już jestem
Tym lipcowym drobnym deszczem.
A co ,a co nie uwierzysz
Że na chmurce będę siedzieć
Tu skończona moja droga
Idę rozśmieszyć Pan Boga"
Treść wiersza: Ania Bralska
Zdjęcie: Karolina Nowaczyk Fotografia
Z miłością i wrażliwością,
Uczestniczki projektów
w imieniu wielu...
Fundacja Zobacz Więcej
Magda Magda