Psychoterapeuta Jolanta Cieplińska

Psychoterapeuta Jolanta Cieplińska Gabinet psychoterapii i superwizji Gestalt
stacjonarnie Poznań
online cały świat :)
Zapraszam

jestem absolutną pasjonatką dobrego życia, byłam i nadal trochę jestem animatorką życia rodzinnego, mam spory dar organizatorski z niewykorzystaną umiejętnością zarządzania, lubię motywować, wspierać, konfrontować i zawsze widzę szklankę do połowy pełną

😊
26/03/2026

😊

Szkoła Psychoterapii Gestalt

O tym czy Fritz Perls pomógł obalić w Polsce komunizm?…W ostatnim czasie jakoś tak wspomnieniami, historiami i początkam...
22/03/2026

O tym czy Fritz Perls pomógł obalić w Polsce komunizm?…

W ostatnim czasie jakoś tak wspomnieniami, historiami i początkami Gestalt żyje.
A to książka Laury i o Laurze „Żyjąc na granicy”, a to przygotowania do odzyskanej po latach Konferencji PTPG gdzie tym razem i wspominkowo ma być, no i teraz ten wywiad o Fritzowych newsach z jego życia.
I tak porządkując dzisiaj wiosennie szafę, posłuchałam sobie o tym jak Perls cenił wolność, bezkompromisowość, rozwój. Zastanawiałam się jak to 30 lat temu w szarym, smutnym i izolującym komunizmie kiełkował polski Gestalt. Wolnościowy duch Perlsa wdarł się tutaj dzięki paru polskim psychologom między innymi Jackowi Pierzchale, i nie mogło być inaczej, powoli, rozwojowo zgodnie z teorią pola, zasiewał ideę drogi do autonomii, wolności, indywidualności. Proroczo brzmią ostatnie słowa Perlsa…”nie mów mi co mam robić…”
No tak, nikt nie lubi, być pouczanym, strofowanym czy kierowanym, chcemy obecności, towarzyszenia i bliskości.

Dzień dobry, Świecie!
Od dziś możemy posłuchać w Bibliotece wywiadu: "Czy Perls był sztuczny, okrutny i sentymentalny?, fragmenty wywiadu Richarda Lymana z Jamesem Simkinem" nagranego dla nas przez Agnieszkę Pixie Frączek. Dziękujemy serdecznie!

https://bibliotekagestalt.pl/2026/03/21/czy-perls-byl-sztuczny-okrutny-i-sentymentalny-fragmenty-wywiadu-richarda-lymana-z-jamesem-simkinem/

Dzisiaj będzie o wyłanianiu figury z tła...To taki nasz czyli studentów i trenerówgestaltowy slang.Wracam właśnie z zaję...
14/03/2026

Dzisiaj będzie o wyłanianiu figury z tła...
To taki nasz czyli studentów i trenerów
gestaltowy slang.
Wracam właśnie z zajęć ze studentami 4roku Szkoła Gestalt w temacie przygotowania do egzaminu
kończącego czteroletni proces kształcenia.
Każda grupa wnosi na te ostatnie zajęcia merytoryczne jakiś temat, zagadnienie do omówienia, poćwiczenia.
Tym razem figurą było wyłonienie figury z tła czyli co na sesji w procesie z klientem terapeuta uznaje jako temat do pracy.
Nic nie uznaje…
Terapeuta w rezonansie, reaktywnie reaguje na pobudzenie w polu relacji i tym co jest w wymianie tu i teraz pracuje.
Jak to brzmi? Chyba nie dość jasno ?
Zatem najprościej, kiedy klient opowiada o wydarzeniu z tygodnia co jakiś czas zasłania sobie oczy czy pociera dłonią czoło, terapeuta : „ kiedy mówisz o tym co wydarzyło się w tym tyg, widzę jak zasłaniasz sobie oczy, ciekawi mnie to połączenie, czy wiesz co ono znaczy ?”
Lub
„zasłaniasz sobie oczy i mam wrażenie jakbyś nie chciał na coś patrzeć, czy to możliwe?”
I tak po nitce do kłębka, lub jak kto woli powoli dziergamy oczka tej delikatnej serwety.
Co w tym najistotniejsze:
- figura jest zawsze w tle
- w polu relacji pojawia się pobudzenie
- wymiana pomiędzy wyłania figurę w tu i teraz
-odpowiedzialność terapeuty być obecnym, widzieć, słyszeć, odpowiedzialność klienta pracować.
To tyle i aż tyle…
Proste ?
Nie zawsze…wymaga doświadczania, ćwiczenia, praktykowania.
Uważności, wrażliwości i czucia.

