03/01/2026
Dzisiejszy post powstał na bazie wczorajszych doświadczeń gabinetowych.
Niesamowite, jak bardzo niezaopiekowane emocje, lęki rodziców związane z karmieniem wcześniaka na oddziale przenoszą się na dalsze etapy rozszerzania diety.
Mały pacjent (30Hbd) 👶miał trudności z ssaniem ze smoczka, "ciągle się krztusił, spadała saturacja, a warunkiem wyjścia do domu było prawidłowe jedzenie". Tylko niestety nikt rodziców tego nie nauczył, próbowali i każde negatywne doświadczenie tylko ich utwierdzało w tym, że "nie umiem nakarmić własnego dziecka". 😰Nadal w szpitalach w Rzeszowie są oddziały gdzie nie ma logopedy/neurologopedy🤷.
Kiedy zapytałam czy pije już z kubeczka otwartego 🥛 (obecnie ma 12 miesięcy), mama od razu zdenerwowała się, napłynęły łzy do oczu i powiedziała "nie, bo boję się, że będzie znowu to samo co wtedy, będzie się krztusił i dławił". 🥹 Spokojnie zapewniliśmy chłopcu bezpieczną pozycję siedzącą, nauczyłam rodziców zasad podawania płynu, z robieniem przerw, dając szansę, aby dziecko skoordynowało zassanie z połknięciem i oddechem. Mama widząc, że chłopiec sobie radzi powoli zaczęła podawać synkowi najpierw gęsty płyn, a potem wodę. Początkowo wspólnie trzymałyśmy kubek, po czym wycofywałam się.
Ta mama potrzebowała dzisiaj zrozumienia, spokoju i usłyszenia "dobrze to pani robi". 😌
A my logopedzi nie jesteśmy od oceniania, jak to 12 miesięcy i nie pije z kubka? Tylko od towarzyszenia, wspierania aby karmienie było spokojne i efektywne. 🥛🥄🍴😋