Renia walczy z rakiem

Renia walczy z rakiem Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Renia walczy z rakiem, Zdrowie i medycyna, Przemysl.

🫵 Wszyscy Krewni, Przyjaciele i Znajomi Zająca!Okres rozliczeniowy szaleje jak wiewiórka na kofeinie, a Urzędy Skarbowe ...
24/02/2026

🫵 Wszyscy Krewni, Przyjaciele i Znajomi Zająca!

Okres rozliczeniowy szaleje jak wiewiórka na kofeinie, a Urzędy Skarbowe harują pełną parą - aż kurz leci z klawiatur, dlatego, jeśli nie macie pomysłu na zagospodarowanie swojego 1,5% podatku dochodowego, nie wspieracie już bliskiej lub dalszej potrzebującej osoby, fundacji czy żaby błotnej, proszę, zastanówcie się nad wsparciem najmłodszej Zajęczycy z naszego klanu Zająców.

Dzięki temu będzie się rehabilitować tak intensywnie, aż zajedzie wszystkich – siebie, rehabilitantów, a może nawet te rośliny w ogródku, które rosną i nic nie robią, poza fotosyntezą.

Na zdjęciu znajdziecie wszelkie potrzebne dane do KRS i inne magiczne runy do przepisania.

Dziękujemy ♥️

wśród fanów

Kototygrys🐈- Mamo, skoro jest więcej wolnego, może namalują coś dla fundacji? – zaproponowała Renata w okresie Bożego Na...
20/02/2026

Kototygrys

🐈

- Mamo, skoro jest więcej wolnego, może namalują coś dla fundacji? – zaproponowała Renata w okresie Bożego Narodzenia.
- Dla której? – dopytałam, bo zaprzyjaźnionych fundacji i stowarzyszeń to trochę na liście mamy.
- Dla tej, co robi licytacje prac, żeby pomóc dzieciom, które muszą się leczyć.

🐈

Tak powstał rudy (a jakże!) kot, może trochę tygrys, którego mina ni to wyraża śmiech, ni to śmiertelne oburzenie, jakie tylko kotowate potrafią prezentować, gdy dostaną za mało jedzenia. Praca została wysłana i … uleciała z pamięci. Dla Renaty ważna jest sama pomoc. Taka była zawsze, stąd też od razu myśleliśmy dla niej o klasie integracyjnej. Potem wyszło, jak wyszło. Mimo, że Najmilsza z Córek korzysta z różnych dorm wsparcia, jej silna potrzeba pomagania innym nie zanikła! Zmienił się tylko sposób jej udzielania.

Dziś dostaliśmy wiadomość od Fundacja ZOBACZ MNIE, że „Kototygrys” vel „Kolorowy kot” Renaty został zakupiony podczas Gali Loan Magazine Awards przez tego samego pana, który wylicytował jej wcześniejsze prace. Truj ma więc tajemniczego fana, którego – choć dla nas anonimowy - serdecznie pozdrawiamy!

Dziękujemy Fundacji Zobacz mnie, że możemy kroczyć z Wami po wspólnej drodze. Serdeczne podziękowania dla wszystkich twórców prac oraz dla licytujących podczas Gali Loan Magazine Awards! Wiemy, że dzięki Wam, ktoś będzie mógł kontynuować potrzebną terapię.

I wielkie ❤ dla Was, nasi Przyjaciele, którzy czytacie, komentujecie i udostępniacie w wirtualny świat wpisy na profilu Renaty. Właśnie dzięki Wam jesteśmy w połowie turnusu rehabilitacyjnego w Centrum Rehabilitacji Smile.
Dobrze jest otrzymywać pomoc, kiedy jest się w potrzebie.
Dobrze jest móc dawać wsparcie, kiedy inni go potrzebują.

🐈

Szanowni Państwo, jeśli wśród swoich bliskich nie macie osoby, której przekazujecie swoje 1,5% podatku, prosimy – pomyślcie o Renacie. To drobny gest, który dla nas ma ogromną moc: daje szansę na kontynuowanie terapii, powrót do sprawności, na lepsze jutro.

Kot vs. kortyzol- Moglibyśmy mieć tu Famę - stwierdza Renata, siedząc na łóżku i lustrując pokój. - I nasze koty. - I ur...
17/02/2026

Kot vs. kortyzol

- Moglibyśmy mieć tu Famę - stwierdza Renata, siedząc na łóżku i lustrując pokój.
- I nasze koty.
- I urządzałyby sobie zabawę w łapanego? - pytam z przekąsem a oczami wyobraźni już widzę nasze sierściuchy chowające się we wszystkich salach i psa dzielnie donoszącego o okupowanych kryjówkach.
- Nie, Fama wyprowadzałaby cię na spacer, a koty leżałyby obok mnie.

Dziś nie może pojawić się temat inny niż koty. Wiadomo, takie kocie święto. Mruczki niewątpliwie skradły serce Najmilszej z Córek. Choć początkowo starały się unikać łapania oburącz przez bardzo nieletnią Renatę, a niektóre - zamiast ustąpić miejsca na fotelu - bezczelnie wyciągały łapę z obnażonymi pazurami, z biegiem czasu zaczęły szukać jej towarzystwa. I wcale nie dlatego, że stała się Matką Karmicielką. Chyba bardziej zaważyła tu cierpliwość. Renata nie przymusza kotów do pieszczot, nie wyławia ich spod łóżka czy fotela, nie trzyma siłą na kolanach. Za to chętnie wyciąga wędkę z piszczącą myszą lub mały laser, spokojnie siedzi między poduszkami i pozwala kotom wygodnie się mościć na swoich kolanach. A kotom w to graj.