W rezonansie współtworzonego pola z grupą,
w pobudzeniu coraz wyraźniej z tła wyłaniała się figura końca…zakończenia szkolenia, domykania procesu, rozstania z grupą.
Ich cykl powoli dobiega końca, końca pełnego emocji, uczuć, ożywienia, przeżywania w kontakcie.
Lubię pracę z domykaniem, podsumowaniem, dojrzałością i kiełkującą autonomią.
Fajnie jest wspierać, konfrontować, uczyć, towarzyszyć na tej ostatniej prostej, dobrze oglądać to jak praca wielu koleżanek/kolegów owocuje w zasobach, umiejętnościach i świadomości tych którzy za chwilę w autentycznej samodzielności będą doświadczać i rozwijać swój indywidualny styl psychoterapeuty Gestalt.

Samopoświęcanie musi iść w parze z samoświadomością. Ileż to razy łapałam się na mój schemat, skrypt czy przekaz rodzinn...
03/03/2026

Samopoświęcanie musi iść w parze z samoświadomością.
Ileż to razy łapałam się na mój schemat, skrypt
czy przekaz rodzinno-genetyczny.
Poświęcać siebie na rzecz innych...
bo tak trzeba, bo przecież trzeba pomagać, bo jeśli masz możliwość to nie patrz na koszty, skutki itd.
Pamiętam ogrom ciężkiej pracy włożonej w ten temat kiedy zorientowałm się że mój zawód psychoterapeuty wybrałam z tego klucza.
Jak to, to nie oto przecież chodzi w pomaganiu ?
Jak to, przecież całe życie to widziałam ?
Mama "służąca" wszystkim dookoła,
tata załatwiający w czasach komuny sprawy niezałatwialne.
Spłacali tym dług pokoleniowy, swoje traumy i bolesne historie. Tak nadawali sobie istotę, dzięki temu czuli się ważni, potrzebni i znaczący.
Jakie koszty ponosili ?
Nieustający wyniszczający taniec Kat-Ofiara-Ratownik.
Często widziałam ich frustracje, poczucie niedoceniania, emocjonalne i zdrowotne problemy.
Wtedy schemat samopoświecania nie istniał,
a taki sposob życia był wartością i dumą.
Każdy kto wybiera zawód pomagacza,
w każdym zakresie musi w pierwszej kolejnosci skonfrontować się ze swoim wewnętrznym Ratownikiem.
Stawić mu czoła i nauczyć się świadomie radzić sobie ze schematem samopoświecania.
Zasada rodzicielskiej "maski tlenowej" nie obowiązuje tylko w samolocie.
Każdy pomagacz musi przede wszystkim i nade wszystko pamiętać o sobie.
Choć może brzmi to paradoksalnie,
jest absolutnie zawodowym BHP !
Wiosna w natarciu, więc oddychajmy !

Często w gabinecie, ale nie tylko, słyszę: „ale mi w życiu jest źle”, jakie moje życie jest beznadziejne, słabe czy bez ...
28/02/2026

Często w gabinecie, ale nie tylko, słyszę:
„ale mi w życiu jest źle”, jakie moje życie jest beznadziejne, słabe czy bez sensu”…

W życiu nie jest dobrze ani źle…
Życie nie jest ani dobre, ani złe
W życiu jest po prostu inaczej, zmiennie, różnorodnie, czasem kontrastowo, czasem w dysonansie, czasem w spójności.
Co chwilkę, co momencik jest inaczej,
dzisiaj jest inny dzień, wczoraj był inny,
a jutro wiadomo…inny
Rano jest inaczej od wieczora,
20latki mają inaczej niż 60latki
Zimą ziemia zamarza, wiosną inaczej oddycha, latem wysycha, jesienią się poci
Cykl zmian, cykl inności.
I tak można by bez końca znajdywać różnice, i na tym poprzestać widząc jak inni mają lepiej gorzej. Wtedy tak łatwo siebie i innych oceniać, wartościować, zamykać się w świecie kompleksów, wyższości i frustracji.
Kiedy uznamy że każdy z nas jest inny i robi sobie życie inne, jest szansa na elastyczność świadomość, kreatywność i odpowiedzialność:
To jak mi będzie w moim życiu zależy tylko i wyłącznie odemnie. Jeśli trzymam się wizji złego, trudnego voila takie będę mieć życie,
Nastał czas przednówka, jeszcze stare się trzyma, ale już nowe pachnie…
Czas na Twoje inne życie, puść stare, a nowe przyjdzie !

Każdy z nas ma swój niepowtarzalny sposób kontaktowania się ze światem i z innymi ludźmi – i to jest jedno z kluczowych ...
23/02/2026

Każdy z nas ma swój niepowtarzalny sposób kontaktowania się ze światem i z innymi ludźmi – i to jest jedno z kluczowych założeń podejścia Gestalt.
Czasami mam tak, że zamiast prowadzić normalną, serdeczną rozmowę, wkurzam się na kogoś, bo jest taki czy owaki…
Innym razem spotykam osobę która niekoniecznie mnie słucha, albo słucha tylko po to żeby każdą moją treść wykorzystać i opowiedzieć o sobie.
Kolejną wątpliwą jakością kontaktu jest rozmowa z kimś kto wszystko bagatelizuje mówiąc „wszyscy tak mamy” „co na to poradzić” itp

W relacyjnym kontaktowaniu się takie specyficzne kolokwialnie mówiąc sytuacje w rozmowie nazywamy stylami kontaktu.
Dawniej mówiliśmy o mechanizmach unikania kontaktu, przerwach w kontakcie, teraz coraz częściej nazywamy to adaptacją czy twórczym przystosowaniem.
I właśnie z tym tematem w miniony weekend pracowałam z grupą 16 zaangażowanych, zaciekawionych i współpracujących studentów, którzy rozwijają swój potencjał na tzw roku 0
w Szkoła Gestalt
Z przyjemnością dzieliłam się wiedzą, doświadczeniem czy osobistymi historiami, kiedy pomiędzy nami płynęła dobra energia wymiany. Studenci w swojej autentyczności rozwijali potencjał i nie uciekali w mechanizmy unikania jak to czasami się dzieje w narzekanie na szkołę, warunki, mogliśmy dzięki temu spotkać się w twórczym, autentycznym kontakcie w efektywnym procesie grupowym, który pozwala na tym etapie wzrastać i rozwijać się w potencjale przyszłego zawodu psychoterapeuty.
Dziękuję grupo 0/64, to była prawdziwa satysfakcja pracować z Wami i dla Was.

W ujęciu Gestalt kontakt to coś więcej niż rozmowa czy relacja – to dynamiczny proces spotkania na granicy „ja–świat”. To właśnie tam pojawia się żywe doświadczenie: czucie, myślenie, działanie, bycie w relacji. Każdy człowiek rozwija swój własny styl kontaktu, który kiedyś był najlepszą możliwą adaptacją do warunków, w jakich żył.

Niektórzy kontaktują się poprzez działanie – są szybcy, konkretni, zadaniowi. Inni bardziej poprzez emocje – intensywnie przeżywają i wyrażają uczucia. Są osoby, które szukają kontaktu poprzez intelektualizowanie, analizę, dystans. Jeszcze inni mogą wycofywać się, unikać lub przerywać kontakt, gdy staje się on zbyt trudny czy zagrażający.

