Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek

Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek Akupunktura japońska i konstytucjonalna w oparach moksy.

Wielkimi krokami zbliża się kolejne spotkanie kursu akupunkturowego. Tym razem zajmiemy się badaniem tętna! ✨Jest tyle r...
19/02/2026

Wielkimi krokami zbliża się kolejne spotkanie kursu akupunkturowego. Tym razem zajmiemy się badaniem tętna! ✨

Jest tyle rzeczy do opowiedzenia, tyle do przećwiczenia i tyle do doświadczenia! 🔍

– Czy badanie pulsu to sztuka czy rzemiosło? 🎨🔧
– Czy każdy może się tego nauczyć? 📚
– Dlaczego różni autorzy badają różne narządy w tym samym punkcie? Kto z nich ma rację? 🤔
– Dlaczego badanie pulsu bywa medytacją? 🧘
– W jaki sposób nastawienie i intencja terapeuty mogą wpłynąć na puls i go zmienić? 🌊

Nie mogę się już doczekać, aby w przyszłym tygodniu zdać Wam fotorelację z warsztatów 📸… i sprawdzić, czy udało nam się odpowiedzieć na wszystkie powyższe pytania.

Akupunktura zaczęła się w Chinach. Potem wędrowała. Zmieniała się. Aż trafiła do Polski. Ale po kolei. 🌏Chiny uchodziły ...
12/02/2026

Akupunktura zaczęła się w Chinach. Potem wędrowała. Zmieniała się. Aż trafiła do Polski. Ale po kolei. 🌏

Chiny uchodziły za kraj dość pruderyjny, więc kontakt fizyczny terapeuta–pacjent był ograniczony. To wymusiło rozwój diagnostyki – badania tętna i obserwacji języka. Metody te były mało inwazyjne, a niezwykle skuteczne. W sieci można znaleźć nagrania, gdzie igły wprowadzane są przez ubranie – jeansy, koszulki, sukienki – i pozostają tam często przez ustalone „21 minut obiegu qi”.

Korea zakochała się w pulsie ❤️. Powstały złożone systemy pozwalające oceniać warstwy ciała, meridiany, narządy i konkretne obszary. W codziennej praktyce skupiono się na mikroobserwacjach całego ciała w małych przestrzeniach. Szczególnie akupunktura dłoni stała się mapą całego organizmu. Nakłucia są tu płytsze i krótsze.

Japonia była najbardziej liberalna, jeśli chodzi o kontakt i dotyk. Pozwoliło to rozwinąć systemy skupione na brzuchu, plecach i klatce piersiowej – zarówno jako obszarach diagnostycznych, jak i terapeutycznych. Subtelność japońskiej kultury wymusiła delikatną akupunkturę – nakłucia często niezauważalne, czasem ograniczone do kontaktu ze skórą pacjenta. Również moksa została „zminimalizowana” w ilości stosowania. 🕊️

Polska to kraj, który w dużej mierze stracił kontakt z własną historią i kulturą. Stała się mieszanką subkultur, wpływów i zagranicznych trendów. Jak akupunktura dostosowała się do Polaków? W zasadzie nijak. To Polacy dopasowali się do niej – godząc się na różne terapie, dopóki odczuwali efekty. Zagraniczne style często są importowane w całości – tak robią Chińczycy, Koreańczycy, Japończycy. Może w tym jest pewna ekscytacja – możliwość doświadczenia czegoś egzotycznego w autentycznej formie. ✨

W Polsce akupunktura częściej przyciąga kobiety niż mężczyzn. Myślę, że wynika to z tego, że mężczyźni są bardziej przyzwyczajeni do znoszenia bólu i oczekują szybkiej ulgi – jak po tabletkach przeciwbólowych. Tymczasem akupunktura koncentruje się na stopniowych, trwałych zmianach w organizmie, które łatwiej dostrzegają wrażliwsze kobiety.

Wciąż brakuje jej renomy, by być traktowaną jako metoda profilaktyczna czy wspomagająca. Często wybierana jest dopiero, gdy wszystko inne zawiedzie – i niczego do stracenia nie ma. Wynika to z braku zaufania, czasem zaszczepianego przez lekarzy, a także ze względu na koszty ponoszone przez pacjenta. 💸

Czy w Polsce może powstać jeden dominujący styl akupunktury? Absolutnie nie. W całym kraju znajdziemy specjalistów różnych szkół – dr Tana, Tunga, czaszka Yamamoto – i nie zanosi się, by ktoś reklamował „polskiego Tunga” czy „polskie Kobido”! 😅

Taka próba naraziłaby autora raczej na śmieszność i szykany. Nie mamy silnej tożsamości narodowej, którą traktowalibyśmy poważnie, ani niczego podobnego do akupunktury, co pozwoliłoby na „polonizację” tej starożytnej sztuki. Ale kto wie, może się mylę!

Pytanie do Was – czy w Polsce widzicie miejsce na „orientalne, ale polskie sztuki medyczne”? 🤔😃

Idzie luty — więc praktykę swoją kuj! ❄️Za dwa tygodnie czeka nas kolejny zjazd akupunkturowy, na którym będziemy doskon...
05/02/2026

Idzie luty — więc praktykę swoją kuj! ❄️

Za dwa tygodnie czeka nas kolejny zjazd akupunkturowy, na którym będziemy doskonalić tę tajemniczą sztukę badania tętna — sztukę, która intryguje tak wielu. Tydzień później rusza pierwsze spotkanie „Akupunktura+” 🌀, czyli jednodniowe warsztaty doskonalące dla już praktykujących terapeutów.

W badaniu tętna w gruncie rzeczy nie ma miejsca na mistycyzm. Jest za to mozolny warsztat, oparty na dziecięcej ciekawości — takiej, która z czasem może przerodzić się w subtelne podszepty spoza tego, co widzialne 🌫️.

Myślę, że człowieka „z ulicy” jest stosunkowo łatwo nauczyć czytania tętna. Nie ma on jeszcze oczekiwań ani sztywnych założeń. Jest otwarty na doświadczenie i nie blokuje się myśleniem w stylu: „pierwsza pozycja to metal, druga ziemia itd.” — a to bywa zgubne w dłuższej perspektywie.

Ale o tym już więcej na spotkaniach 😉

Pewnego dnia szaman z dżungli spotyka się z lekarzem z Zachodu, który odtąd miał opiekować się lokalnymi wioskami i lecz...
30/01/2026

Pewnego dnia szaman z dżungli spotyka się z lekarzem z Zachodu, który odtąd miał opiekować się lokalnymi wioskami i leczyć ich mieszkańców. Po krótkiej rozmowie i wymianie uprzejmości szaman zwraca się do lekarza:

— Muszę powiedzieć, że jestem pod dużym wrażeniem twoich zdolności leczniczych.
— Dziękuję… — odparł zmieszany lekarz. — Ty także masz dużą wiedzę o ziołach i chorobach, po prostu nie macie dostępu do technologii, takiej jak badania krwi czy prześwietlenia.
— Mówię o czymś innym. O tym, jak szybko poznajesz człowieka. Potrzebujesz zaledwie dziesięciu minut i już potrafisz postawić diagnozę. Ja natomiast — ciągnął dalej szaman — potrzebuję około miesiąca. Kiedy ktoś przychodzi do mnie z problemem, wprowadzam się do niego, obserwuję, co je i jak je, jak wygląda jego łóżko, jakie ma sny, jak rozmawia z innymi, jaki ma nastrój, jak pracuje. Dopiero wtedy mogę naprawdę powiedzieć, że wiem, co mu dolega i jak można mu pomóc 🌙
-------------------------------------------
Moment, w którym spotykamy się razem w gabinecie, to tylko krótki wycinek naszego życia. W tym czasie próbujemy odgadnąć, jak wygląda cała reszta — ta, której nie widzimy. Czy na pewno dobrze cię zrozumiałem, kiedy opisujesz, jak dopadł cię ostatnio ból? Czy rzeczywiście tak wygląda twoje śniadanie, jak je opisujesz? 🤔

Zdrowie to nie kwestia „jestem” albo „nie jestem”, ponieważ nigdy nie jesteśmy całkowicie zdrowi, ale też nie jesteśmy zupełnie chorzy. Zdrowie jest efektem bardzo wielu drobnych decyzji, które podejmujemy każdego dnia — tego, jak prowadzę auto (czy jestem spokojny, czy pompuję się frustracją), czy podniosę papierek leżący obok kosza (poczuję satysfakcję z porządku czy będę narzekać w myślach, jak bardzo brudne jest to miasto) 🚗🍃

Niezależnie od tego, jakie decyzje podejmujemy, warto zadbać o siebie i udać się na akupunkturę przynajmniej cztery razy w roku — zawsze wtedy, gdy zmienia się mikroklimat. Dlatego serdecznie zapraszam każdego, kto zwleka, aby dobrze rozpocząć nowy, zbliżający się okres — Rok Ognistego Konia 🔥🐎

Gdyby Quentin Tarantino był akupunkturzystą, jak często stymulowałby punkt Kd 1, zlokalizowany na stopie? 🦶🎬Prawdopodobn...
19/01/2026

Gdyby Quentin Tarantino był akupunkturzystą, jak często stymulowałby punkt Kd 1, zlokalizowany na stopie? 🦶🎬

Prawdopodobnie… regularnie. 😏

To oczywiście żart na wejście – w gruncie rzeczy nie mam pojęcia, jakim akupunkturzystą byłby Tarantino i jakie strategie oraz miejsca na ciele obierałby w swojej codziennej pracy. Jednak jego przykład jest na tyle wyrazisty, że warto na chwilę się przy nim zatrzymać i zadać to samo pytanie sobie:
w jaki sposób moje osobiste upodobania (a może problemy?) wpływają na moją codzienną praktykę w gabinecie?

Carl Gustav Jung zwykł mawiać:
„Nieświadomy terapeuta leczy własne rany na pacjencie.” 🩺🪞

To ważny, a zarazem bardzo trudny i nieprzyjemny temat, ponieważ wymaga od nas – terapeutów – solidnego rachunku sumienia:

• Dlaczego zawsze badasz to miejsce?
• Dlaczego zawsze pytasz o tę rzecz?
• Czy robisz tak za każdym razem, czy tylko z wybranymi osobami?
• Czy zawsze doszukujesz się znaczenia symbolicznego i magicznego, nawet jeśli jest to zwykły, przypadkowy uraz ręki lub nogi?

I vice versa:

• Czy potrafisz spojrzeć na problem pacjenta przez pryzmat symboli i mitów, przyznając, że to nie jest tylko „zwyczajny” uraz?

To oczywiście nie jest problem, przed którym stają wyłącznie terapeuci. Dotyczy on w gruncie rzeczy nas wszystkich – próby zrozumienia, dlaczego robimy to, co robimy.
Dlaczego podobają nam się określone rzeczy, a inne automatycznie nas odpychają?
Dlaczego naprawdę tam przychodzę?
Dlaczego wszystkich próbuję zachęcić lub zniechęcić do… czegoś? 🤔

Gdy poświęcimy temu chwilę zadumy i zaczniemy analizować nasze codzienne „automatyzmy”, okaże się, że nasz umysł porusza się po ustalonych torach – wyznaczonych często bez naszej wiedzy i zgody, a jednak przyjętych jak własne.

Kiedy zaczynamy je dostrzegać, zyskujemy możliwość zareagowania inaczej: świadomie, jasno i z większym współczuciem – dla siebie i dla świata wokół nas. 🌱✨

Początek roku to czas życzeń, ale też postanowień noworocznych, które później wielokrotnie weryfikujemy w ciągu kolejnyc...
08/01/2026

Początek roku to czas życzeń, ale też postanowień noworocznych, które później wielokrotnie weryfikujemy w ciągu kolejnych miesięcy, gdy nasze plany zaczynają rozmijać się z realnymi możliwościami 😄

Aby uniknąć rozczarowań, zamieniam cele na intencje – i chcę Wam opowiedzieć, jak działa to w praktyce akupunktury.

Kiedy odwiedza mnie człowiek z konkretnym problemem, staram się okazać mu jak największą troskę i uważność, jednocześnie nie skupiając się wyłącznie na jego głównej dolegliwości. Gdy robię to zbyt mocno, pojawiają się myśli w stylu:
„Muszę koniecznie…”
„Czemu ten punkt mocniej nie zadziałał?”
„Co jest z tym tętnem dzisiaj?”

W skrócie – frustracja.
Przestaję doceniać drogę tu i teraz, wybiegając w przyszłość i walcząc z obrazami, które sam sobie stworzyłem.

Taki sposób myślenia w gruncie rzeczy oddala mnie od drugiego człowieka, bo zostaje on sprowadzony do roli „instrumentu”, który powinien zadziałać tak a tak, jeśli ja nacisnę tu i tu.

Zamiast tego przywołuję w sobie intencję – nie jako cel, lecz jako kierunek. Pozwalam, by to, co czeka na końcu, było niespodzianką ✨

„Postaram się, aby poczuła spokój i rozluźnienie.”
„Wysłucham jego historii i nie będę przerywał – zaczekam, aż sam zapyta mnie o zdanie.”
„Postawię moksę, bo widzę, że potrzebuje po prostu tego ciepła.” 🔥

Czasem w ten sposób osiąga się mniej, niż się planowało, a czasem – znacznie więcej, niż można było się spodziewać.
Dzieje się dokładnie tyle, ile miało się wydarzyć.

Spróbuj spojrzeć na swoje życie podobnie: nie zakładaj z góry końcowego efektu, lecz wybierz intencję jako sposób działania – jak chcesz iść przez drogę – pozwalając, by cel podróży odsłonił się sam.

Dzięki temu życie zawsze prowadzi nas we właściwym kierunku, bo nic nie jest ani pewne, ani oczywiste 🌿

Zapraszam serdecznie do mojego gabinetu na zabiegi akupunktury japońskiej w tym nowym roku!

Prószków, pod Opolem

Do zobaczenia 🙂

Pewnego razu mój gabinet odwiedziła kobieta w wieku około 40 lat.Skarżyła się na bezsenność, zmęczenie, nerwowość i pobu...
01/01/2026

Pewnego razu mój gabinet odwiedziła kobieta w wieku około 40 lat.
Skarżyła się na bezsenność, zmęczenie, nerwowość i pobudzenie myślowe 😵‍💫

Po krótkiej rozmowie zrozumiałem, że sprawa jest trudna i złożona, ponieważ ciągnie się za nią historia związana z rozbitą rodziną i pobytem w domu dziecka.

Pod palcami zarówno puls, jak i ciało zdradzały bardzo duże drżenie i niepokój – czające się traumy, które czekają tylko na pretekst, aby się uwolnić ⚡

Stało się dla mnie oczywiste, że pacjentka jest tykającą bombą 💣 i że przy zbyt dużej ingerencji z mojej strony uwolni się więcej, aniżeli powinno jednorazowo. Problemem nie jest poruszyć ten zastój i pomóc uwolnić się od wszystkich napięć. Problemem jest to, jak zrobić to w sposób maksymalnie pokojowy dla organizmu i dla ducha 🌱

Postanowiłem zadziałać zachowawczo i wybrałem punkt ST 36.
Prosty, uziemiający, stabilizujący 🪨

Żadnych fajerwerków.
Żadnych punktów Luo ani punktów Duchów.

Jak poszło?

Początkowo pacjentka zaczęła łkać, chlipać, aż wreszcie – nie płakać, lecz ryczeć. Głośno i donośnie 😭

Zdarzało się to już wcześniej w moim gabinecie z innymi pacjentami. Czasem w trakcie rozmowy po prostu się otwierali i opowiadali o sobie, a czasem działo się to wskutek akupunktury, ale nigdy tak intensywnie jak teraz.

Podałem chusteczkę i uspokoiłem ją, mówiąc, że jest to reakcja organizmu i że jest ona normalna – ciało zaczęło coś sobie uświadamiać i należy mu na to pozwolić 🤍

Po chwili pacjentka doszła do siebie, a ja poprosiłem ją, aby położyła się na brzuchu. Zrobiła to, a następnie zaczęła się uśmiechać, chichotać, aż w końcu śmiać się do rozpuku. Głośno i donośnie 😄

Byłem absolutnie zbity z tropu, zastanawiając się, czy na pewno wybrałem właściwy punkt. Z drugiej strony – jeśli nie ten… to który? 🤔

W ostatnim czasie spotkałem się z inną pacjentką o podobnej naturze problemów i ponownie stanąłem przed tym samym dylematem: co zrobić, aby nie „narobić”?

Spotkanie było krótkie i treściwe. Nie użyłem ani jednej igły, a większość zmian zaszła w momencie, gdy po prostu położyłem ręce na brzuchu pacjentki ✋✨ Kilka dni później dostałem od niej wiadomość, że dość żywo przypomniały się dawne traumy, ale potem ciało się rozluźniło i zniknęły stare dolegliwości bólowe, do których zdążyła się już przyzwyczaić.

Kiedyś wydawało mi się, że miarą dobrego akupunkturzysty jest wywołanie u pacjenta wielu silnych, nawet gwałtownych zmian – bo to przecież świadczy o „wielkiej mocy” i trafionej diagnozie 💥

Dziś już tak nie uważam.

Dotknij pacjenta w taki sposób, aby wyszedł z gabinetu spokojny, stopniowo zyskując zrozumienie i władzę nad swoimi demonami zamiast wrzucać go na arenę jak gladiatora, by walczył o przetrwanie ⚔️

Jakiś czas temu dzieliłem się z Wami moją poezją typu haiku, która miała pomóc w lepszym zrozumieniu punktów akupunkturo...
26/12/2025

Jakiś czas temu dzieliłem się z Wami moją poezją typu haiku, która miała pomóc w lepszym zrozumieniu punktów akupunkturowych – tego, co się za nimi kryje i jakie zmiany sugerują w ciele. 🌿

Dziś chciałbym wrócić do tego tematu, ale z trochę innej strony – tym razem z perspektywy chińskiej poezji. 🀄

Najbardziej znana forma poezji japońskiej, czyli haiku, rządzi się bardzo surowymi zasadami: unika rymów, powtórzeń, minimalizuje obecność człowieka w świecie, skupia się na naturze, dotyka subtelnych i delikatnych doświadczeń. Pozostawia celową pustkę, zadane pytanie bez odpowiedzi, ciche westchnienie, na które czytelnik sam musi odpowiedzieć. 🌸

Zupełnie inaczej podchodzi do tego poezja chińska, która nie boi się rytmiczności czy rymów, ale też stara się budować cały obraz świata, zamykając opowieść w namacalnych ramach, prowadząc czytelnika w kierunku końca, puenty, podsumowania – pozostawiając przestrzeń do własnych przemyśleń.

Dla przykładu
chińska poezja:

"Trzaskające ognisko płonie w lesie.
Wędrowiec oczekuje, aż pozostanie tylko popiół."

Gdyby to przetłumaczyć na haiku, robi się problem. Japończyk na pewno nie użyłby „trzaskające ognisko płonie” 🔥 – to jest tak mocne, bogate w symbol i przytłaczające, że aż pozbawione smaku. Samo słowo „płomień” byłoby wystarczające.

Kolejna sprawa: „wędrowiec” – haiku unika raczej obecności człowieka, przenosząc uwagę na bezludną naturę.

Po trzecie: historia tutaj ładnie się domyka, mamy puentę. Haiku tego unika jak… ognia. 🔥 Nie ma przełamania, nie ma otwartości.

Próba przeniesienia tego na „język wiśni” mogłaby wyglądać tak:

"Wilga buduje gniazdo
Ciche kroki
Gdzie ostatnia gałązka?" 🌿

Nie zamierzam Was przekonywać, że jedna forma jest lepsza od drugiej – to po prostu kwestia innego sposobu myślenia i formułowania myśli. Nie mniej, zainspirowany tą wiedzą, chciałbym podzielić się moją poezją, tradycyjnie poświęconą wybranym punktom akupunkturowym, ale tym razem – dla odmiany – na chińską modłę. 🀄

Lu 1

Nikt nie przepędza trędowatego.
Dom ugości żywego i martwego.
W objęcia ciepłe, w ziemi zakopana.
Aż skaza opuści, aż zrozumie karmana.

Pierwszy punkt rozpoczynający meridian płuc jest specyficznym miejscem. Na ogół mało popularny, raczej unikany w bezpośrednich nakłuciach ze względu na bliskość narządu płuc, jednakże to miejsce styczności obszaru Tai Yin – czyli zarządzania wilgocią w organizmie, przenikania się meridianu Płuc i Śledziony. 🌬️

Płuca zajmują się odpuszczaniem i zostawianiem, godzeniem się z traumami i problemami. Jeśli z jakiegoś powodu nie jest to możliwe, żale oraz wyrzuty sumienia kumulują się i wypełniają obszar klatki piersiowej.