Mają one jeszcze jedną, bardzo poważną zaletę: nie oceniają wyglądu. Kiedy więc wokoło brakuje rówieśników, kiedy strach się odezwać z obawy przed odrzuceniem, kot nie zwraca uwagi na niesprawne ruchy, brak włosów, krzywy kręgosłup. Kot siada i jest. Byle go nie denerwować i dać rządzić. Może nawet zamruczy. Obniży stres i kortyzol.

Z okazji Międzynarodowego Dnia Kota sąsiad napisał: "Dzień kota. W tym roku to już pięćdziesiąty. A przed nami jeszcze 315." I tak jest. W pełni zasłużenie.

Nulla regula sine exceptione – nie ma reguły bez wyjątku15 lutego to Międzynarodowy Dzień Walki z Nowotworami u Dzieci i...
15/02/2026

Nulla regula sine exceptione – nie ma reguły bez wyjątku

15 lutego to Międzynarodowy Dzień Walki z Nowotworami u Dzieci i Młodzieży – dzień, w którym serca biją mocniej w solidarności, umysł poddaje się refleksji, a stowarzyszenia i fundacje wspólnie informują o potrzebach i bolączkach rodzin onkologicznych. Jest jeden wspólny mianownik, bez którego nie uda się wyliczyć szans na zwycięstwo.

Człowiek.

Najlepszym, co może się wydarzyć w trakcie kryzysu, jest drugi człowiek, bo doświadczenie bezradności przestaje być tak druzgocące, kiedy poczujesz, że nie jesteś sam. I tak jest z każdą skrajną sytuacją. Drugi człowiek bólu nie zabierze, ale swoją obecnością może pomóc. Chorowanie i leczenie w samotności jest trudne. Siłą w pokonywaniu problemów jest suma kompetencji tych, którzy towarzyszą w chorobie. Przez chorobę nowotworową trzeba przejść razem. Wspólnie. „Razem” - tzn. z rodzeństwem, rodziną, przyjaciółmi i znajomi, lekarzami, pielęgniarkami, a także - jak się później okaże - również z zupełnie obcymi, którzy po wspólnym przejściu któregokolwiek etapu leczenia, będą wam tak bliscy, jak najlepsi przyjaciele. Przeciwnik chce cię odseparować, sprawić, że poczujesz się samotny i nieporadny. Izolacja tyko utrudni wygrywanie z chorobą.

Czy leczenie jest grą? W pewnym sensie tak. Przeciwnik, który stoi naprzeciw, jest bezwzględny i nieprzewidywalny. Chce wygrać za wszelka cenę i reprezentuje wyłącznie swoje interesy. Czy istnieją spisane zasady gry? Tak, standardy leczenia, schematy wypracowane doświadczeniem rodzin, improwizacja.

🎗 Reguła Pierwsza: Przetrwanie

- Patrz, jaki cień jest obok mnie, na skale. Zupełnie niepodobny do mnie. Jakby był potworem.
W jednej chwili, wszystko to co do tej pory było ważne, przestaje mieć sens. Mechanicznie powtarzasz czynności, żeby mieć szczątkowe odniesienie do swojego położenia w przestrzeni. W ciągu czterech lat spotkałem setki rodziców żyjących w cieniu guza mózgu. Rodziny przygniecione diagnozą, nieskuteczną terapią, wznowami; rodziny mające przed sobą skończoną ilość czasu na leczenie; dzieci z perspektywą życia z deficytami powstałymi po leczeniu, po operacjach – na zawsze; rodziców żyjących w ciągłej podróży pomiędzy ośrodkami w Europie i Stanami Zjednoczonymi. Tylko dzięki uporowi i nadziei dawali radę.

🎗 Reguła Druga: Bliskość

- Czyli my wciąż uciekamy przed chorobą? Długo jeszcze?
- Wiesz, tak naprawdę to do końca życia będziemy uciekać. Jak zajdzie taka potrzeba, to uciekniemy przed nią nawet na koniec świata. Zawsze razem.

🎗 Reguła trzecia: Dynamika

„Magia ma jednak w zwyczaju czekać w ukryciu niby grabie leżące w trawie” – napisał w „Równoumagicznieniu” Terry Pratchet. Jeżeli, drogi Czytelniku, wyraz „magia” zamienisz na słowo „opis rezonansu”, „oczekiwanie na wynik”, to już wiesz, jak wygląda czas pomiędzy wykonaniem obrazowania a otwarciem maila z jego wynikiem. Jeśli sam nigdy nie wszedłeś na leżące w trawie grabie i nie oberwałeś nimi w twarz, to zapewne słyszałeś mnóstwo opowieści o delikwencie, który nadepnął na ten ogrodowy wynalazek. Grabie biorą człowieka z zaskoczenia. Wtedy, kiedy się najmniej tego spodziewa. Tak samo guz mózgu i wszystko co jest z nim związane. Siedzisz sobie bezpiecznie w swojej bańce życia i nagle: „bum” – uderzenie pomiędzy oczy wytrąca cię z zastanego constans. Tak wygląda codzienne życie i planowanie w chorobie. Jest d-y-n-a-m-i-c-z-n-i-e.

