29/04/2026
Jej historia to świadectwo niezwykłej odporności psychicznej i triumfu ducha nad cierpieniem.
W wieku 98 lat odeszła Dr. Edith Eva Eger, światowej sławy psycholożka, psychoterapeutka. Kobieta ocalała z Holokaustu, znana jako „baletnica z Auschwitz”.
Eger w wieku 16 lat została deportowana do obozu w Auschwitz, gdzie m.in. zmuszono ją do tańca przed Josefem Mengele. Gdy obóz został wyzwolony, Edith została odnaleziona na stosie martwych ciał. Przeżyła, bo jeden z żołnierzy zauważył, jej poruszającą się rękę…
Książki Edith Eger przynoszą wiele początkowo trudnych lecz niezwykle mądrych lekcji, które zmieniły moje postrzeganie wpływu na rzeczywistość.
Z wdzięcznością dzielę się przemyśleniami dr Eger, które szczególnie wpłynęły na mój sposób myślenia i czule dotknęły mojej duszy. Przekierowały tęsknotę za kimś kto pojawi się w moim życiu, by uwolnić od doświadczanego bólu, na czułą uważność na siebie, spotkanie z własną sprawnością.
▫️„Jak łatwo życie może stać się litanią poczucia winy i żalu, pieśnią, która odzywa się wciąż tym samym refrenem; niemożnością wybaczenia sobie samym.
▫️Jak łatwo życie, którym nie żyjemy, staje się jedynym, które cenimy. Jak łatwo dajemy się uwieść wyobrażeniu, że mamy wszystko pod kontrolą, że kiedyś tak było, że rzeczy, które mogliśmy czy powinniśmy byli zrobić lub powiedzieć, mają moc - gdybyśmy tylko je zrobili albo wypowiedzieli - wyleczenia bólu, wymazania cierpienia, odzyskania straty.
▫️Jak łatwo przychodzi nam kurczowe trzymanie się - gloryfikowanie - wyborów, których, sądzimy, powinniśmy byli dokonać.”
Eger, choć doświadczyła w swoim życiu niewyobrażalnego okrucieństwa konsekwentnie uczyła, że bycie ofiarą to kwestia wyboru.
„Istnieje różnica między opresją a syndromem ofiary. W pewnym momencie życia niewątpliwie dotknie nas jakaś przypadłość, nieszczęście lub ktoś nas wykorzysta; będzie to spowodowane przez okoliczności, ludzi czy instytucje, nad którymi nie mamy żadnej kontroli lub mamy jej niewiele.
Takie jest życie. Stajemy się ofiarą zjawisk i sytuacji, które pochodzą z zewnątrz. To może być prześladowca z podwórka, wściekający się szef, małżonek, który bije, niewierna kochanka, dyskryminujące przepisy i wypadek, na skutek którego wylądujemy w szpitalu.
W przeciwieństwie do tego syndrom ofiary ma źródła wewnątrz nas. Nikt inny nie zrobi z człowieka ofiary - tylko on sam. Stajemy się ofiarami nie dlatego, że coś nam się przydarza, ale dlatego, że chcemy nimi być. Rozwijamy w sobie mentalność ofiary - sposób myślenia, który jest sztywny, który szuka winnych, jest pesymistyczny, tkwi w przeszłości, który nie wybacza, jest odwetowy i nie ma zdrowych ograniczeń czy barier. Gdy decydujemy się na pozostanie w granicach umysłowości ofiary, stajemy się swoimi własnymi strażnikami więziennymi.”
Cześć Jej Pamięci 🕯Dr. Edith Eger