Barbara Anna Tyboń: retreats & rituals

Barbara Anna Tyboń: retreats & rituals holistycznie, z uważnością i współodczuwaniem; jestem dla ludzi, zwierząt i przyrody; robię to, co mogę; tak, jak potrafię
💙

Drogie i Drodzy tu obecni. Być może zauważyliście ostatnio tu u mnie pewną zmianę: mniej tematów psychologicznych, więce...
20/05/2026

Drogie i Drodzy tu obecni. Być może zauważyliście ostatnio tu u mnie pewną zmianę: mniej tematów psychologicznych, więcej środowiskowych. Ma to związek z podążaniem za tym, co czuję, że jest ważne, najważniejsze teraz, podążanie za pasją, świętą niezgodą i głęboką miłością do dzikiej przyrody. Do Ziemi. Do zwierząt i roślin. Nie namawiam Was żebyście byli w tym ze mną. Każda/y z nas ma swoją ścieżkę i swój czas. Idę za tym, co teraz najmocniej mnie porusza. Nie przestaję pracować z ludźmi, ale w pracę tą chcę włączać szerszy wymiar: to, w jaki sposób jesteśmy w świecie, przede wszystkim w tym naturalnym. W jaki sposób on wspiera nas, uzdrawia i karmi. W jaki sposób my możemy okazywać mu szacunek, dbałość i wdzięczność.
Od niedawna jestem aktywna w kilku projektach ekologicznych i moje pierwsze spostrzeżenie dotyczy tego: jak bardzo brakuje nam rzetelnej wiedzy. Odkrywam, że po prostu nie wiedziałam o wielu nie tylko niuansach, ale i kluczowych wzorcach i zależnościach. Im więcej się dowiaduję (z wiarygodnych źródeł), tym bardziej otwierają mi się oczy i tym bardziej ja też chcę mówić. Kto wie, może dzieląc się tą wiedzą w połączeniu z psychologią tutaj też Was czymś zaciekawię...
Póki co, gdy przydarza się rozmowa na kontrowersyjne tematy związane np. z wycinką drzew, osuszaniem mokradeł, dzikami w mieście... po prostu zabieram głos. Życzliwie, spokojnie, cierpliwie mówię: nie, to nie jest prawda, fakty są takie a takie, nauka mówi to i to, ludzie, którzy się na tym znają mają taką opinię. I wiecie co? Ludzie słuchają. Może się nie zgadzają, może puszczają w niepamięć (lub wyparcie), ale słuchają. Więc będę się cieszyć jeśli Wy też zechcecie dalej słuchać (czytać) i zabierać głos (zawsze do tego zachęcam) w kwestiach, o których zamierzam - nie-za-często - tu pisać.
W połączeniu wiedzy i doświadczenia psychologicznego z wrażliwością i uważnością na przyrodę.
Jak powiedziała autorka jednej z czytanych przez mnie ostatnio książek:
"być może Natura to jedyne nasze prawdziwe wspólne dziedzictwo." A inny autor (w spotkaniu na żywo) dodał, że w takim razie trzeba to dziedzictwo, ten skarb jak najlepiej, jak najbardziej kompetentnie chronić.

Z 💚

Foto moje.

Dzisiaj myślę o żywym doświadczeniu i prawdziwym życiu versus technologia i ekrany. Coraz więcej młodych ludzi mówi o pr...
14/05/2026

Dzisiaj myślę o żywym doświadczeniu i prawdziwym życiu versus technologia i ekrany.

Coraz więcej młodych ludzi mówi o problemie w tym zakresie.
O tym, że sami są zaskoczeni jak daleko to poszło: telefon jest ciągle blisko, łatwo można wyłączyć się czy przełączyć w inną, wirtualną rzeczywistość.
I łatwo jest utracić kontrolę nad tym.
Coraz więcej słyszę o wyjałowieniu uczuciowym i poczuciu samotności, a także o utracie pasji, pragnień czy motywacji.
Słyszę to od wybitnie inteligentnych, zdolnych i odnoszących sukcesy ludzi.
I tak myślę, że coś jest bardzo nie tak w naszej kulturze.
Że ciągle jesteśmy po(d)łączeni, a jednocześnie cierpimy z powodu utraty autentycznego połączenia - z samym sobą, drugim człowiekiem, naturą.
I to jest jakiś rodzaj błędnego koła.

Też w jakimś stopniu łapię się na tym. Oglądam filmiki o zwierzętach.
Później rozważam pójście do kina na dokument o lesie.
A w końcu orientuję się, że tak naprawdę to po prostu chcę pójść do lasu.
A kiedy już tam idę i udaje mi się odłączyć od technologii to z czasem odnajduję połączenie, za którym nieświadomie tęskniłam.

To oczywiście duży skrót, ale pragnę zainicjować wymianę z Wami: jak to jest u Was? u Waszych dzieci? Co myślicie?

💞

Foto moje:)

Temat, o którym tu piszę jest mi bardzo bliski i mocno poruszający.Traktuję poważnie doświadczany przez wielu z nas ból ...
07/05/2026

Temat, o którym tu piszę jest mi bardzo bliski i mocno poruszający.

Traktuję poważnie doświadczany przez wielu z nas ból i smutek z powodu stanu świata.
Nie jestem skłonna widzieć cierpienia tylko w kategoriach indywidualnych uwarunkowań.
To, co dzieje się obecnie w szerszej rzeczywistości nieustannie (choć niekoniecznie jesteśmy tego świadomi) na nas wpływa.
Mamy wypracowany cały zestaw mechanizmów obronnych, by nie widzieć, nie czuć i nie podejmować działania.
Na przykład zaprzeczanie (nie, wcale nie jest tak źle), ignorowanie (wybieram nie wiedzieć), racjonalizację (taka jest konieczność) i inne.
Żyjemy jak gdyby nigdy nic. Jakby gatunki nie wymierały, jakby oceany nie były zanieczyszczane, jakby pokrywa lodowa nie topniała.
Myślę, że gdzieś głęboko wiemy i czujemy te zmiany, ale tłumimy uczucia, a przez to odbieramy sobie energię konieczną do jasnego myślenia i działania.
Wypieramy świadomość o niebezpieczeństwach, na jakie narażony jest świat przyrody, a więc i my jako część tego ekosystemu.
Nie chcemy odczuwać cierpienia, ale odczuwanie go stanowi pierwszy krok ku zmianie.
Przyjmując nasz lęk, złość, smutek i poczucie winy związane ze zniszczeniami świata naturalnego, (których jesteśmy zarówno ofiarą, jak i sprawcą) możemy odzyskać naszą moc i sprawczość.
Mamy szansę przejść od bezsilności do aktywnej troski o środowisko.
To są nawet najmniejsze, ale konkretne akty.
To uważność na to, jakich wyborów dokonujemy w życiu codziennym.
Jakie wartości nami kierują i czy nasze słowa i czyny są z nimi spójne.

Zostawiam Wam te kilka myśli do pokontemplowania.
Dajcie znać co myślicie, jak to czujecie.

💚

Inspirowałam się m.in.artykułem J.Macy "Praca z rozpaczą ekologiczną".
Zdjęcie moje.

Dziś Święto Pracy.Od lat nie kojarzyło mi się ono dobrze, ale teraz pomyślałam o jego potencjalnie głębszym znaczeniu. Ż...
01/05/2026

Dziś Święto Pracy.
Od lat nie kojarzyło mi się ono dobrze, ale teraz pomyślałam o jego potencjalnie głębszym znaczeniu.

Że to może być rodzaj świeckiego rytuału doceniającego to, jaką pracę wykonujemy dla świata.

Pracę zawodową, która nie jest tylko o finansach, a często także o naszej potrzebie sensu i twórczego wkładu w społeczeństwo. Znam mnóstwo ludzi, którzy wykonując swoją pracę (jakakolwiek oba jest) z sercem i zaangażowaniem wnoszą światło w życie innych.

Prace domowe - to wszystko, co niewidoczne, a konieczne; czynności, które wykonujemy codziennie, co tydzień nie pamiętając może nawet o tym, że to też nasza wartościowa praca: dla siebie, naszych bliskich. Poza tym wprowadzanie ładu w naszym otoczeniu sprzyja wewnętrznej klarowności. A ta z kolei, mam nadzieję, redukuje ilość chaosu i pogubienia w świecie

Prace na rzecz naszej rodziny, przyjaciół i innych osób w naszym kręgu. W tym zwierząt, którymi się opiekujemy, a także roślin, o które dbamy. Wszystko to, co wydaje się takie automatyczne i mało znaczące: drugie śniadanie dla dzieci, miska dla psa i spacer z nim, podlewanie kwiatów. To ma ogromne, kluczowe znaczenie. Po prostu działamy nawykowo i już nie rozpoznajemy, że te czynności są uświęconymi rytuałami podtrzymującymi i pielęgnującymi życie.

Praca wewnętrzna czyli to, co robimy dla siebie: to, co pozwala nam wyregulować układ nerwowy, zadbać o potrzeby ciała, umysłu, serca i duszy. To, co pomaga nam trzymać równowagę w tych wymagających czasach i podczas naszych osobistych burz. Praca ku uzdrowieniu naszego bólu, traum i pogubienia. Oraz ku wewnętrznemu wzrostowi. Często owocem tych procesów jest większa wolność wewnętrzna i możliwość zaangażowania w sprawy większego świata.

Praca dla innych istot, przede wszystkim tych, które są w potrzebie czy nawet konieczności; które bez nas nie przeżyją albo będą wegetować; tych, którzy nie mogą stanąć w obronie swoich praw; które nie mają głosu, siły czy możliwości.

W moim sercu wszystkie te prace są równie ważne choć istotne jest, by ustalić - w zależności od swojej sytuacji życiowej i kondycji psychofizycznej - priorytety.

Jeśli zabieramy się za jakąś pracę warto sprawdzić czy będziemy w stanie ją kontynuować, czy będziemy mieć możliwości fizyczne i psychiczne, by się wywiązać z zadania.
Jeśli tak - świetnie. Jeśli nie - to co możemy zrobić? Jaką najmniejszą zauważalną różnicę? Pierwszy krok?

Życzę dziś Wam wykonania głębokiego wewnętrznego pokłonu dla samej/ego siebie za całą wykonaną dotychczas pracę: tą wewnętrzną, niewidzialną (ale tak istotną) i tę zewnętrzną (dla swojego otoczenia, bliskich i dalszych, dla wszystkich stworzeń).

Po drugie zapraszam do pokontemplowania tematu pracy dla świata.
W czym konkretnie pragniesz pomóc?
Co najbardziej porusza Twoje serce?
Jaka forma jest dla Ciebie możliwa w tej chwili?
A może teraz akurat masz małe dzieci, pracę zawodową i nie masz już miejsca na nic więcej? To też ok.

Ważne jest, by pragnąc pomagać światu nie przeoczyć tego i tych, co najbliżej. Jeśli zaangażujesz się intensywnie we wsparcie dla bezdomnych zwierząt (super!), ale Twoje dzieci siedzą same i brak im Twojej obecności i troski to coś jest nie tak. Czyli: priorytety.

Dla tych z Was, którzy pisali do mnie i komentowali mój pełen głębokiego smutku, ale i nadziei post po śmierci Łukasza Litewki (oraz do wszystkich innych wspaniałych osób będących tu ze mną od dawna): wiem, ze chcecie czynić dalej to dobro, które on czynił. Ja też tego pragnę. Jeśli macie w sobie i swoim życiu przestrzeń do zaangażowania się w niosące dobro projekty to w komentarzach będę Wam wklejać linki do kilku fundacji,które znam bezpośrednio lub pośrednio i wiem, że robią dobrą robotę.
Za ich pracę też głęboka wdzięczność.🙏

Z 💛

Foto moje: wszyscy patrzący w jednym kierunku, ku lepszej przyszłości; lepszej, bo pełnej współczucia, troski, mądrości i działań na rzecz wszystkich istot (a de facto Kraków:) 💛

Jeśli kogoś z Was poruszyła śmierć Łukasza Litewki tak, jak mnie, to proszę zróbmy takie zobowiązanie wewnętrzne żeby ko...
24/04/2026

Jeśli kogoś z Was poruszyła śmierć Łukasza Litewki tak, jak mnie, to proszę zróbmy takie zobowiązanie wewnętrzne żeby kontynuować Jego dzieło dalej.
Jeśli ktoś z Was pragnie i ma możliwość działać w sprawach, którymi On się zajmował to połączmy siły i zróbmy coś. Razem. Osobno. Jakkolwiek.

Przeżywam to wydarzenie jako ogromną stratę dla świata, a zarazem jako bezdyskusyjne wezwanie do działania.
Gdziekolwiek dzieje sie krzywda ludziom (przede wszystkim tym, którzy nie mogą obronić się sami), zwierzętom czy przyrodzie tam chcę być (faktycznie lub wirtualnie) i pomagać lub zmobilizować odpowiednie służby, nagłośnić w mediach. Robić to, co ma sens. Oraz faktyczny wpływ na sytuację.
Nie chcę stać z boku i przyglądać się "jak płonie świat" tudzież snuć na ten temat analiz i interpretacji.

Czuję, że to zdecydowanie za mało.
Terapia to za mało.
Religia to za mało.
Rozwój osobisty czy duchowość to dla mnie puste słowa jeśli nie płynie z nich pełne współczucia działanie.
I to nie muszą być duże rzeczy. Ale mogą być.

Świat potrzebuje nie tylko naszych umysłów i serc (choć tam wszystko się zaczyna), ale także naszych rąk.

I to nie jest przemyślenie związane tylko z tym boleśnie nieszczęśliwym wypadkiem.
To ziarno kiełkuje we mnie od dawna i skutkuje zmianą w rozłożeniu akcentów.
Słucham, patrzę, czuję i widzę jasno, że obecne czasy wymagają od nas czegoś więcej.
Nauczycieli duchowych i mędrców nie znajdziemy już w jaskiniach (takich czy innych miejscach odosobnienia).
Jest ich wielu wokół nas i robią świetną robotę.
Wierzę, że gdy połączymy nasze siły możemy krok po kroku zmienić ten świat na lepsze.

Piszcie do mnie z konkretnymi propozycjami. Może ktoś ma fundację, może ktoś z Was ma już doświadczenia w tego typu aktywizmie. Ja, póki co, mam na małą skalę, ale ograniczam moje dotychczasowe aktywności, by móc więcej.

Bądźcie zdrowi.

Bądźmy jak Łukasz Litewka. 🤎💙

Foto: Fundacja Team Litewka.

DZIEŃ ZIEMI.Co ja mogę zrobić dla Ziemi? Może produkować mniej  śmieci?Może posadzić drzewo?Może zwiększyć uważność na t...
22/04/2026

DZIEŃ ZIEMI.

Co ja mogę zrobić dla Ziemi?

Może produkować mniej śmieci?

Może posadzić drzewo?

Może zwiększyć uważność na to, co i po co kupuję?

Może zastanowić się trzy razy jaki wpływ na środowisko naturalne będzie miała moja decyzja?

Może mogę aktywnie pomóc jakiejś żywej istocie?

Może złożyć podpis pod petycją postulującą zatrzymanie wycinki drzew?

Zaprotestować wobec masowego zabijania dzików?

Może mogłabym wolontaryjnie powyprowadzać pieski ze schroniska na spacer raz w tygodniu?

Co mogę zrobić?

Co zrobię?

Co zrobiłam w ostatnim tygodniu, miesiącu, roku dla naszego wspólnego domu i jego mieszkańców?

💚💚💚

Foto moje.

W nieco-spóźnieniu spowodowanym wyjazdem oraz intensywnością dobrych doświadczeń międzyludzkich pragnę podzielić się z W...
18/04/2026

W nieco-spóźnieniu spowodowanym wyjazdem oraz intensywnością dobrych doświadczeń międzyludzkich pragnę podzielić się z Wami kilkoma tematami do kontemplacji.
A to w kontekście wczorajszego nowiu w Baranie (dziś i jutro będziemy nadal pod jego wpływem).

Warto przyjrzeć się teraz tematowi ognia w nas.
Nie tego, co spala, ani nawet nie tego, który transformuje.
Ale tego, który rozpala nasze serca i poprzez bunt, smutek, niezgodę, złość, ale też radość, ekscytację pokazuje nam dokąd mamy zmierzać.

Ten ogień domaga się od nas zdecydowanego wyjścia poza analizy, snucie planów, szukanie znaczeń czy wzniosłe słowa.
Wzywa nas do ruszenia się, ruszenia naprzód i podjęcia adekwatnych działań.

Tak więc:

- co Cię porusza do głębi? Jakie tematy, sytuacje budzą Twoje autentyczne, mocne emocje?

- do jakiego rodzaju działania w świecie wzywa Cię to poruszenie? Jaki pierwszy krok możesz uczynić w tym kierunku?

- w jakich obszarach oszukujesz się myślac/twierdząc, że coś jest dla Ciebie ważne, ale nie podejmujesz aktywności? (ważniejsze od "dlaczego" jest to, czy możesz to zacząć zmieniać, teraz?)

Życzę Ci owocnych wglądów i realizacji w obszarze tego, co rozpala Twoje serce.

💚

Naprawdę, mamy wpływ na to, co się dzieje w świecie. Nawet bardzo małe działania mogą z czasem utworzyć dużą zmianę (której wszyscy tak bardzo potrzebujemy...)

Z 💚

Astro info Maria Matuszewska 🙏
Foto moje 🙃

To, czym chcę się z Wami dzisiaj podzielić nie jest łatwo ubrać w słowa. Dużo w tym uczuć i poruszeń z obszaru ducha. No...
13/04/2026

To, czym chcę się z Wami dzisiaj podzielić nie jest łatwo ubrać w słowa. Dużo w tym uczuć i poruszeń z obszaru ducha.
No właśnie: jak podchodzicie do (swoich i innych osób) doświadczeń transracjonalnych? Czyli: coś nie jest zgodne z naszym zachodnim umysłem, który chce wiedzieć, wyjaśniać, znać przyczynę i skutek, najlepiej otrzymać naukowe wytłumaczenie....
I nic w tym niewłaściwego. Kłopotliwe jest, gdy pojawia się w doświadczeniu coś, czego umysł nie potrafi wyjaśnić, a czasami nawet objąć.
Co z tym robimy?

Zgodnie z tym, co wcześniej napisałam próbujemy dopasować do znanych nam kategorii: normalne - nienormalne, zdrowe - patologiczne etc.

Jednak nie wszystko można zawrzeć w tych widełkach.
A nawet: mnóstwo ludzkich doświadczeń przekracza kategorie, którymi umysł próbuje "pochwycić" świat.
Co zrobić z doświadczeniami mistycznymi?
Z czuciem uczuć innych istot (pozaludzkich)?
Z przewidywaniem przyszłości?
Ze snami, które przynoszą ważny wgląd?

Wszystko zależy od naszej otwartości: intelektualnej, uczuciowej, duchowej, a nawet cielesnej (pewne sprawy bardziej odczuwamy przez ciało niż przez inne nasze ośrodki percepcji).

W pracy, którą wykonuję nieustannie jestem zapraszana do poszerzania horyzontów, do głębokiego słuchania siebie i drugiej osoby oraz różnicowania co jest doświadczeniem transracjonalnym, które należy uznać i uhonorować, a co jest objawem psychopatologii. Granica bywa cienka.

Natomiast czuję, że warto o tym pisać, rozmawiać, przemyśliwać gdyż łatwo możemy skrzywdzić kogoś lub zostać skrzywdzeni odrzuceniem i zredukowaniem naszych ważnych transracjonalnych doświadczeń.

Naprawdę, nie wszystko, co przeżywamy, a co jest niewytłumaczalne przez racjonalny umysł, naukę czy naszego terapeutę ;) jest objawem takiego czy innego szaleństwa.

Ciekawa jestem co Wy o tym myślicie, a przede wszystkim jakie macie doświadczenia w tym obszarze.

💚

PS. Pojęcie transracjonalności przyjęłam w darze od Jerome S. Bernsteina (serdecznie polecam niełatwą lekturę jego książki i artykułów).

Foto by Beti 🙏

Życzę Wam z 💛 owocnego czasu zatrzymania się przy tajemnicy śmierci i zmartwychwstania. Przy cudzie nowego życia. Przy ł...
05/04/2026

Życzę Wam z 💛 owocnego czasu zatrzymania się przy tajemnicy śmierci i zmartwychwstania.

Przy cudzie nowego życia.

Przy łasce przemiany wewnętrznej, która zawsze - naprawdę - jest możliwa.

Życzę Wam poszerzenia perspektywy i pogłębienia świadomości, gdyż te opcje są ciągle dostępne, a ich owoce (radosne, a czasami też i bolesne) nie zawodzą.

Życzę Wam poszukiwania Waszej prawdy i podążania za nią. Bo cóż innego miałoby określać nasz kierunek, cel i sens?

Życzę Wam otwarcia się na Coś Większego i przypominam, że klamka / zamek jest od naszej strony:)

A moim wielkim życzeniem dla nas wszystkich jest to byśmy pamiętali, że nie jesteśmy tu po to, by "czynić sobie ziemię poddaną", ale po to, by służyć Ziemi i wszystkim jej mieszkańcom.
(To podobno właściwy sens oryginału na temat stworzenia świata z Księgi Rodzaju.)

Kiedyś usłyszałam piekne słowa o tym, że władać jakimś królestwem to służyć tym, którzy je zamieszkują (to musiała być baśń lub mit;).
Dodałabym, że służenie Ziemi obejmuje zwierzęta, rośliny, góry, morza, oceany ...... to tak, żeby nie pozostawiać wątpliwości.

Bądźcie zdrowi i cieszcie się byciem ze sobą i z bliskimi.
💞

Foto moje

Pełnia w Wadze dziś w nocy (2.04).Ta pełnia niesie temat równowagi oraz relacji.Więc jak zwykle zapraszam do kontemplacj...
02/04/2026

Pełnia w Wadze dziś w nocy (2.04).

Ta pełnia niesie temat równowagi oraz relacji.

Więc jak zwykle zapraszam do kontemplacji kilku pytań:

- w jakim obszarze Twojego życia brakuje równowagi? I co możesz zrobić lub przestać robić (!), by ją przywrócić?

- w jakie relacje pragniesz wchodzić? Czego w nich szukasz? Co Cię karmi? A czego nie chcesz w tym obszarze?

- jak wygląda równowaga między Twoją niezależnością a zaangażowaniem w bliskie relacje? Czy jest miejsce na obie osoby? Czy Wasze myśli, uczucia, pragnienia są równie ważne?

- co wymaga uwagi w Twoich relacjach? Z jakim aspektem najtrudniej Ci się spotkać? (kto wie, może teraz pojawi się odwaga:)

Życzę Wam dobrego czasu pełni i wiosny, dbajcie o siebie, bo wraz z powrotem energii po zimie łatwo się przeforsować, wiem coś o tym;)
💙

Foto moje
Astro info Maria Matuszewska 🙏

"Wielką tragedią współczesnego zachodniego społeczeństwa jest to, że praktycznie utraciliśmy zdolność doświadczania tran...
28/03/2026

"Wielką tragedią współczesnego zachodniego społeczeństwa jest to, że praktycznie utraciliśmy zdolność doświadczania transformującej mocy ekstazy i radości. Ta strata wpływa na każdy aspekt naszego życia: wszędzie szukamy ekstazy i chwilami może nam się nawet wydawać, że ją znaleźliśmy. Jednak na głębokim poziomie pozostajemy niespełnieni".
To cytat z książki Roberta A. Johnsona, z którym od kilku miesięcy intensywnie obcuję:)

Chciałabym napisać parę słów o tym czym ekstaza jest a czym nie jest.
Źródłosłów grecki oznacza dosłownie wyjście poza siebie.

Ale nie mam tu na myśli odlotu czy utraty przytomności.

Jest to doświadczenie - tak potrzebne i tak rzadkie w naszej kulturze - przekroczenia naszego ja i poddania się czemuś większemu.

Ja nie zostaje anihilowane, ale poszerzone czy pogłębione w kontakcie z archetypowymi mocami.

Ekstaza to nie dzikie orgie, pijaństwo czy narkotyki.
Te są właściwie substytutami prawdziwie ekstatycznego przeżycia, które wyprowadzając nas poza codzienną krzątaninę oraz utarte ścieżki myślenia i zachowania pozwala nam zobaczyć to, co spoczywa gdzieś "na przecięciu skończoności i nieskończoności" (Yeats?).

Ekstaza jest więc duchowym przeżyciem.
Ale zarazem całkowicie ucieleśnionym. Przydarza się nam w tym życiu, w tym ludzkim ciele.

Czasami pojawia się nagle i nieoczekiwanie, innym razem tworzymy warunki, by mogła zaistnieć (np.rytuały).

Ale to doświadczenie jest całkowicie poza naszą kontrolą. Dzięki temu pokazuje, jakie nieznane obszary znajdują się w nas samych i w bogactwie życia.

Otwiera na transcendencję, ale nie musi mieć nic wspólnego z żadną religią, systemem czy strukturą.

Pozwala przypomnieć sobie jak to jest czuć się w pełni żywym.

Czasami trudno o tym opowiedzieć słowami.
Mam ileś różnego rodzaju takich doświadczeń i czuję, że są bardzo intymne, dotyczą mojej najgłębszej istoty.

Ciekawa jestem czy mieliście / miewacie takie doświadczenia i co Wam one przyniosły.
Każde podzielenie się sprawi mi wielką radość.

Mój uśmiech dla Was podczas pracy nad kolejną książką Roberta Johnsona.
No i polecam nieustająco "Ekstazę", w której mam swój skromny udział. 💙

Adres

Srodmiescie

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Barbara Anna Tyboń: retreats & rituals umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Barbara Anna Tyboń: retreats & rituals:

Udostępnij

Kategoria