🎗 Reguła Czwarta: Troska o psychikę

- Uczę się nie pamiętać złych wspomnień, zapominam je, ale wiesz, najlepsze jest to, że nie zapominam tego, co było dobre. To chyba dobrze? – przed snem Renata papla mi cicho do ucha.
- To bardzo dobrze – a w myślach dodaję, że ja nie umiem zapomnieć.

Rozpamiętywanie i pytania: „Dlaczego ja?” „Dlaczego moje dziecko?” zatrzymają Cię w miejscu. Powinieneś iść przed siebie szukając rozwiązań. Jedynie powracanie do dobrych wspomnień da Ci sił, spowoduje, że przetrwasz. Czy można przepracować traumę choroby, by nie tworzyła z nas zirytowanych i wściekłych rodziców, którzy na każdym kroku sączą jad i dają upust nagromadzonym nerwom? Nie wiem, ale trzeba próbować. Świat zapada się, jeśli choroba przejmuje kontrolę.

🎗 Reguła Piąta: Dystans

- Wszystko spada! - w głosie słyszę irytację a w oczach widzę pioruny.
- Powiesiłam mój ręcznik, spadł twój. Odwiesiłam twój, zleciały mamy i Artura. A kiedy je podnosiłam, to mój wylądował pod kaloryferem! Wszystko spada!
Tak sobie myślę, że kiedy wszystko spada, dobrze jest się zatrzymać i ocenić, w jakim jesteśmy miejscu. Szersze spojrzenie pomaga w ocenie sytuacji, pozwala wyraźniej zobaczyć, jak trudne etapy drogi zostały za nami. Umiejętność nabierania dystansu do swoich myśli jest potrzeba, żeby swobodnie podejmować ważne decyzje. Bywają dni, tygodnie, miesiące, kiedy życie wymyka się spod kontroli, sytuacje dzieją się za szybko, są jak jazda bez trzymanki. Ale zawsze jest ktoś, kto doszyje „wieszaczek”.

🎗 Reguła Szósta: Pożegnanie

Bolesław Leśmian pisał: „Wiem, że muszę wypatrzeć w nicość śniącą się drogę. Odchodzimy wciąż co chwila i co chwila brak nam lic”.
My musimy wypatrzeć drogę nie w nicość, a do zdrowia i na niej pozostać. By nas nie brakło. Jeden niepewny krok. Zatrzymanie o sekundę za długo. Spojrzenie zbyt późne na to, co przed nami. Koniec drogi. To obawa wszystkich rodziców, którzy kroczą przy dzieciach na drodze onkologii. Niektórym nie dane jest biec dalej, choć Bóg świadkiem, jak bardzo się starają. Zwyczajnie droga staje się zbyt ciężka, za dużo na niej przeszkód, mgły ustępują i pokazują, że to koniec. Tej zasady nienawidzę.

🎗 Reguła siódma: Ostrożność

Setna wiadomość na skrzynce, proponująca cudowną, alternatywna metodę w leczeniu nowotworów. A ja nie widziałem, poza tysiącami wydanych euro, korzyści z takich metod.
Średnio raz w miesiącu rodzice dzieci chorujących na nowotwory, dzięki mediom społecznościowym, otrzymują dziesiątki mniej lub bardziej życzliwych porad dotyczących sposobów na wyleczenie „raka”. Pal sześć jeśli jest to dodatek do diety, który nie przeszkadza w leczeniu. Gorzej, jeżeli wprowadzenie do życia takiej ingrediencji zacznie wyniszczać organizm. Po kilkudziesięciu miesiącach leczenia wydaje mi się, że rodzice dzieci chorujących na raka są jednymi z najbardziej doinformowanych osób w metodach i sposobach leczenia. Dowody anegdotyczne, tajemna wiedza, alternatywne sposoby nie wystarczą, żeby przekonać kogokolwiek z nas o słuszności szarlatanerii. Co więcej, twierdzenie, że gdybyśmy zrobili coś więcej… więcej się starali, bardziej słuchali, bardziej wierzyli, bardziej… z czasem stają się obraźliwe i bolesne.

Reguła Ósma: Wciąż jestem tym, kim byłam

- Jak patrzysz na mnie, to kogo widzisz, bo ja już czasem nie wiem, kim jestem. Staram się pamiętać, ale zapominam, jak to było przed chorobą. Jestem taka, jak byłam, czy nie?
Ezio Bosso napisał: Człowiek jest tym, co czuje i do czego dąży, a nie chorobą, która mu się przytrafiła. Kiedy się komuś przedstawiamy, nikt nie mówi: „Cześć, jestem Ania, jestem puszysta.” albo: „Cześć, jestem Tomek, mam pryszcza na czole”. Niepełnosprawność to tylko jedna z naszych wielu cech.” – To słowa wypowiedziane przez Jan Melę podczas spotkania w Przemyślu. Niepełnosprawność nie powinna nikogo odsuwać na boczny tor, gdzie wieje wiatr zapomnienia i lęku. Osoby z niepełnosprawnością mają wiele do zaoferowania, trzeba tylko pozwolić rzeczywiście być im sobą.

