18/12/2025
CZY TO MNIE WSPIERA?
Po trzech tygodniach pobytu w miejscu, które w sposób absolutnie naturalny i pełny wspiera życie i bycie, przynajmniej moje, bardzo wyraźnie doświadczam, jak ogromne znaczenie ma to, gdzie żyjemy. Jak ważne jest, by szukać takich miejsc do życia, do bycia, do dojrzewania.
I wcale nie musi to być od razu Madera, Kostaryka czy Hiszpania.
Każdy z nas ma przecież swój własny raj, na miarę swoich potrzeb, możliwości, oczekiwań i dążeń. Czasem cichy, czasem skromny, czasem bardzo zwyczajny.
Ale żeby w nim zamieszkać, trzeba go poszukać, a czasem na nowo odnaleźć. Bo nie wystarczy tylko być, jakkolwiek być.
Dobrze jest być w pełni.
Dobrze jest otaczać się miejscami, ludźmi i sprawami, które nas wspierają, karmią i przynoszą radość.
Bo wtedy i nam samym łatwiej jest wspierać innych, być w życzliwości, w otwartości, w radości dzielenia się tym, co w nas żywe.
Będąc przez te trzy tygodnie w moim osobistym miejscu mocy, zmierzyłam się z pytaniami, które wydały mi się na tyle ważne i istotne, że postanowiłam podzielić się nimi również tutaj.
CZY MIEJSCE, W KTÓRYM ŻYJĘ WSPIERA MNIE?
Nie na powierzchni, ale głęboko, docierając do każdej komórki w moim ciele? Czy sprawia, że oddycha mi się lepiej, gdy wstaję rano. Czy budzę się z poczuciem radości i zachwytu. Czy budzę się z tym przyjemnym uczuciem, że jestem; jestem we właściwym miejscu i o właściwym czasie i właśnie rozpoczyna się kolejny dzień tej wspaniałej przygody jakim jest moje życie? Czy budzę się z poczuciem jedności ze światem i zgodą połączoną z zaufaniem na wszystko co przyniesie mi to miejsce i życie, cokolwiek by to było.
Czy miejsce, w którym żyję wspiera mnie?
Czy w momencie starości, bezsilności, choroby, cierpienia, bólu, bezradności miejsce, w którym żyję da mi poczucie siły, spokoju, bezpieczeństwa czy też sprawi, że oddzielę się od siebie i życia i pozostanę w wielkim smutku i poczuciu samotności i ten smutek sprawi, że nie będzie fajnie.
CZY PRACA, KTÓRĄ WYKONUJĘ WSPIERA MNIE?
Czy pomaga mi rozwijać potencjał, z którym przyszłam na świat?
Czy karmi moją kreatywność, pasję, żywiołowość, moje powołanie - jakkolwiek je nazwę?
Czy daje mi poczucie sensu i satysfakcji, nie tylko finansowej?
Czy budząc się rano, przeciągam się z radością, czując, że czeka mnie kolejny dzień twórczej ekspansji?
Czy raczej jest jedynie koniecznym złem, źródłem frustracji, zmęczenia i chronicznego niezadowolenia?
CZY JEDZENIE, KTÓRE JEM WSPIERA MNIE?
Wspiera moje ciało, umysł, duszę. Wspiera w tym, abym mogła każdego dnia wstać na nowo, mieć siłę by podołać wyzwaniom. Czy daje mojemu ciału komfort, radość, lekkość i poczucie zdrowia, to radosne poczucie, które sprawia, że chce się żyć.
Czy jedzenie, które jem wspiera mnie czy raczej przynosi mi nadwagę, chorobę, ból, zmęczenie, a tym samym złą jakość mojego jakże ulotnego i krótkiego życia.
CZY LUDZIE, Z KTÓRYMI PZREBYWAM WSPIERAJĄ MNIE?
Czy wspierają moje dążenie do szczęścia, dobrostanu, spełnienia i wewnętrznego bogactwa?
Czy pomagają mi wzrastać, czy raczej podkopują moją energię ciągłą krytyką, negowaniem i ciężkimi emocjami, sprawiając, że opadam w dół jak Ikar, którego nie zniszczyły skrzydła, lecz niesprzyjające warunki zewnętrzne.
Jak większość z nas, szczególnie w tym obszarze, potrzebuję relacji bezpiecznych i stabilnych. Ludzi, na których mogę polegać i którym mogę ufać.
Dla porównania, przytoczę tu dwie historie.
Jakiś czas temu mierzyłam się z trudnościami finansowymi. Moja przyjaciółka, mieszkająca w Anglii, zaproponowała mi pożyczkę. Zapytałam ją wtedy, czy zna powiedzenie, że jeśli chcesz stracić przyjaciela, pożycz mu pieniądze. Odpowiedziała bez wahania:
„Jaka to przyjaźń, która może zgasnąć przez finanse?"
I w tej krótkiej odpowiedzi zawarła się dla mnie cała istota bezpiecznej relacji, takiej opartej na zaufaniu, obecności i wzajemnym szacunku, a nie na lęku.
Druga historia dotyczy znajomości, która jak mi się wydawało rozwijała się w dobrym kierunku. Do momentu, gdy zaczęłam zauważać, że ta osoba spotyka się ze mną wyłącznie wtedy, gdy jest jej to wygodne. W innych sytuacjach udawała, że mnie nie widzi, albo tworzyła coraz bardziej nieprawdopodobne historie, by uniknąć spotkania.
I wtedy coś we mnie się zatrzymało. Bo relacja, która istnieje tylko warunkowo, przestaje być relacją, a staje się źródłem niepokoju i poczucia bycia nieważną.
Zostawiam Was z tymi pytaniami. A jeśli macie ochotę podzielić się swoimi przemyśleniami, napiszcie w komentarzu. :)
Jeśli ten tekst był dla Ciebie ważny możesz postawić mi kawę. ☕🙂
https://buycoffee.to/alicjachlasta