W Gestalcie mówimy introjekcja, projekcja, retrofleksja, defleksja, konfluencja, egotyzm.
To nie są „błędy” czy „patologie”, ale sposoby radzenia sobie, które kiedyś pomagały przetrwać lub utrzymać relację. Problem pojawia się wtedy, gdy stają się one sztywne i ograniczają możliwość autentycznego bycia w kontakcie tu i Z perspektywy terapeutycznej ważne jest nie tyle „zmienianie” człowieka, ile poszerzanie jego repertuaru kontaktu. Czyli: żeby mógł nie tylko wycofywać się – ale też zostać; nie tylko analizować – ale też poczuć; nie tylko dostosowywać się – ale też wyrazić siebie.

Można więc powiedzieć, że każdy z nas „kontaktuje się po swojemu” – a praca w nurcie Gestalt polega na tym, by ten sposób zobaczyć, uznać jego sens i – jeśli trzeba – uczynić go bardziej elastycznym i świadomym.

Lubię podróże…Te zewnętrzne i te wewnętrznekażde…Jedne prowadzą mnie przez mapy, dworce, lotniska, krajobrazy Drugie — p...
18/02/2026

Lubię podróże…
Te zewnętrzne i te wewnętrzne
każde…
Jedne prowadzą mnie przez mapy, dworce, lotniska, krajobrazy
Drugie — przez ciszę, wspomnienia i pytania,
na które nie zawsze od razu znajduję odpowiedź. Obie dają mi to samo: wolność, przestrzeń i rozwój.
Obie są z miejsca ciekawości.

Podróż zewnętrzna zaczyna się od ruchu.
Od decyzji, że wychodzę, że zostawiam znane ścieżki i pozwalam, by coś mnie zaskoczyło:
zapach powietrza w nowym miejscu, światło o innej barwie, czasem język, którego nie rozumiem, a który brzmi jak muzyka.
W drodze odkrywam, że świat jest większy niż moje przyzwyczajenia, w podróży mogę być kimś trochę innym niż na co dzień — roztrzepana, niedoubrana, odważniejsza, bardziej obecna, ale też uważna inaczej czy dalsza.

Podróż wewnętrzna bywa mniej widowiskowa, ale równie intensywna. To też droga — tyle że bez walizki. Droga przez ból, bo ciało już niedomaga, przez emocje, bo wyświetlają się obrazy wspomnień, bo jeszcze się tak dużo pragnie, a energia w deficycie. Coraz częściej muszę się zatrzymać, posłuchać siebie, drzemką regenerować ciało, pogadać z tymi co odeszli. Nadal uczę się poznawać swoje granice i swoje tęsknoty.
Co łączy obie, i znowu ciekawość.

Najbardziej lubię ten moment, kiedy jestem „gdzieś”. Nie w drodze do, nie w powrocie z. Kiedy jestem dokładnie tu i teraz. Siedzę na peronie w obcym mieście albo przy własnym stole, ale czuję to samo: obecność.
I tu i tam zegar tyka tak samo.
Świat nie pędzi, ja nie wybiegam myślą naprzód. Jest powietrze, jest ciało, jest chwila.
I ja w niej — bez pośpiechu, bez konieczności udowadniania czegokolwiek.

To „gdzieś” nie zawsze ma nazwę na mapie. Czasem to plaża nad morzem, czasem rozmowa, która otwiera nowe przestrzenie, a czasem ciche zrozumienie samej siebie. W tym miejscu czuję wolność — bo nic nie muszę. Przestrzeń — bo mogę oddychać pełniej. Rozwój — bo każde takie „tu” delikatnie mnie przesuwa, poszerza, pogłębia.

Podróże uczą mnie, że życie nie dzieje się ani w planach, ani we wspomnieniach. Dzieje się w obecności, we mnie. W chwili, w której naprawdę jestem. I może właśnie dlatego najbardziej kocham ten moment, kiedy jestem gdzieś — czyli dokładnie tutaj.

Rok Konia to rok ruchu:
stęp, kłus, cwał i galop…
Co jest Twoim tempem ?
Czy zaryzykujesz zamianę tego ruchu ?
Czy pozostaniesz w starych schematach ?
W drogę…

Dzisiaj na superwizji pojawiło mi się słowo określające psychoterapeutę…Gestaltysta Interwentorno bo tak właściwie, cała...
12/02/2026

Dzisiaj na superwizji pojawiło mi się słowo określające psychoterapeutę…
Gestaltysta Interwentor
no bo tak właściwie, cała nasza postawa w procesie terapeutycznym klientów to jedna, wielka interwencja. Począwszy od tego jaki mam gabinet, jak jestem ubrana, jak siedzę, co mówię i jak mówię, jak się ruszam, jak milczę, jak i na co patrzę, jak słucham. Co mam w głowie, emocjach, przeżyciu, w ciele czy w postawie.
To wszystko pracuje w polu rezonansu pracy z klientem. I tak naprawdę świadomość tego że wszystko co „idzie”z mojej strony do kontaktu z drugą osobą ma na nią ogromny wpływ, bo przecież ramy i specyfika tej wyjątkowej relacji ma wyjątkowe znaczenie w życiu klienta.
Kiedy klient przekracza próg mojego gabinetu oddycha moim zapachem, słucha moich wypowiadanych myśli, patrzy na moje rośliny i przez moje okno, napina lub rozluźnia ciało bo specyficznie przeżywa kontakt ze mną.
Czasami myślę sobie, że słowa w takim momencie są po prostu zbędne, te pytania „ z czym dzisiaj przychodzisz”, „nad czym chcesz pracować” to żargon terapeutyczny mało wnoszący, takie klasyczne „powitanie”…
bo co to znaczy np. pracować???

A jakby tak usiąść czy postać i opisać, widzę że jesteś, że siadasz czy stoisz, że czekałam na Ciebie, że teraz zajmujemy razem moją przestrzeń…
Albo inaczej” jak się masz teraz, tutaj po tym jak szłaś czy jechałaś do mnie ?”
Kiedy uśmiecham się na powitanie to interweniuję, kiedy zapraszam zajmij miejsce to interweniuję, kiedy patrzę, słucham, poprawiam okulary czy się zamyślam to też interweniuję. Rano zakładając takie czy inne kolczyki wiem że będą widziane, wiem że zrobią „robotę”
Muszę być tego świadoma, że moje wszystko oddziaływuje i wpływa na klienta w tej specyficznej i wyjątkowej relacji. Interwencje terapeutyczne nie polegają tylko na np. odzwierciedlaniu, parafrazowaniu, ustawianiu eksperymentu, w podstawie mojej metody polegają na obecności, autentyczności i wymianie.
I tu nie chodzi o to żebyśmy byli jacyś skontrolowani, przewidujący, chodzi o to żeby zawsze pozostać sobą, autentycznym w swojej istocie, obecnym w tu i teraz, biorąc pełną odpowiedzialność za siebie, za swoje, ze świadomością tego,że co w nas i na nas ma wpływ na drugą osobę.

Powodzenia drodzy moi Superwizanci !
I pamiętajcie, nie ma złych czy błędnych interwencji, są co najwyżej nietrafione 😊
A i tak w efekcie to klient zdecyduje !

Doświadczenie, które mnie zmieniło - proces grupowy w szkoleniu Gestalt.W podejściu Gestalt kształcenie psychoterapeutyc...
09/02/2026

Doświadczenie, które mnie zmieniło - proces grupowy w szkoleniu Gestalt.