🎗 Reguła Dziewiąta: Wysiłek

- Ale na wakacje to już na pewno nie jadę! – zacięta mina Renaty mówi wszystko.
- Dobrze – odpowiadam ze stoickim spokojem.
- Mówię serio, nie jadę! Nie będę ćwiczyć na wolnym!
Milczę, bo nie wiem, co powiedzieć. Zbywanie, niepodejmowanie tematu już niewiele daje.
Są chwile, kiedy wiesz, że pomimo zakończenia leczenia, choroba i jej skutki krążą nad tobą jak dementorzy wokół Hogwartu. I tylko czekają, aby wyssać z Ciebie całe szczęście. Od tego widma nie da się uwolnić. Są chwile, gdy szukasz argumentów i żadne rozsądne nie przychodzą do głowy. Bo jak?! Jak wytłumaczyć córce, że musi poświęcić część wakacji na zabiegi, gdy rówieśnicy odpoczywają? Że najbardziej optymalny termin turnusu to czas, kiedy w szkole nie ma zajęć ze względu na egzaminy, ale złośliwym chichotem losu to również czas jej urodzin? Że ferie to też najlepszy moment, bo nie zawala się szkoły (i pracy)? Dlaczego Renatę miałoby obchodzić to tłumaczenie?
Jest rozmowa, wizja konsekwencji rehabilitacji i jej zaniechania, łzy, milczenie. Kolejny dementor wysysa szczęście z dzisiejszego dnia... „A więc już tak będzie? Już zawsze? Poświęcanie swobody, odpoczynku, by ryć ziemię, drapać pazurami, chwytać się nadziei, że może coś się da naprawić, a przynajmniej zapobiec kolejnym zniszczeniom?” – pytam, zerkając na głowę przytulonej do mnie Trutki. „Ano będzie.” I tylko, gdy patrzę na efekty naszych dotychczasowych wysiłków, gdy dobrze się im przyglądam i przypominam sobie chwile sprzed dwóch, trzech lat, o których naprawdę nie chcę pamiętać, wyciągam swoją niewidzialną różdżkę i krzyczę niemym szeptem: „EXPECTO PATRONUM!”

🎗 Reguła Dziesiąta: Śmiech

Kilkanaście miesięcy wstecz pisałem o przypadkowym odkryciu techniki oswajania i siebie samego, i Renaty z przedmiotem strachu. Moje „błaznowanie” - jak zwykła określać moja osobista Małżonka - oswajało lęki, pomagało mi przezwyciężać obezwładniający strach, jednocześnie tworząc perspektywę, z której można spojrzeć krytycznie na sytuację. Przemek Staroń przywoływał w książce „Szkoła bohaterek i bohaterów – czyli jak radzić sobie z życiem” sytuację, w której panicznie bojący się pająków Ron wyczarowuje kosmatemu nieprzyjacielowi wrotki i ten rozjeżdża się na wszystkie strony. To metaforyczny sposób na poradzenie sobie z olbrzymim lękiem. Zaklęciem, które umożliwiało zmniejszenie lęku, było możliwie między innymi przez zastosowane zaklęcia Riddiculos. Miało ono doprowadzić do spojrzenia na własny lęk z dystansu i wyprowadzenia ze stanu śmiertelnej powagi i napięcia. Logika lęku jest precyzyjnie skuteczna. Potęgując reakcje, wprowadza w nas w klimat iście z Muminków: „Jaka Wielka Tragedia Się Zbliża” – tylko, że tam, po katastrofie, mogła nastąpić odbudowa, a w tutaj Lęk stara się doprowadzić do ruiny, po której nie zostanie już nic.

🎗 Reguła Jedenasta: Wiedza

Każdy etap leczenia guza mózgu (w naszym przypadku zabieg neurochirurgiczny, leczenie onkologiczne, radioterapia oraz rehabilitacja ruchowa, neurologopedyczna i psychologiczna) jest elementem niezwykle istotnym w powodzeniu całego procesu zdrowienia i przywracania dziecka do funkcjonowania poza szpitalem. Każdy z elementów tej układanki musi być wybrany świadomie i z przekonaniem, że zespół, lekarz, terapeuta jest tym właściwym, który ma odpowiednie doświadczenie, metody i narzędzia do wykonania swojej pracy z dzieckiem. I na każdym z tych etapów rodzic ma prawo do pełnej informacji od każdego ze specjalistów. Lekarz, nieważne czy profesor, docent, stażysta, rehabilitant, fizjoterapeuta może stać się czynnikiem, który naprawi bądź przyniesie szkody w trakcie leczenia. W identyczny sposób zadziała system organizacji opieki medycznej w ośrodku leczącym dziecko: może być doskonale funkcjonującym organizmem albo też nieprzemyślanym sposobem łączenia zespołów terapeutycznych.

🎗

Diagnoza zmienia wszystko.
Ale... znajdziecie w sobie siły, z jakich istnienia nie zdawaliście sobie sprawy.
Nauczycie się bycia silnymi.
Znienawidzicie chorobę i wszystko, co złego ze sobą przynosi.
Będziecie ekspertami klinicznymi jednego przypadku.
W tym wszystkim poznacie wspaniałych ludzi, rodziców, którzy, borykając się z chorobą swoich dzieci, będą Wam pomagać, żebyście nie wyważali już otwartych drzwi.
Poznacie lekarzy, pielęgniarki oraz rehabilitantów, których zaangażowanie i energia pomogą Wam przejść najcięższe momenty choroby.
Na nowo zdefiniujecie słowa: „rodzina”, „przyjaźń”, „małżeństwo”.
Odkryjecie umiejętności właściwej oceny okoliczności, sytuacji i ludzi. Sprawy „ważne i niecierpiące zwłoki” znajdą właściwe miejsce w Waszym życiu.

Poznacie to wszystko, choć nie chcecie tego robić.

🎗

Szanowni Państwo, jeśli wśród swoich bliskich nie macie osoby, której przekazujecie swoje 1,5% podatku, prosimy – pomyślcie o Renacie. To drobny gest, który dla nas ma ogromną moc: daje szansę na kontynuowanie terapii, powrót do sprawności, na lepsze jutro.

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą"
KRS 0000037904
cel szczegółowy 33202 Zając Renata

wśród fanów onkologia-dziecieca.pl Guzy mózgu u dzieci International Childhood Cancer Day SIOP Europe, the European Society for Paediatric Oncology - SIOPE Fondazione Policlinico Universitario Agostino Gemelli IRCCS

„Czy świat musi być 0 – 1?”- Renato, czyli jadąc tą windą, z piątego piętra do sekretariatu - upewniam się co do poprawn...
11/02/2026

„Czy świat musi być 0 – 1?”

- Renato, czyli jadąc tą windą, z piątego piętra do sekretariatu - upewniam się co do poprawności mojego myślenia - wybieram parter, mimo tego że sekretariat jest na drugim piętrze, gdy jadę drugą windą lub wchodzę schodami?

- Tak - potwierdza Renata.

- I wjeżdżając tą windą z drugiego piętra na piętro piąte, muszę wcisnąć przycisk z cyfrą 2?

- Dokładnie - z przekonaniem potwierdza przysłuchujący się rozmowie młody chłopak.

- Natomiast idąc tym korytarzem w lewo i wybierając tamtą drugą windę, żeby zjechać na drugie piętro, to już wybieram przycisk z dwójką i wtedy zjadę na... - sonduję ostrożnie, żeby nie wyjść na idiotę.

- Na drugie piętro, to logiczne! Czego nie rozumiesz? - dziwi się Renata.

- Ale wracając na piąte, to wtedy wybieram przycisk, na którym jest cyfra… 5? Prawda? - Mam wrażenie, że wpadłem do Matrixa.

- Prawda - odpowiada Wulkan Spokoju i Oaza Pewności.

Niby to wszystko logiczne, ale czuję się jak w zamku w Hogwarcie albo w samym środku projektu szalonego architekta, który kierował się przy pracy zasadą umiarkowanej powagi.

Gdy już wróciliśmy na piętro 5 i ¾, chłopak na wózku poprosił, żeby wcisnąć mu przycisk na pierwsze piętro. Z głęboką nieufnością zapytałem, czy chodzi o przycisk z numerem 1. Tak na wszelki wypadek, bo może chciał pojechać na inne.

🪄

Dziś rano poczułem, że równowaga i orientacja przestrzenna to wyzwanie. Takie windy to metafora życia: czasem parter jest na drugim, a na piętro piąte – prowadzi przycisk 2. Autoironia? Bez śmiechu tego zestawu komplikacji psychika by nie wytrzymała.

W domu, kiedy delikatnie się poskarżyłem, usłyszałem, że z piętra trzeciego można zejść czterema małymi schodkami na poziom niższy, lub wejść takimiż samymi stopniami na wyższy. I to w budynku, który jest starą kamienicą, taką z wysokimi sufitami.

Dodatkowo jest jeszcze jedna klatka schodowa i stary szyb windy, która już nie działa. Z drugiego piętra można też wyjść na parking, bo znajduje się na tym samym poziomie. Kiedy dostawałem wytrzeszczu oczu i próbowałem sobie wszystko poukładać (logicznie, żeby nie było) Mała Jaszczurka wzruszyła ramionami i wtrąciła, żebym się nie dziwił, bo specjalna szkoła zapewnia specjalne warunki. Uczniowie się odnajdują, więc w czym problem?

Nic już nie powiedziałem, tylko zamarłem w stoickim bezruchu, trzymając w dłoni kubek ciepłej herbaty i wtedy naszło mnie pytanie z dziedziny tych egzystencjalnych, które można przypiąć do każdej sfery naszego uporządkowanego według wzorów praw, kultury i tradycji: „Czy świat musi być 0 – 1?”

🪄

Szanowni Państwo, jeśli wśród swoich bliskich nie macie osoby, której przekazujecie swoje 1,5% podatku, prosimy – pomyślcie o Renacie. To drobny gest, który dla nas ma ogromną moc: daje szansę na kontynuowanie terapii, powrót do sprawności, na lepsze jutro.

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą"
KRS 0000037904
cel szczegółowy 33202 Zając Renata

foto Artur Zając - photography

Guz nie ma imienia. Dziecko, nastolatek, dorosły – ma.„Drzwi się otworzyły. Nie powinny, bo jesteśmy w trakcie wizyty, a...
04/02/2026

Guz nie ma imienia. Dziecko, nastolatek, dorosły – ma.

„Drzwi się otworzyły. Nie powinny, bo jesteśmy w trakcie wizyty, a jednak. Drzwi otworzyły się zdecydowanie. Może bez huku, ale też bez nieśmiałości, której towarzyszy delikatne pukanie, bez oczekiwanie na „proszę”. W drzwiach pojawiła się przywdziana w biały kitel, opleciona w stetoskop lekarka. Też była zdecydowana.

Od razu powiedziała, co leży jej na sercu:

- Jak ja mam dość tych guzów mózgu!
Zapadła chwila ciszy. Mikrochwila, gdyż język mam niewyparzony.
- Wie pani, ja też mam dość tych guzów – wyrzuciłam z siebie przekonaniem. W końcu jestem zupełnie pewna, że czego jak czego, ale guza – nawet po jego usunięciu, wypaleniu, unicestwieniu czy jak to zwał – mam dość. – I wszyscy rodzice dzieci z guzami, a już najbardziej same dzieci mają ich dość.
Zza biurka bardzo spokojnym głosem odezwała się profesor:
- To jest Renia – wskazała ręką na krzesło obok mnie zajęte przez Renatę, której znad oparcia wystawał jedynie pompon czapki. – Miała guza mózgu”.

Kody na rysunku poniżej to kategorie, które umiejscawiają pierwotne nowotwory złośliwe w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób, używa się jej do ujednolicenia dokumentacji medycznej, statystyk zdrowotnych i badań epidemiologicznych. To kody, które wiążą się z historią twojego dziecka jak numer Pesel. Spotkasz się z tym symbolem na pierwszym wypisie i do momentu odkodowania go jeszcze się łudzisz. A gdy już wiesz, uświadomisz sobie, że ten kod zostanie z twoim dzieckiem na zawsze.

C71.0, C71.1, C71.2… i dalej, aż po zimne C71.9.

Nie do zapamiętania, a jednak pamiętamy je jak numer telefonu na oddział onkologii.

Lekarze muszą nazwać guza, żeby go leczyć. My musimy nazwać dziecko po imieniu, żeby nie zapominać o kogo walczymy.
Dziś Światowy Dzień Walki z Rakiem. World Cancer Day. Nowotwór zmienia życie. Wywraca cały świat do góry nogami. I pomimo tego, że wszystko się zmieni, to twoje dziecko jest wciąż tym, kim było. Dziecko nie jest chorobą, która mu się przytrafiła. Ten kod nie jest twoim dzieckiem. Jeśli ktoś odważy się powiedzieć inaczej, zareaguj. Jeśli twoje dziecko jest redukowane do choroby – reaguj. Jeśli nie zareagujesz, będziesz do końca życia czuć wstyd, że nie stanąłeś w jego obronie.

Zwróćcie szczególną uwagę na swoje pociechy, gdyż nowotwory mózgu i rdzenia czyli ośrodkowego układu nerwowego są najczęstszymi nowotworami u dzieci. Nowotwory złośliwe spowodowane uszkodzeniami w informacji w DNA rosną szybko i agresywnie, wyniszczając i powodując destrukcję organizmu na wielu płaszczyznach. W początkowym stadium ich rozpoznanie może nastręczać lekarzom pediatrom sporo trudności, zwłaszcza że bez obrazowego badania mózgu - rezonansu magnetycznego - objawy widoczne są wtedy, gdy nowotwór jest już całkiem spory.

🎗

Zatem:

- gdy charakter pisma w zeszycie nagle się zmienia, litery tańczą jak po nieprzespanej nocy, a ty nie masz na to sensownego wytłumaczenia…

- gdy znikąd pojawia się gorączka, znika bez śladu, nie wchodzi w „typowy ciąg” infekcji i coś ci w tym wszystkim zgrzyta…

- gdy rysunki tracą tę znajomą indywidualność, kreska jest mniej pewna, kompozycja „siada”, jakby ktoś podmienił dziecku rękę…

- gdy dziecko budzi się z krzykiem, skarży się na bóle głowy, wymiotuje rano i w ciągu dnia, a ty wciąż słyszysz „pewnie wirus żołądkowy”…

- gdy nagle rzuca w kąt ukochany rower, rolki, schodzi z krawężników, przestaje wspinać się na drzewa – jednym słowem ma kłopoty z równowagą i koordynacją ruchów…

- gdy przybliża się do książki, „wkłada nos” w zeszyt, prawie wchodzi do telewizora czy konsoli, jakby świat nagle zrobił się za mgłą…

- gdy boi się, ma napady lęku, fobie, zmieniają mu się zachowania i intuicja mówi ci: „to nie jest tylko bunt”...

…to nie czekaj, aż „samo przejdzie”. Idź do pediatry, opowiedz wszystko od początku i zacznijcie solidny przegląd techniczny dziecka - z badaniem neurologicznym i, jeśli trzeba, obrazowym głowy. Większość takich objawów ma inne, dużo łagodniejsze przyczyny, ale przy guzach mózgu kluczowy jest czas; lepiej pięć razy usłyszeć „to nic groźnego”, niż raz dowiedzieć się, że było za późno.

Kod nie zastępuje imienia. Guz mózgu nie ma twarzy.
Jedyną twarzą jest twarz dziecka - ta, którą kochasz całym sobą - ona jest prawdziwa.

🎗

Szanowni Państwo, jeśli wśród swoich bliskich nie macie osoby, której przekazujecie swoje 1,5% podatku, prosimy – pomyślcie o Renacie. To drobny gest, który dla nas ma ogromną moc: daje szansę na kontynuowanie terapii, powrót do sprawności, na lepsze jutro.

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą"
KRS 0000037904
cel szczegółowy 33202 Zając Renata

Short Message Service- Mamo, chyba padnę trupem. Mamy prywatny apartament - oznajmia Trutka, wchodząc do izolatki.W ślad...
27/01/2026

Short Message Service

- Mamo, chyba padnę trupem. Mamy prywatny apartament - oznajmia Trutka, wchodząc do izolatki.

W ślad za nami idą pielęgniarka a chwilę później lekarka. Aż ciśnienie się na usta: " Apartament z obsługą", ale uznajemy to za niegrzeczne, tym bardziej, że panie są naprawdę przesympatyczne i rzeczowe.

Najmilsza z Córek i ja mamy podobny stosunek do izolatek: jak dają, to brać bez wahania. Chyba że dają na siłę, z potrzeby zdrowotnej. Wtedy dyskusji w zasadzie nie ma. Zamiast niej przed oczami rozciąga się wizja przedłużonego pobytu. Wiadomo, do szpitala idzie się po to, żeby jak najszybciej z niego wyjść. Co do tego nie ma wątpliwości. A jeśli ktoś by jednak wyrażał sprzeciw, może towarzyszyć Renacie w spacerze po szpitalnym korytarzu i słuchać zawodzenia: "Do doooomuuu!".

Tymczasem przebadana , obejrzana i poinformowana o jutrzejszych planach Truja-Zbója zasiadła do odrabiania pańszczyzny przy wyliczaniu nierówności. Podobno dla prawidłowego wyniku badania wyrzutów kortyzolu ma się nie stresować, więc próbujemy negocjować z personelem pięciomiesięczne zwolnienie z królowej nauk, ale nie wychodzi. I wtedy właśnie przychodzi SMS:
"Twój wynik badania jest gotowy do odbioru". Poniżej podpis: voxel i kod dostępu.

A teraz reminescencje:
27 stycznia 2018 roku czekaliśmy pod intensywną terapią w USD w Krakowie, żeby odwiedzić Renatę dobę po operacji. Drogę na oiom poznaliśmy na tyle dobrze, że do dziś jesteśmy w stanie trafić, przechodząc podziemiami kliniki. Tydzień wcześniej w przemyskim szpitalu Trutka miała robione pierwsze z życiu badanie rezonansem magnetycznym. Wynik przyszedł w ekspresowym tempie. Nie była to wiadomość, którą ktokolwiek na świecie chciałby usłyszeć. W godzinę od wyniku byliśmy w drodze do Krakowa.

Wracamy do teraźniejszości:
Dziś Renata miała kontrolny rezonans i przy okazji przyjęcie na oddział endokrynologii. Siedzimy przy stoliku, staramy się nie stresować i wtedy przychodzi rzekomy SMS od Voxela.
"Rety, dlaczego tak szybko!" - myślę, kojarzę z wydarzeniami z przeszłości i wewnętrznie zaczynam panikować - "Przecież tak wysyłają do natychmiastowego opisu, gdy coś widać na ekranie podczas badania!"

Nic nie mówię, tylko przesyłam wiadomość do Najlepszego z Mężów. Dziesięć sekund zajmuje mu poinformowanie mnie, że miał trzy zawały i jeden udar a potem że sprawdził i wysłał mi na pocztę. W tym momencie włączają mi się instynkty mordercze. Chcę kogoś zabić. Bardzo chcę. Wiem nawet kogo, ale jest ćwierć tysiąca kilometrów stąd. W końcu mówi:

- Jest czysto!

Koniec aktu pierwszego.

Kurtyna.

( Badania jutro)

Szanowni Państwo, jeśli wśród swoich bliskich nie macie osoby, której przekazujecie swoje 1,5% podatku, prosimy – pomyślcie o Renacie. To drobny gest, który dla nas ma ogromną moc: daje szansę na kontynuowanie terapii, powrót do sprawności, na lepsze jutro.

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą"
KRS 0000037904
cel szczegółowy 33202 Zając Renata

Granice zaufaniaRenata sięga po rollsy. Pachną niesamowicie – papryka, prażona cebula, ser, parówki, może coś jeszcze. Z...
25/01/2026

Granice zaufania

Renata sięga po rollsy. Pachną niesamowicie – papryka, prażona cebula, ser, parówki, może coś jeszcze. Zanim zdąży przynieść talerz do ust, Iwona – widząc minę Najlepszego z Synów - wyskakuje z kanapy jak oparzona i zabiera spod nosa talerz Trutce.

- Czekaj! Nie jedz tego! Zrobię ci jajecznicę albo coś normalnego.

W oczach córki widzę niedowierzanie. I bunt. Bo jakże to tak – własna matka odbiera jej jedzenie, na które czekała.

- Odłóż to natychmiast! - wtrąca się brat, już czerwony na twarzy, z nosa mu cieknie, oczy łzawią.
- Ale słuchajcie, przesadzacie - bronię się, siedząc jak na rozpalonej patelni. - Niech sama spróbuje i oceni. Serio, nie są takie straszne. Trzeba tylko jeść małymi kęsami.

Iwona podnosi się i idziе po kanapkę z serem. I po coś dla Renaty, rzucając przez ramię pełne ironii i nasycone jadem stwierdzenie:
- To sam najpierw zjedz a potem zobaczymy. Renata, nie będzie ci smakowało.

Sięgam po rollsy. Gdy Najtroskliwsza z Matek znika w kuchni konspiracyjnie, odwracam się do Córuni Tatunia: - Spróbuj – mówię już nieco bardziej spokojnie. – Nie jest takie ostre. Bardziej... intensywne. Zaufaj mi.

Zaufanie. To słowo zawisa w powietrzu jak gaz łzawiący. Renata patrzy na mnie, potem na brata, potem w stronę kuchni. Widać, że się waha. Taki klasyk: dorośli mówią „zaufaj", ale zaraz się okazuje, że lepiej z marginesem.

Bierze mały kęs.

Przez cztery sekundy wszyscy czekamy.

Potem Renata sięga po kubek z herbatą i pije długo, bez słowa. Do dna.

