30/01/2026
Wczoraj jedna z pacjentek zapytała mnie, czy jestem osobą aktywną fizycznie.
I pomyślałam, że to dobre pytanie. Takie, które zasługuje na szczerą odpowiedź.
Ci, którzy mnie trochę znają, mogą się zdziwić, ale… tak — staram się być aktywna.
I nie zawsze tak było.
Jako nastolatka nie lubiłam WF-u.
W tamtym czasie zaczęłam chorować na tarczycę, miałam ogromną nadpotliwość, kołatania serca, rozdrażnienie, wahania nastroju. Wyobraźcie sobie młodą dziewczynę, która ciągle się poci, źle się czuje i jeszcze do końca nie wie, co jej jest.
Sama sobie to wtedy „diagnozowałam”.
Miałam zwolnienie z WF-u.
Nie jestem z tego dumna — ale taka była prawda.
To właśnie choroba tarczycy sprawiła, że poszłam na dietetykę kliniczną.
Nie chciałam brać coraz większych dawek leków.
Nie chciałam ciągle czuć się źle.
Chciałam zrozumieć, co mogę zrobić dla swojego ciała.
Zaczęłam dbać o to, co jem — żeby mieć więcej energii i lepsze samopoczucie.
Z czasem pojawił się też ruch.
Motywacją do biegania była… chęć przybicia piątki z Adamem Małyszem na biegu Wings for Life 😄
Od tego momentu wszystko się potoczyło:
– bieganie
– półmaratony
– maraton (tak, ponad 42 km)
Równolegle zawsze byłam aktywna zawodowo — gabinet, konferencje, publikacje naukowe.
Później przez 4 lata trenowałam boks i sporty walki. Naprawdę pokochałam ten sport.
A potem przyszła operacja jelit, rozlany wyrostek, duży stan zapalny, długie leczenie.
I znowu — ruch wrócił, ale w innej formie.
Zaczęłam ćwiczyć na siłowni, żeby wzmocnić organizm po operacji i radzić sobie ze zrostami.
Dziś:
– 2 razy w tygodniu dźwigam ciężary (poniedziałek i piątek — rzucam żelazo 💪)
– spaceruję
– dbam o siebie najlepiej, jak potrafię
I nie — nie jestem idealna.
Mam gorsze dni.
Czasem mi się nie chce.
Nie jestem robotem ani „fit boginią”.
I teraz najważniejsze.
Ja nie mówię, że każdy musi chodzić na siłownię.
Nie mówię, że musisz biegać maratony.
Ruch to też:
– spacer z dziećmi
– taniec do ulubionej piosenki w domu
– wygłupy z rodziną
– wyjście na dwór i rzucanie się śniegiem
– kilka minut jogi
– bycie w ruchu na miarę swojego życia
Bo ruch to sprawność.
A mnie najbardziej motywuje wizja sprawnej starości.
Wyobrażam sobie siebie w wieku 60–70 lat.
Chcę chodzić o własnych nogach.
Nie chcę kul.
Chcę, żeby — jeśli kiedyś będę potrzebować rehabilitacji, operacji czy pomocy — było to dla mojego ciała (i dla osób, które się mną zajmą) po prostu łatwiejsze.
Każdy może coś zmienić.
Naprawdę.
I od tego właśnie jestem w gabinecie — żeby pomagać znaleźć realną drogę, a nie idealny plan.
Agata
psycholog odchudzania & dietetyk kliniczny