01/10/2025
Z cyklu: jak nie wchodzić w stare buty.
Kiedy jedziemy do domu rodzinnego, dzieje się coś dziwnego.
Mamy 30, 40, 50 lat… a jednak nagle w środku czujemy się znów jak nastolatki.
- Matka pyta tak, jak pytała zawsze.
- Ojciec milczy tak, jak milczał zawsze.
- My wpadamy w te same reakcje: obrażenie, poczucie winy, udawanie że wszystko jest w porządku.
To nie magia, to system rodzinny.
Rodzina to jak pole magnetyczne, kiedy w nie wchodzimy, ciało i głowa automatycznie ustawiają się w starych wzorcach.
- Dlatego wiele osób wraca z odwiedzin u rodziców zmęczonych, rozdrażnionych albo z poczuciem, że nic się nie zmieniło.
- Dlatego właśnie tak trudno utrzymać dorosłość w kontakcie z rodziną pochodzenia.
Ale jest też dobra wiadomość - za każdym razem, kiedy widzimy ten mechanizm i wybieramy inaczej, choćby w małej rzeczy, zaczynamy tworzyć nową historię.
Bo dom rodzinny ma moc nas cofać.
Ale dorosłość polega na tym, że możemy zdecydować, w którą stronę pójdziemy.