22/12/2025
W czasie świąt łatwo popaść w skrajności: od całkowitego zakazu korzystania z telefonów po pełną dowolność.
Najlepiej działają zasady, które są wspólnie ustalone, realistyczne i jasno określone.
Poniższej przedstawiam moje propozycje.
Telefony odkładamy podczas:
• wspólnych posiłków,
• rozpakowywania prezentów,
• rozmów z gośćmi (choć z krótkimi „ratunkowymi przerwami” dla nastolatków),
• wspólnych aktywności (gry, pieczenie, wyjścia na spacer).
Warto ustalić, że telefony leżą w jednym, widocznym miejscu – np. w kuchni lub na półce. Ważne: dorośli też odkładają swoje.
Ekrany tak – ale z umiarem:
• Ustalcie maksymalny dzienny czas, np. 1–2 godziny (z możliwością podziału na krótsze sesje).
• Wprowadźcie zasadę „najpierw obowiązki i odpoczynek, potem ekran”.
• Zaplanujcie rodzinne oglądanie jednego filmu – to pozwala odhaczyć część „potrzeby ekranu”, ale w relacyjny sposób.
W przypadku nastolatków:
Zamiast narzucania zasad – negocjacje i wspólne ustalenia.
Można zacząć rozmowę np. tak:
– Jak myślisz, ile czasu z telefonem w święta będzie dla ciebie okej, a jednocześnie pozwoli nam spędzić razem trochę czasu?
Takie podejście – oparte na ciekawości, braku oceny i budowaniu sprawczości i szacunku – zwiększa prawdopodobieństwo, że zasady, na które się umówicie, rzeczywiście zadziałają.
Pamiętajcie, że rodzinne więzi nie powstają „z niczego”. Najczęściej budowane są drobnymi chwilami – krótkimi rozmowami, wspólnymi żartami, obecnością.
Oto kilka pomysłów, które sprawdzają się zarówno przy małych dzieciach, jak i nastolatkach:
Wspólne rytuały – nawet krótkie, np.:
• pieczenie lub dekorowanie pierników,
• spacer po obejrzeniu filmu świątecznego,
• wieczorne granie w planszówki lub karty,
• wspólna kolacja przy świecach, ale bez „wielkiego wystawiania się”.
Daj dziecku przestrzeń, żeby się otworzyło.
Rozmowy z dziećmi i nastolatkami najlepiej wychodzą przy okazji, np.:
• podczas jazdy samochodem,
• podczas gotowania,
• przy układaniu puzzli,
• podczas wspólnego spaceru.
Im mniej „konfrontacyjnie” i „na poważnie”, tym większa szansa, że dziecko samo opowie o sobie.
Proście o pomoc w realny, a nie „symboliczny” sposób.
Nastolatek, który:
• odpowiada za muzykę,
• przygotowuje jeden z punktów kolacji,
• pomaga w wyborze prezentów dla młodszych,
• robi zdjęcia rodzinne,
czuje się potrzebny i traktowany jak ktoś ważny – a to wzmacnia relację bardziej niż wiele rozmów.
Dawajcie więcej „razem”, ale nie oczekujcie, że dziecko będzie zawsze chętne. Czasem najlepsza prośba brzmi:
- Idę na spacer. Miło by mi było, gdybyś poszedł/podeszła. Ale jeśli wolisz zostać – to też w porządku.
Dziecko czuje wtedy, że to zaproszenie, a nie presja.
Pamiętajcie przy tym, że jesteście RODZICAMI, nie animatorami świątecznymi
To ważne. Dziecko nie potrzebuje od rodzica perfekcyjnego. Potrzebuje za to:
• Waszej obecności (nawet krótkiej i zwyczajnej),
• Waszego spokoju emocjonalnego,
• poczucia bezpieczeństwa,
• atmosfery akceptacji.
Zwolnienie tempa i bycie w „tu i teraz” robi częściej więcej niż najbardziej kreatywne aktywności.
Jeszcze jedno! Równie ważne, jak wszystkie powyższe punkty!
Rodzic, który jest wypoczęty i ma swoje granice, daje dziecku największy prezent – stabilność. Może łatwiej reagować spokojnie, spotkać się z emocjami dziecka, odpuścić to, co nie ma znaczenia. Zatrzymajcie się więc na chwilę.
Oddychajcie.
Pozwólcie sobie na nieidealne święta – bo często właśnie te są najbardziej ludzkie i najpiękniejsze.
Wspaniałych, Zdrowych, Rodzinnych Świąt! Do zobaczenia już w Nowym 2026 roku!
Wasz psycholog