18/12/2025
W pierwszy weekend grudnia miałam możliwość uczestniczyć w kolejnym seminarium prof. Georga Vithoulkasa
„Postępowanie w stanach ostrych podczas leczenia chorób przewlekłych”
Jestem wdzięczna za takie szkolenia, podczas których otrzymujemy ogromną ilość wiedzy teoretycznej, ale również jej praktyczne zastosowanie. Omawianych jest wiele przypadków oraz przykładów – zarówno tych prowadzonych z powodzeniem, jak i tych, które do łatwych nie należą, a uczą nas jeszcze więcej.
Seminarium dotyczyło postępowania w stanach ostrych w trakcie terapii stanu chronicznego. Jest to temat niezwykle ważny i niejednokrotnie bardzo trudny. Dlaczego trudny? Ponieważ wymaga właściwego zrozumienia tego, co dzieje się w organizmie przez osobę, która rozpoczęła terapię całościową.
Na początku swojej pracy często spotykałam się z sytuacją, w której po zaleceniu leku całościowego, po kilku lub kilkunastu dniach pojawiał się stan ostry. W dużej mierze były to „infekcje”, choć nie tylko. Oczywiście w takiej sytuacji należy rozważyć, czy faktycznie mamy do czynienia z infekcją (np. przy dużej liczbie osób chorych w otoczeniu), czy też jest to reakcja oczyszczająca organizmu, mobilizacja sił odpornościowych, a tym samym początek procesu zdrowienia stanu chronicznego.
Zrozumienie tego, co się dzieje, zajęło mi trochę czasu. Nauczenie się odczytywania reakcji po podaniu remedium, rozpoznawania punktów wspólnych takich reakcji oraz właściwego sposobu postępowania było dużym wyzwaniem – zwłaszcza gdy problem dotyczył dzieci, a zaniepokojeni rodzice prosili o dobranie leku na ten stan ostry.
Dziś już wiem, a ostatnie seminarium z prof. Vithoulkasem tylko mnie w tym utwierdziło, dlaczego takie reakcje mogą się pojawiać, jaki mają wpływ na dalszy proces leczenia oraz jak należy postępować w takich sytuacjach.
Być może nie potrafiłam wcześniej nazwać tego w taki sposób, jak robi to prof. Vithoulkas, ale intuicyjnie wiedziałam, że te „stany infekcyjne”, a zwłaszcza te przebiegające z gorączką – której wcześniej nie było nawet przez wiele lat – są początkiem fazy zdrowienia.
I w ten sposób dochodzimy do poziomów zdrowia według prof. George’a Vithoulkasa. 😊
Poziomy zdrowia według Vithoulkasa
George Vithoulkas, jeden z najważniejszych współczesnych nauczycieli homeopatii, zaproponował koncepcję poziomów zdrowia jako ramy do rozumienia ogólnej witalności człowieka, jego zdolności do reagowania na chorobę oraz rokowania terapeutycznego. Model ten porządkuje obserwacje kliniczne i pomaga ocenić, jak głęboko sięga zaburzenie oraz jakie są granice możliwości organizmu.
Czym są poziomy zdrowia?
Vithoulkas wyróżnia stopniowe spektrum stanu pacjenta – od najwyższego zdrowia, po najgłębsze zaburzenia. Poziom zdrowia określa:
• siłę reaktywną organizmu,
• zdolność do wytwarzania ostrej choroby,
• głębokość i przewlekłość zaburzeń,
• podatność na stresy środowiskowe i emocjonalne,
• rokowanie i tempo odzyskiwania równowagi.
Najwyższe poziomy zdrowia
Charakteryzują się silną odpornością, rzadkimi chorobami przewlekłymi i wyraźnymi, dobrze rozwiniętymi reakcjami na infekcje. Osoba z wysokiego poziomu zdrowia łatwo wraca do równowagi i rzadko rozwija poważne komplikacje.
Poziomy pośrednie
W miarę obniżania poziomu zdrowia:
• ostre infekcje stają się rzadsze lub mają nietypowy przebieg,
• zaczynają pojawiać się zaburzenia przewlekłe,
• organizm gorzej reaguje na stres, zarówno fizyczny, jak i emocjonalny,
• odpowiedź na leczenie może być wolniejsza i mniej przewidywalna.
Najniższe poziomy zdrowia
To obszar, w którym:
• ostre reakcje niemal zanikają (co paradoksalnie świadczy o słabej witalności),
• dominują ciężkie, złożone schorzenia,
• funkcjonowanie organizmu jest ograniczone,
• leczenie wymaga ostrożności, a rokowanie jest poważniejsze.
Po co nam ta koncepcja?
Model poziomów zdrowia pomaga:
• zrozumieć dlaczego pacjenci o pozornie podobnych objawach reagują zupełnie inaczej,
• ocenić głębokość zaburzenia,
• oszacować możliwości i tempo poprawy,
• uniknąć nadmiernych oczekiwań co do efektów terapii.
Nie jest to system klasyfikacji „lepszych” i „gorszych” pacjentów, lecz narzędzie kliniczne umożliwiające bardziej realistyczne planowanie leczenia i właściwą interpretację reakcji po lekach.
Szczególnie istotne jest zrozumienie, że nie każda infekcja pojawiająca się po podaniu leku całościowego oznacza nawrót choroby, pogorszenie czy „nieudane” leczenie. W wielu przypadkach jest to jednak sygnał, że organizm odzyskuje zdolność do reakcji – co pozostaje w pełnej zgodzie zarówno z podejściem prof. George’a Vithoulkasa, jak i z klasyczną doktryną Hahnemanna.
Hahnemann w §73 i §74 „Organonu” opisuje choroby ostre jako naturalne, dynamiczne reakcje organizmu, a w §148 zwraca uwagę na konieczność właściwej oceny nowych objawów po leku – czy są one częścią procesu zdrowienia, czy też stanowią nową jednostkę chorobową. To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie w praktyce klinicznej.
Może się nam wydawać, że jesteśmy zdrowi, w końcu codziennie chodzimy do pracy, zajmujemy się domem, dzieci oraz wieloma innymi sprawami. Możemy czuć się dobrze, mimo naszych nawracających co jakiś czas problemów z układem kostnym, migrenami, mimo kamicy pęcherzyka żółciowego, która nie dokucza nam na co dzień. Możemy czuć się dobrze mimo problemów z układem krążenia i puchnącymi nogami, które w czasie spoczynku wracają do normy lub okresami kiedy pojawiają się hemoroidy. Możemy czuć się dobrze wtedy kiedy przyjmujemy lek przeciwgorączkowy na grypę a potem, po latach tą grypę przechodzimy bez gorączki – ale mamy dobrą odporność – takie uwagi też nieraz słyszę…Możemy czuć się dobrze mimo przejściowej nerwicy, napadów lęków - które ustępują po leczeniu farmakologicznym - czy mimo jesiennej „depresji”.
Może czuć się bardzo dobrze ale według poziomów zdrowia Vithoulksa – te wyżej wymienione problemy są już zaburzeniami na poziomie średnim lub niższym.
Dziś czujemy się dobrze ale nasze obciążenia i predyspozycje pokazują, że wymagamy wsparcia.
Z perspektywy poziomów zdrowia łatwiej zrozumieć, że „dobre samopoczucie” nie zawsze jest równoznaczne z prawdziwym zdrowiem ale warto również podkreślić, że sam fakt występowania poważnych chorób – takich jak nowotwory czy schorzenia autoimmunologiczne – nie jest zawsze równoznaczny z niskim poziomem zdrowia. Trzeba dobrze ocenić te stany a nie jest to łatwe i oczywiste.
O poziomie zdrowia decyduje nie diagnoza, lecz zdolność organizmu do reagowania: obecność ostrych stanów, siła odpowiedzi, poziom energii życiowej oraz sposób przechodzenia procesu zdrowienia. Możliwe jest więc, że osoba z poważną diagnozą pozostaje na relatywnie wysokim poziomie zdrowia, jeśli jej organizm zachował zdolność do pełnej odpowiedzi.
Dlatego w terapii chronicznej tak ważne jest właściwe rozpoznanie tego, co dzieje się w trakcie leczenia. Pojawiające się stany ostre – zwłaszcza te wyraźne, z gorączką i pełnym obrazem reakcji – nie zawsze są powodem do niepokoju. Niejednokrotnie stanowią one pierwszy, długo niewidziany znak, że organizm odzyskuje zdolność do reagowania i powoli wychodzi z wieloletniego stanu przeciążenia (choć zależy to jeszcze od poziomu zdrowia na którym jesteśmy).
Seminarium prof. George’a Vithoulkasa było dla mnie kolejnym potwierdzeniem, jak istotna jest cierpliwość, zaufanie do procesów zachodzących w organizmie oraz właściwe rozumienie reakcji po lekach homeopatycznych. To właśnie ta świadomość pozwala nie tłumić pochopnie objawów, lecz towarzyszyć pacjentowi w procesie powrotu do równowagi – często krok po kroku, warstwa po warstwie, co nie zawsze jest przyjemne w odczuciu osoby w terapii.
Poziomy zdrowia nie są etykietą ani oceną. Są mapą, która pomaga zobaczyć, gdzie naprawdę jesteśmy i w jakim kierunku możemy zmierzać. A czasem – także spokojnie przyjąć fakt, że pierwszym znakiem poprawy nie jest „brak objawów”, lecz powrót reakcji, które przez lata były nieobecne.
Dziękuję mojej koleżance, Małgorzata Raczka , za rozmowę o poziomach zdrowia, wzajemną wymianę opinii oraz dopełnienie mojego artykułu jej doświadczeniami i spostrzeżeniami. Dzięki jej wsparciu to, co chciałam przekazać, nabrało spójnej formy💚
Z wdzięcznością za to, czego uczę się każdego dnia 💚
Amelia Dziekanowska