07/10/2025
Kilka tygodni temu miałam przyjemność wziąć udział w niezwykłych warsztatach prowadzonych przez Karl Pernull — dziekana w szkołach dr Barbary Brennan. To był czas intensywnej pracy, wewnętrznego otwarcia i duchowego zanurzenia w przestrzeń głębokiego uzdrawiania.
Barbara Brennan była światowej sławy uzdrowicielką, autorką przełomowych książek takich jak “Hands of Light” i “Light Emerging”. Jako była fizyczka NASA poświęciła swoje życie badaniu ludzkiego pola energetycznego. Jej szkoła od dziesięcioleci kształci terapeutów energetycznych na najwyższym poziomie, ucząc ich precyzyjnej pracy, głębokiej obecności i otwartego serca. Uczestniczenie w tym procesie było dla mnie ogromnym wyróżnieniem i głębokim przeżyciem.
Podczas jednego z ćwiczeń — zabiegu zwanego Chelacją — wydarzyło się coś, co trudno ubrać w zwykłe słowa. Pracowałam z kobietą, która w trakcie sesji weszła w niezwykle głęboki proces uwalniania dawnych, zapisanych w jej polu emocji. Teraz, dzięki jej otwartości i odwadze dzielę się z Wami jej historią.
Dzięki darowi widzenia, który wykorzystuję podczas pracy, ujrzałam historię sprzed wielu wcieleń. Przede mną pojawił się obraz młodej dziewczyny więzionej przez własną matkę w studni. Za każde, nawet najdrobniejsze przewinienie, dziecko doświadczało kary: zimna, ciemności, głodu, odrzucenia, uwięzienia. Błagało o uwagę, miłość, jedzenie, picie — o wszystko, co mogłoby przynieść choć odrobinę ukojenia. Odpowiedzią były jednak bezwzględność i okrucieństwo. Im bardziej dziewczynka pragnęła bliskości, tym bardziej spotykała się z chłodem, ciszą, przemocą.
W czasie zabiegu te dawne emocje zaczęły się poruszać i uwalniać. Ciało mojej Klientki reagowało bardzo intensywnie — pojawił się głęboki płacz, krzyk, błaganie, drżenia i skurcze mięśni, a także przeszywający chłód. To był niezwykle poruszający moment — spotkanie z historią, która od dawna czekała, by zostać wysłuchana i uzdrowiona.
Przełom nastąpił wtedy, gdy pozwoliła sobie w pełni poczuć miłość do samej siebie — w każdej komórce, w sercu, w ciele, w swoim istnieniu. To właśnie ta miłość stała się kluczem do uwolnienia z więzów dawnego cierpienia. Przestrzeń, która wcześniej była wypełniona bólem, otworzyła się na światło, czułość i spokój.
Po zakończeniu procesu pojawiło się uczucie głębokiej ulgi, harmonii i lekkości. W jej codziennym życiu zaczęły zachodzić realne zmiany — relacje z najbliższymi, dziećmi i mężem nabrały nowego, pełniejszego wymiaru. Powróciła radość, zaufanie, wewnętrzny spokój.
To doświadczenie przypomniało mi z całą mocą, że uzdrowienie nie jest tylko aktem łaski — jest też aktem odwagi. Aby dotknąć prawdziwej przemiany, potrzebna jest gotowość, by stanąć twarzą w twarz z najgłębszymi dramatami naszego życia. Tym, co wydarzyło się tu i teraz… ale też tym, co niesiemy ze sobą od pokoleń, a czasem nawet — z dawnych wcieleń. Ten bagaż, często nieuświadomiony, nosimy na swoich barkach znacznie dłużej, niż wielu z nas przypuszcza.
Gdy jednak decydujemy się go rozpoznać, poczuć i uzdrowić — otwiera się przestrzeń, w której może zajaśnieć prawda, lekkość i miłość.
Jeśli czujesz, że te słowa w Tobie rezonują… jeśli w Twoim sercu pojawia się poruszenie lub ciche „tak” — zapraszam Cię na indywidualną sesję uzdrawiającą.
Razem możemy stworzyć przestrzeń, w której Twoja historia zacznie się pisać na nowo — z czułością, obecnością, miłością, z pełnym poszanowaniem Twojej prywatności.
Napisz do mnie w wiadomości prywatnej, jeśli chcesz umówić się na spotkanie.