Naturalnym krokiem jest asymilacja i przetworzenie tych doświadczeń, dotknięcie ich takimi, jakimi są, jakkolwiek wydawałyby się obrzydliwe lub złe. Konfrontacja z nimi, objęcie ich, „przekompostowanie” w sobie pozwoli, aby z tej sterty zajaśniały w nas wnioski, konkluzje i mądrość. 🌱

„Jeśli utraciłeś tę szansę, nie utrać tej lekcji.”

Myślę, że udało mi się oddać to w mojej chińskiej próbie samozwańczego konkursu poezji.

A Wy – jak odnajdujecie ten styl i porównanie? Który jest Wam bliższy: haiku czy chińska forma pełnego obrazu? 💭

Obserwując dziś karmnik dla ptaków w ogrodzie, zauważyłem nietypowego gościa.Małą mysz, która wspinała się, by podkraść ...
21/12/2025

Obserwując dziś karmnik dla ptaków w ogrodzie, zauważyłem nietypowego gościa.

Małą mysz, która wspinała się, by podkraść kilka ziarenek dla siebie. Pod koniec wspinaczki straciła równowagę, wykonała salto w powietrzu 🐭 i wylądowała, uciekając upokorzona w kępy trawy.

– To ciekawe – pomyślałem. Widzę tu mysz po raz pierwszy, akurat wtedy, gdy w chińskim kalendarzu trwa miesiąc Szczura 🐀
Przypomniało mi się też, że Szczur symbolicznie wiązany jest z heksagramem, w którym zaczyna pojawiać się na nowo światło i energia. Zupełnie jak dziś – w dniu przesilenia zimowego ❄️

To już wystarczająco dużo znaków na Niebie i na Ziemi, by o tym napisać.

Dlaczego więc Szczur symbolizuje powrót, skoro jest takim… brudnym zwierzęciem?

Kojarzonym z chorobami, odpadkami i – dla niektórych – z Wrocławiem 😉

Szczur nie symbolizuje podziału na czyste i brudne, dobre i złe.
Symbolizuje moment przed podziałem.

Nie niesie obietnicy światła.
Niesie informację, że życie wraca bez pytania o sens.
I bywa czasem chaotyczne, jak mysz wykonująca salto w powietrzu.

Ale to nie szkodzi, bo to też minie.

To już rok temu było? 😳A skoro tyle czasu zdążyło upłynąć, sprawa uległa przedawnieniu i mogę się teraz otwarcie przyzna...
18/12/2025

To już rok temu było? 😳

A skoro tyle czasu zdążyło upłynąć, sprawa uległa przedawnieniu i mogę się teraz otwarcie przyznać - wykład był nie na temat 😂

Umawiałem się zdaje wówczas na "Emocje/Psychosomatykę w Akupunkturze", ale w wyniku mojej pomyłki wyszła "historia akupunktury, początki szamaństwa i wypędzanie robaków chorobotwórczych."

Ot drobna różnica.
Wykład i tak (chyba) się podobał 🥸

— Robert… Nie czuję się pewnie z igłami, boję się, że mogę komuś zrobić krzywdę.— Jasna sprawa, to zupełnie zrozumiałe. ...
12/12/2025

— Robert… Nie czuję się pewnie z igłami, boję się, że mogę komuś zrobić krzywdę.
— Jasna sprawa, to zupełnie zrozumiałe. A moksa? Boisz się jej używać?
— Nie! Ja uwielbiam moksę!
— A czy wiedziałaś, że w Japonii istnieją „akupunkturzyści”, którzy pracują tylko za pomocą moksy, odrzucając niemal całkowicie igły?
— !!! 😲

Dzień pracy z moksą to wyjątkowy dzień. Chociażby dlatego, że na sam koniec zajęć człowiek pachnie jak „wędzona szyneczka na święta” 😄, ale też dlatego, że otwiera zupełnie nowy wachlarz możliwości i metod.

Przed zajęciami przygotowałem dla każdego uczestnika zestaw małego piromanta — cygaro, moksę naklejaną zarówno „młodą”, jak i „dojrzałą”, węgielki i kapturki na igłę, no i oczywiście złotą luźną ✨. Oprócz tego testowaliśmy jeszcze rollery, domek i fajkę japońską. Ogólnie wszystko, co znalazłem w swojej szufladzie, było do dyspozycji.

Zastanawiałem się na początku, jak przeprowadzić te zajęcia, aby były po prostu wartościowe. Może po prostu prezentacja ze slajdami, gdzie objaśniam: „to jest fajne, to jest średnie, to jest super”?

Nieee… To byłoby trochę nieuczciwe. Za bardzo narzucałbym im swoją drogę, a przecież każdy musi znaleźć własną. Zamiast tego uznałem, że zrobię im moksę „montessori” 🪄. Sprawdza się na dzieciach, to i na dorosłych też powinno.

Wykonaliśmy kilka rund — praca przy kozetkach i przerwa na dyskusję (z wietrzeniem sali oczywiście 🌬️). I te rozmowy okazały się najcenniejszym elementem — każdy uczestnik wyraził swoją opinię, czym pracowało mu się najlepiej, a czym najgorzej. To było wspaniałe uczucie obserwować, jak dojrzewają szybko z przerwy na przerwę — mi to zajęło miesiące, szczerze powiedziawszy, aby dojść do tych samych wniosków w pojedynkę.

1. Przerwa
„Nie no, najlepsze jest cygaro! Kontroluję temperaturę i powierzchnię, grzeję tym wszędzie, gdzie chcę, a pacjent czuje się jak roztopione masełko!” 🧈

2. Przerwa
„Fajne te cygaro, ale efekt jest trochę krótkotrwały. Ale i tak na początek najlepsze.”

3. Przerwa
„Te cygaro nie zdaje egzaminu, chyba już czwarty raz rozluźniam ten sam obszar, a jak tylko się odwracam, efekt znika! Dużo lepsze jest…”

To oraz wiele innych kosmatych myśli o różnych technikach… Powiedzieli sobie wszystko, co sam chciałem im opowiedzieć. No i przekonali się, że igły naprawdę nie są niezbędne. Można robić cudowne rzeczy bez nich — i oni już to wiedzą, potrafią, a przede wszystkim sami do tego doszli 🌟.

I kolejny weekend akupunkturowy za nami ✨Krótki, intensywny, gęsty. Taki, po którym w palcach zostaje pamięć tkanek, a w...
08/12/2025

I kolejny weekend akupunkturowy za nami ✨

Krótki, intensywny, gęsty. Taki, po którym w palcach zostaje pamięć tkanek, a w głowie cisza zamiast chaosu 🫶

Pierwszego dnia powiedziałem: to będzie najważniejszy zjazd. A skoro najważniejszy, to często bywa najbardziej niewdzięczny — dużo podstaw, dużo powtórzeń, dużo „jeszcze raz poczuj to samo”. Bez fajerwerków. Bez skrótów. Tylko dłonie, skóra, napięcie, ciepło i subtelne różnice, które zaczynają się ujawniać dopiero wtedy, gdy naprawdę zwalniasz 🪶

Palpacja nie jako technika, ale jako sposób obecności. Jako rozmowa bez słów z czyimś układem nerwowym 🤲

I nagle okazało się, że nikt się nie nudzi. Wręcz przeciwnie — im ciszej robiło się w sali, tym więcej się działo. Materiał wchodził nie przez głowę, ale przez palce 🌿

Kiedyś wierzyłem, że tętno jest sercem diagnozy. Było w tym coś hipnotycznego: nadgarstek, kilka sekund ciszy i gotowa odpowiedź ⚡

A potem przyszli pacjenci, u których nadgarstek był martwą mapą. Po operacjach, urazach, przeciążeniach. Nie było pulsu tam, gdzie miał być. I była moja bezradność. A jeszcze gorzej — pacjenci z realnym bólem i idealnym tętnem. Ciało mówiło jedno, mapa pokazywała drugie.

To wtedy zrozumiałem, że trzeba zejść głębiej 🌊

Akupunktura japońska nauczyła mnie, że diagnoza to nie punkt, nie wynik, nie „tętno mówi wszystko”. To spotkanie z tkanką. To dialog z napięciem. To pozwolenie, by ciało samo pokazało, gdzie nie chce już dźwigać.

I tym właśnie dzieliłem się na tym zjeździe.

Doświadczeniem 🔥

Adres

Opolska 13
Proskau
46-060

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 15:00
Wtorek 10:00 - 15:00
Środa 10:00 - 15:00
Czwartek 10:00 - 15:00
Piątek 10:00 - 15:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria