Synergia Zdrowia • Małgorzata Serwicka-Tarkowska

Synergia Zdrowia • Małgorzata Serwicka-Tarkowska Od 14 lat towarzyszę dzieciom i dorosłym w pracy z emocjami, traumą, spektrum autyzmu i trudnościami sensorycznymi.

Jeśli rozważasz wsparcie dla siebie lub dziecka, zapraszam do kontaktu. Członek INSAR- International Society for Autism Research.

Od ponad roku towarzyszył mi pewien koncept, który wyrasta z bardzo osobistej potrzeby  oraz z bliskości pracy doświadcz...
29/03/2026

Od ponad roku towarzyszył mi pewien koncept, który wyrasta z bardzo osobistej potrzeby oraz z bliskości pracy doświadczeniowej z ciałem, z ruchem i z dziećmi w naturalnym środowisku.

Jako osoba, która pracuje w terenie i jest głęboko związana z podejściem opartym na doświadczeniu od dawna szukałam formy, która realnie łączy ciało, sensorykę i środowisko naturalne (żywą zieloną przestrzeń).
Na bazie moich dotychczasowych doświadczeń pracy terenowej udało mi się ten koncept w końcu domknąć.
Czuję, że jestem gotowa na kolejny krok.
Jednak wiem też, że na tym etapie będę potrzebowała wsparcia.
Znaczna część dzieci dziś widzi świat częściej, niż go doświadcza: widzi trawę, ale jej nie dotyka.
Widzi las, ale nie wchodzi w jego fakturę, zapach i przestrzeń.
Coraz więcej doświadczeń dociera przez bodźce pośrednie , które są szybkie, przetworzone i zmieniające się.
Bodźce , które łatwo pobudzają i nie zawsze dają przestrzeń na bycie w doświadczeniu.
To sprzyja szybkiemu reagowaniu i przełączaniu uwagi, ale nie wspiera zatrzymania, różnicowania i spokojnego integrowania tego, co się wydarza.
W takim środowisku trudniej o rozwój doświadczenia ucieleśnionego, takiego które będzie osadzone w ciele, w ruchu, w realnym kontakcie z naturą i środowiskiem, gdzie możliwe jest także ugruntowanie i „uziemienie”.
Równolegle coraz rzadziej pojawiają się sytuacje, w których dziecko może realnie pracować ciałem.
Świat wiele rzeczy uprościł:
– buty wsuwane zamiast wiązanych,
– mniej czynności wymagających precyzyjnej pracy dłoni,
– mniej okazji do manipulowania, konstruowania i sekwencjonowania ruchu.
To przekłada się na słabszą stymulację:
– motoryki małej,
– praksji (planowania motorycznego),
– koordynacji wzrokowo-ruchowej,
– oraz procesów takich jak interocepcja i propriocepcja.
A to właśnie na tym poziomie buduje się czucie, organizacja i integracja doświadczenia.

Na razie zostawiam tu zajawkę i poszukuję wydawnictwa.
Będę z uważnością dzielić się tym, jak projekt rozwija się dalej.

Niebawem będę też szukać kilku rodzin i terapeutów, którzy chcieliby wejść w ten proces i sprawdzić to (wersję pilotażową) w realnym doświadczeniu.

Trzymajcie kciuki! 🍀🌱

Grafika: źródło Pinterest

29/03/2026

🌱

Jeśli publikuję materiały z terapii, są to najczęściej fragmenty sali lub pomoce terapeutyczne. Czasami pojawia się sylw...
09/03/2026

Jeśli publikuję materiały z terapii, są to najczęściej fragmenty sali lub pomoce terapeutyczne. Czasami pojawia się sylwetka dziecka z daleka, z boku lub w rozmyciu w taki sposób, aby nie było możliwe jego rozpoznanie.
Piszę o tym, ponieważ wraz z doświadczeniem zawodowym zmienia się również moja perspektywa. Pojawiają się nowe refleksje i większa wrażliwość na niektóre obszary pracy. Szczególnie uważnie przyglądam się temu, w jaki sposób w przestrzeni internetowej wykorzystywany jest wizerunek dzieci zwłaszcza w kontekście terapii.
W pracy terapeutycznej dużo mówi się o podmiotowości klienta także wtedy, gdy jest nim dziecko. Podmiotowość oznacza również prawo do ochrony własnej historii terapeutycznej i wizerunku.
Często w mediach społecznościowych można zobaczyć nagrania lub zdjęcia z zajęć terapeutycznych, na których widać twarze dzieci, ich postawę, sposób poruszania się czy elementy pracy gabinetowej. Niekiedy są to fragmenty procesu terapeutycznego należące do bardzo osobistej i wrażliwej przestrzeni pracy.
Dziecko nie podejmuje jeszcze samodzielnych decyzji dotyczących swojego wizerunku, a internet ma bardzo długą pamięć. Materiały publikowane dziś mogą funkcjonować w przestrzeni publicznej przez wiele lat, także wtedy, gdy to dziecko będzie już nastolatkiem lub dorosłą osobą.
Pracuję również z dorosłymi klientami. W ich przypadku oczywiste jest, że gabinet pozostaje przestrzenią szczególnej dyskrecji. Trudno wyobrazić sobie sytuację w której terapeuta w trakcie terapii osoby dorosłej wyciąga telefon, robi zdjęcie i publikuje je w internecie jako ilustrację swojej pracy 🙃
Dlaczego więc coś, co w pracy z dorosłym klientem byłoby oczywistym przekroczeniem granic, tak łatwo akceptujemy wobec dzieci?
Nie potrzebuję nagrań z terapii ani zdjęć z zajęć, żeby pokazać, że pracuję z dziećmi. Nie jest to forma marketingu, która jest mi bliska ani która mnie interesuje.Mówię tu o sytuacjach w których publikowane są nagrania/zdjęcia z terapii, wyraźnie widoczne twarze dzieci oraz fragmenty bardzo osobistej pracy terapeutycznej.
Terapia( niezależnie od wieku klienta!) pozostaje przestrzenią szczególnego zaufania, bezpieczeństwa i dyskrecji.
Nie pokazuję dzieci jako „przypadków gabinetowych” ani wizualnej ilustracji pracy.
Również ja rewiduję sposób patrzenia na niektóre kwestie i towarzyszy mi większa uważność na pewne obszary pracy oraz szersze rozumienie odpowiedzialności, jaka wiąże się z relacją pomocową.
Zmiany w sposobie myślenia, zdobywane doświadczenia i poszerzająca się perspektywa siłą rzeczy wpływają także na decyzje, które podejmuję w swojej pracy.
To moja osobista decyzja dotycząca tego w jaki sposób chcę prowadzić swoją praktykę.
Cieszę się też, że nie jestem w tym podejściu osamotniona, gdyż coraz częściej spotykam osoby dla których ochrona prywatności i wizerunku dzieci w terapii jest równie ważna.
Dziękuję 💚🍀

Wracam z piątkowo/sobotniego zjazdu z refleksją: co zasila mój system kojenia?Pojęcie systemu kojenia i afiliacji został...
07/03/2026

Wracam z piątkowo/sobotniego zjazdu z refleksją: co zasila mój system kojenia?
Pojęcie systemu kojenia i afiliacji zostało opisane w modelu CFT stworzonym przez Paula Gilberta. Odnosi się do jednego z systemów regulacji emocjonalnej odpowiedzialnego za poczucie bezpieczeństwa, uspokojenie i możliwość bycia w kontakcie.
Gdy system ten aktywuje się, wówczas w układzie nerwowym pojawiają się procesy związane z wyciszeniem i regulacją.Rośnie aktywność przywspółczulnej części układu nerwowego, spada pobudzenie związane z reakcją stresową, a organizm może wracać do większej równowagi.
Podczas zjazdu dużo miejsca poświęcono praktyce oraz funkcjonowaniu osi HPA, kluczowej dla reakcji organizmu na stres. To temat, który nie jest mi obcy (od lat uwzględniam go w pracy terapeutycznej i w procesie diagnozy)ale wciąż porusza mnie to, jak bardzo wiedza o fizjologii spotyka się z realnym doświadczeniem ciała.
Uczestniczyłam w różnych szkoleniach w tym obszarze, ale też sama szukałam kontaktu z własnym ciałem w ruchu: akrobatyka na szarfach, trening siłowo-akrobatyczny oparty na pracy z ciężarem własnego ciała, trening siłowy czy sztuki walki.
Jako ludzie mamy ogromną zdolność tworzenia narracji o sobie. Potrafimy opowiadać historie, konceptualizować doświadczenia i wyjaśniać świat poprzez intelektualizację. Czasem tak bardzo wchodzimy w te opowieści, że oddalamy się od bezpośredniego doświadczenia.
Ciało jednak nie kłamie.
Zawsze pokaże, w jakim miejscu naprawdę jesteśmy i to, co jest uregulowane i to, co wciąż szuka ukojenia.
Jeśli czytasz to teraz, możesz na chwilę sprawdzić u siebie:
jak głęboki jest Twój oddech? czy ciało jest napięte czy bardziej miękkie?
czy szczęka jest rozluźniona, czy zaciśnięta?
czy barki są uniesione, czy mogą opaść trochę niżej?
Czasem już samo zauważenie JAK jest w ciele w tej chwili jest pierwszym krokiem do regulacji.
Patrząc wstecz widzę też wyraźnie, gdzie zaczęła się ta droga. W 2017 roku, gdy otrzymałam dyplom z diagnozy i terapii integracji sensorycznej. To wtedy otworzył się przede mną świat pracy z układem nerwowym a później coraz szerzej z ciałem.
Od tamtej pory ta ciekawość tylko rośnie.
Co zasila Twój system kojenia? 💚🫂

Zapraszamy serdecznie na warsztaty wielkanocne dla dzieci! 😊🍀
28/02/2026

Zapraszamy serdecznie na warsztaty wielkanocne dla dzieci! 😊🍀

Serdecznie zapraszamy na tegoroczne warsztaty wielkanocne, które budujemy wokół motywu odradzania się życia w bardzo dosłownym i namacalnym sensie. Nie tworzymy wyłącznie dekoracji, lecz coś, co ma realny potencjał do wzrostu.

W tym roku proponujemy dzieciom coś więcej niż świąteczną pracę plastyczną 🐣

Warsztat ma formę dwuetapową i realizowany jest w trzech grupach wiekowych:

• 3–4 lata
• 5–6 lat
• 7–9 lat

Poziom trudności, zakres wiedzy i samodzielność działań są dostosowane do wieku dzieci.

ETAP I

Podczas pierwszej części spotkania dzieci wykonają wielkanocną kartkę z papieru czerpanego z zatopionymi nasionami kwiatów polnych.

Dzieci będą rysować i malować, nadając kartce osobisty charakter. To jednak nie jest zwykła pamiątka.

Papier zawiera prawdziwe nasiona , aby rozpoczął się wzrost, jego fragment należy delikatnie podrzeć, umieścić w doniczce, przykryć cienką warstwą ziemi i regularnie podlewać.

Pod wpływem wilgoci papier naturalnie się rozkłada, a nasiona (mając dostęp do wody i światła) kiełkują.

Podczas warsztatu pokażemy dzieciom krok po kroku:

• jak prawidłowo zasadzić papier,
• jak podlewać roślinę,
• czego potrzebuje w pierwszych dniach wzrostu.

W prosty i zrozumiały sposób omówimy proces kiełkowania- czym jest nasiono i co sprawia, że zamienia się w roślinę.

ETAP II
Drugą częścią spotkania będzie ozdabianie małych doniczek.
Dzieci samodzielnie pomalują je farbami, wsypią ziemię i przygotują przestrzeń do wzrostu.

To doświadczenie ma wyraźny wymiar sensoryczny i regulujący:

• kontakt z ziemią,
• faktura papieru czerpanego,
• spokojna, uważna praca manualna,
• brak pośpiechu i nadmiaru bodźców.

Czego doświadczą dzieci?

• sprawczości – „to, co zrobię, może naprawdę urosnąć” •odpowiedzialności i troski o coś żywego
• cierpliwości i obserwowania zmiany w czasie
• symboliki nadziei i odnowy w praktyce

To edukacja przyrodnicza połączona z realnym doświadczeniem.

Wielkanocny prezent, który żyje 🌱
Gotowa praca może stać się rosnącym, wielkanocnym prezentem dla bliskich lub zostać przekazana seniorom (np. do DPS-u).

Wówczas warsztat nabiera dodatkowego wymiaru międzypokoleniowego - dzieci przekazują komuś nie tylko kartkę, ale realny znak pamięci i potencjał wzrostu.

🟢Zapisy do dnia 17.03.2026 poprzez wiadomość prywatną lub telefonicznie pod numerem
tel.: 692 898 725

Osoby w spektrum autyzmu bardzo często uczą się funkcjonować w rzeczywistości zbudowanej według neurotypowych reguł tak,...
23/02/2026

Osoby w spektrum autyzmu bardzo często uczą się funkcjonować w rzeczywistości zbudowanej według neurotypowych reguł tak, jak uczy się życia w obcym kraju. Najpierw przyswaja się podstawowe słowa i zwroty, potem zasady gramatyki, a z czasem subtelne niuanse takie jak :ton, akcent, kontekst kulturowy lub to, co wypada, a czego lepiej nie robić. Różnica polega na tym, że w tym „kraju” nie ma możliwości powrotu do własnego języka na koniec dnia. Adaptacja trwa nieustannie.

To nie jest tylko nauka norm społecznych. To uczenie się modulacji głosu, dynamiki spojrzenia, odpowiedniego tempa reakcji, długości pauzy między odpowiedziami rozmówcy czy kontrolowanie natężenia własnej ekspresji. To nie jest intuicyjne. Wszystko to jest wyuczone często poprzez wielokrotne doświadczenie korekty z zewnątrz lub sygnały niezrozumienia.

Po mnogości takich doświadczeń pojawia się maskowanie, czyli świadome dostosowywanie zachowań społecznych po to, aby zmniejszyć ryzyko stygmatyzacji i odrzucenia. Jest to strategia adaptacyjna, która i owszem, może być skuteczna krótkoterminowo, ale staje się kosztowna, gdy przekształca się w chroniczny tryb funkcjonowania.
Badania pokazują, że wysoki poziom maskowania wiąże się z większym nasileniem objawów depresyjnych i lękowych oraz z podwyższonym ryzykiem myśli samobójczych (Hull et al., 2017; Cassidy et al., 2018). Nie oznacza to rzecz jasna , prostego związku przyczynowego, ale wskazuje, że długotrwała regulacja ekspresji i reaktywności emocjonalnej nie pozostaje obojętna dla zdrowia psychicznego.

W praktyce ten koszt objawia się jako życie w trybie nieustannej kontroli: ciągłe monitorowanie siebie, skanowanie otoczenia, pilnowanie, aby nie „popełnić błędu kulturowego”, a przy tym tłumienie przeciążenia sensorycznego i hamowanie potrzeby wycofania. Spontaniczność ustępuje miejsca czujności. Czujność zaczyna przypominać permanentną mobilizację.

Zewnętrzny obraz bywa spójny, adekwatny, społecznie czytelny i właśnie dlatego niebezpiecznie mylący.
Z zewnątrz wciąż widać profesjonalizm, a od środka narasta wyczerpanie i drażliwość.

Metaanalizy obejmujące wiele niezależnych badań wskazują, że klinicznie istotne objawy depresji występują u około 23–30% osób w spektrum autyzmu, a ryzyko epizodu depresyjnego w ciągu życia może sięgać około 40% (Hollocks et al., 2019; Hudson et al., 2019). To nie jest zjawisko marginalne, lecz istotny element obrazu klinicznego tej populacji.

Depresja w spektrum rzadko ogranicza się do jawnego smutku. Częściej przybiera postać anhedonii, utraty dostępu do zainteresowań, narastającej drażliwości, poczucia bezsensu wysiłku adaptacyjnego oraz głębokiego zmęczenia. U części osób pojawiają się myśli rezygnacyjne, a czasem zachowania autodestrukcyjne.

Obraz komplikuje się jeszcze bardziej w AuDHD. Badania wskazują, że 50–70% osób w spektrum spełnia również kryteria ADHD (Leitner, 2014; Antshel & Russo, 2019). Wtedy napięcie regulacyjne bywa podwójne: potrzeba struktury współistnieje z trudnością jej utrzymania, a wrażliwość sensoryczna z impulsywnością.

Nie istnieją leki „na spektrum autyzmu”. Istnieją natomiast skuteczne metody leczenia depresji, jeśli ją rozpoznamy.

Ile kosztuje Cię to funkcjonowanie? Czy uśmiech jest spontaniczny, czy jest elementem przetrwania w obcej kulturze? Ile energii pochłania zwykły dzień, jeśli przez cały czas trzeba mówić w języku, który nigdy nie stał się w pełni własny?

Między nami, dziewczynami 🌸Zajęcia rozwojowe dla dziewczynek 7–12 latWspółczesne dziewczynki bardzo wcześnie uczą się, ż...
21/02/2026

Między nami, dziewczynami 🌸
Zajęcia rozwojowe dla dziewczynek 7–12 lat

Współczesne dziewczynki bardzo wcześnie uczą się, że trzeba być miłą, dopasowaną i „wystarczającą”. Relacje rówieśnicze bywają intensywne, a świat online obecny w porównaniach, wizerunku i budowaniu pozycji w grupie.
Część dziewczynek świetnie sobie radzi i nie mówi wprost, że coś je przerasta. To jednak nie znaczy, że nie potrzebują bezpiecznej przestrzeni do wzmacniania siebie.

Program powstał jako odpowiedź na realne wyzwania rozwojowe dziewczynek.
To zajęcia profilaktyczne i wspierające (nie terapia), których celem jest wzmacnianie kompetencji emocjonalnych i relacyjnych.

Dwie grupy wiekowe:
7–9 lat
10–12 lat
(forma pracy dostosowana do etapu rozwojowego)

Podczas spotkań pracujemy nad:
• poczuciem własnej wartości
• stawianiem granic
• odwagą wyrażania siebie
• radzeniem sobie z presją rówieśniczą
• regulacją emocji
• bezpiecznym funkcjonowaniem online

Zajęcia prowadzą dwie terapeutki. Dbamy o bezpieczeństwo emocjonalne i świadomy proces grupowy.

Dla dziewczynek, które:
– są nieśmiałe lub wycofane
– mają trudność z mówieniem „nie”
– intensywnie przeżywają emocje
– zaczynają doświadczać napięć w relacjach
– potrzebują wsparcia w świecie online
Również dla tych „dzielnych”, które radzą sobie na co dzień, a mimo to potrzebują spokojnej, wspierającej przestrzeni.

Organizacja:
50 minut
2 razy w miesiącu
100 zł za spotkanie

🟢Zapisy SMS: 781 153 577
Po zgłoszeniu przesyłamy kwestionariusz, aby lepiej poznać potrzeby dziecka i dobrać odpowiednią grupę.
Liczba miejsc ograniczona (kameralne grupy).

Najważniejszy jest twój dobrostan i twoje self-care. Krótkie, chwytliwe, nośne hasła. Dają poczucie siły, niezależności ...
16/02/2026

Najważniejszy jest twój dobrostan i twoje self-care. Krótkie, chwytliwe, nośne hasła. Dają poczucie siły, niezależności i tego przyjemnego wrażenia, że właśnie zrobiłaś coś bardzo świadomego.
Problem zaczyna się wtedy, gdy te złote slogany rozwoju osobistego stają się modnym szyldem pod którym można schować brak refleksji nad własnym zachowaniem. Pod hasłem „dbam o siebie” da się zmieścić naprawdę dużo 🙃 Czasem także zwykłą nieuważność na innych.

Nie jesteś odpowiedzialny/a za czyjeś dzieciństwo, traumy ani styl przywiązania. Nie kontrolujesz cudzych emocji i nie masz obowiązku regulować czyjegoś świata wewnętrznego.
Masz jednak wpływ na swoje zachowanie. A zachowanie wywołuje reakcje.

Nie decydujesz, czy ktoś poczuje złość czy smutek. Jednak twoje słowa, ton, ironia, chłód, lekceważenie czy manipulacja są realnymi bodźcami w relacyjnym systemie.
Jeśli notorycznie odwołujesz spotkania i mówisz „nie przesadzaj”- to jest twój wkład w dynamikę.
Jeśli w kłótni rzucasz: „znów dramatyzujesz, masz problem ze sobą”- to jest twój wkład.
Jeśli flirtujesz przy partnerze i odpowiadasz: „to znowu twoja zazdrość” -to konkretne działanie, które podejmujesz.

Relacja nie jest zbiorem dwóch hermetycznych jednostek. To raczej układ naczyń połączonych. Każdy ruch jednej strony zmienia dynamikę całości.
I właśnie tutaj zaczyna się niewygodna część.

Bardzo łatwo mówić o self-care, granicach i dobrostanie. Znacznie trudniej przyjąć, że w tej całej opowieści są jeszcze inni ludzie z ich wrażliwością, godnością i prawem do reakcji.
Jeżeli twoje „dbanie o siebie” regularnie kończy się tym, że ktoś czuje się umniejszony, ignorowany albo zawstydzony w pracy, w związku czy w przyjaźni to warto się zatrzymać.
Może to nie jest wyłącznie kwestia ich nadwrażliwości?
Hasło „nie odpowiadam za jego/jej emocje” w swojej skrajnej wersji działa jak tarcza. Pozwala każdą informację zwrotną uznać za cudzy problem i bardzo skutecznie zdejmuje z ciebie odpowiedzialność za własne zachowanie.
Może więc zamiast powtarzać modne hasła, warto przyjąć prostszą zasadę:
nie odpowiadam za wszystko, ale sprawdzę, za co odpowiadam.

W pracy diagnostycznej nad trudnościami w obszarze przetwarzania sensorycznego coraz częściej towarzyszy mi refleksja, ż...
07/02/2026

W pracy diagnostycznej nad trudnościami w obszarze przetwarzania sensorycznego coraz częściej towarzyszy mi refleksja, że integracja sensoryczna bywa niekiedy traktowana jak uniwersalne wyjaśnienie bardzo różnorodnych trudności dziecka.
Pojawia się wtedy ryzyko, że obserwowane zachowania, reakcje emocjonalne czy problemy funkcjonowania zostaną odczytane przede wszystkim przez pryzmat SI, bez wystarczającego zatrzymania się nad ich szerszym kontekstem.
Tymczasem nie każde wyzwanie, z którym mierzy się dziecko, ma swoje źródło w sposobie przetwarzania bodźców sensorycznych. Trudności z koncentracją, regulacją emocji, zachowania impulsywne czy wycofanie mogą być sygnałem bardzo różnych procesów-od napięć emocjonalnych, przez doświadczenia relacyjne, po obciążenia wynikające z sytuacji rodzinnej lub szkolnej. Zatrzymanie się przy tej różnorodności i pozwolenie sobie na niewiedzę bywa momentem szczególnie ważnym w pracy pomocowej.
W takich sytuacjach kluczowa staje się postawa uważności i ciekawości: pytanie o to, co dane zachowanie może komunikować, co je podtrzymuje i jaką pełni funkcję w aktualnym świecie dziecka? To także gotowość do weryfikowania obranych kierunków pracy i do przyznania, że zaproponowana forma wsparcia może nie odpowiadać w pełni aktualnym potrzebom. Czasem oznacza to zaproszenie do rozmowy o poszukiwaniu innej drogi pomocy lub o skorzystaniu z konsultacji u innego specjalisty. Bywa, że dojście do takiego momentu wiąże się również z zakończeniem dotychczasowej współpracy co, choć trudne, może być wyrazem odpowiedzialności i troski o dobro dziecka.

Zaburzenia przetwarzania sensorycznego pozostają ważnym i realnym obszarem funkcjonowania dziecka, który w określonych sytuacjach wymaga rzetelnej diagnozy oraz adekwatnych oddziaływań terapeutycznych. Jednocześnie sama obecność trudnych zachowań czy problemów z regulacją nie jest wystarczającą podstawą do rozpoznania trudności SI.
Bez pogłębionej analizy łatwo o uproszczenia, które mogą prowadzić do działań nie w pełni dopasowanych a czasem nawet odsuwających w czasie dotarcie do rzeczywistego źródła trudności.
Bywa że, oddziaływania oparte na integracji sensorycznej nie zawsze przynoszą oczekiwane efekty, zwłaszcza wtedy, gdy nie są precyzyjnie ukierunkowane lub gdy dominujące trudności dziecka mają inne podłoże. Skupienie się wyłącznie na jednym obszarze może wówczas nie tylko nie pomagać, ale również opóźniać sięgnięcie po bardziej adekwatne formy wsparcia.
Pomocne bywa więc patrzenie na dziecko w sposób całościowy z uwzględnieniem jego etapu rozwoju, świata emocjonalnego, relacji rodzinnych, doświadczeń szkolnych oraz aktualnych zasobów i obciążeń. Takie spojrzenie zakłada ciekawość wobec tego, co w danym momencie podtrzymuje trudność i otwartość na to, że odpowiedź może leżeć poza jednym, dobrze znanym modelem.
Integracja sensoryczna może być ważnym elementem tego obrazu, ale nie zawsze stanowi jego centrum. Odpowiedzialne podejście polega na zachowaniu równowagi i na dostrzeganiu znaczenia SI tam, gdzie rzeczywiście odgrywa istotną rolę oraz na gotowości do poszukiwania innych wyjaśnień i form pomocy tam, gdzie trudności dziecka domagają się szerszego, bardziej złożonego rozumienia.

Za mną intensywny dzień w przedszkolnych grupach i omówienie diagnoz w gabinecie.Przede mną jeszcze zjazd z psychoterapi...
30/01/2026

Za mną intensywny dzień w przedszkolnych grupach i omówienie diagnoz w gabinecie.
Przede mną jeszcze zjazd z psychoterapii traumy, tym razem w formule online.
Następne spotkania ponownie już stacjonarnie w Warszawie 🍀
Dobrego, zimowego dnia dla Was 🍀
Z uważnością na ciało, regulacją i łagodnością dla siebie 💚

W systemach cyklicznych rozwój nie przebiega liniowo. Ma charakter pulsacyjny: po okresach ekspansji przychodzą fazy wyc...
25/01/2026

W systemach cyklicznych rozwój nie przebiega liniowo. Ma charakter pulsacyjny: po okresach ekspansji przychodzą fazy wycofania, w których to, co zostało wcześniej uruchomione, ulega reorganizacji.
Styczeń często uruchamia narrację przyspieszenia, korekty siebie i „powrotu do formy”. Opiera się ona na założeniu, że sprawność psychiczna powinna być stała, a motywacja dostępna niezależnie od kontekstu. Tymczasem Ty, podobnie jak każdy żywy system, reagujesz na rytm światła, temperatury oraz skumulowane obciążenia minionych miesięcy.
Spadek energii sam w sobie nie jest objawem zaburzenia. Bywa adekwatną odpowiedzią regulacyjną.
Zimowanie można rozumieć jako fazę obniżonej aktywacji, w której Twój układ nerwowy przechodzi z trybu mobilizacji w tryb integracji. To czas w którym doświadczenia są „trawione”, emocje porządkowane, a napięcia wcześniej kompensowane działaniem stają się bardziej dostępne w Twojej świadomości.
Podobnie jak w glebie zimą, zachodzą w Tobie procesy niewidoczne z powierzchni, lecz konieczne dla dalszego wzrostu. Presja, aby w tym okresie produkować cele i decyzje, często pomija fakt, że klarowność poznawcza wymaga uprzedniej stabilizacji. Decyzje podejmowane w stanie chronicznego przeciążenia rzadko są spójne z tym, czego naprawdę potrzebujesz w dłuższej perspektywie.
Jednocześnie nie każdy spadek energii jest „zimowaniem”. Moment w którym wycofanie przestaje pełnić funkcję regulacyjną, a zaczyna utrwalać dezorganizację, wymaga uważności. Jeśli obniżony nastrój, anhedonia, poczucie bezradności lub wyraźne spowolnienie utrzymują się przez tygodnie i prowadzą do rezygnacji z podstawowych obszarów Twojego życia, nie jest to już adaptacja, lecz sygnał, że potrzebne jest wsparcie.
Zimowanie nie oznacza zaniku struktury ani całkowitej bierności. Gdy sen staje się chaotyczny, doba traci ramy, a kontakt z innymi stopniowo zanika, Twój układ nerwowy nie integruje doświadczeń.
Zdrowa faza obniżonej aktywacji nadal zawiera ruch, relację i podstawową troskę o ciało. Wymaga interwencji wtedy, gdy zmęczenie nie prowadzi do regeneracji, lecz do narastającej pustki, lęku lub odcięcia.
Jeśli więc teraz odczuwasz senność, opór wobec przyspieszania lub potrzebę uproszczenia życia, nie musisz traktować tego automatycznie jako deficytu. Może to być informacja, że Twój system porządkuje i domyka. Warto zapytać siebie nie tylko, ile robisz, ale też czy to, co robisz, podtrzymuje Twój kontakt z życiem?
Dla jednych zimowanie oznacza zmniejszenie liczby zobowiązań i zawężenie planów. Dla innych to więcej snu, mniej bodźców i świadoma rezygnacja z nadmiarowych decyzji. Jakie jest Twoje zimowanie ?

17/01/2026

Wszelkie wytyczne, reguły funkcjonowania,
a nawet normy rozwojowe są uwarunkowane społecznie, kulturowo, historycznie, politycznie, ekonomicznie i zależą w dużej mierze od aktualnego stanu wiedzy w danej dziedzinie. Dotyczą tzw. większości, którą stanowią jednostki uprzywilejowane, decyzyjne, mające możliwość wpływu. Nie trudno jest się zatem domyślić, że prawo głosu w decydowaniu o normach mają przede wszystkim osoby dobrze usytuowane ekonomicznie, wykształcone, białe, najlepiej płci męskiej i przede wszystkim w pełni zdrowe.

W ten sposób często m.in. kobiety, dzieci, osoby niepełnosprawne i neuroodmienne nie wpisują się w wymogi normalności. A to już prosta droga do bycia wykluczonym i narażonym na tzw. stres mniejszościowy ( chroniczne obciążenie psychiczne z powodu bycia „innym”) i przemoc etonormatywną (zmuszanie do „normalności” za wszelką cenę).

Jeśli zatem wychowujesz neuroatypowe dziecko, prędzej czy później staniesz w obliczu normatywnej narracji.
A jeśli sięgasz po tę książkę, to domyślam się, że masz już za sobą sporo trudnych doświadczeń, możliwe, że i upokorzeń i interakcji, w których czułaś/czułeś się jak najgorszy rodzic na świecie.

Do tego wszystkiego dochodzi poczucie bezsilności i wyrzuty sumienia, bo nie jesteście tacy jak ci mityczni, normalni inni. A wisienką na torcie upokorzeń jest lęk o przyszłość dziecka w świecie, który nie widzi w nim wartości a jedynie deficyt i błąd do naprawienia.

Byłam w tym miejscu. Jadłam zatruty tort aż do mdłości. Tyle razy słyszałam od bliskich i dalekich znajomych, od obcych ludzi na ulicy czy w sklepie, od terapeutów wszelkiej maści, od nauczycieli, od lekarzy, od sąsiadów i ciotki wujka Staszka od kuzyna Władka, który mieszkał pod piątką w Koziej Wólce, że coś jest z moim dzieckiem, z moją rodziną czy ze mną nie tak, że zaczęłam brać pod uwagę myśl, że może oni mają rację. Miałam pretensje do świata, do siebie, do dziecka o to, że nie mogę żyć „normalnie” jak większość ludzi.

I dopiero po tym, jak już wylizałam paterę po torcie, dotarło do mnie, że przecież mogę zjeść coś innego. Mogę powiedzieć stanowcze „nie dziękuję”, gdy kolejny raz jakiś wyznawca normy będzie chciał mnie poczęstować kawałkiem starego ciasta na margarynie z uprzedzeń.

Krok po kroku nauczyłam się wybierać to, co służy mi i mojej rodzinie. Założyłam swój własny mentalny warzywniak, a po wskazówki zaczęłam wybierać się do osób podobnych mi, omijając szerokim łukiem Kozie Wólki.

Ta książka to zbiór osobistych praktyk rodzinnego dobrostanu na przekór normom i oczekiwaniom innych. Nie musisz pożerać tortu tak jak ja, by w końcu pójść po swoje
Możesz już teraz wieść zwyczajne życie w zgodzie ze sobą i możesz zadbać o dobre dzieciństwo swojego nie wpisującego się w normy dziecka.
Zapraszam Cię w podróż w cztery strony innego świata, skrojonego na neuroatypową miarę.

-----
To fragment wstępu do mojej książki "Rodzicielstwo poza normą. Kompas dla rodziców neuroatypowych dzieci".
❤️💪 Książka powstaje, więc wszelkie Twoje głosy, co chciał(a)byś w niej znaleźć, mile widziane. Pisz śmiało w komentarzach.
Książka ma być dla czytelnika a nie dla autora, więc Twój głos ma znaczenie.

A jak nie chcesz przegapić premiery książki, to zapisz się na newsletter. Namiary w komentarzu.

Adres

Ulica Kościelna 20
Starachowice
27-200

Telefon

+48781153577

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Synergia Zdrowia • Małgorzata Serwicka-Tarkowska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Synergia Zdrowia • Małgorzata Serwicka-Tarkowska:

Udostępnij