Tadeusz Sowiński - Dietetyk

Tadeusz Sowiński - Dietetyk Strona poświęcona dietetyce i suplementacji w profesjonalnym wydaniu.
(1)

29/05/2026

W nagraniu wspominam o „poczuciu własnej sprawczości”. Warto wiedzieć co ono oznacza. Otóż poczucie własnej sprawczości przypomina morale armii, ponieważ oba zjawiska nie sprowadzają się wyłącznie do „realnych zasobów”, lecz do przekonania, że działanie ma sens i może coś zmienić.

Poczucie sprawczości działa zatem jak psychologiczny „silnik uruchamiający działanie”. Wpływa na:

1. Motywację. Osoba wierząca, że ma wpływ:
- częściej podejmuje próby,
- dłużej wytrzymuje trudności,
- szybciej wraca po porażce.

Jeśli ktoś uważa, że wynik i tak od niego nie zależy, motywacja dramatycznie spada. To dlatego dwie osoby z identyczną wiedzą dietetyczną mogą zachowywać się zupełnie inaczej:

- jedna wdraża zmiany,
- druga pozostaje bierna mimo świadomości problemu.

2. Regulację emocji. Niskie poczucie sprawczości sprzyja:
- lękowi,
- bezradności,
- katastrofizacji,
- dezorientacji,

Wysokie poczucie sprawczości zwiększa odporność psychiczną. Nie dlatego, że człowiek przestaje mieć problemy, lecz dlatego, że interpretuje trudności jako coś, na co można odpowiedzieć działaniem. I tu warto wspomnieć pojęcie „wyuczonej bezradności”, rozwijane m.in. przez Martin Seligman. Powstaje ona wtedy, gdy człowiek wielokrotnie doświadcza sytuacji, w których:
- wysiłek nie przynosi efektu,
- cierpienie wydaje się niekontrolowalne,
- działania nie zmieniają rezultatu.

Wtedy pojawia się stan: „Po co w ogóle próbować?”

Skąd wziąć poczucie sprawczości? Przede wszystkim wszystkim trzeba pamiętać, że syrwczość karmi się sukcesem. Ciężko ją sobie wmówić, o wiele łatwiej - zafundować. Nie motywacyjne hasła, a małe zwycięstwa są skuteczne i ważne. Jak je sobie organizatować? Jeden przykład już podałem w rolce.

Chcesz poznać skuteczne metody radzenia sobie z
nadmiernym apetytem na słodycze? Metody gotowe do wprowadzenia od ręki w życie? Właśnie ruszyły zapisy na wydarzenie, w trakcie którego podzielę się swoim kilkunastoletnim doświadczeniem pracując jako dietetyk.

Trwa promocja! Dla pierwszych 30 osób: 147 zł (regular 197). Link w komentarzu

Człowiek obeznany choćby wstępnie w biologii wie przecież, że w tej ciemniejszej części owocu nie mieszkają pasożyty. Bo...
27/05/2026

Człowiek obeznany choćby wstępnie w biologii wie przecież, że w tej ciemniejszej części owocu nie mieszkają pasożyty. Bo i nie mogą. Cykl rozwojowy lamblii dobitnie przesądza o tym, że prędzej znajdziemy ją na niedomytych truskawkach niż w końcówce egzotycznego owocu. A mimo to w kontakcie z tym osobliwym tworem ten właśnie w wiedzę wyposażony człowiek odczuwa przynajmniej lekki dyskomfort. Czasem końcówkę odcina i wyrzuca jak papierek od cukierka, czasem czyni to dyskretnie, upewniając się, że nikt nie zauważy tej małej kapitulacji rozumu. Sprawa przybiera szczególny wymiar wówczas, gdy rodzic serwuje banana własnemu dziecku. Wtedy irracjonalność osiąga poziom niemal ceremonialny. Końcówka znika obowiązkowo w koszu na bioodpady, a z nią trafia tam deklaracja racjonalności.

I oto człowiek XXI wieku, posiadający dostęp do niemal całej wiedzy zgromadzonej przez cywilizację, wykonuje gest przypominający dawne rytuały ochronne odprawiane przez mieszkańców plemion bojących się złych duchów ukrytych w pożywieniu. To bardzo upokarzające dla rozumu. Ale jednocześnie niezwykle pouczające.

Współczesna nauka zna dziś dobrze mechanizmy, które pomagają wyjaśnić ten paradoks. Psychologia ewolucyjna, neurobiologia i badania nad emocją obrzydzenia coraz wyraźniej pokazują, że organizm człowieka nie został zaprojektowany po to, by być racjonalny. Został zaprojektowany po to, by przetrwać. A są to dwie zupełnie różne ambicje.

Rozum pyta: „czy to prawda?”

Organizm pyta: „czy to może być niebezpieczne?”

I między tymi pytaniami rozciąga się ogromna część ludzkiej historii. Ewolucja była bowiem wyjątkowo bezlitosna dla osobników przesadnie ufających analizie. Człowiek, który zbyt długo zastanawiał się, czy szelest w trawie rzeczywiście oznacza groźnego dlań drapieżnika, czy może hałaśliwego pasikonika, często nie zdążył przekazać swoich skłaniających do refleksji genów dalszym pokoleniom. Znacznie skuteczniejszą strategią okazała się nadmierna ostrożność. Lepiej było przestraszyć się sto razy niepotrzebnie, niż raz zignorować realne zagrożenie.

Całość artykułu możesz przeczytać na: tadeuszsowinski.pl w zakładce „artykuły”.

A Ty co robisz z końcówką od banana?

25/05/2026

Znasz odpowiedź na pytanie z rolki? Napisz w komentarzu i uzasadnij. Ja tymczasem jutro podam prawidłową odpowiedź wraz z uzasadnieniem. Zapraszam do zabawy.



21/05/2026

Skąd się bierze insulinooporność? Na wstępie warto zaznaczyć, że istnieją różne typy insulinooporności i w związku z tym są też różne jej przyczynowe uwarunkowania. Poza nielicznymi jednak przypadkami insulinooporność jest zazwyczaj skutkiem nadmiaru tłuszczu zgromadzonego w tkance tłuszczowej. W jaki sposób ten tłuszcz przyczynia się do zaburzenia regulacji gospodarki węglowodanowej?

Na wstępie warto zaznaczyć że tkanka tłuszczową nie jest tylko biernym rezerwuarem energii, jest także gruczoły endokry to znaczy, że produkuje i uwalnia różnego rodzaju substancje. W stanie nadwyżki energetycznej ula niewykorzystanych przez organizm substratów i energetycznych substratów magazynowana jest w komórkach tłuszczowych czyli adipocytach. W efekcie komórki te powiększają swoje rozmiary. Gdy zaczynają się tak konsekwentnie powiększać to w końcu zaczynają uciskać mechanicznie na naczynia krwionośne które doprowadzają do nich krew. Pojawia się niedotlenienie czyli hipoksja. I to zaczyna się robić ciekawie.

Komórki naszego organizmu w sytuacji, w której dzieje się z nimi coś nie tak zwracają się o pomoc do służb porządkowych zorganizowanych w ramach układu immunologicznego. Jak to robią? Wystrzeliwują race, które nazywane bywają cytokinami zapalnymi. W tym wypadku adiocyty uwalniają interleukinę-1beta.

W odpowiedzi na zawołanie pojawiają się komórki układu odpornościowego dokładnie makrofagi. Otaczają, a dokładnie naciekające objęte niedotlenieniem komórki tłuszczowe i starają się powstrzymać dalszy ich rozrost. Z racji tego, że kluczowym hormonem który stymuluje hipertrofię adiocytów jest insulina, to makrofagi obniżają wrażliwość w.w. komórek na jej działanie. I tak oto IO źródłowo wywodzi się z tkanki tłuszczowej i wiąże się przyczynowo z stanem zapalnym.

A co się dzieje dalej? Kolejne wrażliwość insulinową tracą: wątroba, mięśnie i… mózg. Jeśli chcesz, napisz w komentarzu nagram kolejne materiały na temat tego jak to się dzieje.

Jesli chcesz dowidzieć się więcej o przyczynach IO i jej powikłaniach, to już dziś o 19:00 poprowadze webinar: „Insulinooporność dieta i suplementacja” link:

https://tadeuszsowinski.pl/szkolenia/web-io-dis/

19/05/2026

Jako dietetyk często spotykam się z sytuacją, w której poziom żelaza w surowicy jest prawidłowy, niekiedy w górnych granicach normy, a poziom ferrytyny jest niski. Ma to miejsce szczególnie często u sportsmenek dyscyplin wytrzymałościowych. I wbrew pozorom nie jest to najczęściej ani sytuacja trudna w interpretacji, ani też nie jest zjawisko rzadkie czy komplikujące przebieg dietoterapii.

Istnieją cnoty spektakularne i istnieją cnoty ciche. Odwaga nadaje się na pomniki; heroizm dobrze wygląda w biografiach;...
17/05/2026

Istnieją cnoty spektakularne i istnieją cnoty ciche. Odwaga nadaje się na pomniki; heroizm dobrze wygląda w biografiach; geniusz natomiast wyjątkowo dobrze sprzedaje się w internecie.

Media społecznościowe nie kochają ludzi ostrożnych poznawczo – kochają proroków. A jeśli prorok potrafi jeszcze mówić z odpowiednią pewnością siebie o dysbiozie, glutenie, insulinie, kortyzolu, mitochondriach lub „ukrytym stanie zapalnym”, tym lepiej. Człowiek współczesny pragnie bowiem nie tyle wiedzy, ile ulgi od niepewności.

Dietetyk funkcjonuje dziś w osobliwym rozdwojeniu. Z jednej strony powinien być człowiekiem nauki, a więc kimś, kto żyje pośród prawdopodobieństw, ograniczeń metodologicznych, przedziałów ufności i wiecznie tymczasowych odpowiedzi. Z drugiej strony internet wymaga od niego cech kaznodziei: pewności, prostoty i emocjonalnej wyrazistości.

Powstaje więc pokusa, by porzucić epistemologiczną pokorę na rzecz cyfrowej skuteczności. I tu właśnie skromność okazuje się nie dekoracją charakteru, lecz mechanizmem obronnym przeciwko intelektualnemu zepsuciu (…).


Postanowiłem poruszyć ten temat, pomimo że wzorem skromności z pewnością nie jestem. Mimo to uważam tę cechę za godną posiadania, choćby w ograniczonym stopniu. Zwłaszcza gdy wykonuję się profesję mogącą wpływać na zdrowie innych. Jeśli chcesz dowiedzieć się dlaczego, zachęcam byś zajrzał na mój blog, gdzie co weekend będę publikował mini wykłady z zakresu dziedziny, którą chyba można byłoby nazwać filozofią dietetyki.

Zapraszam na tadeuszsowinski.pl gdzie znajdziesz pełen tekst artykułu o skromności z perspektywy dietetyka.

Chcesz podzielić się opinią w tym temacie? Masz ochotę podyskutować? Zapraszam do „sekcji” komentarzy.

12/05/2026

Nadwrażliwość trzewna to jedno z kluczowych pojęć i zarazem jeden z najważniejszych mechanizmów leżących u podłoża IBS. W uproszczeniu: chodzi o sytuację, w której przewód pokarmowy „odczuwa za mocno” bodźce, które u większości ludzi byłyby neutralne lub ledwie zauważalne.

Inaczej mówiąc:

* normalne rozciągnięcie jelita gazem,
* fizjologiczna ilość treści pokarmowej,
* ruchy perystaltyczne,
* a czasem nawet sam kontakt ściany jelita z treścią pokarmową,

mogą być interpretowane przez organizm jako ból, ucisk, pieczenie, przelewanie czy „wzdęcie”.

To ważne rozróżnienie: u części osób problemem jest sposób przetwarzania sygnałów czuciowych i komunikacja w tej materii pomiędzy jelitami a mózgiem.

Najczęstsze objawy:

* ból brzucha,
* uczucie rozpierania,
* bolesne wzdęcia,
* dyskomfort po posiłkach,
* uczucie „nadreaktywności jelit”,
* parcie naglące.

U podłoża problemu leżą czynniki takie jak:

* nadmierna „wrażliwość” receptorów czuciowych w jelicie (reagujących m.in. na rozciąganie)
* zaburzenia osi jelita-mózg, (sygnały z jelit trafiają do: rdzenia kręgowego, pnia mózgu, ośrodków odpowiedzialnych za emocje i percepcję bólu. U części mózg interpretuje fizjologiczne sygnały z jelit jako zagrażające)
* infekcje jelitowe (po infekcji część osób ma zwiększoną przepuszczalność jelitową, utrzymującą się aktywację immunologiczną i nadreaktywność neuronów czuciowych)
* mikrobiota jelitowa (poświecę temu osobny materiał)
* Czynniki psychologiczne i stres (stres zwiększa aktywność osi HPA, wpływa na AUN i może zwiększać percepcję bólu trzewnego).

Istnieje też zjawisko hiperuwagi interoceptywnej: osoba zaczyna intensywnie monitorować sygnały z jelit, co dodatkowo wzmacnia ich percepcję. I to jest dodatkowe wyzwanie dla np.: dietetyka. Jak wiesz dlaczego - napisz w komentarzu.

Co nadwrażliwość trzewna ma wspólnego z IBS oraz jak sobie z nią radzić? Już dziś (12.05) poprowadzę webinar „IBS z perspektywy dietetyka” i odpowiem na te pytania, link w B I O.

21/04/2026

Czy po wykonaniu badań w których wyniki nie mieściły się w normach zdarzyło Ci się usłyszeć od lekarza: „taka Pani/Pana uroda”? Poniżej wyjaśnienie tego procederu.

Wynik w normie nie zawsze oznacza zdrowie, a wynik poza normą nie zawsze oznacza zdrowotne problemy. Jednym z największych uproszczeń w interpretacji badań jest przekonanie, że „norma = zdrowie”, a „odchylenie = choroba”. To wygodne. Problem w tym, że nie zawsze prawdziwe.

Zakresy referencyjne w badaniach laboratoryjnych nie są wyznaczane jako „optymalne wartości dla zdrowia”. To zakresy statystyczne, które obejmują zazwyczaj 95% zdrowej populacji, dokładniej: przedział między 2,5 a 97,5 percentylem.

Co to oznacza w praktyce?

Że około 5% zdrowych osób będzie miało wynik poza normą. I to bez żadnej choroby. Ale działa to też w drugą stronę. Można mieć wynik „w normie” i jednocześnie funkcjonować suboptymalnie lub nawet rozwijać problem zdrowotny.

Klasyczne przykłady to:
- ferrytyna na dolnej granicy normy, (która wskazuje na niedobór żelaza),
- insulina „jeszcze w normie”, (mogąca już występować w IO)
- czy obniżona hemoglobina w sporcie, która niekiedy świadczy nie o anemii a o… adaptacji do wysiłku.

Norma nie uwzględnia bowiem:
– stylu życia
– poziomu aktywności fizycznej
– indywidualnego ryzyka chorób
– historii zdrowotnej
– ani celu klinicznego

To tylko punkt odniesienia dla populacji, nie dla konkretnej osoby.
Podobnie wynik poza normą nie zawsze oznacza patologię. Może być efektem zmienności biologicznej, adaptacji (np. do treningu), przejściowej reakcji organizmu lub nawet błędu pomiarowego.

Dlatego interpretacja badań nie powinna polegać na sprawdzeniu, czy wynik mieści się w widełkach. Powinna polegać na odpowiedzi na pytanie: czy ten wynik ma sens w kontekście tej konkretnej osoby? Wynik laboratoryjny to tylko fragment układanki. Interpretacja zaczyna się dopiero wtedy, gdy ten fragment zostaje osadzony w kontekście: objawów, stylu życia w tym sposobu odżywiania i aktywności, historii pacjenta i jego realnego ryzyka.

Materiał dźwiękowy w rolce to fragment 1. modu�

27/03/2026

Mogłoby się wydawać, że skoro od poniedziałku do piątku trzymamy się ściśle planu żywieniowego i jesteśmy w kaloryczne deficycie, to weekendowe odstępstwa nie powinny niwelować naszych starań z pozostałej części tygodnia. Tymczasem Bilans kaloryczny nie jest liczony w dniach a w kcal.

Tak jak można roztrwonić miesięczną pensję w jeden weekend, tak można i tygodniowe starania dietetyczne zaprzepaścić w jeden dzień.

A Tobie zdarzało się funkcjonować w takim trybie?

18/03/2026

Jako dietetyk, w swojej pracy korzystam z badań laboratoryjnych, które pozwalają często lepiej dopasować postępowanie żywieniowe i monitorować jego skuteczność. Przykładowo: morfologia krwi obwodowej, lipidogram, poziom glukozy na czczo czy parametry takie jak ferrytyna czy witamina D są w dietetycznej profesji bardzo pomocne.

Perspektywa analizy wyników badań z produktywny dietetycznej często różni się od perspektyw lekarskiej, gdyż obejmuje analizę sposobu odżywiania. Co więcej, sposób odżywania jak i suplementacja rzutować migà na interpretację wyników badań. I tutaj niekiedy dzieje się całkiem sporo, bo czynniki takie jak ilościowe spożycie białka, stan ketozy żywieniowej czy choćby suplementacja kreatyną mogą wpływać na wybrane parametry krwi. Jeszcze większy skutek może mieć aktywność sportowa, która w niektórych wypadkach:
- fałszywie zniża hemoglobinę (tzw. pseudoanemia)
- podnosi kreatyninę i zaniża eGFR,
- podnosi MCV,
- podnosi tzw. „próby wątrobowe”.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak interpretować wyniki badań z perspektywy dietetyka i dlaczego nie warto wykonywać wielu popularnych i często zalecanych przez niektórych dietetyków badań, to zapraszam na dwumodułowy webinar: „Interpretacja wyników badań z perspektywy dietyka”. Namiary w moim B I O, zostały ostatnie miejsca w promocyjnej cenie!

Adres

Ulica Sianowska 151a
Poznan
60-453

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 21:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Tadeusz Sowiński - Dietetyk umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Tadeusz Sowiński - Dietetyk:

Udostępnij

Kategoria