W podejściu Gestalt kształcenie psychoterapeutyczne nie polega wyłącznie na przyswajaniu wiedzy teoretycznej. Jego istotą jest uczenie się poprzez doświadczenie – szczególnie doświadczenie relacji z innymi. Dlatego proces grupowy stanowi jeden z centralnych filarów szkolenia terapeutów Gestalt. To właśnie w grupie uczestnicy nie tylko poznają teorię, ale przede wszystkim uczą się rozumieć siebie, swoje reakcje oraz sposób bycia w kontakcie.
W slangu trenerskim nazywany to „pracą na procesie”, grupa szkoleniowa tworzy przestrzeń żywego doświadczenia, i nie jest jedynie zbiorem osób realizujących program, jest dynamicznym, żywym organizmem, w którym pojawiają się autentyczne emocje, napięcia, sympatie, konflikty i procesy unikania kontaktu. Te zjawiska nie są traktowane jako przeszkoda w nauce – przeciwnie, stanowią jej podstawowy materiał.

„Nie pamiętam już dokładnie, czego uczyliśmy się pierwszego dnia w sensie teoretycznym. Pamiętam za to bardzo wyraźnie uczucie, z którym siedziałam w kręgu. Napięcie w ciele. Niepewność, czy tu pasuję. Ciekawość pomieszaną z lękiem, że ktoś zobaczy we mnie coś, czego sama do końca nie chciałam widzieć. Patrzyłam na innych i zastanawiałam się, kim są. Jednocześnie czułam, jak bardzo sama jestem widoczna. To było nowe. I niepokojące.”

Każdy uczestnik przeżywa na swój wyjątkowy, indywidualny sposób czas integrowania grupy, poznawania siebie i innych w polu prekontaktu. Często w tym pierwszym kontakcie na plan wysuwa się przede wszystkim potrzeba nauki, są zeszyty, notesy, długopisy… jest potrzeba sięgania po literaturę, konkretną wiedzę i co? Zamiast tego pojawia się możliwość obserwowania siebie „w działaniu”: jak reaguję na bliskość, różnicę zdań, autorytet, niepewność czy odrzucenie. Dzięki temu teoria kontaktu, granic czy mechanizmów unikania kontaktu przestaje być abstrakcją – staje się czymś bezpośrednio przeżywanym.
Fundamentem uczenia się Gestalt w początkowej fazie jest świadomość. Kluczowym elementem procesu grupowego jest zatem rozwijanie świadomości. Uczestnicy uczą się zauważać swoje doznania cielesne, emocje, myśli i impulsy w bieżącej chwili. Uczą się również rozpoznawać, co dzieje się „pomiędzy” – w przestrzeni relacyjnej.

„Już na początku zauważyłam, jak bardzo jestem świadoma tego, jak jestem postrzegana. Zanim coś powiedziałam, sprawdzałam w sobie, czy to jest „właściwe”, „wystarczająco mądre”, „akceptowalne”. Czasem milczałam, choć coś było we mnie żywe. Innym razem mówiłam, choć wcale nie czułam, że to jest naprawdę moje. Przez długi czas mówiłam ostrożnie. Trochę „z głowy”. Trochę tak, żeby zachować kontrolę. Znałam ten sposób funkcjonowania – był bezpieczny. Pozwalał być obecnym, ale nie odsłoniętym.”

Istotną cechą kształcenia Gestalt jest to, że relacje w grupie nie są symulacją. Są realne. Pojawiają się prawdziwe reakcje, prawdziwe trudności i prawdziwe spotkania. Dzięki temu uczestnicy mogą doświadczać zarówno własnych wzorców relacyjnych, jak i nowych możliwości bycia w kontakcie. Wartością jest tu uczenie się poprzez relacje, a nie tylko o relacji. Ta praktyka pozwala rozwijać jedną z najważniejszych kompetencji terapeuty Gestalt: zdolność obecności. Obecności rozumianej jako uważne, autentyczne i odpowiedzialne bycie w kontakcie z drugim człowiekiem. Proces ten sprzyja integracji – łączeniu wiedzy teoretycznej z osobistym doświadczeniem i rozwojem osobowym. W Gestalt zakłada się bowiem, że terapeuta pracuje sobą. Dlatego poznawanie siebie nie jest dodatkiem do szkolenia, lecz jego rdzeniem.
Trenerzy Gestalt nie pełnią wyłącznie roli nauczycieli przekazujących wiedzę. Są również uczestnikami relacyjnego pola grupy. Ich zadaniem jest wspieranie świadomości procesu, nazywanie tego, co się wydarza, oraz tworzenie bezpiecznych warunków do eksploracji. Nie oznacza to eliminowania napięcia czy trudności. Przeciwnie – oznacza towarzyszenie uczestnikom w ich przeżywaniu i nadawaniu im znaczenia. Umiejętność pracy w oparciu o proces grupowy to niezwykle ważna kompetencja trenera Gestalt, ma on przede wszystkim wiedzę i doświadczenie dotyczące faz procesu grupowego, etapów rozwoju grupy, mechanizmów oporu czy unikania, zna role grupowe uczestników i wiele innych istotnych treści oraz mechanizmów funkcjonowania grupy i funkcjonowania uczestników w grupie. W pracy szkoleniowej w nurcie Gestalt w początkowej fazie kształcenia treści merytoryczne czy teoretyczne są tłem, ale też gruntem do rozwoju osobistego uczestników. Klasyczne gestaltowe tu i teraz, figura i tło, obecność, relacja, ucieleśnienie to podstawa na której dzieje się doświadczanie.

„Pewnego dnia ktoś powiedział coś, co mnie poruszyło. Poczułam ścisk w gardle. Chciałam coś powiedzieć, ale jednocześnie pojawił się znajomy impuls: „lepiej nie”. Siedziałam chwilę w ciszy, czując, jak moje serce bije szybciej. I wtedy zdecydowałam się powiedzieć to, co naprawdę było we mnie. Mój głos nie był tak pewny, jak zwykle. Czułam, że się odsłaniam. To było jednocześnie trudne i przynoszące ulgę. Nikt mnie nie poprawił. Nikt mnie nie ocenił. Ktoś powiedział, że to, co powiedziałam, jest dla niego ważne. To był tylko krótki moment. A jednak coś się we mnie przesunęło.”

W nurcie Gestalt proces grupowy jest drogą rozwoju psychoterapeuty. Kształcenie oparte na procesie grupowym umożliwia rozwój nie tylko kompetencji zawodowych, ale również dojrzałości osobowej. Uczestnicy uczą się rozpoznawać swoje granice, brać odpowiedzialność za siebie, tolerować niepewność oraz pozostawać w kontakcie mimo różnicy czy napięcia. W tym sensie szkolenie Gestalt nie jest wyłącznie przygotowaniem do zawodu terapeuty. Jest również procesem pogłębiania kontaktu ze sobą i światem. To właśnie dzięki procesowi grupowemu przyszły terapeuta może stopniowo rozwijać zdolność autentycznego spotkania – która stanowi istotę terapii Gestalt.

„Jednym z najbardziej poruszających doświadczeń było to, że mogłam być widziana w momentach niepewności, milczenia, zagubienia – i nic złego się nie działo. Relacja trwała. Kontakt nie znikał. Coraz częściej pozwalałam sobie być bardziej autentyczna. Mniej „profesjonalna”. Bardziej prawdziwa.”

Proces grupowy nie jest dodatkiem do szkolenia. Jest jego sercem. To w relacjach, w spojrzeniach, w ciszy, w napięciu i w momentach prawdziwego spotkania uczymy się tego, czym jest Gestalt. Nie jako teorii lecz jako sposobu bycia, a w konsekwencji i życia.
Najważniejsze jest to, że ta droga nie polega na stawaniu się kimś innym. Polega na stopniowym pozwalaniu sobie być coraz bardziej sobą – w obecności drugiego człowieka.
Droga, która wciąż trwa !

obraz priv/autor F.Heinzel

Adres

Poznan

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychoterapeuta Jolanta Cieplińska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram