07/01/2026
Dzisiaj chcę Ci powiedzieć, że jeśli czujesz się spięty, nieprzyjemnie pobudzony i wewnętrznie rozkojarzony po powrocie z miasta, wiedz, że prawdopodbnie to efekt jego działania na Twój układ nerwowy. Zastanawiam się, co mnie motywowało do tego, aby mieszkać przez wiele lat w bloku lub domu przy ruchliwej ulicy. Przecież nieustannie dźwięk – a raczej hałas – miasta, pędzących samochodów, tramwajów, pociągów oddziałuje na moje ciało, nawet wtedy kiedy śpię!
Zdałem sobie sprawę, że miasto mnie znieczuliło. Trudniej jest mi zwracać uwagę na korzyści, które daje mi miasto. Częściej odczuwam irytację, napięcie, zmęczenie.
Zrozumiałem, że jeśli nie ochronię swojej wrażliwości, stupor, zamrożenie i niewrażliwość jako mechanizm obronny stoją u bram ciała i pytają sieć istotności: „To co, zamykamy dostęp do uczuć?” :-).
Miasto zabiera subtelne części mnie, zwłaszcza teraz, kiedy nasz ośmiomiesięczny kot został śmiertelnie potrącony przez pędzące auto na osiedlowej ulicy, na ktorej obowiązuje limit 30 km/h!
Rozumiem człowieka, który sięga po używki, aby poczuć się lepiej. „Trzeba” trwać w mieście dla pracy, relacji, wewnętrznych przekonań – wierząc, że to ma sens. I zapewne ma, na etapie życia i rozwoju, w którym tego człowiek potrzebuje.
Prosta technika medytacyjna dla Ciebie dzisiaj:
- zatrzymaj się na 30 sekund.
- Zauważ oddech.
- Popatrz wokół siebie:
- Co widzisz? Pokój, ulicę, las, człowieka?
- Co słyszysz? Dźwięk gotującej się wody w czajniku, przejeżdżający samochód za oknem.
- Co czujesz? Ciało, napięcie, rozluźnienie. Jeśli tak, to gdzie? Jakie to uczucie ma częstotliwość, rozmiar?
- Gdzie chcesz być za 5 minut?
- Pozwól sobie tam pójść.
Dziękuję za Twoją uwagę.
P.