- Nigdy więcej - mówi, otwierając usta.

W pokoju zapada cisza, którą przerywa tylko chichot Iwony.

🗺️

Mija 9 lat od diagnozy. Dziewięć lat, podczas których ciągle uczymy się, jak żyć. Granice, które kiedyś były proste jak kreska na talerzu między „zjem” a „nie tknę”, nagle rozpełzły się po całym świecie: w neurochirurgii, rehabilitacji, szkole, domu i w naszych głowach. Bo w leczeniu guzów mózgu granice to nie tylko „to wolno, tego nie wolno”. To raczej mapa pięciu stref, po których błądzimy z GPS-em, który co chwilę traci zasięg.

Po pierwsze są granice medyczne. Lekarz stoi nad mózgiem dziecka i musi zdecydować, gdzie kończy się odwaga, a zaczyna brawura: ile wyciąć, ile naświetlić, ile zostawić dla chemii, żeby usunąć jak najwięcej guza, ale nie wyłączyć mowy, wzroku, chodzenia, pamięci. To nie jest kowbojskie: „wszystko albo nic”, tylko gimnastyka między „uratować życie” a „nie odebrać całej przyszłości”.

Po drugie - granice decydowania. Niby proste: lekarz wie, rodzic kocha, dziecko choruje. A w praktyce? Rodzic pyta, lekarz tłumaczy, nastolatek mówi „dość” albo „idźmy dalej”. Czasem do tego stołu trzeba dosadzić jeszcze psychologa, bioetyka albo „drugi ośrodek”, bo jedna głowa to za mało, by podpisać się pod decyzją, od której zależy reszta życia.

Po trzecie są granice obciążenia. Mózg po operacji, po chemii, po radioterapii ma zupełnie inną wytrzymałość niż ten „sprzed”. Rehabilitacja w dawkach: po trochę, ale codziennie. Szkoła w porcjach degustacyjnych: krótsze lekcje, mniej hałasu, więcej przerw. Zbyt mało – nie ruszymy z miejsca, zbyt dużo – przeciążymy wszystko i nie uzyskamy żadnego efektu. Gdy dodamy jeszcze niezmienność naszego systemu, czyli jednak 45 minut zajęć oraz konkretne podstawy programowe, zaczyna się slalom gigant w lawirowaniu co czym zastąpić, z czego zrezygnować, co próbować modyfikować.

Po czwarte - granice psychiczne. Ile prawdy dziecko jest w stanie unieść, ile lęku można wlać w jedną rodzinę, zanim zacznie pękać na szwach? Trzeba pilnować, żeby guz nie stał się nowym nazwiskiem: „to ta od guza”, „to brat tej od guza”. Dlatego w planie leczenia muszą się zmieścić nie tylko rezonanse i kontrolne badania, ale też śmiech, głupie memy, kłótnie o bałagan w pokoju i rollsy, których nigdy więcej.

I po piąte, granice między „tu i teraz” a „później”. Każda decyzja medyczna to trochę podróż w czasie: to, co dziś ratuje, za kilka lat może oznaczać problemy: z nauką, pamięcią, słuchem, wzrokiem, hormonami. Lekarze ważą więc nie tylko „czy przeżyje”, ale też „jak będzie żyć za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat”. Rodzice uczą się żyć na dwa kalendarze naraz - na jutro i na dorosłość dziecka, które jeszcze do końca nie wie, że jego mózg ma swoją historię na płycie CD.

Granice zaufania w tym wszystkim są jak te rollsy, niby pachną obietnicą, ale dopiero po małym kęsie wiemy, czy nas nie wypalą od środka. Uczymy się więc jeść życie „małymi kęsami”: jedna decyzja, jedna wizyta, jeden rezonans, jedno „zaufaj mi” na raz. A jeśli coś okaże się zbyt ostre - pijemy herbatę do dna, mówimy „nigdy więcej” i szukamy nowej ścieżki, nowego lekarza, nowej granicy, przy której da się oddychać. Czasem przełykamy tyle, ile naprawdę konieczne. I przegryzamy jakimś chwilowym ratunkiem.

Bo nie chodzi o to, by nie przekraczać żadnych linii. Chodzi o to, by za każdym razem, gdy je przesuwamy, pamiętać, że po tej drugiej stronie nie stoi guz, tylko dziecko. Jeśli przekroczymy granice zbyt drastycznie, zamiast zaufania trafimy na bunt. Nawet, jeśli powiemy, że to tylko „kawałek lodu”.

🗺️

Szanowni Państwo, jeśli wśród swoich bliskich nie macie osoby, której przekazujecie swoje 1,5% podatku, prosimy – pomyślcie o Renacie. To drobny gest, który dla nas ma ogromną moc: daje szansę na kontynuowanie terapii, powrót do sprawności, na lepsze jutro. Dziękujemy, że jesteście z nami -bez Was ten codzienny wysiłek nie miałby sensu. A jeżeli treść wpisu jest dla Was interesująca - zostawcie polubienie i zaobserwujcie stronę.

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą"
KRS 0000037904
cel szczegółowy 33202 Zając Renata

🗺️

Zdjęcie NASA / Ames Research Center, Public domain, Wikimedia Commons

Adres

Przemysl
37-700

Telefon

+48668291578

Strona Internetowa

http://dzieciom.pl/podopieczni/33202, https://www.siepomaga.pl/renia

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Renia walczy z rakiem umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Renia walczy z rakiem:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram