Kuba Babij - psychoterapia, superwizja, natura, mindfulness

Kuba Babij - psychoterapia, superwizja, natura, mindfulness Jestem psychoterapeutą, superwizorem, nauczycielem uważności, oraz wykładowcą akademickim.

Czytałem ostatnio artykuł o japońskiej firmie Kaikado, która od 1875 roku robi puszki na herbatę. Jeden z rzemieślników ...
06/04/2026

Czytałem ostatnio artykuł o japońskiej firmie Kaikado, która od 1875 roku robi puszki na herbatę. Jeden z rzemieślników powiedział coś, z czym mogę zgodzić się całym sobą: dla niego praca z metalem to dla niego forma medytacji. Kiedy jego ręce były w ruchu, a uwaga w pełni pochłonięta — umysł się uspokajał. Powtarzalność go nie nudziła. Każdego dnia wracał do tych samych gestów i każdego dnia zauważał coś nieco innego.

Akt tworzenia — powoli, uważnie, powtarzalnie — był praktyką. To nie spokój prowadził do mistrzostwa. To mistrzostwo produkowało spokój.

W podejściu MBCT (Mindfulness Based Cognitive Therapy) patrzymy na aktywności jako karmiące lub drenującę (czasem też neutralne). Potem dzielimy je na takie, które dają nam poczucie sensu (purpose), lub mistrzostwa (mastery). Mistrzostwo nie zawsze będzie karmiące, ale finalnie może być całkiem blisko spokoju, jeśli pozwolimy sobie na coraz bardziej zapomnianą sztukę - zaangażowanie.

Czasem w gabinecie słyszę: "jestem za bardzo rozbiegany, aby medytować." Tymczasem medytacja nie zawsze musi wyglądać jak siedzenie na poduszce. Czasem wygląda jak zeskrobanie starej farby z drewna. Albo jak zagniatanie ciasta. Albo jak sadzenie czegoś w ziemi.

Nie musisz zwalniać całego życia. Potrzebujesz tylko jednej dziedziny, w której prędkość nie jest główną miarą sukcesu — jednego miejsca, gdzie pozwalasz sobie pracować z uwagą.

Właśnie odnawiam stare krzesła. Robię to po pracy lub między sesjami. Zmieniłem ich obicia, a teraz usuwam czarną farbę i wracam do jasnego drewna.

Krzesło stanie się czymś nowym, ale stare nie zniknie tak do końca. Spod czarnej farby wyjdzie to co naturalne i było tam zawsze zanim zostało pokryte sztucznym lakierem.

Nierzadko tak właśnie czasem wygląda praca nad sobą i psychoterapia - zdejmowanie starych pokładów farby, usuwanie tego co już niepotrzebne i tego co “nie-wybrane” przez daną osobę.

Pisząc tego posta, wróciłem do tego artykułu raz jeszcze i pomyślałem sobie o tym co może on wnieść do procesu superwizyjnego, czy to superwizora czy superwizanta.

Czasem jakość (cokolwiek miałoby znaczyć to słowo w tym obszarze) nie przychodzi z ilości klientów, ale z zaangażowania. Nie jest efektem opanowywania coraz to nowych technik, ale raczej doskonalenia w tym co jest znane i dostępne. To było dla superwizanta i dla superwizora.

Dobrze też patrzeć czy nie nakładam swojego koloru farby, który przez moją wiedzę i doświadczenie, będzie tak mocny, że przykryje “naturalny kolor superwizanta”.

🔗 Link do artykułu w komentarzu.

Bardzo dobre zestawienie badań naukowych dotyczących psychoterapii Gestalt. Link do opracowania poniżej postu.
01/04/2026

Bardzo dobre zestawienie badań naukowych dotyczących psychoterapii Gestalt. Link do opracowania poniżej postu.

GESTALT - BADANIA NAUKOWE

📣 Z przyjemnością informujemy, że na zlecenie Zarządu PTPG mgr Magdalena Grabowska przygotowała niezwykle wartościowy przegląd badań naukowych w obszarze psychoterapii Gestalt‼️

💡 Idea przyświecająca stworzeniu tego opracowania, wraz z załącznikiem w postaci tabeli zawierającej szczegółową analizę poszczególnych badań (abstrakt, opis próby, analiza statystyczna, główny wniosek, spojrzenie krytyczne, typ artykułu), miała kilka źródeł.
👩‍💼 Pierwszym było zaangażowanie się Zarządu PTPG w prace Grupy Roboczej ds. ustawy o zawodzie psychoterapeuty oraz wyłaniająca się w tym kontekście potrzeba wykazania naukowych podstaw psychoterapii Gestalt.
👨‍💼 Drugie było związane z informacjami, które uzyskiwaliśmy z szerszych kręgów międzynarodowej społeczności skupionej wokół EAGT, mówiącej o problemach poszczególnych środowisk Gestalt w różnych krajach, w związku ze zmianami legislacyjnymi podobnymi do tych zachodzących w Polsce.
🧑‍💼 Trzecim była nasza wewnętrzna ocena dotycząca braku informacji o badaniach w psychoterapii Gestalt w rodzimym środowisku Gestalt.

📑📯 Główną intencją niniejszego przeglądu jest z informowanie członkiń i członków PTPG, osób z szeroko pojętego środowiska Gestalt w Polsce, a także całego środowiska psychoterapeutycznego i psychologicznego w naszym kraju o tym, że są i były prowadzone badania dotyczące psychoterapii Gestalt we wszystkich metodologiach – przeglądy literatury, badania typu studium przypadku i studia wieloprzypadkowe, badania jakościowe, badania ilościowe, badania quasi- lub pseudo- eksperymentalne.

📚📖 Intencją dalszą jest chęć obalenia mitu funkcjonującego zarówno w naszym środowisku, jak i szerzej, w środowisku psychoterapeutycznym w Polsce, według którego psychoterapia Gestalt jest pozbawiona podstaw naukowych, a w szczególności badań.
🍀 Zależy nam także na tchnięciu impulsu w kierunku tworzenia kultury badawczej w środowisku Gestalt, a w dalszej kolejności rodzimych badań w psychoterapii.

➡️ Link do owoców tej pracy znajdziecie w komentarzu ➡️

Fot. Hermann, Pixabay

ROBOTY I PSYCHOTERAPIA GESTALTMówiąc lub pisząc o psychoterapii Gestalt lubię odwoływać się do popkultury jako swego rod...
06/03/2026

ROBOTY I PSYCHOTERAPIA GESTALT

Mówiąc lub pisząc o psychoterapii Gestalt lubię odwoływać się do popkultury jako swego rodzaju płótna gdzie można przełożyć koncepcje i teorie z obszaru psychoterapii/ filozofii na język bliski zwykłemu człowiekowi.

Czasem mam wrażenie gdy czytam pewne fragmenty współczesnej literatury gestalt, to tak jakbym oglądał barokową świątynię pełną zdobień, złota i bombastyczności. Trochę tak jakby autorzy pisali tylko i wyłącznie dla innych gesztaltystów, zapominając, że być może jest jakaś część populacji zainteresowanych gesztaltem i niekoniecznie zainteresowana zostaniem psychoterapeutą.

James Hillman, Stephen Batchelor, czy Slavoj Zizek to postacie (każdy z zupełnie z innej parafii), które bardzo cenię za ich erudycję. Każdy z nich potrafi bawić się słowem, sięgać do wielu obszarów spoza ich ekspertyzy - jednocześnie być bardzo przy czytelniku, objaśniając trudne koncepcje w przystępny sposób, nie broniąc się przed dowcipem, humorem czy fantazją. Czasami brakuje mi tego przy niektórych zakamarkach literatury odnośnie psychoterapii Gestalt. Nie wiem czy tak potrafię, ale na pewno będę próbował.

Od dłuższego czasu miałem zaparkowanych parę szkiców i idei, ale teraz dopiero zacznie pojawiać mi się więcej czasu na ich eksplorację i pisanie. Czy też może nie tyle zacznie “pojawiać się czas” - ale raczej mam gotowość poświęcić go na to co chciałem robić.

I zacznę od piosenki. “Ręce pełne robota” - zespołu Beneficjenci Splendoru. Nie pamietam jak i kiedy trafiłem na tą piosenkę, ale czasami jej tekst wydaje mi się niesłychanie adekwatny w kontekście tego co wielokrotnie słyszałem na treningach mindfulness i sesjach psychoterapii. Podczas ostatniego warsztatu, który prowadziłem zacytowałem parę fragmentów z tej piosenki i jakoś pomyślałem sobie - czemu by od niej nie zacząć.

Polecam najpierw posłuchać piosenkę (link poniżej), a później przeczytać tekst, ale zrobisz jak uważasz.

𝑊𝑝𝑟𝑜𝑤𝑎𝑑𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒

Głównym bohaterem piosenki lub też podmiotem literackim (znamy to wszyscy z lekcji polskiego) jest robot lub postać funkcjonująca jak maszyna. Jej głównym zadaniem jest wykonywanie poleceń. Robi to bez refleksji i bez kontaktu ze sobą.

Z perspektywy psychoterapii Gestalt taki obraz można rozumieć jako metaforę zakłócenia cyklu kontaktu oraz dominacji mechanizmów unikania kontaktu. W literaturze Gestalt podkreśla się, że zdrowe funkcjonowanie polega na zdolności do świadomego doświadczania siebie w relacji z otoczeniem (Perls, Hefferline & Goodman, 1951; Yontef & Jacobs, 2011). Gdy kontakt zostaje zakłócony, człowiek zaczyna funkcjonować poprzez automatyczne wzorce adaptacyjne zamiast poprzez żywą świadomość doświadczenia.

𝑍𝑎𝑘ł𝑜́𝑐𝑒𝑛𝑖𝑒 𝑐𝑦𝑘𝑙𝑢 𝑘𝑜𝑛𝑡𝑎𝑘𝑡𝑢

W klasycznym modelu Gestalt doświadczenie organizuje się w cyklu kontaktu: pojawienie się potrzeby → uświadomienie → mobilizacja energii → działanie → pełny kontakt → wycofanie (Perls, Hefferline & Goodman, 1951; Clarkson, 1999).

W tekście piosenki cykl ten wydaje się być zatrzymany w fazie automatycznego i mechanicznego działania. Podmiot/ robot nie opisuje pojawiania się potrzeb ani ich świadomego rozpoznawania. Nie ma świadomości potrzeby, nie ma więc też opcji podążenia za nią. Zamiast tego nasz robot funkcjonuje w trybie permanentnej aktywności:

„Nie myślę, nie czuję tylko dane analizuję”.

Być może wskazuje to na przerwanie procesu świadomości (awareness), który w terapii Gestalt jest podstawowym warunkiem zdrowego funkcjonowania (Yontef & Jacobs, 2011). Działanie zostaje oddzielone od doświadczenia, przez co aktywność staje się automatyczna i pozbawiona sensu egzystencjalnego. To samo żmudne powtarzanie tych samych komend, zachowań kroków tworzy całe życie naszego robota.

Jest idealnym przedstawicielem społeczenstwa o którym pisał Han. Społeczeństwa, w ktorym zanika zdolność do kontemplacji, refleksji i bezczynności, a praca i produktywność wypełniają całą przestrzeń egzystencji.

Podmiot liryczny - nasz robot nie posiada już własnych myśli ani emocji, funkcjonuje jedynie jako narzędzie optymalizacji procesów. Na pewnym poziomie jest to kwintesencja neoliberalnej narracji sukcesu, gdzie odpoczynek i refleksja stają się zbędnym luksusem.

𝐷𝑒𝑠𝑒𝑛𝑠𝑦𝑡𝑦𝑧𝑎𝑐𝑗𝑎 – 𝑜𝑑𝑐𝑖𝑒̨𝑐𝑖𝑒 𝑜𝑑 𝑑𝑜𝑠́𝑤𝑖𝑎𝑑𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎

Jednym z mechanizmów zakłócających kontakt jest desensytyzacja, czyli stępienie wrażliwości na własne doznania cielesne i emocjonalne (Polster & Polster, 1973). W tekście piosenki pojawia się ona bardzo wyraźnie:

„Nie myślę, nie czuję…”.

Taki stan można rozumieć jako utratę zdolności do rejestrowania sygnałów organizmu. Funkcja ID u naszego robota nie działa w zdrowy sposób. W ujęciu Gestalt ciało jest podstawowym źródłem informacji o potrzebach. Gdy sygnały te zostają stłumione, jednostka traci orientację w tym, czego naprawdę potrzebuje. Nie wiemy czego nie czuje nasz robot. On sam też tego nie wie i nie może nam tego wyśpiewać. Nie czując - nie doświadcza smutku, że traci życie, nie rejestruje gniewu - gdy ktoś np szef go przekracza. Może nie czuje też głodu siedząc przez 6 godzin na jednej drożdzowce i 3 kawach.

𝐷𝑒𝑓𝑙𝑒𝑘𝑠𝑗𝑎 – 𝑢𝑐𝑖𝑒𝑐𝑧𝑘𝑎 𝑤 𝑑𝑧𝑖𝑎ł𝑎𝑛𝑖𝑒

Defleksja polega na odwracaniu uwagi od bezpośredniego doświadczenia poprzez rozproszenie lub nadmierną aktywność (Clarkson, 1999). W piosence przybiera ona formę kompulsywnej pracy:

„zapier....lam w sobotę”.

Działanie staje się sposobem uniknięcia kontaktu z własnym przeżywaniem. W literaturze Gestalt opisuje się często, że nadaktywność może pełnić funkcję obronną – pozwala nie doświadczać pustki, zmęczenia lub frustracji. Możemy tylko projektować i teoretyzować dlaczego nasz robot ucieka w działanie.

Być może robi to by czegoś nie czuć, być może nie potrafi inaczej, może nauczył się że tak trzeba. A może też tak zwyczajnie po ludzku - ma trójkę dzieci, dwa kredyty i alimenty na dziecko z pierwszego małżeństwa, oraz prowadzi prywatną działalność gospodarczą.

Jeśli ma tak rzeczywiście - to jest to fragment czegoś co w psychoterapii gestalt nazywamy polem. Pole zawsze wspiera, ale nie zawsze reguluje. Tak więc konieczność zamknięcia budżetu domowego wspiera naszego robota w przekraczaniu. Być może w zupełnie innych warunkach nasz robot byłby okazem zdrowia.

𝐼𝑛𝑡𝑟𝑜𝑗𝑒𝑘𝑐𝑗𝑎 – 𝑖𝑛𝑡𝑒𝑟𝑛𝑎𝑙𝑖𝑧𝑎𝑐𝑗𝑎 𝑝𝑜𝑙𝑒𝑐𝑒𝑛́

Introjekcja polega na bezrefleksyjnym przyjmowaniu norm i poleceń z zewnątrz (Perls, 1969). Każdy proces uczenia to introjektowanie, w dobrym i zdrowym procesie uczenia jednostka zachowuje autonomię. Nie staję się dyktafonem swojego mistrza, szefa czy nauczyciela. Ale nie dotyczy to naszego robota. Wraz z czuciem zniknęła u niego również potrzeba autonomii.

„znam tyle komend ile trzeba”
„Ty mówisz ja działam ile fabryka dała”.

W ujęciu Gestalt oznacza to, że granica między „ja” a „otoczeniem” została osłabiona. Jednostka nie sprawdza już, czy dane polecenie jest zgodne z jej potrzebami – realizuje je automatycznie.

𝑅𝑒𝑡𝑟𝑜𝑓𝑙𝑒𝑘𝑠𝑗𝑎 – 𝑧𝑤𝑟𝑜́𝑐𝑒𝑛𝑖𝑒 𝑒𝑛𝑒𝑟𝑔𝑖𝑖 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑐𝑖𝑤𝑘𝑜 𝑠𝑜𝑏𝑖𝑒

Retrofleksja pojawia się wtedy, gdy energia przeznaczona na działanie w świecie zostaje skierowana do wewnątrz (Perls, Hefferline & Goodman, 1951). W tekście można ją dostrzec w brutalnym języku odnoszącym się do własnej pracy oraz w obrazie eksploatacji siebie:

„za niewielką kwotę można mnie kupić”.

Podmiot nie kieruje złości ani sprzeciwu wobec systemu czy innych ludzi. Zamiast tego traktuje siebie jak narzędzie, które można używać do wyczerpania. To jest fragment, który jeszcze bardziej pokazuje naszego robota/ podmiot jako obiekt. W przypadku naszego robota nawet jedna iskierka gniewu byłaby dobra i mogłaby prowadzić do zdrowienia. Gniew mógłby mówić - nie mam zgody, nie chcę, no pasaran i powoli z tej iskierki gniewu, mógłby pojawić się ogień zmiany. Ale to nie ta piosenka i i nie ten robot. Z naszym bohaterm robi się powoli coraz gorzej.

𝐹𝑟𝑎𝑔𝑚𝑒𝑛𝑡𝑎𝑐𝑗𝑎 𝑠𝑒𝑙𝑓

Gestalt podkreśla znaczenie integracji doświadczenia oraz poczucia całości self (Polster & Polster, 1973). W piosence pojawia się natomiast obraz rozpadania się poczucia jedności:

„moje ręce, moją głowę, korpus…”.

Opis ciała w formie oddzielnych elementów przypomina język techniczny. Nie ma tu czułości i troski o zmęczone robotyczne ciało. Z perspektywy Gestalt można to rozumieć jako utratę doświadczania siebie jako spójnej całości. Zamiast „jestem”, pojawia się „mam części”. Robot jest złożony z elementów, które można wymienić. Nie ma tu ciągłości czucia siebie i swojej integralności - nasz robot trwa, wykonując wciąż te same ruchy i nawet świadomość - "nie długo będę złomem" - nie jest wyatrczająca do zmiany kierunku.

𝑆́𝑤𝑖𝑎𝑑𝑜𝑚𝑜𝑠́𝑐́ 𝑝𝑟𝑎𝑔𝑛𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎 𝑤𝑦𝑐𝑜f𝑎𝑛𝑖𝑎

Interesującym momentem w tekście jest pojawienie się impulsu wycofania:

„choć wielką mam ochotę od elektryki się odłączyć”.

W cyklu kontaktu - wycofanie jest naturalną fazą po zakończeniu działania (Perls, Hefferline & Goodman, 1951). W utworze potrzeba ta pojawia się jedynie jako przelotna fantazja. Imperatyw działania jest jednak tak silny, że potrzeba odpoczynku nie może zostać zrealizowana. To chyba jedyny zdrowy fragment, który wypowiada nasz robot. Niestety, potrzeba ta znika równie szybko jak się pojawiła. Być może wróci za jakiś czas, ale sam powrót tej myśli to jedno, a uruchomienie sprawczości to już coś zupełnie innego.

𝑈𝑡𝑟𝑎𝑡𝑎 𝑠𝑝𝑟𝑎𝑤𝑐𝑧𝑜𝑠́𝑐𝑖

Nasz roboto-podmiot wielokrotnie podkreśla brak woli:

„bez wyłącznika, bez woli”.

W terapii Gestalt utrata poczucia sprawczości często wynika z długotrwałej dominacji introjektów oraz adaptacji do wymagań otoczenia (Yontef & Jacobs, 2011). Jednostka zaczyna doświadczać siebie jako obiektu, a nie podmiotu działania. Dalej możemy tylko teoretyzować. Wraz z wycofaniem sprawczości na naszego robota powoli czeka dalsze opadanie w głąb tego co terapii MBCT nazywamy lejemy wyczerpania (exhaustion funell).

Z perspektywy psychoterapii Gestalt tekst piosenki można odczytać jako obraz poważnie zakłóconego kontaktu ze sobą. Dominują w nim mechanizmy desensytyzacji, defleksji, introjekcji i retrofleksji. Nasz robotyczny podmiot funkcjonuje w trybie automatycznego działania, pozbawionego świadomości własnych potrzeb i emocji.

W rezultacie doświadczanie siebie zostaje zredukowane do roli narzędzia wykonującego zadania. Pojawiające się sporadycznie pragnienie „odłączenia się” wskazuje jednak, że potrzeba regeneracji i odzyskania kontaktu z własnym doświadczeniem nie znikła całkowicie. Pozostaje ona w tle lub jest “zawieszona w chmurze” jako potencjalna możliwość przywrócenia bardziej zintegrowanego sposobu bycia.

Gdybym pracował z tym robotem w terapii indywidualnej, być może mając już świadomość jego historii zacząłbym rozmawiać z nim o tej chęci “odłączenia” jako swego rodzaju przepustki do czucia.. Może najpierw byłaby to mała szczelina, która powoli zaczęłaby rosnąć i uruchamiać czucie i powoli przetaczać i rozciągać na inne obszary. Ale to już temat na inną piosenkę i na inny post.

A póki co weekend. I trochę odwołując się do słów naszego robotycznego bohatera -
“nie bądź robotem, nie z…….alaj w sobotę”

Literatura (wybór):

✅ Clarkson, P. (1999). Gestalt Counselling in Action.
✅ Perls, F. (1969). Gestalt Therapy Verbatim.
✅ Perls, F., Hefferline, R., & Goodman, P. (1951). Gestalt Therapy: Excitement and Growth in the Human Personality.
✅ Polster, E., & Polster, M. (1973). Gestalt Therapy Integrated.
✅ Yontef, G., & Jacobs, L. (2011). Gestalt therapy.

"CIAŁO TERAPEUTY NIE JEST Z TEFLONU" - PARĘ REFLEKSJI PO WARSZTACIE "MINDFULNESS DLA PSYCHOTERAPEUTÓWW niedzielę, zakońc...
03/03/2026

"CIAŁO TERAPEUTY NIE JEST Z TEFLONU" - PARĘ REFLEKSJI PO WARSZTACIE "MINDFULNESS DLA PSYCHOTERAPEUTÓW

W niedzielę, zakończyliśmy wraz z Sylwia Plich - psychoterapia, mindfulness i współczucie trzydniowy warsztat “Mindfulness dla Psychoterapeutów”. Piękny wartościowy czas z pięknymi ludźmi. Dużo się nauczyłem, dużo dostałem.

To co najbardziej we mnie pracuje po tym warsztacie to temat zmęczenia i temat powrotu do siebie. Jakkolwiek definiowanego i jakkolwiek odczuwanego.

Miles Davies miał takie zdanie: Man, sometimes it takes you a long time to sound like yourself./ „Człowieku, czasem potrzeba mnóstwa czasu, żeby zacząć brzmieć jak ty sam”, lub bardziej poetycko: „Potrzeba naprawdę dużo czasu, by wreszcie zacząć mówić własnym głosem”.

Czasem, żeby usłyszeć siebie, musimy się zatrzymać. Gdy biegnę - słyszę wiele, ale mój oddech nie jest dominującym dźwiękiem. Dopiero, gdy się zatrzymam - słyszę jak ciężko oddycham. Gdy się zatrzymam - czuję zmęczenie. Gdy się zatrzymam - być może zauważę po co i dlaczego biegnę. I myślę, że to ważne - bo czasem można spędzić całe życie wchodząc po drabinie, aby pod koniec życia uzmysłowić sobie, że jest przystawiona do niewłaściwej ściany. Ale to nie o tym chciałbym dziś pisać…

I gdy myślę sobie o zmęczeniu pomagaczy to myślę o normalizacji zmęczenia z jednej strony, a z drugiej o jego zaprzeczaniu. Gdy mu zaprzeczę, będąc ze sobą, nie mogę się nim zająć. Gdy zaprzeczę mu będąc z “Innym”, tworzę rzeczywistość, gdzie zmęczenie jest persona non grata i powinno zostać ukryte przed światem. Być może moje ukrywanie zacznie uczyć innych, że należy tak robić. I gdy damy temu procesowi odpowiednio czasu - wszyscy będą uśmiechnięto - zmęczeni z kciukiem w górę, powiewającym niczym sztandar.

Druga skrajność wydaje mi się równie chorobliwa. Normalizacja zmęczenia u psychoterapeutów to niebezpieczny konstrukt. Często mylimy „trzymanie procesu” z zamrażaniem własnej fizjologii. Siedząc w fotelu nie jesteś tylko uszami, które słuchają. Jesteśmy żywym i czującym układem nerwowym, który nieustannie skanuje, dostraja się i współbrzmi z traumą, lękiem czy odcięciem drugiego człowieka.

I choć bardzo je lubię - to nie jest to metafora. To czysta biologia.

Jeśli przez osiem godzin dziennie Twój układ współczulny pracuje na wysokich obrotach w ramach rezonansu somatycznego, to zmęczenie nie jest „słabością charakteru”. To raczej sygnał regulacyjny Twojego organizmu, który mówi: „Mój limit przetwarzania na dziś został osiągnięty”.

Babette Rothschild często przypomina, że aby nie spłonąć, terapeuta musi umieć zachować „bezpieczny dystans somatyczny”. Mindfulness tak jak przeżywam go wraz z Sylwią, to nie relaksacja przy świeczkach. To brutalnie szczere skanowanie własnego napięcia w mięśniach, tempa oddechu i tego specyficznego ucisku w klatce piersiowej, który mówi, że właśnie zaczęliśmy nieść coś, co nie należy do nas.

Normalizowanie stanu permanentnego napięcia lub zmęczenia jako „standardu pracy” to prosta droga do wtórnej traumatyzacji. Nie da się być skutecznym narzędziem zmiany, jeśli samo narzędzie jest rozregulowane i tępe od nadmiaru bodźców.

Dbałość o siebie w tym zawodzie to nie self-care, ale raczej etyka pracy. To uznanie, że moje ciało ma prawo do powrotu do homeostazy, zanim zaproszę do niego kolejną historię.

Cisza. Za chwilę skończę pisać i zdejmę słuchawki z uszu. Nie słucham muzyki, ale czasem, gdy piszę, lubię mieć ciszę. Mieć ciszę to piękny zwrot frazeologiczny, który jak dla mnie, wymownie oddaje czym może być jeden z kolorów - bycia ze sobą - "cisza w sobie"

Czego, rzecz jasna, życzę Tobie, wszystkim Innym, jak też i sobie.....

—--------------------
Miejsca użyczył nam Ośrodek Psychoterapeuci. i szczerze rekomenduję Wam to miejsce. Dobry punkt na warszawskiej mapie.
—--------------------
Mindfulness Inside

DECYZJENie pisałem tu już od jakiegoś czasu i dopiero teraz pojawia mi się przestrzeń na powolny i delikatny powrót. Nie...
20/02/2026

DECYZJE

Nie pisałem tu już od jakiegoś czasu i dopiero teraz pojawia mi się przestrzeń na powolny i delikatny powrót. Nie dla “brandu”, nie dla zdobywania “nowych klientów”, ale dlatego, że lubię pisać i powoli domykam tematy, które zajmowały mnie bardziej (remont), niż pisanie w socjalach.

Zupełnie świadomie przesunąłem suwak jakichś aktywności w dół, żeby inne mogły pójść w górę lub chociaż utrzymać wcześniejszy poziom. Gdy myślę o zdrowej osobie (cokolwiek miałoby to znaczyć), myślę o tym, że potrafi ona regulować swoje zaangażowanie w różnych życiowych procesach i adaptować się do zmieniających sytuacji.

Gestalt nazwałby to kreatywnym dostosowaniem, ACT – elastycznością psychologiczną czy “self as a content”, a w psychoanalizie mówilibyśmy (w baaaardzo dużym uproszczeniu) o trzymaniu się reguły rzeczywistości oraz o zręcznym zarządzaniu sinthome (Lacan), czyli tym jak jesteśmy w świecie. Znowu pozwoliłem sobie tu na pewne uproszczenie, ale nie mam teraz przestrzeni i wystarczającej wiedzy, aby pisać o Lacanie. Pisanie o Lacanie w sposób pobieżny to jak picie 200-letniego wina w styropianowym kubku, opierając się o food trucka... ;)

To, co mnie teraz zajmuje, to temat “podejmowania decyzji”. Dziecko żyje w świecie potencjalności. Świat, w którym wszystko jest możliwe i pełen perspektyw. Kiedyś gdy praktykowałem buddyzm tybetański słyszałem takie okrągłe zdania - “wszystko jest jak sen i dlatego wszystko jest możliwe”, albo, że tym co nas ogranicza jest myślenie “albo, albo” i że możemy wybrać jedno jak i drugie.

I do pewnego poziomu tak jest - dualistyczne myślenie typu “jestem taki/ taka, jestem nie-taki/ nie taka” zapełnia (m.in.) gabinety terapeutyczne na całym świecie.

Dobrze jest wyjść poza taki dualizm, ale dobrze też trzymać kontakt z rzeczywistością. Gdy staje się ojcem, suwak kariery może na chwilę pójść w dół i być może nawet powinien. Gdy zajmuję się remontem, znikam z sociali. Nie próbuję utrzymywać na tym samym poziomie wcześniejszych funkcji i aktywności. Nie rezygnuję ze snu, nie szukam chemicznego hacku lub upgradu, żeby to robić więcej. Opłakuję tę stratę, koję się w dobry sposób i piszę dziennik dla samego siebie.

Podjęcie decyzji to automatyczne poświęcenie innych decyzji. Oplakanie ich, rekalibracja lub pozwolenie, aby to, co było figurą, stało się elementem tła (pojęcia z psychoterapii gestalt). Nawet jeśli na chwilę. Każda moja decyzja zawiera element straty. Kupując jedną pastę do zębów, automatycznie mówię "nie" każdej innej paście. Mogę też nie kupić jej wcale – onieśmielony ilością wyboru lub kupić wszystkie 40 rodzajów, które widziałem w sklepie.

Tylko czy naprawdę chcę mieć w domu czterdzieści tubek pasty, żeby uniknąć ukłucia straty?

Social media czasami tworzą taki obraz, że dojrzałość polega na tym, aby "mieć wszystko". Tymczasem dojrzałość to raczej umiejętność rezygnacji bez poczucia, że świat się rozpada. To zgoda na to, że wybierając jedną ścieżkę, inne zostają w tyle – nie dlatego, że są gorsze, ale dlatego, że moje "tutaj i teraz" ma ograniczoną pojemność.

✅ Przymus optymalizacji vs. prawo do braku

Żyjemy w kulturze, która panicznie boi się straty. Strata jest błędem i powinna zostać usunięta, zastąpiona nadmiarem lub w najgorszym ujęciu - zastąpieniem braku.

W psychoterapii często pracujemy nad tym, by pacjent/klient potrafił zauważyć ten ból braku i po prostu przy nim posiedzieć. Nie uciekać w kolejną aktywność, nie zagłuszać go "produktywnością". Bo dopiero gdy uznam, że wybór A oznacza brak wyboru B, C i D, moja decyzja nabiera realnej wagi. Staje się aktem woli, a nie odruchem ucieczkowym.

✅ Figura i tło

Kiedy remont staje się figurą – czyli tym, co zajmuje centrum mojego pola uwagi – pisanie musi stać się tłem. I to jest okej. Problem pojawia się wtedy, gdy chcemy (lub gdybym chciał), by wszystko było figurą jednocześnie. Wtedy powstaje szum. Chaos, w którym nic nie jest wyraźne, a my czujemy się przebodźcowani i puści w środku.

Wybór to filtr. To sitko, które pozwala nam zachować to, co w danym momencie nas karmi, a odrzucić to, co nas drenuje. Nawet jeśli to "odrzucone" jest obiektywnie fajne i bez dwóch zdań - wartościowe.

Kończę ten post, wybierając kropkę zamiast kolejnego akapitu. Wybieram pójście do kuchni i zamknięcie komputera. Kolejna mała strata, która daje mi przestrzeń na to, co dla mnie teraz ważne.

OBRAZ : LIU YE, GIRL WITH TOY BRICKS

Dziś post w odrobinę innym tonie, ale temat ważny i potrzebny. Chcę zaprosić Cię do udziału w ważnej europejskiej inicja...
12/01/2026

Dziś post w odrobinę innym tonie, ale temat ważny i potrzebny.

Chcę zaprosić Cię do udziału w ważnej europejskiej inicjatywie obywatelskiej – PsychedeliCare.

Jej celem jest doprowadzenie do realnych zmian w europejskiej polityce zdrowia psychicznego: zwiększenia finansowania badań nad terapiami wspomaganymi psychodelikami, wypracowania wspólnych standardów klinicznych oraz stworzenia ram prawnych umożliwiających bezpieczny i etyczny dostęp do tych form leczenia.

Nie jest to petycja, lecz formalna Europejska Inicjatywa Obywatelska. Jeśli do stycznia 2026 roku uda się zebrać milion podpisów, Komisja Europejska będzie zobowiązana do zajęcia się tym tematem.

Uważam, że w obliczu narastającego kryzysu zdrowia psychicznego w Europie nie możemy ignorować podejść, które są coraz lepiej udokumentowane badawczo i dają realną nadzieję osobom, którym nie pomagają standardowe formy leczenia. Czasu mało tylko do 14 stycznia, a w puli dla Polski brakuje 34 tys. podpisów.

Jeśli jesteś obywatelem UE, możesz podpisać inicjatywę tutaj:
https://eci.ec.europa.eu/050/public/ #/screen/home

Zachęcam też do przekazania tej informacji dalej – szczególnie osobom pracującym w obszarze zdrowia psychicznego, edukacji i polityki zdrowotnej.

Dziękuję za chwilę uwagi i za każdą formę wsparcia.

Kuba Babij
------------------------------------------------------

Celem tego wezwania oraz mojej aktywności w obszarze substancji psychodelicznych jest zwiększenie świadomości na temat potencjalnych benefitów i zagrożeń związanych ze stosowaniem wspomnianych substancji w duchu redukcji szkód (harm reduction) oraz translacja dobrych praktyk w obszarze integracji psychodelicznej na język psychoterapii Gestalt.

Wiele psychodelików jest nielegalnych w większości krajów. Nie promuję ani nie zachęcam do ich używania poza legalnym kontekstem. Zawsze upewnij się, że znasz i przestrzegasz wszystkich lokalnych, krajowych i międzynarodowych przepisów dotyczących używania i posiadania substancji kontrolowanych.

https://www.psychedelicare.eu/pl/

Give your support !

W psychoterapii Gestalt często mówimy o polu jak o czymś, co wspiera samoregulację. Ale to nie jest do końca tak.Pole ni...
07/01/2026

W psychoterapii Gestalt często mówimy o polu jak o czymś, co wspiera samoregulację. Ale to nie jest do końca tak.

Pole nie jest z definicji, ani regulujące ani tym bardziej „zdrowe”.
Pole zawsze coś wspiera. Pytanie - co wspiera?

W warunkach chronicznego przeciążenia informacyjnego, presji dostępności i ciągłej mobilizacji, pole sprzyja raczej dysregulacji: podtrzymywaniu napięcia, nadmiernej czujności, rozproszeniu uwagi, czy płytkiemu oddechowi.

To nie jest problem jednostki jest to raczej adaptacja organizmu do środowiska, które premiuje szybką reakcję, a nie domknięcie doświadczenia. W biegu nie trawię, w biegu połykam.

Z tej perspektywy czasem właściwe pytanie terapeutyczne (lub autoterapeutyczne) nie brzmi: „dlaczego klient lub ja sam się nie reguluje?”, ale raczej: jaki sposób regulacji jest w tym polu najbardziej możliwy, czy pozostając w tym polu - mogę zachować zdrowie oraz co mam dostępne w swoim regulacyjnym portfolio?

POZA ETYKIETY  - "JA OBSERWUJĄCE - KONTYNUACJA WCZEŚNIEJSZEGO POSTAW codziennym pędzie rzadko zadajemy sobie pytanie: „K...
04/01/2026

POZA ETYKIETY - "JA OBSERWUJĄCE - KONTYNUACJA WCZEŚNIEJSZEGO POSTA

W codziennym pędzie rzadko zadajemy sobie pytanie: „Kim właściwie jest ten, który myśli?”. Zazwyczaj bezkrytycznie wierzymy w historię, którą opowiada nam nasz umysł. Utożsamiamy się z rolami zawodowymi, sukcesami, porażkami, a nawet z chwilowym nastrojem. Psychoterapia ACT (Terapia Akceptacji i Zaangażowania) oraz Gestalt oferują nam coś znacznie głębszego: perspektywę „Ja jako kontekst”.

Nie jest to coś eksluzywnego dla tych dwóch podejść, ale bardzo je cenię - stąd też nawiązanie do nich na pierwszym miejscu.

✅ Pułapka „Ja jako treść”

Większość z nas funkcjonuje w trybie „Ja jako treść”. To stan, w którym wierzymy, że jesteśmy sumą naszych myśli, przekonań i doświadczeń. Do pewnego stopnia tak jest, ale tylko do pewnego stopnia. Myślę, że najważniejszym pytaniem jest tutaj - "jak bardzo przyklejam się do swoich myśli, przekonań czy koncepcji"?

Jeśli myślimy: „Nie nadaję się do tego”, czujemy to jako prawdę absolutną. Stajemy się tą myślą. Problem polega na tym, że treści te są zmienne i często destrukcyjne. Jeśli budujemy poczucie własnej wartości tylko na tym, co aktualnie czujemy lub robimy, będziemy się czuli dobrze, gdy sprawy będą wydarzać sie po naszej myśli, ale gdy tylko pojawi się w nich jakaś aberacja - nasze poczucie własnej wartości może zacząć spektakularnie pikować w dół.

Czy gdy stracę pracę - jestem mniej człowiekiem? Czy gdy wstanę lewą nogą po nieprzespanej nocy - świat automatycznie stał się gorszy, czy to raczej kwestia mojej percepcji, zaburzonej przez brak snu i odpoczynku?

✅ Perspektywa Nieba i Chmur (ACT)

W modelu ACT, lub w każdej wystarczająco dobrej psychoterapii - uczymy się przesuwać środek ciężkości z treści na kontekst. Najlepszą metaforą jest tutaj niebo. Myśli, emocje i odczucia z ciała są jak zjawiska pogodowe. Mogą być gwałtowne, czarne i przerażające, ale nie są w stanie zranić nieba.

𝗘𝗸𝘀𝗽𝗲𝗿𝘆𝗺𝗲𝗻𝘁: Kiedy następnym razem poczujesz silny dyskomfort, spróbuj mentalnie „cofnąć się” o krok. Zamiast walczyć z tą emocją, zadaj sobie pytanie: „Gdzie jest ta część mnie, która widzi ten lęk?”, “na co odpowiedzią może być mój lęk”? Czy często przeżywam świat z perspektywy tej emocji?

Zauważ, że ta obserwująca część Ciebie nie boi się tego lęku. Ona go po prostu rejestruje. I to właśnie tego doświadczenia obecności - “ja, które nie tylko przeżywa, ale też obserwuje" - powinnismy szukać pracując nad sobą. Ja, które nie musi być mądrę, piękne i błyszczace cekinami, wiedzą czy osiagnięciami, ale "ja, które jest świadome". "Ja" które wie co przeżywa i wie jak to się łączy z jego aktualnym kontekstem, historią, biologią, oraz innymi obszarami wpływającymi na percepcję, oraz doświadczenia cielesne.

To doświadczenie tzw “ja obserwującego” i nie utożsamiania się z myślami (defuzja) nie jest rzecz jasna owocem tylko i wyłącznie psychoterapii. Wielką butą byłoby łączyć rozwijanie bycia obecnym tylko z tą domeną.

Niektórzy znajdują to idąc przez swoj życiowy proces i bedąc po prostu uważnym, niektórzy na wskutek trudnych, albo zupełnie przeciwnie - pięknych doświadczeń. Inni znajdą to przez swoją religię, doświadczenia duchowe, lub psychodeliczne. To nie jest skończona lista, aspirująca do bycia wyczerpujacą. Dróg do obecności - może być tak wiele, jak wielu jest ludzi...

Bycie żywym nie zawsze znaczy być obecnym. Bycie żywym - nie zawsze znaczy być swiadomym. I choć nigdy nie będziemy w stu procentach uważnymi (na pewno dotyczy to mnie), a uważność i obecność będzie pojawiała się i znikała - to im więcej mamy w sobie świadomości - tym łatwiej o dobre wybory i charakterologiczną zmianę.

✅ Pełna obecność i domykanie figur (Gestalt)

Gestalt wnosi do tego procesu wymiar cielesny i relacyjny. Tutaj „Ja” nie jest statycznym opisem w Twojej głowie, ale dynamicznym procesem kontaktu ze światem, choć być może zasadniej byłoby to nazwać kontaktowaniem . Często utykamy w starych schematach (tzw. niedomkniętych figurach), które każą nam widzieć teraźniejszość przez pryzmat przeszłych zranień.

Poprzez praktykę rozwijania świadomości, uczymy się rozróżniać to, co realne „tu i teraz”, od tego, co jest tylko naszą projekcją. W Gestalcie odkrywamy, że „Ja” to nie jest zestaw cech, ale czysta zdolność do bycia świadomym. Kiedy w pełni poczujesz swój oddech i oparcie stóp o ziemię, zauważysz, że w tej konkretnej sekundzie jesteś czymś więcej niż tylko swoimi problemami. Jesteś żywym, czującym procesem, który może powoli kształtować swoje najbliższe sekundy, minuty czy godziny, a być może nawet całe życie.

Dlaczego to odkrycie może wiele zmienić?

Rozwijanie „Ja jako kontekst” nie sprawi, że trudne myśli znikną. Sprawi jednak, że powoli mogą przestawać mieć nad Tobą władzę.

⏺ Zyskujesz wolność: Nie musisz już uciekać przed smutkiem czy lękiem, bo wiesz, że one Cię nie definiują. Rzecz jasna nie zwalnia Cię to z szukania odpowiedzi o czym jest ta emocja lub na jaki temat.
⏺ Budujesz stabilność: Twoje poczucie własnej wartości przestaje zależeć od opinii innych czy Twoich wyników.
⏺ Masz wybór: Z pozycji obserwatora możesz zdecydować, jak chcesz zareagować, zamiast działać automatycznie. Reakcja jest nawykowa, odpowiedź zawiera możliwość wyboru. I oczywiście jest tu mnóstwo niuansów, bo nasze automatyczne sposoby reagowania mogą mieć źródło w naszych traumach, wyuczonych schematach, które początkowo pełniły rolę mechanizmu obronnego, a im dłużej żyjemy tym nierzadko zaczyna być coraz bardziej “kulą u nogi”, hamującej nasz spontaniczny ruch przez życie.

Prawdziwa transformacja zaczyna się w momencie, gdy przestajesz szukać siebie w swoich myślach, a zaczynasz dostrzegać przestrzeń, w której te myśli się pojawiają. Jesteś sceną, na której toczy się życie, a nie tylko aktorem odgrywającym napisaną dawno temu rolę.

𝗭𝗮𝗽𝗿𝗮𝘀𝘇𝗮𝗺 𝗖𝗶𝗲̨ 𝗱𝗼 𝗸𝗿𝗼́𝘁𝗸𝗶𝗲𝗷 𝗿𝗲𝗳𝗹𝗲𝗸𝘀𝗷𝗶: Gdybyś na jedną chwilę odłożył/ła na bok wszystkie swoje osiągnięcia, błędy, plany i obawy – to, co by tam zostało? Kto by tam został? Kim jesteś bez swoich sukcesów, umiejętności i zawodowej łatki?
Kim jest osoba, która to teraz czyta?

OBRAZ: Freedom of choice, Elisheva Nesis, seria: "To be strange..."
—---------
W kolejnym poście bedę rozwijał ten temat przez pryzmat badań naukowych, oraz sztuki.

Adres

Srodmiescie

Telefon

+48696666093

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kuba Babij - psychoterapia, superwizja, natura, mindfulness umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Kuba Babij - psychoterapia, superwizja, natura, mindfulness:

Udostępnij