Tadeusz Sowiński - Dietetyk

Tadeusz Sowiński - Dietetyk Strona poświęcona dietetyce i suplementacji w profesjonalnym wydaniu.

Jeśli od nowego roku chciałbyś w swoimżyciu zmienić coś co powiązane jest z Twoim sposobem odżywiania, to mogę podpowied...
06/01/2026

Jeśli od nowego roku chciałbyś w swoim
życiu zmienić coś co powiązane jest z Twoim sposobem odżywiania, to mogę podpowiedzieć Ci jak to zrobić. Ale najpierw wyjaśnienie: przywara to negatywna cecha charakteru, nałóg, lub złe przyzwyczajenie, coś co „przywarło” do kogoś i jest trudne do wyeliminowania. A mi tutaj konkretnie chodzi o niewłaściwy nawyk.

Wielu osobą się wydaje że jeżeli kładą jakiś produkt na talerzu, to zawsze podejmują świadomą decyzję. W praktyce jednak, chociaż nie jemy z zamkniętymi oczami to jednak nasz wybory żywieniowe w dużej mierze mają charakter nawykowe. W pewnym stopniu możemy je na bieżąco kontrolować, ale to trochę jak z oddychaniem: mamy świadomość że oddychamy, możemy na moment wstrzymać oddech, albo oddychać szybciej albo głębiej, zatem jakaś kontrola istnieje, ale ma ona charakter cząstkowy, wręcz symboliczny. Oddychanie ma charakter odruchowy bardzo silnie zakorzenione w naszej biologii i z tego akurat należy się z tego cieszyć. Gorzej z innymi naszymi odruchami. Na szczęście nawyki żywieniowe możemy skutecznie zmieniać.

Obiegowa plotka głosi, że do wyrobienia nawyku potrzeba 21 dni. Cóż, to bardzo optymistyczny wariant. W często cytowanym badaniu: Lally P. i wsp., 2009 okazało się, że:
- Mediana czasu do osiągnięcia plateau automatyzacji: 66 dni,
- Zakres indywidualny: od 18 aż do 254 dni,
- Proste zachowania np. szklanka wody rano- szybciej,
- Złożone (aktywność fizyczna, gotowanie)- znacznie dłużej.

To i wiele innych badań wskazuje na to, że wyrabianie nawyku wymaga czasu i ten czas może być zróżnicowany. Istnieją jednak pewne zasady które pomagają ten czas skrócić i nawyk szybciej wypracować. Wpisz w komentarzu: „nawyki” a wyślę Ci w wiadomości prywatnej krótką instrukcję wdrażania nawyków, która okazywała się w mojej pracy i moim życiu zaskakująco skuteczna.

Już 8.01. prowadzę webinar: „Efektywna redukcja w praktyce”, w którym jednym z punków programu są działania ukierunkowane na utrwalenie efektów odchudzania, co wieże się nierozerwalnie z trwałą zmianą żywieniowych nawyków. Biorąc w nim udział otrzymasz instrukcję obsługi organizmu gdy celem jest skuteczna i trwała redukcja. Link do programu i zapisów w komentarzu pod postem.

03/01/2026

Od dawna wiadomo, że kawa hamuje wchłanianie żelaza z leków, żywności i suplementów. Jaka jest skala tego efektu? Ile czasu czekać z posiłkiem po spożyciu kawy lub z kawą po spożyciu posiłku, by uniknąć powyższego efektu?

1). Kawa wpływa na wchłanianie żelaza w sposób istotny. W jednym z badań skala tego efektu wynosiła 39% (dla herbaty było 64%) [1].

2). Jeśli chcemy uniknąć negatywnego wpływu substancji z kawy na wchłanianie żelaza z posiłku, powinniśmy odczekać po spożyciu wspomnianego napoju minimum godzinę [2].

3). Jeśli chodzi o spożycie kawy w okresie poposiłkowym, to wiemy, że godzina to za krótko i nie ma różnicy jeżeli chodzi o wpływ na wchłania nie żelaza, czy kawę spożyjemy w trakcie posiłku czy godzinę później [2]. Ile zatem należy poczekać z kawą po konsumpcji śniadania obiadu czy kolacji? Tu wiele zależy od tego jak obfity był posiłek i z czego się składa, a więc jak szybko opuszczał żołądek. Absolutne minimum w przypadku mniej obfitych i raczej lekkostrawnych posiłków to okres około dwóch godzin.

4). Czy można coś zrobić żeby zmniejszyć negatywny wpływ substancji zwartych w kawie (takich jak polifenole) na wchłanianie żelaza? Istnieją przesłanki, że dodatek witaminę C może przynieść tutaj korzystny efekt. Proponowane dawki to 50 - 200 mg. Przypadku suplementów natomiast warto celować w te które zawierają żelazo w formie liposomalnej (jak NoctaFerr) lub sukrosomalnej, te bowiem powinny być zdecydowanie mniej wrażliwe na hamujący wpływ inhibitorów zawartych w kawie czy herbacie.

Uwaga! Trwa promocja na zapisy webinar: „Anemia z niedoboru żelaza i problem niskiej ferryty”, podczas którego prostym językiem tłumaczę jakie są przyczyny nawracających niedoborów żelaza oraz przedstawiam skuteczne metody zaradcze. Aktualnie możesz zapisać się za 99 zł (zamiast 169).

Jeśli poznać wpływu # kawy na wchłanianie składników odżywczych z pożywienia, pracę przewodu pokarmowego (zwłaszcza przy GERD,IBS, SIBO), czy gospodarki lipidowej, to trwa promocja na zapisy na webinar: „Kawa i jej wpływ na zdrowie z perspektywy dietetyki klinicznej”, które poprowadzi .dietetyk. Są jeszcze miejsca za 99 zł (regular 169).

Linki do webinarów w komentarzu.


Pod koniec roku człowiek, nawet najbardziej odporny na modę i zbiorowe uniesienia, dostaje nieodpartą pokusę, by dokonać...
31/12/2025

Pod koniec roku człowiek, nawet najbardziej odporny na modę i zbiorowe uniesienia, dostaje nieodpartą pokusę, by dokonać publicznego bilansu. Tak jakby 2025 był organizmem, którego trzeba dziś wypisać ze szpitala z epikryzą: „Był w stanie ciężkim, ale wyszedł w stabilnym, choć z pewnym ryzykiem powikłań. Kolejna kontrola po roku”.

I mnie także jakaś siła wiedzie, by z celowo nieporadnie skrywaną dumą ogłosić: „To był trudny rok, ale mnie czegoś nauczył”. Nie napiszę jednak, że „2025 rzucił mnie z mostu, ale spadłem na poduszkę sukcesu”. Prawda jest bowiem o wiele bardziej przyziemna.

Wziąłem sobie sporo na głowę. Bynajmniej nie zawsze z ambicji, częściej nieroztropności. I część planów udało się zrealizować, niekiedy po terminie, a przy niektórych najzwyczajniej poległem. I nie pomimo tego, ale właśnie dzięki temu ten rok uważam za udany. I to udany bardziej niż rok miniony, czy lata wcześniejsze. I to nie znaczy, że mylę tu autoanalizę z autopromocją. A żeby to wyjaśnić pozwolę sobie na dłuższą pointę.

Z życiem jest jak z treningiem: jeśli chcesz robić progres, to musisz dokładać ciężaru. I tak naprawdę nie jest najważniejsze to, czy startujesz w mistrzostwach świata czy ćwiczysz w piwnicy dla siebie. Czasem warto zrobić serię do upadku, a czasem można lub nawet trzeba spalić podejście.

Gdybyśmy dziś mogli uznać, że w tym roku absolutnie wszystko nam się udało, to znaczyłoby, że cel nie był zbytnio ambitny. I jeśli mogę sobie (a może i Tobie) czegoś życzyć lub coś doradzić, to powiem tak: nie oczekuj, że kolejny rok będzie lżejszy, bo trudno liczyć na progres, gdy na sztangę nie dokładasz ciężaru. W zamian pracuj nad tym byś to Ty był silniejszy.

A jeśli masz wrażenie, że robisz wszystko tak jak powinieneś, a jest gorzej zamiast być lepiej, to może nie potrzeba Ci ani więcej produktywności, ani więcej starań, ani szczęścia czy złotych myśli, tylko wsparcia. Przy najcięższych bojach ważna jest asekuracja. Zadbaj o to byś miał zawsze komu ją powierzyć i zrób dla niej przestrzeń.

30/12/2025

Przejawiamy tendencję do tego, by postrzegać proces zmian w monochromatycznych barwach. Nastawiamy się na zerojedynkowe podejście zgodnie z zasadą: „wszystko albo nic”. Czyli albo trzymasz się diety albo się nie trzymasz. Inie ma nic pomiędzy. Tymczasem takie podejście ani nie jest potrzebne, by cel osiągnąć ani też skuteczne.

Jeżeli zawodnik biegnący w maratonie potknie się i przewróci to ani nie wraca na linię startu, by zacząć od początku, ani nie dojeżdża się jeszcze serią karnych pompek czy pajacyków, by odpokutować za to, że nie patrzył wystarczająco uważnie pod nogi. W zamian wstaje i biegnie dalej nie oglądając się na zdarte kolano starając się co najwyżej bardziej zwracać uwagę na wyboistości terenu.

Przyjmijmy teraz, że proces redukcji to start w maratonie. Zatem wyłamanie się z założonego kursu i zjedzenie czegoś spoza „diety” przyrównać można do potknięcia. I analogicznie: jeśli we wtorek o 14 potkniesz się o próg cukierni i wpadniesz w ramiona sernika, to zamiast spisywać cały dzień na straty i wracać na linię startu, by zacząć od jutra czy kolejnego poniedziałku „jak trzeba” po prostu wstań, otrzep się i biegnij dalej.

To co najbardziej rujnuje skuteczność naszych działań to ni samo potknięcie, to co dzieje się później , czyli „What-the-hell effect” (efekt: „Pal to licho”). Jest to zjawisko, w którym drobne odstępstwo od diety powoduje nieproporcjonalnie duże dalsze jedzenie „na zasadzie: skoro już i tak zawaliłem, to dzień trzeba spisać na straty”.

Elastyczne podejście do diety i samego procesu polega przede wszystkim na uwzględnieniu faktu, że potknięcia i błędy wliczone są w cenę starań mających zostać uwieńczonych sukcesem. A wracając w kółko na linię statu leżąca czy to w okolicy Nowego Roku czy kolejnego poniedziałku, nie w maratonie bierzemy udział tylko w Dniu Świstaka.

Jeśli chcesz dowiedzieć się jak metodycznie przeprowadzić retrospektywna analizę błędów popełnianych przy poprzednich staraniach oraz jak zaplanować skuteczne procedury na okoliczność potknięć, które w przyszłości mogą się zdarzać, to już 8.01. poprowadzę webinar „Efektywna redukcja w praktyce”.
Będzie sporo praktycznej wiedzy. Link w BIO.

Rytuał stosowania sokowych detoksów podszyty jest wiarą w to, że za pomocą szybkiej, zerojedynkowej i agresywnej interwe...
27/12/2025

Rytuał stosowania sokowych detoksów podszyty jest wiarą w to, że za pomocą szybkiej, zerojedynkowej i agresywnej interwencji możliwe jest pozbycie się gromadzonych miesiącami lub latami skutków rozmaitych błędów i niekiedy zaniedbań: niezdrowej diety, przyjmowanych używek czy ekspozycji na mieszaninę środowiskowych zanieczyszczeń. Czy w tym szaleństwie jest metoda?

Podobnie jak uderzeniem młotka nie da się naprawić wadliwie dzielących mechanizmów kwarcowego zegarka, tak i ludzkiego organizmu nie da się uzdrowić trzydniowym postem na sokach czy wodzie, choćby ta pochodziła z samego Lichenia.

A Wy stosujecie sokowe detoksy?





Trwają zapisy na dwumodułowy webinar oparty na najnowszych badaniach naukowych i nastawiony na życiowe podejście do tematu: „Dieta i suplementacja, a procesy starzenia”. Link w komentarzu.

26/12/2025

Czy osoby z chorobą Hashimoto powinny bać się lektyn obecnych w produktach strączkowych, zbożach czy warzywach psiankowatych, gdyż „pobudzają one nadmiernie układ immunologiczny”?

Na wstępie trzeba przyznać, że faktycznie lektyny, takie jak PHA (Hemaglutynina fasoli) potrafi pobudzać limfocyty T do proliferacji (szybkiego namnażania). Tyle, że to działanie obserwuje się na hodowlach komórkowych oraz na szczurach a nie tych z udziałem ludzi [1]. Poza tym PHA wykazuje wspomniane działanie w ekstremalnie wysokich stężeniach, nieosiągalnych przy spożywaniu fasoli w ramach codziennej diety [2]. No i najważniejsze: we wspomnanych badaniach PHA pochodziła z surowych nasion, a lektyna ta ulega całkowitej inaktywacji podczas gotowania [3].

Nawet jednak jeśli uznalibyśmy, że jednak istnieje ryzyko, że wspomniane badania in vitro mają 100% przełożenia na ludzi (co nie jest prawdą), to i tak nie dowodziłoby to, że lektyny mogą wywoływać autoagresję.

Aby doszło do autoagresji, układ odpornościowy musiałby:
- rozpoznać lektynę jako antygen,
- wytworzyć przeciwciała,
- te przeciwciała musiałyby krzyżowo reagować z białkami tarczycy (TPO lub TG).

Nigdy tego nie wykazano.

Jeśli jednak nadal zakładalibyśmy, że lektyny zwarte w żywności generują reakcję ze strony układu odpornościowego i dalej, że to oznacza, iż powinniśmy ich unikać, to byłoby to bardzo kłopotliwe założenie.

Nasz układ odpornościowy permanentnie ma kontakt z różnego rodzaju mikrobami chorobotwórczymi, których antygeny pobudzają różnicowanie limfocytów . Najczęściej jednak pomimo tego kontaktu do rozwoju choroby nie dochodzi, bo komórki układu odpornościowego radzą sobie z próbą inwazji bezszelestnie, a my nie doświadczmy żadnych tego objawów.

Sam fakt, że takie sytuacje mają miejsce nie oznacza jeszcze, że powinniśmy unikać kontaktu z innymi ludźmi i izolować się społecznie. Poza tym, nasz układ immunologiczny to nie jest żubr, żeby trzymać go pod ochroną, zwłaszcza przed wyimaginowanym zagrożeniem.

Uwaga, trwa promocja na zapisy na webinar: „Gluten i pszenica w chorobach autoimmunologicznych i zaburzeniach żołądkowo-jelitowych (99 zamiast 169 zł). Link w BIO

1]. Hutchins D, Fan K, McCarthy R. Phytohaemagglutinin-induced proliferation of human T lymphocytes: requirement for accessory cells. Clin Exp Immunol. 1983;54(3):705-712.

[2]. Crews P, Clarke E. Phytohaemagglutinin. In: Motarjemi Y, Moy G, Todd E, eds. Encyclopedia of Food Safety. Vol 2. Waltham, MA: Academic Press; 2014:328-334.

[3]. Vasconcelos IM, Oliveira JT. Antinutritional properties of plant lectins. Toxicon. 2004;44(4):385-403.

25/12/2025

Rynek spożywczy został zalany artykułami „high protein”. Czy jednak produkty te nie krygują się aby na coś czym realnie nie są? I czy w efekcie ich konsumpcja nie niesie za sobą ukrytych zagrożeń?

Naukowe światło na powyższe zagadnienia rzucają wyniki badania Beltrá i wsp. (2024), w którym Autorzy zastosowali model profilowania PAHO/WHO (to restrykcyjny model, więcej w komentarzu) dla produktów z deklaracją wysokiej zwartości białka . Po skrupulatnej analizie okazało się, że 90,8% produktów z tzw. „protein claim” sklasyfikowano jako „mniej zdrowe” („less healthy”) głównie przez wysoką zawartość sodu, cukru i/lub tłuszczu [1].

Do podobnych wniosków doszli Ortega i wsp. (2024) uznając, że często w produktach „high protein” poprawia się jeden parametr (białko), ale rośnie ryzyko nadmiernego udziału kwasów tłuszczowych nasyconych i sodu w diecie. I teraz najważniejsze: ryzyko związana jest z tym jak my postrzegamy tę żywność.

Badacze McKeon i Hallman, (2024) postanowili porównać to jak postrzegane są płatki śniadaniowe zwykle (Special K Original) vs płatki proteinowe (Special K Protein. Co się okazało? Otoż uczestnicy badania uznawały wersję „Protein” za bardziej odżywczą, dającą większe korzyści zdrowotne. Po zestawieniu obu wersji płatków w ramach tej samej porcji tymczasem okazało się, że Special K Protein dostarcza wiecej kcal, cukru i sodu niż wersja oryginalna i większość badanych tego w ogóle nie zauważała pomimo, że - uwaga - wielu deklarowało, że zlustrowało etykiety produktów… Czyli człowiek widział, ale jednak się łudził…

czy to wszystko oznacza, że produkty high protein nic wartościowego nie wnoszą do naszej diety? Cóż, tego nie powiedziałem. Te produkty najczęściej wnoszą do diety właśnie dodatkową porcję białka, co ma swoje plusy. Z drugiej strony to często produkty wysoko przetworzone, zasobne w tłuszcz i/lub cukier oraz sód co umyka naszej uwadze.

A Ty których produktów High protein używasz?

Uwaga, trwają zapisy na webinary:
- Efektywna redukcja w praktyce,
- Głód i apetyt,
- Jak przełamać zastój w odchudzaniu (tu trwa promocja),
Jeśli szukasz praktycznej instrukcji obsługi swojego organizmu - zapraszam. Linki w w komentarzu.

Jedzenie posiłków, zwłaszcza tych świątecznych, w rodzinnym gronie, to nie jest tylko „akt spożycia spożycia pokarmu uki...
24/12/2025

Jedzenie posiłków, zwłaszcza tych świątecznych, w rodzinnym gronie, to nie jest tylko „akt spożycia spożycia pokarmu ukierunkowany na dostarczenie składników odżywczych”, to także jest to forma zacieśnienia więzi społecznych, a te są dobę dla zdrowia. Nie oznacza to, że zachęcam do wyłączenia mechanizmów kontrolnych czy rezygnacji z asertywności. Wręcz odwrotnie, szczerze życzę zachowania kontroli nad tym co i ile pojawia się na naszych talerzach, tak by nie obudzić się kolejnego dnia z wyrzutami sumienia, te bowiem nijak nie pasują do świątecznej atmosfery.

Tak w dniach powszednich jak i tych świątecznych to od nas samych powinno zależeć co pojawia się na naszych talerzach. Jednym z niepisanych elementów tradycji jest tymczasem usilne namawianie innych do jedzenia. Naleciałość ta ma złożoną genezę i długą tradycję i przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Na powyższe zjawisko będziemy mogli spojrzeć inaczej gdy weźmiemy pod uwagę, że Polska XX wieku to kolejno: wojny, okupacja, powojenny głód, chroniczne niedobory PRL. W takim kontekście stół uginający się od jedzenia w święta jest symbolem bezpieczeństwa, którego przez bardzo długi czas mieliśmy chroniczne niedobory. Z tej perspektywy namawianie do jedzenia jest trochę komunikatem:

„Zjedz, nie musisz się bać, że zabraknie. U nas jest dobrze.”

I takie podejście wkodowane zostało w naszą tradycję. Czy musimy tę tradycję kultywować? Oczywiście nie, wręcz warto ją zmieniać, ale bez nadmiernych emocji, w sposób zmyślny i najlepiej z klasą. I dziś zamiast klasycznych życzeń mam dla Was pewien tip, którego sam używam, gdy jestem usilnie namawiany do jedzenia (a wiadomo, że każdy wmuszony dietetykowi pieróg liczy się podwójnie).

W takich sytuacjach deklaruję, że już spróbowałem i że jeśli zjem jeszcze trochę to stracę przyjemność z jedzenia i następnie zaczynam dopytywać z zainteresowaniem o przepis na danie czy deser. To najczęściej pozwala przejść z defensywny do ofensywy i trochę zamienić się rolami. No ale na każdą ciocię i babcię każdy z nas musi znaleźć swój własny sposób. Ta świąteczna misja, wbrew pozorom, może okazać się całkiem sympatyczna.

23/12/2025

Kwestie problemów z kontrolą spożycia pokarmu albo rozpatrywane są na poziomie fizjologicznego głodu i rozpatrywane na poziomie fizjologii i żywienia i aktywności wybranych hormonów, albo też obejmują sferę apetytu i sprowadzane są do regulacji emocji. Jest tymczasem obszar rutynowo niemal zaniedbywany, a jak się okazuje bardzo ważny i dotyczy on sfery kognitywnej. Istnieje pojęcie sytości warunkowanej poznawczo i na orbicie tego zagadnienia naprawdę dużo się dzieje.

Przykładowo istnieje efekt „Health halo” , czyli zniekształcenie poznawcze, w którym jedna, „pozytywna” cecha produktu (np. „fit”, „bez cukru”, „wysokobiałkowy”, „vegan”, „bio”, „keto”) sprawia, że automatycznie przypisujemy mu inne pozytywne właściwości, których realnie nie ma, np. uznajemy że:
- produkt ma „mało kcal”,
- że można jeść bez go ograniczeń, lub przynajmniej więcej niż innych
- że skoro „zdrowe”, to „nie tuczy”
- że „na pewno lepsze to niż zwykłe słodycze”.

Przekonania te są zwykle jednak fałszywe.

Ciekawie obrazują wspomniane zjawisko badania Briana Wansinka. W jednym z takich badań uczestnicy dostawali identyczne przekąski, ale z różnymi etykietami:
- „low-fat cookies”
- „regular cookies”

Efekt: osoby jedzące low-fat zjadały od 28% do 43% więcej kcal. Dodatkowo, jednocześnie deklarowały, że produkt jest „bezpieczny”, „zdrowszy” i „mniej tuczący”.

Wyniki tych badań nie są odosobnione. Są prace wskazujące m.in., że przy produktach tzw. zdrowszych/bardziej „dietetycznych” konsumenci: zaniżają kaloryczność o 30–50% i zwiększają sugerowaną porcję nawet o 50%. Temat będę rozwijał w kolejnych wpisach. A jakie jest Twoje zdanie np. na temat „fit-zamienników” klasycznych słodkości?

Tymczasem, jeśli chciałbyś poznać skuteczne sposoby odzyskiwania kontroli nad jedzeniem , to trwa promocja na zapisy na webinar: „Głód i apetyt - strategie poprawy kontroli”. Link w moim BIO.



[1]. https://doi.org/10.1509/jmkr.43.4.605

[2]. https://doi.org/10.1509/jmkr.44.1.84

Jeśli natknąłeś się na moją świąteczną  rolkę to zapewne już wiesz, że same święta przytyć jest trudno, a „świąteczne ki...
23/12/2025

Jeśli natknąłeś się na moją świąteczną rolkę to zapewne już wiesz, że same święta przytyć jest trudno, a „świąteczne kilogramy” co prawda istnieją, ale nabywane są raczej w toku przedwcześnie rozpoczętego i zbyt późno zakończonego świętowania niż dwóch czy trzech dni kulinarnej swawoli. Cóż, to jest oczywiście fakt, ale z tego faktu zupełnie niechcący zrobić można niefortunny użytek.

Święta pod względem dietetycznym dla niektórych osób to okres potencjalnie trudny, a trudność ta może mieć wiele przyczyn i wiele manifestacji. Jeśli bowiem już na co dzień mamy problem z niezdrową relacją z jedzeniem, przejawiamy tendencje do napadowego objadania się czy może trapią nas uciążliwe zaburzenia żołądkowo-jelitowe, to umiejętność obsługi kalendarza nie wystarczy, by nie zepsuć sobie świątecznej aury niestrawnością czy też zwłaszcza świadomością utraconej kontroli i późniejszym poczuciem winy.

Nie zrozum mnie źle, nie uważam bynajmniej, że wolne nakrycie przy wigilijnym stole jest przeznaczone dla dietetyka i jego „świątecznych porad”, czy też już zwłaszcza, że przy wigilijnym stole trzeba „sztywno trzymać michę”. Chciałbym w zamian zwrócić jedynie uwagę, że tu tak naprawdę wcale nie chodzi o świąteczne kilogramy. Chodzi o możliwą utratę kontroli nad jedzeniem i tego późniejsze konsekwencje, zarówno psychiczne jak i te manifestujące się w zabiegach kompensacyjnych, najczęściej impulsywnych i nieroztropnych jak głębokie restrykcje kaloryczne czy kompulsywne cardio.

Co zatem proponuję? Ano proponuję odrzucić na wstępie dychotomiczne podejście, które sprawdza się do przekonania, że „w święta to należy jeść i pić, a nie przejmować się jedzeniem”.

Święta nie utracą bowiem swojego uroku jeśli na okoliczność ich trwania zawczasu przemyślimy swoje żywieniowe wybory i zachowania i nakreślimy dla nich Świąteczne Granice.

Święta to wyjątkowy czas w roku, a więc…. warto mieć na nie plan.

Wyjątkowych Świąt życzę.

20/12/2025

Oczywiście nie wszystkim wyzwaniom udaje się sprostać za pomocą trywialnych rozwiązań i nie wszystkie problemy warto przedstawiać w żartobliwej formie, ale jeśli chodzi o „świąteczne kilogramy”, to zaproponowane podejście w wielu przypadkach może być wystarczającą polisą u ubezpieczeniową.

tak naprawdę nie tyjemy zazwyczaj w dni świąteczne jako takie, zaczynamy też już niekiedy na dwa lub trzy tygodnie przed świętami i kończymy w okolicy Trzech Króli, dawką przypinającą sałatki jarzynowej lub świątecznych wypieków.

Ograniczenie okresu świętowania do dni świątecznych z ewentualnym włączeniem wigilijnego wieczoru to roztropne, skuteczne i niewymagające ani nadludzkiego wysiłku ani ponadprzeciętnej asertywności. A jeśli zrezygnujemy w dni świąteczne z biernego wypoczynku i pójdziemy na spacer, to niskim kosztem naszą polisę ubezpieczeniową zamienimy w wariant premium.

18/12/2025

W chorobie otyłościowej mechanizmy odpowiadające za regulację poboru pokarmu, takie jak głód i apetyt często są zaburzone. U znacznej części osób z tą przypadłością stężenie „hormonu sytości”, czyli leptyny jest wysokie, ale mózg słabo na nią reaguje. W badaniach zaobserwowano, że leptynooporność wiąże się z obniżoną sytością, tendencją do przejadania się i wzrostem masy ciała [1].

Meta-analiza porównująca osoby szczupłe i z otyłością pokazała też, że w otyłości słabsze jest hamowanie wydzielania greliny po posiłku [2]. W efekcie stan sytości poposiłkowej jest niższy niż u osób zdrowych. Trudniej zatem się najeść do syta. Żołądek może być pełny, a mózg jakby tego nie widział.

W literaturze opisywana jest też słabsza poposiłkowa sekrecja PYY i GLP-1, (hormony te także regulują głód / sytość) [3]. Stąd też taka skuteczność leków z grupy analogów GLP-1, które pozwalają odzyskać zdrowe mechanizmy kontroli.

Nie oszukujmy się jednak, bodźcem skłaniającym do jedzenia jest nie tylko głód / brak sytości, ale także apetyt. Badania z użyciem fMRI pokazują, że u osób z otyłością aktywność w strukturach układu nagrody odpowiedź na widok i smak jedzenia jest silniejsza, a aktywność obszarów kontroli poznawczej (kora przedczołowa) jest słabsza [4]. Efekt jest taki, że chęć sięgania po wysoko smakowite jedzenie (które jest często gęstsze eneregetycznie) jest silnejsza. W badaniu Stopyra i wsp. (2021) wykazano, że u osób z otyłością odp. na bodźce żywieniowe ma charakter bardziej „nagrodowy”, a mniej homeostatyczny w zakresie równowagi energetycznej. Czyli występuje „chęć jedzenia” napędzana smakiem, dostępnością, emocjami, a nie realnym deficytem energetycznym. To przekłada się na na większą wrażliwość na bodźce sensoryczne i większą tendencję do jedzenia mimo formalnej sytości.

W dietetyce klinicznej i psychodietetyce istnieją rozwiązania, które pomagają lepiej kontrolować głód i apetyt i które wykraczają poza slogan „jedz więcej błonnika i białka”. Jeśli szukasz praktycznej wiedzy możliwej do zastosowania „tu i teraz” to zapraszam na webinar „Głód i apetyt - strategie poprawy kontroli”. Trwa promocja. Link w komentarzu.

Adres

Ulica Sianowska 151a
Poznan
60-453

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 21:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Tadeusz Sowiński - Dietetyk umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Tadeusz Sowiński - Dietetyk:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria